niedziela, 31 sierpnia 2014

#Stosik 8/2014 ~ Czas na... szkołę?

Hej, cześć i czołem!
Dzisiaj chcę wam zaprezentować "stosik" który składa się z jednej książki, perełkę czyli kartę klubu Kobiety to czytają! i (najlepsze na koniec) zapowiedź biografii o Selenie Gomez.


























  • Wojciech Cejrowski - Gringo. Wśród dzikich plemion - prezent dla dziadka, co nie zmienia faktu, że książkę pożyczę i przeczytam. I to tylko dlatego, że po przeczytaniu kilku stron stwierdziłam, że Cejrowski ma bardzo elastyczny i przyjemny styl pisania ;)
  • karta Kobiety to czytają!



Zapowiedź

Selena Gomez. Księżycowa dziewczyna
Autor: Cathernie de la Glétais
Tytuł oryginału: Selena Gomez. La biografia
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 10 września 2014
Ilość stron: 208
Kategoria: dla młodzieży, biografia
Opis: Fabularyzowana biografia Seleny Gomez z dodatkowymi rozdziałami napisanymi specjalnie do polskiego wydania przez znanego dziennikarza, opisującymi jej życie przez ostatnie dwa lata. Do pewnego momentu życie Seleny Gomez przypominało bajkę. Już jako dziesięciolatka została aktorką, a w wieku dwunastu lat - gwiazdą. Grała w serialach i filmach, nagrywała filmy, jej życie śledziły miliony fanów. Jej związek z Justinem Bieberem wydawał się idealny.
Ostatnie dwa lata wiele zmieniły w jej życiu. Bańka mydlana prysła. Księżycowej dziewczyny nie ominęły problemy miłosne - od wielu miesięcy para schodzi się i rozchodzi, stając się obiektem bulwarowych plotek. Nieobce były jej również problemy z alkoholem i narkotykami. Na jakim etapie jest teraz Selena? Ta książka odpowie na to pytanie i wiele, wiele innych.



Całuję,
Sophie Carmen

wtorek, 19 sierpnia 2014

Cassandra Clare - Miasto szkła



Dzieci Nocy. Dzieci Lilith. Dzieci Księżyca. Faerie. Nefilim. Nocni Łowcy, to bardzo niezwykłe istoty. Są to zwykli ludzie, którzy zostali przemienieni w półanioły poprzez wypicie krwi Raziela z Kielicha Anioła. Ich przeznaczeniem jest zabijanie demonów, które przedostają się do naszego świata. Wyobraź sobie, drogi Czytelniku, że oni istnieją wokół nas. A może nawet ty nim jesteś, ale nic o tym nie wiesz? Nigdy nic nie wiadomo. W tych czasach nie można już ufać nikomu. Może twoja matka albo ojciec ukrywają Znaki? Może ty także należysz do tej niezwykłej rasy…?

Clary wreszcie wie, jak może pomóc swojej matce wybudzić się z magicznego snu. Musi udać się do Alicante, stolicy Idrisu, aby odszukać tam pewnego czarownika, który wie co trzeba zrobić. Jednak jej plany nie podobają się Jace’owi, który uważa, że wyprawa do Miasta Szkła w obecnej sytuacji jest złym pomysłem. Sam wraz z rodziną i Simonem przechodzi przez bramę prowadzącą do Alicante w dramatycznych okolicznościach, bez wiedzy Clary. W powietrzu wisi wojna z Valentine’m, który będąc w posiadaniu Miecza Dusz jest w stanie stworzyć armię demonów walczącą u jego boku. Jedynym ratunkiem w tej nierównej walce jest zjednoczenie się Nocnych Łowców z Podziemnymi, przeciw wspólnemu wrogowi. Ale czy Nefilim się na to zgodzą? Tymczasem, niespodziewanie w Idrysie zjawia się Clary.

Z tą serią zapoznałam się całkiem niedawno, bo na początku tego roku. Na trzecią część musiałam jednak poczekać, dlatego, że nigdzie nie mogłam jej znaleźć, a jak już była, to mój portfel  świecił pustkami. Więc gdy tylko ją dostałam, wiedziałam, że muszę się za nią jak najszybciej zabrać. Nad morzem, wieczorem, gdy zaczęłam czytać Miasto szkła, nie byłam w stanie się oderwać. W każdej wolnej chwili siedziałam z książką na kolanach i zagłębiałam się w lekturze. Po skończeniu jedyne co byłam w stanie powiedzieć, to „wow”. W tym miejscu przepraszam was, Czytelników, za to, że recenzja będzie nie poskładana, ale teraz, kilka dni po skończeniu nadal nie mogę ogarnąć swoich myśli.

Nie spodziewałam się tego, że Cassandra Clare jest zdolna do tego, żeby tak manipulować i czytelnikiem i jego emocjami. Cokolwiek ona nam napisze, my , jesteśmy przekonani, że to prawda. To jest naprawdę niesamowite. To, w jaki sposób autorka operuje piórem jest bardzo przyjemny, lekki i ciekawy. Opisy nie są przydługie, jest ich w sam raz. Clare dokładnie wie, co ma rozwinąć, a co zostawić w spokoju . Naprawdę podziwiam to w jaki sposób pisze. Tak jak w poprzednich częściach miejsca które tworzy Cassie są niesamowite, więc trudno się dziwić, że tyle osób lubi Dary Anioła.

W tej części, Clary odkrywa bolesną prawdę na temat swojej przeszłości. Jace i ona zrozumieją, do czego może posunąć się Valentine, i co im tak naprawdę zrobił. Oprócz tego, nadal próbują rozszyfrować swoje uczucia, bo czy wolno być z osobą, kiedy to co ich łączy w oczach innych jest zakazane? Lepiej posłuchać serca czy rozumu? W życiu Clary pojawi się tajemniczy Sebastian, który wydaje jej się znajomy, chociaż widzi go pierwszy raz w życiu. Przypadek? Prawda zaskoczy wszystkich. Simon za to odegrał znaczącą rolę w tym wszystkim. Udowodni, że jest niezwykle odważny oraz lojalny względem swoich przyjaciół, i że można spodziewać się po nim wszystkiego. Już nikt ani nic nie będzie takie same.

Mogę szczerze powiedzieć, że jak na razie trzecia część jest najlepsza. Autorka potrafiła sprawić, że książkę czyta się jednym tchem, wciąż chcąc więcej i więcej. Snuje swą opowieść przez przeszło ponad pięćset niesamowitych stron, na których może wydarzyć się wszystko. Znajdzie się miejsce na odwagę, magię i wartości, na przyjaźń a nawet na miłość. Miasto szkła, to powieść która naprawdę zapada w pamięć jak i w serce. Wydaje mi się, że jak powiem „polecam” to nie wystarczy. Teraz, drogi Czytelniku, podnieś się z wygodnego siedziska, weź portfel do ręki, i pędź do księgarni, aby zaopatrzyć się w tą niesamowitą książkę!






10/10






„Ludzie nie rodzą się dobrzy albo źli. Rodzą się z pewnymi skłonnościami, ale liczy się sposób, w jaki żyją. I to, jakich ludzi poznają. Valentine był przyjacielem Hodge’a, a nie sądzę, żeby Hodge miał wcześniej w swoim życiu kogoś, kto stawiałby mu wyzwania albo czynił go lepszym człowiekiem. Gdybym ja miał takie życie, nie wiem, jaki bym się okazał. Ale ja mam rodzinę. I ciebie.”




Dary Anioła
Miasto kości | Miasto popiołów | Miasto szkła | Miasto upadłych aniołów | Miasto zagubionych dusz | Miasto niebiańskiego ognia

środa, 13 sierpnia 2014

Kiera Cass - Elita

Siadasz przed toaletką, naciskając przycisk i tym samym wzywając pokojówki. Wszystkie trzy od razu pojawiają się w drzwiach. Jedna podaje ci śniadanie, zaś druga pomaga ci w doborze sukni. Biorąc pod uwagę dzisiejszy dzień, decydujesz się na delikatną, niewinną i zwiewną sukienkę, w twoich ulubionych kolorach. Jedna z pokojówek zajmuje się twoją fryzurą, a ty powoli zjadasz posiłek. Kiedy jesteś gotowa do wyjścia opuszczasz pokój i kierujesz się na dół, do Komnaty Dam. Zastajesz tam pięć uczestniczek. Tylko tyle was zostało.

Niepokorna America Singer jest jedną z pozostałych sześciu kandydatek na królewnę, które pozostały w królewskim pałacu. Choć planowała być dla księcia Maxona wyłącznie przyjaciółką, jej serce nie chce słuchać rozsądku. Rozdarta pomiędzy tym, co było, a przyszłością  o jakiej nie mogła wcześniej nawet marzyć. Ami nie potrafi sobie poradzić z chaosem uczuć. Maxon  Schreave wydaje się być księciem z bajki – przystojnym, czarującym i wrażliwym ale to Aspen Leger był jej pierwszą miłością, człowiekiem, który zna ją najlepiej. Do tego, napięcie pomiędzy kandydatkami sięga zenitu, a Ami ma coraz mniej czasu, by odkryć jakiej przyszłości pragnie. W pewnym momencie panna Singer wpada w poważne tarapaty, które mogą wszystko zmienić. Czy Maxon uchroni ją przed gniewem ojca?

Mówiąc szczerze zaczynając Elitę nie nastawiałam się na wielkie wow, czytając tyle negatywnych opinii. Tym bardziej poznanie pierwszego rozdziału zapowiadało się na niezbyt dobrą lekturę. I jeśli ty, Czytelniku, będziesz zaraz zaczynał czytać oto tą powieść, to nie waż się jej odłożyć po przeczytaniu pierwszych stron powieści , bo ta książka zasługuje na uwagę. W każdym razie moja poprzeczka nie była postawiona wysoko, zwłaszcza dlatego, że wszyscy mi mówili, że będę się niesamowicie męczyć. Jednak ja musiałam się przekonać na własnej skórze, i jak najszybciej zabrałam się za czytanie Elity. Zostałam pozytywnie jak i odrobinę negatywnie zaskoczona. Ale większość jednak przemawia na korzyść Kiery Cass. 

Kiedy coraz bardziej zagłębiałam się w lekturze, coraz trudniej było mi przestać, zrobić sobie przerwę. I to jest pozytywne uczucie, jak książka wciąga cię tak bardzo do swojego świata, że nie sposób oderwać się od czytania. Między nami, Elitę przeczytałam kilka dni temu, a nadal tkwię w Illéi. Historia nie rozwija się za szybko, każde wydarzenie ma swoje miejsce, co wcale nie znaczy, że książka jest przewidywalna. Wręcz przeciwnie. Tak samo jak w pierwszej części, pióro Kiery jest lekkie i bardzo przyjemne w odbiorze. Opisy i dialogi nie są długie, ani nudne. Chociaż niektóre malutkie rzeczy są monotonne to „zamaskowano” je przez resztę, aczkolwiek Elitę czyta się szybko, w przeciągu kilku godzin ta powieść będzie przed nami leżała poznana i przeanalizowana, a ty, Czytelniku, będziesz gorączkowo myślał, co zrobić aby jak najszybciej przeczytać zakończenie całej historii.

America zmieniła się w tej części, ale niekoniecznie na lepszą. Stała się bardziej nieufna, wszędzie doszukująca się jakiegoś podstępu (co jest prawdopodobnie celowe), aczkolwiek zachowała swój twardy charakterek. Chociaż bardzo mnie denerwowało to, że cały czas było „Och Maxon jest taki cudowny”, a gdy tylko widziała czy myślała o Aspenie, to od razu jej serce „przestawiało” się na niego, i zaczynała znów do niego wzdychać. To już dla mnie za wiele. Ostatnio jakiekolwiek trójkąty miłosne w książkach działają na mnie bardzo negatywnie, więc nie mogło być inaczej  i w tym przypadku. Od początku jestem za Maxonem, a teraz popieram i lubię (a może uwielbiam…?) go jeszcze bardziej.

Oprawa graficzna tak jak za pierwszym razem jest obłędna. Książka wygląda w środku równie dobrze, co na zewnątrz. Najlepsze jest to, że cała seria ma bardzo podobne okładki, a jednak całkowicie odmienne. Elita przyciąga wzrok, i właśnie tak powinno być. 

Ta książka jest naprawdę dobra. Może nie aż tak bardzo jak pierwsza część, ale równie doskonała. Nie licząc kilku potknięć i fatalnego startu, to polecam aby jak najszybciej przeczytać Elitę. A jeśli jeszcze nie poznaliście Rywalek należy jak najprędzej poprawić to niedociągnięcie. Jednym słowem: polecam!






7/10






„-(...) Nie rozumiem, jak to możliwe, że dalej mnie kochasz.-przyznałam się.
-Tak po prostu jest. Niebo jest niebieskie, słońce jest jasne, a Aspen na zawsze kocha Americę. Tak już został urządzony ten świat.”






Selekcja
Rywalki. Książę i gwardzista | Rywalki. Królowa i faworytka

czwartek, 7 sierpnia 2014

Morgan Matson - Lato drugiej szansy



Siadasz na długim pomoście który znajduje się za twoim domem i prowadzi do jeziora. Ostatnio byłaś tu kilka lat temu. Wdychasz świeże powietrze, które od dawna czyniło cuda. Już zapomniałaś jak to jest, siedzieć w słońcu i wystawiać ku niemu twarz. Bez tych wszystkich odgłosów miasta należała ci się wolna chwila, ewentualnie całe wakacje. 

Taylor Edwards ma nieprawdopodobnie utalentowane rodzeństwo i dobrze ugruntowane przekonanie, że niczym się nie wyróżnia. No, może poza tym, że nienawidzi konfrontacji i ucieka, ilekroć na horyzoncie pojawiają się kłopoty. Kiedy okazuje się, że ojciec Taylor jest ciężko chory, rodzina podejmuje decyzję, że wszyscy razem spędzą lato w domku nad jeziorem z którym wiąże się wiele wspomnień. Po raz ostatni Taylor była tam w wieku dwunastu lat i jest to ostatnie miejsce, do którego chciałaby wrócić. Lato w tym miejscu oznacza konieczność zmierzenia się z przeszłością – z Lucy, niegdyś najlepszą przyjaciółką i Henrym Crosbym, który zapisał się w jej pamięci jako pierwsza wielka miłość. Mija trochę czasu i do Taylor dociera, że powrót nad jezioro daje jej szansę na naprawienie tego, co kiedyś popsuła, odzyskanie ludzi, na których jej zależy i pożegnanie z tymi, których niebawem zabraknie.

Zabierając się za czytanie Lata drugiej szansy nie wiedziałam zupełnie nic. Nie patrzyłam na opis bo nie chciałam sobie zepsuć niespodzianki, jedyne co, to słyszałam jakieś opinie, jedne lepsze, inne gorsze. Już przy pierwszych stronach znacznie się zawiodłam, więc nie spodziewałam się nie wiadomo jakiego szału po reszcie książki. Miałam rację. Ta powieść nie była zbyt ciekawa, a wręcz przewidywalna, postacie zbyt papierowe i czarno-białe. Natomiast całkowicie inną sprawą jest koniec książki, który w pewnym momencie naprawdę chwycił mnie za serce. Zakończenie jest bardzo fajne. Szkoda, że reszta powieści nie jest taka. Naprawdę szkoda.

Morgan Matson zaskoczyła mnie swoim stylem pisania. I to zdecydowanie negatywnie. Jej kunszt jest początkujący, nudnawy i… hmmm… ciężki. Bardzo trudno czyta się pozycje, pisane takim językiem więc to już jest za wiele dla czytelnika, bo po co się tak męczyć? Lato drugiej szansy można podzielić tak jakby na dwie części. Jedna to przydługi i nieciekawy monolog Taylor, a drugi kawałek to rzeczy o wiele ważniejsze, jak choćby choroba ojca. To już było odrobinę lepsze.  

Bohaterzy są beznadziejni i przewidywalni. Odnoszę dziwne wrażenie, że Taylor jest o wiele za głupia jak na siedemnastolatkę. Cały czas myśli o głupich wydarzeniach z przeszłości, no i ten jej nawyk uciekania, kiedy zaczyna się robić nieciekawie. Jakby tego było mało, jej ulubionym zajęciem jest… płakanie, oczywiście. Jeśli to było by raz na jakiś czas (do tego uzasadnione), to było by do przyjęcia, ale w momencie kiedy główna bohaterka nie potrafi się ogarnąć tylko chodzi i szlocha po kątach to tego jest za dużo. Do tego cały czas sobie wypomina, jak to jest do niczego, bez żadnych uzdolnień, ale i tak nic z tym nie robi. Dziwne? Nie w takiej powieści. Jedyną postacią, która jakoś wygląda, to jest Lucy, stara przyjaciółka. Ona jako jedyna choć trochę się wyróżnia.

Lato drugiej szansy jest „ogłupiającą” i do bólu przewidywalną książką. Wszystko jest proste, nieskomplikowane, ale zarazem styl pisania Morgan jest okropny. Jest zdecydowanie za dużo postaci w niektórych momentach łatwo się pogubić. Może i w niektórych rozdziałach jest poruszany ważny temat, jak na przykład to, że trzeba cieszyć się życiem, bo nie wiadomo kiedy może się skończyć, zupełnie jak za dotknięciem magicznej różdżki. Lato dostaje ocenę taką, a nie inną, właśnie przez te tematy, i za zupełnie idealnie napisane zakończenie.

W Polsce ukazała się także druga powieść tej autorki, mianowicie Aż po horyzont, które mimo wszystko zamierzam przeczytać. Dam Matson sposobność na pokazanie, że potrafi o wiele więcej. W końcu każdy zasługuje na drugą szansę, prawda?






6/10






„Kocham Cię, tatusiu.”








Za możliwość przeżycia lata wraz z Taylor dziękuję wydawnictwu Jaguar!

niedziela, 3 sierpnia 2014

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Szekspir i Rowling [PART 2]

Witam Was moi Czytelnicy!
Chciałabym wraz z Wami poruszyć temat czytaniu kilku gatunków naraz. Zapraszam do udzielania się w komentarzach! :)
Pierwsza część TUTAJ 


Trzeba od czegoś zacząć
Każdy zaczynał od jakiegoś gatunku. U mnie najpierw były książki dla dzieci, a później Potter czyli fantastyka, która po pewnym czasie poszerzyła się do paranormal-romance, młodzieżówek i scenie-fiction. Niedługo później udało mi się znaleźć interesującą książkę z gatunku obyczajowego, więc postanowiłam spróbować. I co? Spodobało mi się. Już wtedy zaczęłam czytać o wiele bardziej różnorodne książki. Ostatnio spróbowałam bezkrwawego kryminału, a raczej sensacji, ale również jestem nastawiona pozytywnie.


Jak się za to zabrać?
Po pierwsze i najważniejsze, trzeba znaleźć jakąś książkę z danego gatunku, która nam się podoba, opis nas zachęca, czy od kilkunastu miesięcy znajoma nie chce dać nam spokoju, że jak najszybciej mamy tą pozycję przeczytać. Potem usiąść i czytać. Jeśli nam się nie spodoba, rozsiąść się kiedy indziej z zupełnie nową książką i spróbować, a możne nam się spodoba.


Najważniejsze
To się nie poddawać, ani nie mieć uprzedzeń. "Nie spodoba mi się, bo przeczytałam taki fragment i był okropny." Próbować, próbować i próbować, bo naprawdę warto :)


Myślę, że to by było na tyle. Może macie jakieś propozycje na następny temat? 




Całuję,
Sophie Carmen

piątek, 1 sierpnia 2014

Wyzwanie Paranormal Romance - lipiec


Witam Was serdecznie!
Dzisiaj chcę Wam przedstawić podsumowanie lipca jeśli chodzi o wyzwanie :) Miło mi także przyjąć do wyzwania trzy nowe osoby: Agnieszkę D., Healy Rom oraz Kathernie Parker :)
Przejdźmy do wyników:
Łącznie przeczytałyśmy 14 książek.
1 książkę przeczytały: Adriana B, Marcela Pomper, Paula Rzemińska, Alex Moriaty oraz Agnieszka D.
2 książki przeczytała: Healy Rom
3 książki przeczytała: Niko
4 książki przeczytała: Patrycja Waniek

Gratuluję :)



Całuję,
Sophie Carmen