niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie roku 2017




















Kochani,
Cieplutko witam Was w ostatnim poście tego roku. Tak, żyję, jestem cała i zdrowa, ale przejdźmy już do podsumowania!

Co i jak?

   W styczniu blog obchodził kolejne, tym razem 4 urodziny. Wreszcie nauczyłam się jeździć na łyżwach, więc lodowisko odwiedzałam o wiele częściej niż zwykle. Rozpoczęłam także nowy serial, który premierę miał pod koniec miesiąca, a mowa oczywiście o Riverdale. Wyszedł także czwarty sezon Sherlocka, który okazał się małym rozczarowaniem. W lutym przeczytałam ostatnią część Endgame tym samym kończąc przygodę z tą trylogią. Dalej marzec, czyli moje urodziny świętowane w gronie najbliższych. Pod koniec miesiąca wyjechałam na tydzień do niemieckiej miejscowości Ingolstadt na pierwszą część wymiany
   Kwiecień był dość spokojnym miesiącem. Obejrzałam i przeczytałam 13 powodów, odbył się pierwszy mecz żużlowy w sezonie, a ostatnie dwa dni spędziłam w Katowicach u koleżanki. W maju po raz kolejny pojawiłam się na Targach Książki w Warszawie. Podczas pobytu w stolicy pojawiłam się także na specjalnym spotkaniu z Cecelią Ahern, którego do tej pory nie opisałam w poście. Pierwszy raz pojawiłam się na Festiwalu Kolorów i muszę przyznać, że była to świetna zabawa! Pod koniec miesiąca pojechałam do Energylandii oraz zaczęłam nosić okulary. W czerwcu pojawiłam się na grze fabularnej w opolskiej bibliotece, skończyłam kolejną klasę, a także pojechałam na kolonię do zamku w Gniewie. Jeśli chodzi o książki, to skończyłam przygodę z Podwiecznością Brodi Ashton, w której pojawiła się moja rekomendacja. Ukazała się także książka Bez serca, także z moją rekomendacją oraz pod patronatem
   Lipiec, czyli wesele mojego taty oraz chyba pierwsze farbowanie włosów na inny kolor. A przynajmniej ich części. Padło na czerwony i bardzo mi się podobało, więc mam zamiar wrócić do tego kolorku. Cały sierpień po raz kolejny spędziłam nad morzem. We wrześniu zaczęłam trzecią klasę gimnazjum oraz zakończyłam przygodę z Teen Wolfem, gdyż właśnie wtedy ukazał się ostatni odcinek. Wtedy też powróciłam w pewne miejsce i była to jedna z lepszych decyzji tego roku. Także w tym momencie pojawiły się problemy różnej maści, przez co straciłam chęć do czytania i robienia właściwie czegokolwiek. Po raz kolejny w tym roku odwiedziłam Katowice oraz Warszawę
   W październiku odbyła się druga część wymiany uczniowskiej, podczas której przez tydzień gościłam u siebie Melanie, czyli partnerkę z Niemiec. Dzięki temu miałam okazję zwiedzić Kraków oraz Wrocław. Listopad jest dla mnie bardzo ważnym miesiącem, ponieważ wtedy poznałam trzy wspaniałe osoby, z którymi szybko się zaprzyjaźniliśmy, a na dzień dzisiejszy rozmawiamy codziennie po kilka godzin. Rozpoczęłam wtedy przygodę z kpopem, zaczynając od BTS, którzy całkiem zauroczyli mnie swoją muzyką oraz charakterem. No i grudzień, który kończy się już niedługo. Zaczęło się od weekendowej wizyty moich znajomych u mnie, potem Mikołajki oraz święta. Podsumowując, rok zleciał bardzo szybko. Mam nadzieję, że 2018 będzie o wiele lepszy, wróci mi chęć do czytania i będę w stanie spełnić swoje noworoczne postanowienia.


Najlepsze książki 2017 roku

Cassandra Clare - Mechaniczna księżniczka



Filmy warte uwagi

American Assasin
Premiera: 15 września
OpisMitch Rapp (Dylan O'Brien) stracił ukochaną w ataku terrorystycznym. Od tej chwili jego jedynym celem jest zemsta. Oficer szkoleniowy CIA Stan Hurley (Michael Keaton) wie, że taki człowiek to dla agencji skarb. Szczególnie jeśli uda się go wzbogacić o pewien szczególny zestaw umiejętności, który uczyni go maszyną do zadań specjalnych. Hurley potrafi tego dokonać. Zanim szkolenie dobiegnie końca Mitch będzie miał okazję wykazać się w akcji. Według danych wywiadu grupa terro­rystów planuje atak z użyciem ładunku atomowego. Wiele wskazuje na to, że jednym z nich jest dawny uczeń Hurleya. Kogoś takiego może wytropić i zneutralizować tylko ktoś taki jak Mitch Rapp.


Między nami kosmos
Premiera: 1 lutego
OpisGardner Elliot to niezwykle uzdolniony 16-latek, który urodził się i wychował w pierwszej ziemskiej bazie na Marsie. Szukając informacji o swoim ojcu, nawiązuje internetową znajomość z „normalną” ziemską dziewczyną Tulsą. Elliot wyrusza na Ziemię, aby odnaleźć ojca, ale także doświadczyć cudów świata, z którego pochodzi. Niestety kilka dni po jego wylądowaniu naukowcy stwierdzają, że organizm chłopaka źle znosi ziemską atmosferę, a każdy dzień spędzony tutaj jest zagrożeniem dla jego życia. Elliot postanawia jednak postawić wszystko na jedną kartę. Ucieka spod kurateli lekarzy i wraz z Tulsą wyrusza w podróż, która pozwoli mu zrozumieć skąd pochodzi, kim jest i gdzie jest jego miejsce we wszechświecie.
Piękna i Bestia
Premiera: 17 marca
OpisBella (Emma Watson) jest mieszkanką francuskiej wioski. Kiedy dowiaduje się, że jej ojciec Maurycy (Kevin Kline) został uwięziony w pałacu okrutnej bestii (Dan Stevens), postanawia odnaleźć jego siedzibę. Dziewczyna oferuje mu swe życie, w zamian za życie ojca. Potwór przystaje na propozycję. Ku zdziwieniu Belli, bestia nie więzi jej w lochu. Zamiast tego dziewczyna zamieszkuje w pięknej komnacie pełnej zaczarowanych przedmiotów, takich jak: zegar Trybik (Ian McKellen), świecznik Płomyk (Ewan McGregor), czy miotełka Puf Puf (Gugu Mbatha-Raw). Tymczasem Maurycy chcąc uratować swą córkę, zwraca się o pomoc do pewnego myśliwego - Gastona (Luke Evans), który jest zakochany w Belli. 





Rok w liczbach

  • Przeczytane książki: 36 (13345 stron)
  • Napisane posty: 48
  • Napisane recenzje: 30
  • Wyświetlenia: 109 397
  • Obserwatorzy: 304
  • YouTube: 268 subskrypcji
  • Komentarze: 2100
  • Fanpage na Facebooku: 510 polubień
  • Nawiązane współprace: 1 (wydawnictwo Czwarta Strona)
  • Najpopularniejszy post: Marissa Meyer - Bez serca

poniedziałek, 20 listopada 2017

Przedpremierowo: Marissa Meyer - Cinder

Sięgasz po klucz, leżący obok prawego kolana. Odsuwasz z twarzy włosy, które wysunęły się z kucyka, po czym dokręcasz śrubkę. Masz wrażenie, że za chwilę nogi odmówią ci posłuszeństwa, po zbyt długim czasie trwania w niewygodnej pozycji. Nagle czujesz pod palcami oleistą maź. Przeklinasz pod nosem, łapiąc szmatę znajdującą się najbliżej i zatykasz dziurę. Szybko dokręcasz śrubkę, a płyn przestaje lecieć. Wzdychasz, odsuwając się od naprawianego przedmiotu. W dłoni masz ścierkę, która przesiąkła czarną cieczą i jedyne na co się nadaje, to śmietnik. Podnosisz się, czując nieprzyjemny ból w kolanach. Odsuwasz robota, przecierając czoło nasadą dłoni, tym samym wycierając pot oraz zostawiając ciemną smugę smaru.

Ulice Nowego Pekinu zapełniają ludzie i androidy. Szaleje śmiertelna zaraza. Bezlitośni Księżycowi patrzą z kosmosu, czekając na swoją okazję. Cinder, utalentowana mechanik, jest cyborgiem. Tym samym należy do obywateli drugiej kategorii. Jej przeszłość to tajemnica. Macocha jej nienawidzi i wini ją za chorobę przyrodniej siostry. Ale kiedy jej życie splątuje się z życiem przystojnego księcia Kaia, Cinder nagle wpada w sam środek międzygalaktycznej wojny i doświadcza zakazanego zauroczenia. Rozdarta pomiędzy obowiązkiem a pragnieniem wolności, lojalnością a zdradą, musi odkryć prawdę o swojej przeszłości, by uratować przyszłość świata.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z Marissą Meyer, gdyż to nastąpiło w marcu tego roku. "Bez serca" całkowicie pokochałam, a więc postanowiłam sięgnąć po inną książkę tej autorki, Cinder, wznowioną przez wydawnictwo Papierowy Księżyc w oryginalnej szacie graficznej. Tym razem jest to retelling bajki znanej każdemu - Kopciuszka. I muszę przyznać, że przepadłam. Pochłonęłam tę historię w niecałe dwa dni, a mogłabym jeszcze szybciej. Po prostu, nie da się inaczej.

Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autorka podeszła do historii znanej wszystkim - z całkiem świeżym spojrzeniem, inspirując się bardzo ogólnikowo, prowadząc opowieść Cinder w odrobinę niekonwencjonalny i zaskakujący sposób. Nie możemy z góry zakładać, że wiemy, co się wydarzy, bo jest to największym możliwym błędem. I chociaż w pewnym momencie, zaraz przed punktem kulminacyjnym, domyśliłam się, co się wydarzy, ani trochę nie zepsuło mi to radości w czytaniu tej powieści. Marissa poprowadziła fabułę w dynamiczny sposób, nie pozwoliła czytelnikowi choćby na chwilę odetchnąć. Akcja goni akcję, a dodatkowo jest to przeplecione tajemnicami, historią postapokaliptycznego świata i rozdarciem głównej bohaterki.

Bohaterowie są ciekawie wykreowani, choć kiedy zastanowimy się nad tym dłużej, nie wiemy o nich za dużo. Albo inaczej - to, czego się dowiadujemy, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Opowiedziane jest to jednak w taki sposób, iż autorka jasno wskazuje, że im dalej będziemy brnąć w serię, tym więcej będziemy wiedzieć. Cinder naprawdę polubiłam, a nawet było mi jej żal, kiedy czasem czuła niechęć do siebie samej. Choć nie można powiedzieć, że jej życie jest idealne, stara się dopasować do otaczających ją realiów. Cinder po części opowiada walkę głównej bohaterki o przetrwanie, w świecie, gdzie bycie cyborgiem sprowadza ją do właściwie niczego. Za to moją drugą i o wiele większą miłością został książkę Kai, który skradł moje serce już na początku. Nie pytajcie dlaczego, po prostu... tak wyszło.

Cinder jest książką będącą nie tylko opowieścią o życiu dziewczyny w brutalnym świecie, gdzie w każdej chwili możesz umrzeć na lumitozę, ale także historią o walczeniu o swoje prawa, dążeniu do celu, byciu sobą i nie poddawania się, chociaż inni mogą w ciebie nie wierzyć. Uważam, że każdy znajdzie tu coś, co go poruszy, a sama fabuła wciągnie go bez reszty. Jedyne co, to żałuję, iż poznałam tą powieść dopiero teraz. Dlatego jeśli jeszcze jakimś cudem nie znacie Cinder lub innych książek Marissy Meyer, to koniecznie sięgnijcie po nie jak najszybciej. Są genialne, naprawdę.




8/10



"- Brzmi brudno i smrodliwie - powiedziała Iko.
- Skąd wiesz? - zapytała ją Cinder. - Przecież nie masz receptorów zapachu.
- Mam fantastyczną wyobraźnię."


Saga Księżycowa
Glitches (0.5) | The Little Android (0.6) | Cinder | The Queen's Army (1.5) | Scarlet | Cress | Fairest (3.5) | Winter | Stars Above (4.5)


Za możliwość dołączenia do ekipy Cinder i Iko serdecznie dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!

czwartek, 9 listopada 2017

Jennifer Lynn Barnes - Piramida strachu

Las Vegas wstrząsa seria brutalnych morderstw, które łączy jedno - wszystkie ofiary zostały zamordowane w miejscach publicznych a na ich ciałach morderca zostawia za każdym razem ciąg cyfr, układający się w tajemniczy szyfr. Cassie Hobbes i Naznaczeni zostają wezwani, by pomóc w rozwiązaniu śledztwa. Sprawa okazuje się jednak bardziej skomplikowana i niebezpieczna, niż się na początku wydawało. Zabójca jest bardziej niebezpieczny i Na dodatek pojawiają się nowe okoliczności dotyczące morderstwa matki Cassie. Po raz pierwszy od lat jest szansa na przełom w śledztwie. Czy tajemniczy szyfr doprowadzi Naznaczonych do rozwikłania zagadki? Czy tym razem uda im się złapać mordercę? Czy Cassie dokona właściwych wyborów i stawi czoła bolesnej przeszłości?

Na trzecią część "Naznaczonych" czekałam z zapartym tchem. Trochę czasu minęło, nim pojawiła się w naszym kraju, ale w końcu się udało! Jej słowa przewodnie to: trzy dni, trzy kasyna, trzy ciała. Nie potrzebowałam trzech dni na jej przeczytanie, wystarczył zaledwie jeden, podczas którego znów dałam się porwać w świat Cassie oraz niesamowity umysł jej i reszty Naznaczonych. Nawet nie wiecie, jak mi tego brakowało!

Akcja Piramidy strachu dzieje się w Las Vegas, mieście świateł, kasyn i przepychu. Jest to także rodzinne miasto jednej z bohaterek. Bardzo podoba mi się zabieg stosowany do tej pory przez Barnes - w każdej części przyglądamy się bliżej jednemu z Naznaczonych. Choć fabuła nadal jest opowiadana z perspektywy Cassie, każdy tom daje czytelnikowi możliwość poznania bliżej innego bohatera. Jest to naprawdę pomysłowe. Dzięki temu, im dalej brniemy w historię, tym bardziej czujemy związek z postaciami, co skutkuje większym przeżywaniem... wszystkiego.

Dzieje się tu dużo, naprawdę dużo, choć w przypadku takim jak mój, nie odczuwa się tego aż tak bardzo. Przewracałam strony z mocno bijącym sercem, z niecierpliwością oczekując rozwinięcia akcji, następnych wydarzeń. A kiedy doszło do punktu kulminacyjnego i końca, poczułam niesamowitą pustkę. Z jednej strony nie mogę się doczekać kontynuacji, z drugiej, następna książka jest ostatnią w serii. Coś czuję, że całkowicie mnie rozbije.

Choć w Piramidzie strachu brakowało mi tak znajomego uczucia przerażenia, dałam się porwać równie łatwo jak w przypadku poprzednich części. Jennifer Lynn Barnes pokazuje czytelnikom, to co potrafi robić najlepiej, a więc zaskakiwać w najmniej oczekiwanych momentach. Dzieje się dużo, jednak łatwo się nie pogubić. Słowem, dokładnie to, czego oczekiwać możemy od dobrej książki. 




7/10




"Prawdziwy dom nie jest miejscem [...] Dom to ludzie, którzy cię kochają najbardziej na świecie i którzy nigdy nie przestaną cię kochać. Cokolwiek by się działo."


Naznaczeni


Serdecznie dziękuję portalowi Papierowy Pies oraz wydawnictwu Pascal, iż mogłam rozwiązać zagadkę trzech tajemniczych morderstw!