niedziela, 20 sierpnia 2017

C. Hand, B. Ashton & J. Meadows - Moja Lady Jane

Edward jest królem Anglii. Tak się składa, że umierającym, a szkoda, bo ma raptem szesnaście lat i zamiast zastanawiać się, kto też odziedziczy jego koronę, wolałby raczej planować swój pierwszy pocałunek... Jane jest kuzynką Edwarda, który sporo czyta, ale nie przepada za romansami. Tym większy pech, że Edward postanowił ją spławić, oddając za żonę byle komu, żeby zapewnić sobie objęcie tronu. I ten narzeczony jest... jakiś dziwny. Gifford nie może jej pomóc, bo jej koniem. Codziennie o świcie staje się szlachetnym, królewskim rumakiem. Po czym zasypia o zmroku z pyskiem pełnym siana. Atmosfera się zagęszcza gdy Edward, Jane i G zostają wmieszani w niebezpieczną konspirację, w której gra idzie o wysoką stawkę - przyszłość królestwa. Nasi bohaterowie będą musieli zawiązać swoją własną konspirację. Ale czy zdołają wykręcić przeciwnikom numer, nim oni ukręcą im kark? Na szafocie? Toporem?

Nie kojarzę wiele (o ile w ogóle) fikcji historycznej, ale takiej mającej faktycznie wiele odniesień do historii, przeznaczonej stricte dla młodzieży. Moja Lady Jane idealnie pasuje do tej kategorii, dodatkowo posiadając dużą dawkę humoru. Stwierdzenie "koń by się uśmiał" jest bardzo trafne i wcale niee-e-e jest końskim żartem. Nie da się nie pokochać tej książki!

Autorki stworzyły wciągającą opowieść bazującą na historii lady Jane Grey, dziewięciodniowej królowej, dodając szczyptę humoru, romansu i oczywiście fantastyki. Społeczeństwo dzieli się na Nieskalanych i Ewianów. I to właśnie ci drudzy są w pewien sposób wyjątkowi. Dzięki temu powieść wiele zyskała, bo przecież wiadomo, że dzięki odrobinie magii wszystko staje się lepsze, czyż nie?

Hand, Ashton i Meadows spisały się świetnie. Śmiem twierdzić, że skoro są trzy autorki i trzy narracje, każda z nich zajmowała się jedną. Od czasu do czasu pojawiało się także wtrącenie od Ladyjanistek (czyli autorek). Ponieważ historia ta jest opisywana w bardzo obrazowy sposób, dzięki czemu miałam wrażenie, iż oglądam film, takie komentarze były mile widziane i wyobrażone jako zatrzymanie sceny i głos dochodzący z niewiadomego miejsca. Świetne!

Bohaterowie są ciekawie przedstawieni, każdy ma cechę wyróżniającą go na tle innych. Przykładowo, Jane kocha książki, a G jest koniem. Dzięki temu bardzo łatwo było zapamiętać kto jest kim. Oprócz dynastii Tudorów gościnnie pojawiają się inne znane postacie historyczne takie jak Maria Stuart, królowa Szkotów czy Henryk II, ówczesny władca Francji. Nie zapominajmy o siostrach Edwarda czyli (Krwawej) Marii oraz Elżbiecie I.

Moja Lady Jane to bardzo dobrze wykreowana powieść "historyczna" dla młodzieży. Świetnie się bawiłam podczas lektury i bardzo możliwe, iż kiedyś do niej wrócę. A tymczasem zapraszam was do poznania tej koniastej książki. Będziecie rżeć ze śmiechu!




8/10




"Zwierzchnik Kościoła Nieskalanych nie był uradowany decyzją króla, ale za każdym razem, gdy Rzym wysyłał edykt potępiający dekret królewski, Król Lew zjadał posłańca. Stąd powiedzenie: nie zjadaj posłańca."



Ladyjanistki
Moja Lady Jane | My Plain Jane | My Calamity Jane


Za możliwość wstawienia się za Ewianami dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!

środa, 9 sierpnia 2017

Document Your Life || JUNE & JULY

Nie sądziłam, że materiału z dwóch miesięcy będzie tyle co kot napłakał, ale trudno. Sierpniowy będzie dłuższy!


sobota, 5 sierpnia 2017

Stosik - czerwiec & lipiec '17























  • Robyn Schneider - Początek wszystkiego - egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Moondrive.
  • Cecelia Ahern - Doskonała - kontynuacja "Skazy", mam nadzieję, że będzie równie dobra o ile nie lepsza! Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Akurat.
  • Brandon Sanderson - Kości skryby - mała pomyłka, ponieważ ta powieść ukazała się także w poprzednim stosiku.
  • Julie Israel - Indeks szczęścia Juniper Lemon egzemplarz recenzencki od wydawnictwa IUVI.
  • Brodi Ashton - Wieczna prawda - kocham, uwielbiam, ogólnie prawie sam cud, miód i maliny. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Papierowy Księżyc.
  • Marissa Meyer - Bez serca (x2) - tak, tak, jedna powieść jest dla was. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Papierowy księżyc.
  • Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows - Moja Lady Jane - ponoć bardzo fajna i humorystyczna, zobaczymy więc, co z tego wyjdzie. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Sine Qua Non.
  • Leigh Bardugo - Szóstka wron - "Cień i kość" bardzo mi się spodobało, a ta pozycja jest jeszcze bardziej wychwalana! Zakup własny na Festiwalu Książki w Opolu.
  • Lauren Oliver - Replika - najnowsza (i pewnie najciekawiej wydana) powieść Lauren Oliver już w Polsce i moich łapkach! Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Moondrive.
  • Jennifer E. Smith - Odległość między tobą a mną - "Tak wygląda szczęście" pokochałam, zobaczymy więc, jak będzie tym razem. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Bukowy Las.
  • Mary E. Pearson - Fałszywy pocałunek - jeszcze pachnie nowością ;) Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Initium.
  • Matthew Mather - Kroniki Atopii - książka-podziękowanie od wydawnictwa Czwarta Strona za udział w ankiecie.




Podsumowanie czerwca i lipca

Książki przeczytane w tych miesiącach:
1. Brodi Ashton -  Wieczna prawda
2. Victoria Aveyard - Czerwona królowa
3. Kirsty Moseley - Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno
4. Robyn Schneider - Początek wszystkiego
5. Lucy Maud Montgomery - Ania z Zielonego Wzgórza
6. Chris Russel - Piosenki o dziewczynie
7. Cassandra Clare - Miasto zagubionych dusz
co daje 2717 stron

Najlepsza książka: Czerwona królowa, Piosenki o dziewczynie
Najgorsza książka: 
Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno
Największe zaskoczenie: Ania z Zielonego Wzgórza, Miasto zagubionych dusz

Książki zrecenzowane w tych miesiącach:
+ 1 sezon "Legionu"

środa, 2 sierpnia 2017

Przedpremierowo: Mary E. Pearson - Fałszywy pocałunek

Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighan, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic.


O powieści spod pióra Mary E. Pearson słyszałam nie raz, zwłaszcza za granicą. Gdy dowiedziałam się, że powieść ta wyjdzie u nas, nie wahałam się ani chwili. Fałszywy pocałunek okazał się ciekawy, tajemniczy i wciągający. Autorka wykreowała nowy świat, historię, zupełnie mieszając czytelnikom w głowach. Ale żeby nie było zbyt kolorowo, znalazły się też małe minusy.

Zacznijmy od zabiegu, który pewnej części czytelników mógł przypaść do gustu. Chodzi tu o trik bardzo często stosowany w filmach - scena pierwsza się urywa, a wyjaśnienie tego co działo się dalej, pojawia się w scenie drugiej, trzeciej bądź gdzieś dużo później (jak na przykład po połowie książki). Mi osobiście niezbyt się to spodobało, bo siało niepotrzebny zamęt. Lubię tajemnice, ale taka niewiedza okazuje się po prostu zbędna. Dodatkowo, autorka opowiada całą historię z perspektywy trzech osób - księżniczki, zabójcy i księcia. Na niektórych wydarzeniach skupiała się jednak bardziej, pokazując ją z punktu widzenia dwóch bohaterów nie jako kontynuację, a ponowne przedstawienie. 

Pomijając te dwie wady, Mary E. Pearson pisze w przyjemny sposób, stylizując się trochę na język średniowiecza. Nie jest to jednak przeszkodą, a miłym dodatkiem. Akcja od pewnego momentu pędzi przed siebie nie raz zaskakując czytelnika. Dodatkowo autorce udaje się opisywać miejsca wydarzeń w krótki lecz treściwy sposób, dzięki czemu bardzo łatwo wyobrazić sobie to, co widzą bohaterowie.

Czas na postacie. Najbardziej mi się spodobało, jaką widać zmianę w nastawieniu Lii. W sensie, nadal jest tak samo uparta i pewna siebie, jednak zmieniają się jej priorytety, przez co staje się odważniejsza, przy okazji poznając prawdziwą siebie. Niby taki motyw często się pojawia, jednak tu został on ciekawie przedstawiony oraz podkreślony. Teraz jest krótka chwila w której możecie się zaśmiać z mojej głupoty - przez całą powieść zamieniałam rolę księcia i zabójcy. Warto więc zapisać, zapamiętać i się nie mylić. Skoro już to sobie wyjaśniliśmy to dodam tylko, iż jednego z nich polubiłam o wiele bardziej i nie chodzi tu o "czarny charakter". Na koniec - autorka niepotrzebnie wprowadziła w Fałszywy pocałunek trójkąt miłosny, bo bez niego byłoby o niebo lepiej.

Mimo małych wad, Fałszywy pocałunek jest bardzo dobrą książką. Wciągającą, tajemniczą, z własną, odrobinę skomplikowaną historią. Trudno było się rozstać z bohaterami i to jeszcze w takim momencie! Z niecierpliwością czekam na kontynuację i liczę na to, że okaże się tak dobra, jak myślę.




7/10




"Nawet my jesteśmy winni temu, że nienależycie opiekujemy się darami, a dary, które nie są karmione, więdną i umierają."




Kroniki Ocalałych
Morrighan (0.5) | Fałszywy pocałunek | The Heart of Betrayal | The Beauty of Darkness



PREMIERA 3 SIERPNIA!


Za możliwość ucieczki z Lią dziękuję wydawnictwu Initium!

poniedziałek, 24 lipca 2017

Chris Russell - Piosenki o dziewczynie

Do tej pory Charlie najlepiej czuła się schowana za obiektywem swojego aparatu – niewidzialna i niesłyszalna. Wcale nie chciała robić zdjęć na koncercie Fire&Lights, chociaż poprosił ją o to Olly, dawny kolega ze szkoły, a obecnie członek zespołu. Ktoś ją w to wrobił i nie mogła już odmówić. Szalony, charyzmatyczny Gabe sprawia, że jej życie zmienia bieg. Charlie czuje, że jest między nimi niezwykła bliskość, związek, który trudno wytłumaczyć. Dlaczego wszystkie teksty Gabe’a są o niej? Jaka tajemnica kryje się w ich słowach?

Odkąd usłyszałam o Piosenkach o dziewczynie zastanawiałam się, czy nie będzie to czasem kolejny romans młodzieżowych jakich jest przecież od groma i jeszcze trochę. Jednak stwierdziłam, że spróbuję, chociażby ze względu na to, że Charlie, podobnie do mnie, pasjonuje się fotografią. I muszę przyznać, że Chris Russell spisał się naprawdę wyśmienicie. Zżyłam się z bohaterami, a historię pokochałam całym sercem. Naprawdę trudno było się oderwać.

Zacznijmy od tego, że autor pisał z punktu widzenia dziewczyny, Charlie, i całkiem dobrze sobie poradził. Wygląda na to, iż nie tak trudno jest rozszyfrować kobiety! Piosenki o dziewczynie to "zwykła" młodzieżówka, pełna jednak zaskoczeń i tajemnic które poznają bohaterowie. Nie zabrakło momentach w których siedziałam z ustami ułożonymi w idealne "O" zastanawiając się, co tam się właśnie wydarzyło.

Postacie są bardzo dobrze wykreowane - wielobarwne, ze swoimi szczególnymi cechami. Główną bohaterkę naprawdę polubiłam choć wydaje mi się, że jest troszkę specyficzna -  za wszelką cenę chce pozostać anonimowa, a nie raz wypomina jaka jest samotna. Członkowie Fire & Lights są świetni, każdy wyjątkowy na swój sposób. Trudno ich nie polubić! Z wyjątkiem Gabe'a którego po prostu nie potrafię zdzierżyć, nie wiadomo ile bym się starała. Po prostu nie. No i jest jeszcze jedna osoba która niezbyt mi się spodobała - kiedy poznacie książkę, na pewno będziecie wiedzieli kogo mam na myśli.

Piosenki o dziewczynie są idealną pozycją dla młodzieży która lubi romanse z odrobiną akcji. Uwierzcie mi, że przy tej powieści nie raz będziecie wzdychać z rozmarzeniem. Zalety zdecydowanie przeważają nad wadami, których prawie nie ma. Nie wątpię, że kiedyś powrócę do książki Chrisa Russella, a tymczasem z zapartym tchem czekam na kontynuację!




8/10




"Czasami musisz tylko znaleźć coś, o czym możesz napisać." 




Piosenki o dziewczynie
Piosenki o dziewczynie | Songs About Us



Za możliwość stania się fotografem Fire & Lights dziękuję wydawnictwu Feeria!

czwartek, 20 lipca 2017

Victoria Aveyard - Czerwona królowa

Społeczeństwo dzieli się na dwie grupy - Srebrnych, potężnych, szanowanych, pełnych mocy oraz Czerwonych, słabych, służących, wojskowych, nijakich. Mare Barrow jest Czerwoną, wychowaną w towarzystwie uzdolnionej siostry i braci, którzy trafili do wojska. Ją samą niedługo ma czekać taki los. Niby przez przypadek trafia do letniej rezydencji rodziny królewskiej by pracować jako służka. Dopiero tam dowiaduje się jaka jest prawda. Choć w jej żyłach płynie czerwona krew, zdolności wskazują na coś zupełnie innego.

Czerwona królowa jest specyficzną pozycją - albo się ją kocha, albo nienawidzi. Mi do miłości jeszcze trochę brakuje, ale stoję po pozytywnej stronie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to oklepana historia. Wiecie, zwykła dziewczyna która okazuje się niezwykła i tak dalej. Jednak Aveyard stworzyła całkiem nowy świat, historię. Od razu widać, że włożyła w to mnóstwo serca i pracy. I to wyróżnia Czerwoną królową.

Sposób w jaki pisze autorka jest średni, przynajmniej na początku bardzo się męczyłam. Im dalej tym lepiej, jednak lektura zajęła mi o wiele więcej niż się spodziewałam, bo historia naprawdę wciąga. Na dłuższą metę można jednak przywyknąć. Nie zabrakło zagadek i tajemnic, a pod koniec sama nie wiedziałam komu ufać. Niby znamy myśli Mare, jednak udaje się jej zaskoczyć Czytelnika. W Czerwonej królowej nic nie jest pewne.

Postacie są całkowitym zaskoczeniem. Co prawa jest ich od groma, ale bez większego problemu udało mi się spamiętać kto kim jest. Mare jest świetną bohaterką, wyrazistą, odważną, pewną swojego. Nie ukrywam, że troszkę mi zajęło zanim ją polubiłam bo cóż, jest nieprzewidywalna. Bracia Calore, Cal i Maven, moja miłość i złamane serce. Po skończeniu naprawdę nie wiem, czy któregoś z nich lubię. Podczas czytania na przemian ich nienawidziłam i kochałam i w sumie nie jestem pewna na czym stanęło. Mają miejsce w moim sercu, ale to nie musi oznaczać niczego więcej, prawda?

Victoria Aveyard stworzyła świetną powieść którą czyta się z zapartym tchem. Bohaterowie są żywi, z kartki na kartkę poznajemy ich coraz lepiej, znajdując słabe punkty i przywiązując się do nich jak do najbliższych przyjaciół. Akcja jest wartka, pełna zwrotów akcji oraz zaskoczeń. Nie można spokojnie wysiedzieć, wstrzymując się od głośnych komentarzy. Liczę na to, że kontynuacja jeszcze bardziej powali mnie na kolana!




7/10




"Ten świat jest Srebrny, ale też szary. Nie czarno-biały."


Czerwona królowa
Czerwona królowa | Szklany miecz | Królewska klatka


Za możliwość udania się do Norty dziękuję wydawnictwu Moondrive!

piątek, 14 lipca 2017

Światła, kamera, AKCJA!: Legion - sezon 1

Projekt oparty na komiksach z serii X-MenLegion opowiada historię Davida Hallera. Od momentu, gdy był nastolatkiem, David zmagał się z chorobą psychiczną. Zdiagnozowano u niego schizofrenię i wielokrotnie leczono w szpitalach. Bohater po dziwnym kontakcie z jednym z pacjentów zaczyna zdawać sobie sprawę, że głosy, które słyszy, i wizje, które czasem pojawiają się przed jego oczami, mogą być prawdziwe.

Na Legion nie czekałam nie wiadomo jak bardzo. Mam słabość do wszystkich seriali z superbohaterami, a że jest tu nawiązanie do X-Menów, nie mogłam się oprzeć. Po dłuższym zastanowieniu, nadal zachodzę w głowę, dlaczego obejrzałam go do końca. Przecież najczęściej jak czegoś nie rozumiem, to nie kontynuuję oglądania bądź czytania. A Legion ma w sobie coś takiego, że nie da się go "od tak" porzucić. 

Teraz jednej rzeczy jestem całkowicie pewna - to najbardziej psychodeliczny serial jaki kiedykolwiek widziałam. Na osiem odcinków tylko w jednym całkowicie rozumiałam, o co w ogóle chodzi. I choć akcja bardzo się wlecze, pozwala nam to na korzystanie z widowiska zafundowanego przez twórców. Gra kamerą i światłem, świetna muzyka i oczywiście wyśmienita gra aktorska - to wszystko składa się na wyjątkowość serialu.

Gdyby nie te wszystkie postacie, mutanci czy nie, Legion nie byłby taki sam. To właśnie one nadają "struktury", budują napięcie. I choć wszyscy spisali się wyśmienicie, muszę wyróżnić tą dwójkę. Dan Stevens czyli główna postać, David Haller, którego gra aktorska jest po prostu... niesamowita. Gdzieś w internecie spotkałam się ze stwierdzeniem, że nazwa tego serialu powinna brzmieć "Legion. Sto twarzy Davida Hallera" i całkowicie się z tym zgadzam. Aubrey Plaza (Lenny Busker) stworzyła za to postać, którą bardzo szybko znielubiłam, a co więcej, czasem naprawdę mnie przerażała. To, co ona tam wyczynia, jest nie do opisania. Po prostu trzeba to zobaczyć.

Warto obejrzeć Legion chociażby z powodów tych wszystkich wyśmienitych efektów i porządnej obsady. Ogląda się go z bijącym sercem i bardo łatwo dać się porwać, nawet jeśli nie rozumie się całkiem, co się tam wyprawia. Ze zniecierpliwieniem czekam na drugi sezon!






8/10





CIEKAWOSTKAOjcem Davida Hallera w komiksach jest sam Charles Xavier, czyli Profesor X.

niedziela, 9 lipca 2017

Darynda Jones - Pierwszy grób po prawej

Charley Davidson, prywatna detektyw i kostucha, widzi nieżywych ludzi. Jej zadaniem jako kostuchy jest przekonać ich, by "szli w stronę światła". Niekiedy jednak osoby te nie umarły śmiercią naturalną, bo przykładowo zostały zamordowane. Wówczas często chcą, by Charley doprowadziła ich zabójców przed oblicze sprawiedliwości. Wszystko dodatkowo komplikuje fakt, że Charley stara się poznać tożsamość nieznajomego, który odwiedza ją w snach.

Zacznijmy może od tego, że nie jestem pewna co w zasadzie myślę o tej książce. Była ciekawa, pomysł, choć niezbyt oryginalny, zrealizowany w fajny sposób. Jednak nie zmienia to faktu, że niezbyt polubiłam główną bohaterkę. Charley irytowała mnie pod wieloma względami, głównie dlatego, że mimo swojego wieku zachowywała się jak dziecko, jej żarty były słabe, a nazywanie wujka "Bubkiem" żenujące.

Darynda Jones pisze przyjemnym językiem, akcja się nie wlecze, a i wątek z tajemniczym nieznajomym w pewnym momencie stał się zaskakujący. Niestety "suchary" nagminnie prześladujące czytelnika zepsuły atmosferę. Miały raczej uprzyjemnić lekturę, jednak w moim wypadku niekoniecznie to się udało. I waham się co do nazwania Pierwszego grobu po prawej literaturą młodzieżową, gdyż autorka wplotła niejedną pikantną scenę. Zobaczymy, co przyniesie kontynuacja. Mam nadzieję, że nie okaże się słabsza.



6/10



"Czyste sumienie to na ogół symptom kiepskiej pamięci."



Charley Davidson
Pierwszy grób po prawej | Drugi grób po lewej | Trzeci grób na wprost | Fourth Grave Beneath My Feet | Fifth Grave Past the Light | Sixth Grave on the Edge | Seventh Grave and No Body | Eighth Grave After Dark | Brighter Than the Sun (8.5) | The Dirt on Ninth Grave | The Curse of Tenth Grave | Eleventh Grave in Moonlight | The Trouble with Twelfth Grave | ???


Za możliwość rozwiązania morderstwa trzech prawników dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!

środa, 28 czerwca 2017

Book Tour z "Bez serca" ♥

Cześć i czołem!
Dziś mam dla Was ogłoszenie będące jednocześnie zaproszeniem do zabawy, w której kilka osób wzięło udział w zeszłym roku. Chodzi oczywiście o Book Tour, tym razem z książką pod moim patronatem i rekomendacją! Bez serca autorstwa Marissy Meyer jest naprawdę świetna, a co podobało mi się najbardziej, możecie wyczytać w recenzji. Na czym to polega? Otrzymujesz powieść, wpisujesz się w środku, czytasz i wysyłasz dalej. Prawda, że proste? :)


Kilka zasad:
  • Kontaktujemy się przez maila, więc bardzo ważne, abyście regularnie tam zaglądali. To tam jako uczestnicy dostaniecie adres osoby, do której macie wysłać książkę po przeczytaniu, a także inne informacje. Dodatkowo wymagam, żeby zostać poinformowana o przyjściu bądź wysyłce książki.
  • Paczuszkę dalej wysyłamy listem priorytetowym poleconym, żeby nie zaginęła.
  • Macie 2 tygodnie na przeczytanie książki i napisanie o niej opinii - może to być zarówno kilka słów na stronie empiku/Lubimy Czytać/innej księgarni jak i recenzja na blogu.
  • W razie opóźnienia z wysyłką książki, proszę o informację.
  • Możecie zaznaczać swoje ulubione cytaty czy fragmenty - czy to karteczkami, czy zakreślaczami. Mile widziane także są wasze komentarze, np. pod rozdziałami, obok fragmentów :)

Zgłaszać możecie się w komentarzach, pisząc swoje imię maila. Jeśli macie bloga - również proszę o link do niego. Pamiętajcie, że zgłosić może się każdy!

Lista osób biorących udział w Book Tourze:

  • Zosia
  • Karolina
  • Magda
  • Magda W.
  • Anna
  • Daria - ja :)

środa, 21 czerwca 2017

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Mój początek wszystkiego

















Odkąd przeczytałam o "Moim początku wszystkiego", zastanawiałam się, co w moim przypadku było początkiem wszystkiego. Zadałam sobie więc pytanie -  co jest dla mnie najważniejsze? Uwielbiam książki, filmy, seriale, bloga, ale nie stawiałam i stawiać nie będę tego na pierwszym miejscu. A więc przyjaciele i rodzina. Wiele zmieniło się od zeszłorocznej kolonii. Zmieniło się także od momentu, kiedy zaczęłam przyjaźnić się z Anią. Jedna rzecz łączy te wydarzenia - gimnazjum.

Brzmi to pewnie zabawnie, ale moim początkiem wszystkiego było pójście do gimnazjum. 

Co się zmieniło? Przede wszystkim bliżej poznałam Ankę, która bardzo szybko stała się najbliższą mi przyjaciółką której mogę powiedzieć wszystko, porozmawiać o wszystkim i śmiać się z niczego. Dzięki temu stałam się bardziej otwarta na nowe rzeczy, śmiała, uśmiechnięta. W szkole zaczęłam realizować się w tym co lubię - w kółku teatralnym, dziennikarskim. 
W zeszłe wakacje pojechałam na pierwszą w życiu kolonię. Żałuję, że dopiero w takim wieku, a nie wcześniej. O samej kolonii zamierzam napisać po tegorocznym turnusie, ale wiecie co się zmieniło? Poznałam wiele nowych osób. Z większością nie utrzymuję kontaktu, lecz niektórzy zajęli sobie dużą przestrzeń w moim sercu. Czasem uda nam się spotkać, choć mieszkamy w różnych zakątkach Polski i za każdym razem cały ten czas jest wypełniony śmiechem, rozmowami i wszystkim, co pozytywne. Tam własnie poznałam chłopaka, który obecnie razem z Anią pełni rolę moich najlepszych przyjaciół!

To właśnie pokazuje, że trzeba się cieszyć nawet najmniejszymi rzeczami, bo nawet nie wiadomo kiedy może okazać się, że to one zmienią wszystko ;)


A tu do wygrania jest 100 egzemplarzy "Początku wszystkiego" - czyli książki, która stała się inspiracją do takich wpisów!

niedziela, 18 czerwca 2017

Nicola Yoon - Ponad wszystko

Siedzisz na łóżku wpatrując się w okno, podziwiając świat po drugiej stronie. Nigdy nie było ci dane zobaczyć go z bliska. I nigdy nie będzie. Miękka trawa, twarde kamienie, ostre igły sosny. Zapach kwiatów. Ocean. Możesz sobie co najwyżej wyobrażać, jak wyglądają. Wygładzasz białą kołdrę, po czym podciągasz nogi i po raz kolejny zabierasz się za tą samą książkę. Powtarzasz sobie w myślach, że wyjście na zewnątrz skończyłoby się bardzo źle, że wcale nie jesteś ciekawa świata. W głębi serca jednak wiesz, że jest zupełnie inaczej.

Choroba nastoletniej Maddy jest bardzo rzadka. Ma alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jest uwięziona w domu. Kontaktują się z nią wyłącznie mama i pielęgniarka. Pewnego dnia Maddy wygląda przez okno i widzi... jego. Jest wysoki, szczupły, ubrany na czarno. Ich spojrzenia się spotykają. Obserwuje go z oddali. Już wie, że jej życie właśnie się zmieniło. Nieodwracalnie. I wie, że to będzie katastrofa.


Ostatnio wróciłam wykończona ze szkoły, a jedyne, na co miałam ochotę to lekka powieść z dużą dawką romansu. Usiadłam więc naprzeciw półki i wpatrywałam się w nią intensywnie. I wtedy mój wzrok zatrzymał się na Ponad wszystko. Od razu wiedziałam, że to będzie strzał w dziesiątkę. Przepadłam aż do końca dnia.

Ponad wszystko to jedna z tych powieści, które czyta się w mgnieniu oka. Głównie to zasługa tego, że jest tu mnóstwo rysunków, takich jak maile, wiadomości, notatki. Nicola Yoon pisze w bardzo przyjemny i lekki sposób, co dodatkowo ułatwia sprawę. Jest tu także mała tajemnica, jednak nie była ona tak trudna do rozwiązania.

Maddy czyli główna bohaterka, jest naprawdę pozytywną postacią, która, tak naprawdę, ze strony na stronę poznaje życie. Spędzając prawie osiemnaście lat tylko i włącznie w domu nie miała jak dowiedzieć się wielu rzeczy. Można zauważyć, że jest ciekawska, może nawet chętna spróbowania nowych rzeczy. Właśnie dzięki temu zabiegowi autorka wykreowała bohaterkę z krwi i kości. Nie zabrakło także stworzenia dobrego tła dla opowieści, rodzina zarówno Maddy jak i Olly'ego ma swoją historię. Nie da się ich nie polubić!

Jeśli potrzebujecie lekkiej, słodkiej, odrobinę przewidywalnej książki o miłości, jak najbardziej polecam wam Ponad wszystko. Czyta się ją bardzo szybko, mi zajęło to zaledwie kilka godzin. Całość dopełniają proste ale ładne rysunki autorstwa męża Nicoli Yoon. Mam nadzieję, że ekranizacja także okaże się tak samo dobra, a ja z pewnością sięgnę po następne powieści tej autorki.




7/10



"Czasami czytam ulubione książki od tyłu. Zaczynam od ostatniego rozdziału i przesuwam się ku początkowi. W ten sposób bohaterowie przechodzą od nadziei do rozpaczy, od samoświadomości do zwątpienia. W romansach pary zaczynają jako kochankowie, a kończą jako dwoje obcych sobie ludzi. Książki o dorastaniu stają się powieściami o utracie sensu w życiu. Ożywają ulubieni bohaterowie."

środa, 14 czerwca 2017

Premierowo: Robyn Schneider - Początek wszystkiego

Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa. Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.

Prawdę mówiąc, długo wahałam się nad tym, czy naprawdę chcę przeczytać tą powieść. Opis mieści się gdzieś pomiędzy czymś ciekawym, a niesamowicie utartym schematem. Koniec końców jestem jednak szczęśliwa, że się zdecydowałam. Choć Początek wszystkiego nie jest niczym nowym na polskim rynku wydawniczym i brak mu większych zaskoczeń, okazał się miłą lekturą. A co ciekawe - nie spodziewałam się takiego zakończenia!

Jest to jedna z tych powieści, która ma być pewnego rodzaju "spowiedzią" głównego bohatera. Muszę przyznać, że ten zabieg zdecydowanie udał się autorce. Przez całe dwa dni w których czytałam Początek wszystkiego nie raz miałam wrażenie, że historię opowiada mi sam Ezra, co okazało się naprawdę świetnie. Robyn pisze bardzo przyjemnym językiem, naturalnym, co pozwala Czytelnikowi maksymalnie skupić się na lekturze. Jedynym minusem było wprowadzenie zdecydowanie zbyt dużej liczby postaci. Tak, jak zwykle daję sobie z tym radę, tym razem mnie to przerosło i trudno było mi dopasować imię do wydarzenia z życia bohatera.

Właśnie, bohaterowie. Najbardziej chyba polubiłam Ezrę i Toby'ego. I oczywiście kółko - każdy miał nadane inne cechy, dzięki czemu można było ich wyobrazić. Nie zabrakło też osób, które niekoniecznie mi się spodobały. Mowa tu o Charlotte czy Cassidy. Tak jak wspominałam wyżej, skutkiem mnóstwa postaci w tej powieści okazało się to, że nie poświęcało im się więcej uwagi. Ktoś się pojawiał na stronę, dwie i nie warto było się na nim skupiać.

Początek wszystkiego może nie jest najwybitniejszą pozycją, ale naprawdę dobrze spędziłam z nią czas. Nie jest to kolejna przesłodzona powiastka o miłości, co mnie niezmiernie cieszy. O czym właściwie mówi? Jaki jest morał? Zmiany są dobre i nie można się ich bać. Po prostu kiedyś nadejdzie czas, w którym wiele rzeczy ulegnie zmianie, a my nic nie będziemy mogli na to poradzić. To jest właśnie najlepsze - każdy wyciągnie z tej książki coś innego. Może czegoś nas nauczy? 




7/10




"Słowa mogą Cię zdradzić, jeżeli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele."


PREMIERA 14 CZERWCA!


Za możliwość poznania początku Ezry dziękuję wydawnictwu Moondrive!

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Bez serca *konkurs*

“One to be a murderer. One to be a Martyr. One to be a Monarch. One to go Mad”


Jeśli obserwujecie mnie na Facebooku na pewno wiecie, że już 24 czerwca ruszy akcja związana z premierą Bez serca autorstwa Marissy Meyer, autorki Sagi Księżycowej. Moją recenzję możecie przeczytać tutaj.
Nie wszyscy posiadają konto na tym portalu, więc postanowiłam ogłosić konkurs też tutaj. Tytuł przewodni akcji to właściwie cytat z książki.

MORDERCA. MĘCZENNIK. MONARCHINI. SZALENIEC.
I właśnie z tym związany będzie konkurs. Jeśli nadal jesteście zainteresowani, czytajcie dalej :)

Zadanie konkursowe
W wybrany przez siebie sposób przedstaw jedną postać z tytułu przewodniego - mordercę, męczennika, monarchini lub szaleńca - można wszystkie, jednak nie wpływa to na ocenę. Może być to rysunek, zdjęcie, krótki filmik, opowiadanie (maksymalnie jedna strona A4), co tylko chcecie.

REGULAMIN
  • Organizatorem konkursu jestem ja - Daria Dec, autorka bloga Boook Reviews.
  • Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Papierowy księżyc.
  • Nagrodą jest książka Bez serca autorstwa Marissy Meyer.
  • Konkurs trwa od 12.06.2017 do 27.06.2017 do godziny 20:00. Zgłoszenia otrzymane po tej dacie nie będą brane pod uwagę.
  • Zwycięzca zostanie poinformowany drogą mailową i będzie miał 3 dni na podanie adresu do wysyłki. W przypadku, gdy zwycięzca się nie zgłosi, zostaje wybrana inna osoba.
  • Nagrodę wysyłamy tylko na terenie Polski.
  • Nagroda nie podlega wymianie.
  • Organizator ma obowiązek wysłać nagrodę w terminie do 25 dni roboczych po ogłoszeniu wyników.
  • Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem napisać swoje imię, podać adres e-mail oraz (w zależności od wyboru) informację, czy autor wyraża zgodę na udostępnienie swojej pracy na wydarzeniu po zakończeniu konkursu. Prace konkursowe należy wysłać na mojego maila daruniadec@gmail.com.
  • Zwycięzca zostanie wybrany przez specjalną komisję konkursową.
  • Można dodać mój blog/konto na Google+ do obserwowanych, zaobserwować na TwitterzeInstagramie, lub polubić na Facebooku, ale nie jest to wymagane.
  • Można polubić fanpage wydawnictwa na facebooku, ale nie jest to wymagane.
  • Można dodać lub udostępnić baner konkursowy, ale to także nie jest wymagane.
  • Do konkursu można się zgłosić tylko raz.
  • Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: daruniadec@gmail.com.

piątek, 9 czerwca 2017

Przedpremierowo: Brodi Ashton - Wieczna prawda

Teraz, kiedy Nikki uratowała Jacka, jedyne czego chce, to być z nim i ukończyć szkołę. Lecz Cole podstępem nakłonił Nikki, by się nim pożywiła, przez co sama rozpoczęła proces przemiany w Wiecznie żywą... co oznacza, że sama niedługo musi pożywić się Dawcą - w przeciwnym wypadku umrze.
Ogarnięta strachem o własne przetrwanie, Nikki i Jack podejmują rozpaczliwą próbę odwrócenia tego procesu za pomocą wszelkich możliwych środków. Nawet Cole, z którym na każdym kroku oczekiwali walki, stał się ich nieoczekiwanym sojusznikiem. Lecz jak długo może to trwać? Żeby przeżyć, Nikki potrzebuje żywić się Cole’em, Cole potrzebuje Nikki, by przejąć tron Podwieczności, a Jack potrzebuje Nikki, która jest dla niego wszystkim… Razem muszą powrócić do Podziemia, by zmienić przeznaczenie Nikki i ponownie uczynić ją śmiertelną. Lecz nie tylko Cole ma plan wobec Nikki: Królowa nie zapomniała o jej zdradzie i pragnie ją zabić. Czy Nikki będzie zmuszona spędzić wieczność w Podziemiu, czy ma w sobie to, czego potrzeba, by raz na zawsze zniszczyć Podwieczność?

W głowie mam zamęt, jestem zła na Brodi, że to skończyło się w ten, a nie inny sposób. Z drugiej strony, gdyby nie ona, nigdy nie powstałaby taka trylogia jak "Podwieczność" która na długi czas zagości w moim sercu. Wieczna prawda, zresztą tak jak poprzednie części, nie puszcza czytelnika już od pierwszych stron. Kiedy wciąga cię pomiędzy swoje kartki, łatwo przeoczyć wybicie drugiej w nocy. Dawno nie czytałam książki, która porwała mnie w takim stopniu! I choć jest to lekka powieść, łatwo się do niej przywiązać i podchodzić emocjonalnie. Jestem rozbita, serce mam w kawałkach. Dlaczego tak, a nie inaczej?

Znacie to uczucie, kiedy podczas czytania spodziewacie się jednego biegu historii, zakończenia, a kiedy do tego dochodzi, w głębi czujecie, że jednak wolicie, żeby było inaczej? Miałam tak właśnie w przypadku Wiecznej prawdy. Jest mi przykro, ale chyba od początku zdawałam sobie sprawę, w jakim kierunku to zmierza. Trudno rozstać się z bohaterami, do których tak bardzo się przywiązałam, których naprawdę polubiłam.

Nikki, choć w pewnym momencie stałaś się odrobinę irytująca, jesteś świetną postacią, która z góry podążała za wyznaczonym przez siebie celem, nie poddając się po jednorazowym upadku. Jack, prawda jest taka, że jesteś natrętem jakich mało. Słodki, owszem, ale denerwujący i opętany miłością do dziewczyny. Taka delikatna obsesja pokazywania tego na każdym kroku. Cole, na początku nie przypadłeś mi do gustu. Ale im dalej, tym bardziej cię lubiłam. Nawet w momentach, kiedy byłeś największym durniem i dupkiem, nie potrafiłam nie usprawiedliwiać twoich działań. Muszę znów przyznać, że Brodi Ashton świetnie spisała się przy kreowaniu bohaterów, także tych drugo- i trzecioplanowych. 

Akcji nigdy nie brakowało, tak samo jak zaskoczeń, zwłaszcza w tym tomie. Ciągłe skoki między Podwiecznością, a Powierzchnią sprawiły, że czytelnik ma wrażenie, że sam bierze udział w wyprawie. Powtórzę to jeszcze raz - jestem tak bardzo zła na autorkę za to co zrobiła! Jeśli przeczytaliście książkę, na pewno wiecie o co mi chodzi. Ale przy okazji włożyła wiele pracy w kreację... tego wszystkiego. I do tego wplatanie mitologii w całą historię!

Trudno mi napisać recenzję ostatniego tomu, bez podsumowania całej trylogii. Wydaje mi się, że zwykłe stwierdzenie "dobre zakończenie" nie wystarczy. Łatwo zauważyć, że Brodi pisała "Podwieczność" kierując się sercem, a to zawsze odbija się na odbiorze książki przez czytelnika. Na pewno nie raz wrócę do historii Nikki, Jacka i Cole'a. To po prostu jedna z tych książek, które najzwyczajniej warto przeczytać. Ot co, po prostu.



8/10



"- Mówisz więc, że Dead Elvises sfingowali dzisiejszy koncert w mieście, sfingowali sprzedaż biletów i sfingowali wynajęcie sali, żeby tylko zgasić światła w mieszkaniu i czekać - naprawdę cichutko, przyczajeni za kanapą - na wypadek, gdybyśmy planowali się do nich włamać?
Ponownie skinęłam głową.
- Właśnie. To brzmi naprawdę rozsądnie."



Podwieczność

PREMIERA 14 CZERWCA!


Za możliwość ruszenia na podbój Podwieczności dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!

środa, 7 czerwca 2017

Stosik - kwiecień i maj '17



























  • Jay Asher - Trzynaście powodów - pokochałam serial całym sercem, więc musiałam przeczytać książkę, która okazała się równie świetna. Zakup własny.
  • Brodi Ashton - Wieczna więź - druga część "Podwieczności" czyli jednej z moich ulubionych trylogii! Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Papierowy Księżyc.
  • Cecelia Ahern - Lirogon - dotarła na szczęście jeszcze przed spotkaniem z autorką  (o którym niedługo na blogu!), najnowsza powieść zapowiadająca się wyśmienicie. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Akurat.
  • Alwyn Hamilton - Buntowniczka z pustyni - na początku nie byłam przekonana, ale po tylu pozytywnych opiniach ze strony zaufanych blogerek... po prostu musiałam. I pokładam w niej wielkie nadzieje! Zakup własny na Targach Książki w Warszawie.
  • Sally Green - Zła krew - czas wreszcie się przekonać, czy jest się tu czym zachwycać. j.w.
  • Michael Punke - Zjawa- film nadal czeka w kolejce i chyba jeszcze poczeka, dopóki nie przeczytam książki. j.w.
  • Nicola Yoon - Ponad wszystko  - ojejku, ta książka jest taka słodka! ♥ Świetna, naprawdę. Zobaczymy jaki okaże się film. j.w.
  • Victoria Aveyard - Czerwona królowa; Szklany miecz; Królewska klatka - pierwszą część skończyłam dopiero kilka godzin temu, ale już wiem, że ta seria okaże się świetna. Egzemplarze recenzenckie od wydawnictwa Moondrive.
  • Robyn Schneider - Początek wszystkiego - zobaczymy, co będę sądzić na temat tej pozycji. Niewidoczna, bo jako ebook. j.w.
  • Brandon Sanderson - Kości skryby - druga część serii "Alcatraz kontra bibliotekarze", nie spodziewałam się jej, ale w takim wypadku, muszę jak najszybciej przeczytać pierwszy tom! Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa IUVI.



Podsumowanie kwietnia i maja

Książki przeczytane w tych miesiącach:

1. Zoe Sugg - Girl Online. Solo
2. Patricia Briggs - Zew księżyca
3. Jay Asher - Trzynaście powodów
4. Darynda Jones - Pierwszy grób po prawej
5. Cecelia Ahern - Skaza
6. Nicola Yoon - Ponad wszystko
7. Brodi Ashton - Wieczna więź
co daje 2572 stron

Najlepsza książka: Zew księżyca, Skaza
Najgorsza książka: -
Największe zaskoczenie: Ponad wszystko

Książki zrecenzowane w tych miesiącach:
1. Patrica Briggs - Zew księżyca
2. Zoe Sugg - Girl Online. Solo
3. Cecelia Ahern - Skaza
+ 1 sezon "13 powodów"

Mój laptop już do mnie wrócił, niestety problemy z programem do montażu nadal trwają, więc zostajemy przy Document Your Life - z kwietnia oraz maja ♥




niedziela, 4 czerwca 2017

Brodi Ashton - Wieczna więź

Nikki Beckett mogła jedynie patrzeć, jak jej chłopak, Jack, poświęca się, by uratować jej życie, na wieczność zajmując jej miejsce w Tunelach Podwieczności. Ten dług powinien być jej. Teraz żyje pożyczonym życiem i nie ma pojęcia, jak poradzić sobie z poczuciem winy. A każdej nocy Jack pojawia się w jej snach – zagubiony, zdezorientowany i coraz słabszy. Nieważne jak bardzo sięga po jego dłoń, nigdy jej nie znajduje. Zdesperowana, by znaleźć odpowiedzi, Nikki zwraca się do Cole’a – nieśmiertelnego, który chce uczynić ją swoją królową…i który jest ostatnią osobą skłonną jej pomóc. Nikki jednak porusza jego serce i Cole zgadza się jej pomóc w jedyny sposób, w jaki może: osobiście zabierając ją do Podwieczności. Nikki, Cole i Max, członek zespołu Cole’a, schodzą do Podwieczności jedynie po to, by przekonać się, że ich podróż będzie o wiele trudniejsza niż oczekiwali… i śmiertelnie groźna. Cała trójka znajdzie niejeden powód, by poddać się i zawrócić. Jednak Nikki przysięgła, że nie spocznie, póki nie uratuje Jacka. Nawet, jeśli oznacza to poświęcenie z jej własnej strony.

Minęło sporo czasu odkąd czytałam pierwszą część "Podwieczności". Od tej pory nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie dowiem się, co dzieje się dalej. Okazało się, że nie tak łatwo opuścić ten świat - kiedy raz się wciągniesz, nie ma już wyjścia. Szybko się dowiedziałam, iż drugi tom wciąga tam samo, a może nawet bardziej. W Wiecznej więzi pojawia się wątek podróży, który jest przedstawiony prosto, jeśli można tak powiedzieć w wypadku światu wykreowanego przez autorkę na podstawie mitu, ale porządnie i ciekawie.


Ze strony na stronę coraz bardziej się denerwowałam, zastanawiając się, jaki będzie następny krok autorki. Udało się jej mnie porządnie zaskoczyć. I przy okazji złamać mi serce. Pod sam koniec byłam tak zdezorientowana, a jednocześnie zła, że nawet nie wiedziałam, co powiedzieć. Jedyne o czym potrafiłam myśleć to historia Nikki i jej ciąg dalszy. 

Wieczna więź zaskoczyła mnie pod niejednym względem. Na początku wydawało mi się, że będzie słabsza od poprzedniczki, jednak teraz, kiedy minęło trochę czasu od jej przeczytania, mogę z czystym sercem przyznać - jest o niebo lepsza. No może z wyjątkiem przygłupich dialogów, ale to tylko czasem. I stała się rzecz niezwykła! Mianowicie, polubiłam bohatera, którego miałam wcześniej serdecznie dosyć. Chyba mam do niego dziwną słabość. Nawet jeśli zrobił coś nieodpowiedniego, nie mogłam przestać go lubić!

Zdaję sobie sprawę z tego, że ta recenzja jest zagmatwana, ale właśnie takie są moje odczucia po przeczytaniu Wiecznej więzi. Jestem zaskoczona, zadowolona, trochę zła. Jeśli mam spojrzeć na tą trylogię z daleka, wiem, że nie jest najlepsza na świecie. Ale ma w sobie coś, przez co pokochałam ją całym sercem i nie potrafię się od niej uwolnić. Lekka, przyjemna, czasem irytująca, jednak i tak ciekawa oraz zaskakująca. Nie wiem co takiego robi Brodi Ashton, lecz świetnie jej to wychodzi.





7/10




"- Nie ma różnicy, jeżeli nie będzie to przyjemna historia. Wszystko to jest częścią łączącej cię z nim więzi.
- Cóż, była taka sytuacja...
Nagle przy moim boku pojawił się Max.
- Jack antybohaterem? Chłopie, idę po popcorn."




Podwieczność


Za możliwość wyprawy po Jacka dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!

sobota, 13 maja 2017

Cecelia Ahern - Skaza

Wpatrujesz się w lampę nad twoją głową. Nieprzyjemnie cię ogrzewa, świeci mocno, jednak nie odrywasz od niej wzroku. Nie możesz się poruszyć, pasy krępują twoje ruchy, wbijając się w nadgarstki, kostki, czoło, talię. Młoda kobieta, strażniczka, kładzie ci dłoń na ramieniu, jakby chciała cię wesprzeć. Obiecujesz sobie nie krzyczeć. Drugi strażnik odsuwa twoją czerwoną koszulę, ukazując miejsce tuż nad piersią, tuż nad sercem. Ukłucie. Mężczyzna bierze do ręki rozgrzany do czerwoności pręt zakończony literą "S". Skaza. Gdy metal dotyka twojej skóry, czujesz ból mimo leku znieczulającego. Po policzku spływa ci pojedyncza łza. Nikt nie może ci pomóc. Rozumiesz, że dotyk strażniczki nie był wparciem, a jedynie przygotowaniem. Choć wewnątrz krzyczysz, na sali panuje cisza.
 
Niedaleka przyszłość. Kilkadziesiąt lat po ekonomicznej katastrofie, spowodowanej korupcją i brakiem kręgosłupa moralnego władz, światem rządzą nowe zasady. Bycie ideałem jest moralnym obowiązkiem obywateli. Każda osoba, która dopuści się wykroczenia, na mocy wyroku Trybunału zostaje naznaczona bolesnym piętnem. Naznaczonym nie wolno pomagać, nie wolno im odzywać się do normalnych ludzi ani zakładać rodzin. Niesłusznie ukarana 17-letnia Celestine zostaje ikoną rewolucji zmierzającej do obalenia rządów. Rozpoczyna się walka z bezdusznym systemem.

Lubię twórczość Ceceli Ahern - mimo tego, że czytałam zaledwie dwie jej książki, podoba mi się jej sposób myślenia, pisania. Nic dziwnego więc, że Skaza mnie zaciekawiła. Po poznaniu opisu, miałam wrażenie, że będzie to mocno średnie połączenie kilku dystopii, które tak dobrze znamy. Ojejku, bardzo się myliłam. Wydaje się, iż nie jest to nic nowego na naszym rynku, jednak ta powieść wprowadza coś świeższego, inne spojrzenie i świetną historię, mająca także duże znaczenie filozoficzne.

Skaza to taka mała cegiełka, jednak czyta się ją bardzo szybko. Oprócz przyjemnego sposobu pisania, jest tu wartka akcja, praktycznie ciągle coś się dzieje, nie ma czasu na nudę. Niby to dobrze znany nam świat, ale pod wieloma względami jest tak naprawdę inny. Ahern włożyła mnóstwo pracy i serca w opowiedzenie historii Celestine i to widać.

Główna bohaterka tak naprawdę dopiero siebie poznaje na kartach tej książki. Jest odważna, choć jest w niej coś nieśmiałego, zależy jej głównie na dobru rodziny i wreszcie nie jest łatwowierną postacią! Bardzo szybko znalazłam z nią więź porozumienia, z zapartym tchem oczekiwałam jej nowych decyzji. Prawdą jest to, iż jest tu od groma i jeszcze trochę bohaterów, przez co prosto się pogubić, ale prędzej czy później można się do tego przyzwyczaić. I jest tu kilka osób, które pokochałam, a pojawiały się bardzo, bardzo rzadko.


Reasumując, Skaza to powieść o Celestine, która okazuje się o wiele silniejsza, niż do tej pory myślała. Jest tu mnóstwo akcji i niespodzianek. Choć niektóre rzeczy były proste do rozszyfrowania, autorka nie raz mnie zaskoczyła. Myślę, że ta powieść spodoba się osobom które lubią książki z gatunku YA, coś nowego, ciekawego. Z niecierpliwością czekam na kontynuację!





7/10




"Kiedy byłam mała, zawsze uważałam, że aby uciec, trzeba wstać i zacząć biec, jak robią dzieci w filmach. Nienawistny krzyk, trzaśnięcie drzwiami, potem bieg. Dowiedziałam się jednak, że wielu ludzi ucieka, choć nigdzie się nie rusza."


Skaza
Skaza | Perfect


Za napiętnowanie mnie Skazą dziękuję wydawnictwu Akurat!