środa, 28 czerwca 2017

Book Tour z "Bez serca" ♥

Cześć i czołem!
Dziś mam dla Was ogłoszenie będące jednocześnie zaproszeniem do zabawy, w której kilka osób wzięło udział w zeszłym roku. Chodzi oczywiście o Book Tour, tym razem z książką pod moim patronatem i rekomendacją! Bez serca autorstwa Marissy Meyer jest naprawdę świetna, a co podobało mi się najbardziej, możecie wyczytać w recenzji. Na czym to polega? Otrzymujesz powieść, wpisujesz się w środku, czytasz i wysyłasz dalej. Prawda, że proste? :)


Kilka zasad:
  • Kontaktujemy się przez maila, więc bardzo ważne, abyście regularnie tam zaglądali. To tam jako uczestnicy dostaniecie adres osoby, do której macie wysłać książkę po przeczytaniu, a także inne informacje. Dodatkowo wymagam, żeby zostać poinformowana o przyjściu bądź wysyłce książki.
  • Paczuszkę dalej wysyłamy listem priorytetowym poleconym, żeby nie zaginęła.
  • Macie 2 tygodnie na przeczytanie książki i napisanie o niej opinii - może to być zarówno kilka słów na stronie empiku/Lubimy Czytać/innej księgarni jak i recenzja na blogu.
  • W razie opóźnienia z wysyłką książki, proszę o informację.
  • Możecie zaznaczać swoje ulubione cytaty czy fragmenty - czy to karteczkami, czy zakreślaczami. Mile widziane także są wasze komentarze, np. pod rozdziałami, obok fragmentów :)

Zgłaszać możecie się w komentarzach, pisząc swoje imię maila. Jeśli macie bloga - również proszę o link do niego. Pamiętajcie, że zgłosić może się każdy!
Lista osób biorących udział w Book Tourze:

środa, 21 czerwca 2017

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Mój początek wszystkiego

















Odkąd przeczytałam o "Moim początku wszystkiego", zastanawiałam się, co w moim przypadku było początkiem wszystkiego. Zadałam sobie więc pytanie -  co jest dla mnie najważniejsze? Uwielbiam książki, filmy, seriale, bloga, ale nie stawiałam i stawiać nie będę tego na pierwszym miejscu. A więc przyjaciele i rodzina. Wiele zmieniło się od zeszłorocznej kolonii. Zmieniło się także od momentu, kiedy zaczęłam przyjaźnić się z Anią. Jedna rzecz łączy te wydarzenia - gimnazjum.

Brzmi to pewnie zabawnie, ale moim początkiem wszystkiego było pójście do gimnazjum. 

Co się zmieniło? Przede wszystkim bliżej poznałam Ankę, która bardzo szybko stała się najbliższą mi przyjaciółką której mogę powiedzieć wszystko, porozmawiać o wszystkim i śmiać się z niczego. Dzięki temu stałam się bardziej otwarta na nowe rzeczy, śmiała, uśmiechnięta. W szkole zaczęłam realizować się w tym co lubię - w kółku teatralnym, dziennikarskim. 
W zeszłe wakacje pojechałam na pierwszą w życiu kolonię. Żałuję, że dopiero w takim wieku, a nie wcześniej. O samej kolonii zamierzam napisać po tegorocznym turnusie, ale wiecie co się zmieniło? Poznałam wiele nowych osób. Z większością nie utrzymuję kontaktu, lecz niektórzy zajęli sobie dużą przestrzeń w moim sercu. Czasem uda nam się spotkać, choć mieszkamy w różnych zakątkach Polski i za każdym razem cały ten czas jest wypełniony śmiechem, rozmowami i wszystkim, co pozytywne. Tam własnie poznałam chłopaka, który obecnie razem z Anią pełni rolę moich najlepszych przyjaciół!

To właśnie pokazuje, że trzeba się cieszyć nawet najmniejszymi rzeczami, bo nawet nie wiadomo kiedy może okazać się, że to one zmienią wszystko ;)


A tu do wygrania jest 100 egzemplarzy "Początku wszystkiego" - czyli książki, która stała się inspiracją do takich wpisów!

niedziela, 18 czerwca 2017

Nicola Yoon - Ponad wszystko

Siedzisz na łóżku wpatrując się w okno, podziwiając świat po drugiej stronie. Nigdy nie było ci dane zobaczyć go z bliska. I nigdy nie będzie. Miękka trawa, twarde kamienie, ostre igły sosny. Zapach kwiatów. Ocean. Możesz sobie co najwyżej wyobrażać, jak wyglądają. Wygładzasz białą kołdrę, po czym podciągasz nogi i po raz kolejny zabierasz się za tą samą książkę. Powtarzasz sobie w myślach, że wyjście na zewnątrz skończyłoby się bardzo źle, że wcale nie jesteś ciekawa świata. W głębi serca jednak wiesz, że jest zupełnie inaczej.

Choroba nastoletniej Maddy jest bardzo rzadka. Ma alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jest uwięziona w domu. Kontaktują się z nią wyłącznie mama i pielęgniarka. Pewnego dnia Maddy wygląda przez okno i widzi... jego. Jest wysoki, szczupły, ubrany na czarno. Ich spojrzenia się spotykają. Obserwuje go z oddali. Już wie, że jej życie właśnie się zmieniło. Nieodwracalnie. I wie, że to będzie katastrofa.


Ostatnio wróciłam wykończona ze szkoły, a jedyne, na co miałam ochotę to lekka powieść z dużą dawką romansu. Usiadłam więc naprzeciw półki i wpatrywałam się w nią intensywnie. I wtedy mój wzrok zatrzymał się na Ponad wszystko. Od razu wiedziałam, że to będzie strzał w dziesiątkę. Przepadłam aż do końca dnia.

Ponad wszystko to jedna z tych powieści, które czyta się w mgnieniu oka. Głównie to zasługa tego, że jest tu mnóstwo rysunków, takich jak maile, wiadomości, notatki. Nicola Yoon pisze w bardzo przyjemny i lekki sposób, co dodatkowo ułatwia sprawę. Jest tu także mała tajemnica, jednak nie była ona tak trudna do rozwiązania.

Maddy czyli główna bohaterka, jest naprawdę pozytywną postacią, która, tak naprawdę, ze strony na stronę poznaje życie. Spędzając prawie osiemnaście lat tylko i włącznie w domu nie miała jak dowiedzieć się wielu rzeczy. Można zauważyć, że jest ciekawska, może nawet chętna spróbowania nowych rzeczy. Właśnie dzięki temu zabiegowi autorka wykreowała bohaterkę z krwi i kości. Nie zabrakło także stworzenia dobrego tła dla opowieści, rodzina zarówno Maddy jak i Olly'ego ma swoją historię. Nie da się ich nie polubić!

Jeśli potrzebujecie lekkiej, słodkiej, odrobinę przewidywalnej książki o miłości, jak najbardziej polecam wam Ponad wszystko. Czyta się ją bardzo szybko, mi zajęło to zaledwie kilka godzin. Całość dopełniają proste ale ładne rysunki autorstwa męża Nicoli Yoon. Mam nadzieję, że ekranizacja także okaże się tak samo dobra, a ja z pewnością sięgnę po następne powieści tej autorki.




7/10



"Czasami czytam ulubione książki od tyłu. Zaczynam od ostatniego rozdziału i przesuwam się ku początkowi. W ten sposób bohaterowie przechodzą od nadziei do rozpaczy, od samoświadomości do zwątpienia. W romansach pary zaczynają jako kochankowie, a kończą jako dwoje obcych sobie ludzi. Książki o dorastaniu stają się powieściami o utracie sensu w życiu. Ożywają ulubieni bohaterowie."

środa, 14 czerwca 2017

Premierowo: Robyn Schneider - Początek wszystkiego

Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa. Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.

Prawdę mówiąc, długo wahałam się nad tym, czy naprawdę chcę przeczytać tą powieść. Opis mieści się gdzieś pomiędzy czymś ciekawym, a niesamowicie utartym schematem. Koniec końców jestem jednak szczęśliwa, że się zdecydowałam. Choć Początek wszystkiego nie jest niczym nowym na polskim rynku wydawniczym i brak mu większych zaskoczeń, okazał się miłą lekturą. A co ciekawe - nie spodziewałam się takiego zakończenia!

Jest to jedna z tych powieści, która ma być pewnego rodzaju "spowiedzią" głównego bohatera. Muszę przyznać, że ten zabieg zdecydowanie udał się autorce. Przez całe dwa dni w których czytałam Początek wszystkiego nie raz miałam wrażenie, że historię opowiada mi sam Ezra, co okazało się naprawdę świetnie. Robyn pisze bardzo przyjemnym językiem, naturalnym, co pozwala Czytelnikowi maksymalnie skupić się na lekturze. Jedynym minusem było wprowadzenie zdecydowanie zbyt dużej liczby postaci. Tak, jak zwykle daję sobie z tym radę, tym razem mnie to przerosło i trudno było mi dopasować imię do wydarzenia z życia bohatera.

Właśnie, bohaterowie. Najbardziej chyba polubiłam Ezrę i Toby'ego. I oczywiście kółko - każdy miał nadane inne cechy, dzięki czemu można było ich wyobrazić. Nie zabrakło też osób, które niekoniecznie mi się spodobały. Mowa tu o Charlotte czy Cassidy. Tak jak wspominałam wyżej, skutkiem mnóstwa postaci w tej powieści okazało się to, że nie poświęcało im się więcej uwagi. Ktoś się pojawiał na stronę, dwie i nie warto było się na nim skupiać.

Początek wszystkiego może nie jest najwybitniejszą pozycją, ale naprawdę dobrze spędziłam z nią czas. Nie jest to kolejna przesłodzona powiastka o miłości, co mnie niezmiernie cieszy. O czym właściwie mówi? Jaki jest morał? Zmiany są dobre i nie można się ich bać. Po prostu kiedyś nadejdzie czas, w którym wiele rzeczy ulegnie zmianie, a my nic nie będziemy mogli na to poradzić. To jest właśnie najlepsze - każdy wyciągnie z tej książki coś innego. Może czegoś nas nauczy? 




7/10




"Słowa mogą Cię zdradzić, jeżeli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele."


PREMIERA 14 CZERWCA!


Za możliwość poznania początku Ezry dziękuję wydawnictwu Moondrive!

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Bez serca *konkurs*

“One to be a murderer. One to be a Martyr. One to be a Monarch. One to go Mad”


Jeśli obserwujecie mnie na Facebooku na pewno wiecie, że już 24 czerwca ruszy akcja związana z premierą Bez serca autorstwa Marissy Meyer, autorki Sagi Księżycowej. Moją recenzję możecie przeczytać tutaj.
Nie wszyscy posiadają konto na tym portalu, więc postanowiłam ogłosić konkurs też tutaj. Tytuł przewodni akcji to właściwie cytat z książki.

MORDERCA. MĘCZENNIK. MONARCHINI. SZALENIEC.
I właśnie z tym związany będzie konkurs. Jeśli nadal jesteście zainteresowani, czytajcie dalej :)

Zadanie konkursowe
W wybrany przez siebie sposób przedstaw jedną postać z tytułu przewodniego - mordercę, męczennika, monarchini lub szaleńca - można wszystkie, jednak nie wpływa to na ocenę. Może być to rysunek, zdjęcie, krótki filmik, opowiadanie (maksymalnie jedna strona A4), co tylko chcecie.

REGULAMIN
  • Organizatorem konkursu jestem ja - Daria Dec, autorka bloga Boook Reviews.
  • Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Papierowy księżyc.
  • Nagrodą jest książka Bez serca autorstwa Marissy Meyer.
  • Konkurs trwa od 12.06.2017 do 27.06.2017 do godziny 20:00. Zgłoszenia otrzymane po tej dacie nie będą brane pod uwagę.
  • Zwycięzca zostanie poinformowany drogą mailową i będzie miał 3 dni na podanie adresu do wysyłki. W przypadku, gdy zwycięzca się nie zgłosi, zostaje wybrana inna osoba.
  • Nagrodę wysyłamy tylko na terenie Polski.
  • Nagroda nie podlega wymianie.
  • Organizator ma obowiązek wysłać nagrodę w terminie do 25 dni roboczych po ogłoszeniu wyników.
  • Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem napisać swoje imię, podać adres e-mail oraz (w zależności od wyboru) informację, czy autor wyraża zgodę na udostępnienie swojej pracy na wydarzeniu po zakończeniu konkursu. Prace konkursowe należy wysłać na mojego maila daruniadec@gmail.com.
  • Zwycięzca zostanie wybrany przez specjalną komisję konkursową.
  • Można dodać mój blog/konto na Google+ do obserwowanych, zaobserwować na TwitterzeInstagramie, lub polubić na Facebooku, ale nie jest to wymagane.
  • Można polubić fanpage wydawnictwa na facebooku, ale nie jest to wymagane.
  • Można dodać lub udostępnić baner konkursowy, ale to także nie jest wymagane.
  • Do konkursu można się zgłosić tylko raz.
  • Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: daruniadec@gmail.com.

piątek, 9 czerwca 2017

Przedpremierowo: Brodi Ashton - Wieczna prawda

Teraz, kiedy Nikki uratowała Jacka, jedyne czego chce, to być z nim i ukończyć szkołę. Lecz Cole podstępem nakłonił Nikki, by się nim pożywiła, przez co sama rozpoczęła proces przemiany w Wiecznie żywą... co oznacza, że sama niedługo musi pożywić się Dawcą - w przeciwnym wypadku umrze.
Ogarnięta strachem o własne przetrwanie, Nikki i Jack podejmują rozpaczliwą próbę odwrócenia tego procesu za pomocą wszelkich możliwych środków. Nawet Cole, z którym na każdym kroku oczekiwali walki, stał się ich nieoczekiwanym sojusznikiem. Lecz jak długo może to trwać? Żeby przeżyć, Nikki potrzebuje żywić się Cole’em, Cole potrzebuje Nikki, by przejąć tron Podwieczności, a Jack potrzebuje Nikki, która jest dla niego wszystkim… Razem muszą powrócić do Podziemia, by zmienić przeznaczenie Nikki i ponownie uczynić ją śmiertelną. Lecz nie tylko Cole ma plan wobec Nikki: Królowa nie zapomniała o jej zdradzie i pragnie ją zabić. Czy Nikki będzie zmuszona spędzić wieczność w Podziemiu, czy ma w sobie to, czego potrzeba, by raz na zawsze zniszczyć Podwieczność?

W głowie mam zamęt, jestem zła na Brodi, że to skończyło się w ten, a nie inny sposób. Z drugiej strony, gdyby nie ona, nigdy nie powstałaby taka trylogia jak "Podwieczność" która na długi czas zagości w moim sercu. Wieczna prawda, zresztą tak jak poprzednie części, nie puszcza czytelnika już od pierwszych stron. Kiedy wciąga cię pomiędzy swoje kartki, łatwo przeoczyć wybicie drugiej w nocy. Dawno nie czytałam książki, która porwała mnie w takim stopniu! I choć jest to lekka powieść, łatwo się do niej przywiązać i podchodzić emocjonalnie. Jestem rozbita, serce mam w kawałkach. Dlaczego tak, a nie inaczej?

Znacie to uczucie, kiedy podczas czytania spodziewacie się jednego biegu historii, zakończenia, a kiedy do tego dochodzi, w głębi czujecie, że jednak wolicie, żeby było inaczej? Miałam tak właśnie w przypadku Wiecznej prawdy. Jest mi przykro, ale chyba od początku zdawałam sobie sprawę, w jakim kierunku to zmierza. Trudno rozstać się z bohaterami, do których tak bardzo się przywiązałam, których naprawdę polubiłam.

Nikki, choć w pewnym momencie stałaś się odrobinę irytująca, jesteś świetną postacią, która z góry podążała za wyznaczonym przez siebie celem, nie poddając się po jednorazowym upadku. Jack, prawda jest taka, że jesteś natrętem jakich mało. Słodki, owszem, ale denerwujący i opętany miłością do dziewczyny. Taka delikatna obsesja pokazywania tego na każdym kroku. Cole, na początku nie przypadłeś mi do gustu. Ale im dalej, tym bardziej cię lubiłam. Nawet w momentach, kiedy byłeś największym durniem i dupkiem, nie potrafiłam nie usprawiedliwiać twoich działań. Muszę znów przyznać, że Brodi Ashton świetnie spisała się przy kreowaniu bohaterów, także tych drugo- i trzecioplanowych. 

Akcji nigdy nie brakowało, tak samo jak zaskoczeń, zwłaszcza w tym tomie. Ciągłe skoki między Podwiecznością, a Powierzchnią sprawiły, że czytelnik ma wrażenie, że sam bierze udział w wyprawie. Powtórzę to jeszcze raz - jestem tak bardzo zła na autorkę za to co zrobiła! Jeśli przeczytaliście książkę, na pewno wiecie o co mi chodzi. Ale przy okazji włożyła wiele pracy w kreację... tego wszystkiego. I do tego wplatanie mitologii w całą historię!

Trudno mi napisać recenzję ostatniego tomu, bez podsumowania całej trylogii. Wydaje mi się, że zwykłe stwierdzenie "dobre zakończenie" nie wystarczy. Łatwo zauważyć, że Brodi pisała "Podwieczność" kierując się sercem, a to zawsze odbija się na odbiorze książki przez czytelnika. Na pewno nie raz wrócę do historii Nikki, Jacka i Cole'a. To po prostu jedna z tych książek, które najzwyczajniej warto przeczytać. Ot co, po prostu.



8/10



"- Mówisz więc, że Dead Elvises sfingowali dzisiejszy koncert w mieście, sfingowali sprzedaż biletów i sfingowali wynajęcie sali, żeby tylko zgasić światła w mieszkaniu i czekać - naprawdę cichutko, przyczajeni za kanapą - na wypadek, gdybyśmy planowali się do nich włamać?
Ponownie skinęłam głową.
- Właśnie. To brzmi naprawdę rozsądnie."



Podwieczność

PREMIERA 14 CZERWCA!


Za możliwość ruszenia na podbój Podwieczności dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!

środa, 7 czerwca 2017

Stosik - kwiecień i maj '17



























  • Jay Asher - Trzynaście powodów - pokochałam serial całym sercem, więc musiałam przeczytać książkę, która okazała się równie świetna. Zakup własny.
  • Brodi Ashton - Wieczna więź - druga część "Podwieczności" czyli jednej z moich ulubionych trylogii! Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Papierowy Księżyc.
  • Cecelia Ahern - Lirogon - dotarła na szczęście jeszcze przed spotkaniem z autorką  (o którym niedługo na blogu!), najnowsza powieść zapowiadająca się wyśmienicie. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Akurat.
  • Alwyn Hamilton - Buntowniczka z pustyni - na początku nie byłam przekonana, ale po tylu pozytywnych opiniach ze strony zaufanych blogerek... po prostu musiałam. I pokładam w niej wielkie nadzieje! Zakup własny na Targach Książki w Warszawie.
  • Sally Green - Zła krew - czas wreszcie się przekonać, czy jest się tu czym zachwycać. j.w.
  • Michael Punke - Zjawa- film nadal czeka w kolejce i chyba jeszcze poczeka, dopóki nie przeczytam książki. j.w.
  • Nicola Yoon - Ponad wszystko  - ojejku, ta książka jest taka słodka! ♥ Świetna, naprawdę. Zobaczymy jaki okaże się film. j.w.
  • Victoria Aveyard - Czerwona królowa; Szklany miecz; Królewska klatka - pierwszą część skończyłam dopiero kilka godzin temu, ale już wiem, że ta seria okaże się świetna. Egzemplarze recenzenckie od wydawnictwa Moondrive.
  • Robyn Schneider - Początek wszystkiego - zobaczymy, co będę sądzić na temat tej pozycji. Niewidoczna, bo jako ebook. j.w.
  • Brandon Sanderson - Kości skryby - druga część serii "Alcatraz kontra bibliotekarze", nie spodziewałam się jej, ale w takim wypadku, muszę jak najszybciej przeczytać pierwszy tom! Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa IUVI.



Podsumowanie kwietnia i maja

Książki przeczytane w tych miesiącach:

1. Zoe Sugg - Girl Online. Solo
2. Patricia Briggs - Zew księżyca
3. Jay Asher - Trzynaście powodów
4. Darynda Jones - Pierwszy grób po prawej
5. Cecelia Ahern - Skaza
6. Nicola Yoon - Ponad wszystko
7. Brodi Ashton - Wieczna więź
co daje 2572 stron

Najlepsza książka: Zew księżyca, Skaza
Najgorsza książka: -
Największe zaskoczenie: Ponad wszystko

Książki zrecenzowane w tych miesiącach:
1. Patrica Briggs - Zew księżyca
2. Zoe Sugg - Girl Online. Solo
3. Cecelia Ahern - Skaza
+ 1 sezon "13 powodów"

Mój laptop już do mnie wrócił, niestety problemy z programem do montażu nadal trwają, więc zostajemy przy Document Your Life - z kwietnia oraz maja ♥




niedziela, 4 czerwca 2017

Brodi Ashton - Wieczna więź

Nikki Beckett mogła jedynie patrzeć, jak jej chłopak, Jack, poświęca się, by uratować jej życie, na wieczność zajmując jej miejsce w Tunelach Podwieczności. Ten dług powinien być jej. Teraz żyje pożyczonym życiem i nie ma pojęcia, jak poradzić sobie z poczuciem winy. A każdej nocy Jack pojawia się w jej snach – zagubiony, zdezorientowany i coraz słabszy. Nieważne jak bardzo sięga po jego dłoń, nigdy jej nie znajduje. Zdesperowana, by znaleźć odpowiedzi, Nikki zwraca się do Cole’a – nieśmiertelnego, który chce uczynić ją swoją królową…i który jest ostatnią osobą skłonną jej pomóc. Nikki jednak porusza jego serce i Cole zgadza się jej pomóc w jedyny sposób, w jaki może: osobiście zabierając ją do Podwieczności. Nikki, Cole i Max, członek zespołu Cole’a, schodzą do Podwieczności jedynie po to, by przekonać się, że ich podróż będzie o wiele trudniejsza niż oczekiwali… i śmiertelnie groźna. Cała trójka znajdzie niejeden powód, by poddać się i zawrócić. Jednak Nikki przysięgła, że nie spocznie, póki nie uratuje Jacka. Nawet, jeśli oznacza to poświęcenie z jej własnej strony.

Minęło sporo czasu odkąd czytałam pierwszą część "Podwieczności". Od tej pory nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie dowiem się, co dzieje się dalej. Okazało się, że nie tak łatwo opuścić ten świat - kiedy raz się wciągniesz, nie ma już wyjścia. Szybko się dowiedziałam, iż drugi tom wciąga tam samo, a może nawet bardziej. W Wiecznej więzi pojawia się wątek podróży, który jest przedstawiony prosto, jeśli można tak powiedzieć w wypadku światu wykreowanego przez autorkę na podstawie mitu, ale porządnie i ciekawie.


Ze strony na stronę coraz bardziej się denerwowałam, zastanawiając się, jaki będzie następny krok autorki. Udało się jej mnie porządnie zaskoczyć. I przy okazji złamać mi serce. Pod sam koniec byłam tak zdezorientowana, a jednocześnie zła, że nawet nie wiedziałam, co powiedzieć. Jedyne o czym potrafiłam myśleć to historia Nikki i jej ciąg dalszy. 

Wieczna więź zaskoczyła mnie pod niejednym względem. Na początku wydawało mi się, że będzie słabsza od poprzedniczki, jednak teraz, kiedy minęło trochę czasu od jej przeczytania, mogę z czystym sercem przyznać - jest o niebo lepsza. No może z wyjątkiem przygłupich dialogów, ale to tylko czasem. I stała się rzecz niezwykła! Mianowicie, polubiłam bohatera, którego miałam wcześniej serdecznie dosyć. Chyba mam do niego dziwną słabość. Nawet jeśli zrobił coś nieodpowiedniego, nie mogłam przestać go lubić!

Zdaję sobie sprawę z tego, że ta recenzja jest zagmatwana, ale właśnie takie są moje odczucia po przeczytaniu Wiecznej więzi. Jestem zaskoczona, zadowolona, trochę zła. Jeśli mam spojrzeć na tą trylogię z daleka, wiem, że nie jest najlepsza na świecie. Ale ma w sobie coś, przez co pokochałam ją całym sercem i nie potrafię się od niej uwolnić. Lekka, przyjemna, czasem irytująca, jednak i tak ciekawa oraz zaskakująca. Nie wiem co takiego robi Brodi Ashton, lecz świetnie jej to wychodzi.





7/10




"- Nie ma różnicy, jeżeli nie będzie to przyjemna historia. Wszystko to jest częścią łączącej cię z nim więzi.
- Cóż, była taka sytuacja...
Nagle przy moim boku pojawił się Max.
- Jack antybohaterem? Chłopie, idę po popcorn."




Podwieczność


Za możliwość wyprawy po Jacka dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc!