sobota, 31 grudnia 2016

#Stosik 12/2016 ~ grudzień























  • Shawn Mendes - Illuminate - płyta, którą kocham całym sercem i jest jedną z lepszych jakie mam ♥ Prezent świąteczny.
  • Louise O'Neill - Sama się prosiła - już przeczytałam i powiem wam jedno - to nie jest miła, przesłodzona książka. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Feeria.
  • Patrick Ness - Siedem minut po północy - niesamowita pozycja (zresztą film także). Mimo tego, że nie jest słodziutka, głęboko zapadła mi w pamięci i pewnie nie raz do niej wrócę. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Papierowy Księżyc.
  • Cassandra Clare - Mechaniczny książę - druga część trylogii Diabelskie maszyny. Jestem na 130 stronie i wiem, że ta historia będzie jeszcze bardziej niesamowita. No i... WILL! ♥ Zakup własny.
  • Cassandra Clare - Miasto zagubionych dusz - piąta część Darów Anioła. Pierwsze trzy tomy były genialne, czwarty taki sobie, więc mam nadzieję, że ten dorówna poprzednikom. j.w.
  • Iluzja - kocham, kocham, kocham. Dave Franco, magia i niesamowite efekty. No i proszę, w ten sposób powstała Iluzja. Upolowane w Media Markt za 10 zł.
  • Philip K. Dick - Ubik - klasyka fantastyki. Słyszałam, że fajne więc zobaczymy czy i mi się spodoba, Prezent świąteczny.
Ostatnimi dwoma prezentami będącymi na tym zdjęciu są przepiśnik i cudowna bluza! 😍






Podsumowanie grudnia


Książki przeczytane w tym miesiącu:
1. Aprilynne Pike - Magia Avalonu
2. James Dashner - Lek na śmierć
3. J. K. Rowling; Jack Thorne; John Tiffany - Harry Potter i przeklęte dziecko
4. Patrick Ness - Siedem minut po północy
5. C.J. Daugherty - Dziedzictwo
6. Louise O'Neill - Sama się prosiła
co daje 1972 strony

Najlepsza książka: Siedem minut po północy; Lek na śmierć
Najgorsza książka: -
Największe zaskoczenie: Dziedzictwo; Siedem minut po północy

Książki zrecenzowane w tym miesiącu:

piątek, 30 grudnia 2016

Przedpremierowo: Louise O'Neill - Sama się prosiła

Pewnego dnia, po imprezie, Emma O’Donovan budzi się na progu swojego domu, a właściwie znajdują ją tam rodzice. Dziewczyna krwawi, jest brudna i zdezorientowana. Pamięta, że była z przyjaciółkami na imprezie, ale nie ma pojęcia, co się właściwie wydarzyło. Wie tylko tyle, że nikt nie odpowiada na jej esemesy. Do tej pory wszyscy chcieli być blisko niej, teraz w szkole odwracają się od niej i szepczą za jej plecami. Nic nie pamięta z imprezy, ale ktoś wstawił na Facebooka jej zdjęcia. Zdjęcia, których nigdy nie zapomni.

Czytając opis myślałam, że jest to zupełnie inna opowieść. Jednak już od pierwszej strony wiedziałam, że się myliłam. Sama się prosiła ukazuje trudny temat, temat tabu, w inny sposób. Pokazuje, jak bardzo zostaje skrzywdzona ofiara, a to skutkuje nie tylko w prawdziwym życiu ale także  w Internecie. Zwłaszcza w Internecie. Oprócz głównego motywu pojawiają się tu także problemy z alkoholem, narkotykami, robienie wszystkiego, żeby tylko przypodobać się innym.

Louise O’Neill pisze w inny sposób niż autorzy, których znam. Siedzimy w głowie bohaterki, odczuwając dokładnie to co ona, podążając tym samym tokiem myślenia. Wydaje się wam, że to nic nowego, odkrywczego. Ja uważam, że jest w  tym coś, co się wyróżnia. Bitwy myśli, swoje zdanie. Mimo tego nadal mam wrażenie, że nie znam prawdziwej Emmy. Akcja toczy się szybko, zwłaszcza pierwsza część książki. Druga jest zaś w innym stylu, o wiele bardziej obrazująca całą sytuację.

Emma czyli główna bohaterka niesamowicie mnie irytowała. Zachowywała się egoistycznie i prowokująco, a potem była zdziwiona, że w końcu tak to się skończyła. Jeśli mam zadecydować po czyjej stoję stronie, to oczywiście wskażę Emmę, ale tytuł książki jest prawidłowy – sama się o to prosiła. Oprócz brata głównej bohaterki nie znalazłam nikogo, kto bardziej przypadł mi do gustu. Każdy w pewien sposób był fałszywy i dbał tylko o siebie. Nawet rodzice Emmy zamiast ją wspierać, odsunęli się od niej.

Nie jest to przyjemna, lekka historia. Wymaga ona o wiele więcej niż normalna książka. Jeśli macie słabe nerwy, lepiej po nią nie sięgajcie. Po przeczytaniu Sama się prosiła byłam zniesmaczona całą tą sytuacją, ale gdzieś w środku wiedziałam, że takie rzeczy naprawdę zdarzają się gdzieś na świecie. Jest to powieść która przede wszystkim zmusza do przemyśleń i otwiera oczy na niektóre sprawy. Pomimo wszystkiego nie mogłam się oderwać od czytania, chciałam wiedzieć co będzie dalej, a zakończenie mnie nie satysfakcjonuje. Nie zmienia to faktu, że warto zapoznać się z Sama się prosiła. Ostrzegam, że to nie jest powieść dla młodszych osób.





7/10



„Należę do tamtych chłopaków i czuję się tak, jak gdyby wypalili na mnie swoje piętno. Wycięli swoje imiona w moim sercu.”



PREMIERA 11 STYCZNIA!




Za możliwość poznania historii Emmy dziękuję wydawnictwu Feeria!

sobota, 10 grudnia 2016

Być albo nie być... Oto są święta #3

Hej hej!
Dziś ubieramy choinkę! ♥ Wybrałam także ostatecznego zwycięzcę -  Ewelinę Ż. Proszę o kontakt.
Enjoy!


Metryczka świąteczna Abigail Jailette, z bloga Wyznania Książkoholiczki! Abi jest niesamowitą osobą, przyjaźnię się z nią i uwierzcie mi, że naprawdę warto obejrzeć i poczytać co ma do powiedzenia! ♥


poniedziałek, 5 grudnia 2016

Document Your Life || NOVEMBER






















Cześć!
Listopad był ciekawym miesiącem - przyjechała Milena, zaczął się 6 sezon Teen Wolfa, byłam na Fantastycznych zwierzętach. Mimo tego, że jedyne co przeczytałam, to "Balladyna", jestem z niego bardzo zadowolona. Tym razem piosenka to Cheat Codes ft. Evan Gartner - Adventure ♥


sobota, 3 grudnia 2016

Być albo nie być... Oto są święta #2

Cześć!
Dziś przychodzę do Was z drugim odcinkiem "Być albo nie być... Oto są święta". Gościnnie występuje Daga. Jako dodatek specjalny jest Christmas Tag. Jeśli przypadł Wam do gustu, to zapraszam do wykonywania go na własnych blogach/kanałach, bądź odpowiadania w komentarzach. Z chęcią się dowiem, co Wy widzicie w świętach ♥




Dzisiejsza świąteczna metryczka należy do Embers z kanału Next Chapter. O tej niesamowitej osóbce już tu wspominałam, a Was zachęcam do obejrzenia jej filmików, o tutaj :)


środa, 30 listopada 2016

#Stosik 11/2016 ~ listopad



  • James Dashner - Rozkaz zagłady; Kod gorączki (x2) - Rozkaz i jeden Kod są dla mnie, drugi jest zaś dla Was. Mam ambitne plany, zakończyć tą serię w tym roku, ale nie wiem, czy będę w stanie pożegnać się z bohaterami... Egzemplarze od wydawnictwa Papierowy Księżyc.
  • Brodi Ashton - Podwieczność - tak jak powyżej, jeden egzemplarz jest dla mnie, gdyż jest to wznowienie, a z tyłu jest moje logo! 💓 Drugi możecie wygrać o tutaj :) j.w.
  • Mhairi McFarlane - Kim jest ta dziewczyna? - zapowiada się lekka i fajna obyczajówka. Prezent świąteczny od Mileny. 
  • Margaret Stohl - Czarna Wdowa. Na zawsze czerwona - znam sam zarys historii Czarnej Wdowy, ale liczę na naprawdę coś ciekawego. Egzemplarz recenzencki dla portalu Papierowy Pies.
  • Tini. Nowe życie Violetty - nie jestem wielką fanką Violetty, ale film okazał się przyjemny. Egzemplarz recenzencki od Galapagos Films.


Podsumowanie listopada


Książki przeczytane w tym miesiącu:
1. Juliusz Słowacki - Balladyna 
co daje 196 stron [#czytelniczykac]

Najlepsza książka: -
Najgorsza książka: -
Największe zaskoczenie: Balladyna

Książki zrecenzowane w tym miesiącu:
4. Harry Potter and the Philosopher's Stone [w ramach Na językach]
+film "Nerve"

niedziela, 27 listopada 2016

Być albo nie być... Oto są święta #1

Hej hej!
Pamiętacie, jak rok temu dodałam dwa filmiki z serii "Być albo nie być... Oto są święta"? Tło było kiepskie (nagrywałam to przy drzwiach od pokoju), intro było przeokropne, gadałam trochę bez sensu... Tym razem jest inaczej, naprawdę. Zapraszam Was do obejrzenia pierwszego tegorocznego odcinka i wzięcia udziału w konkursie! ♥



Chciałabym także, abyście lepiej mogli poznać blogerów/vlogerów których lubicie. Na początek zostawiam Wam moją świąteczną "metryczkę". A kto będzie za tydzień? Stay tuned!


czwartek, 17 listopada 2016

Światła, kamera, AKCJA!: Nerve

"Nerve" zaczyna się od prostego pytania: jesteś Graczem czy Widzem? Z pozoru to niewinna gra online, polegająca na podejmowaniu wyzwań rzucanych przez Widzów. Jednak stawka szybko rośnie, a z nią ryzyko, które trzeba podjąć, by wygrać... czyli przeżyć. Vee ma już dość życia w cieniu swej kochającej popularność przyjaciółki Sydney. Pewnej nocy postanawia wyrwać się ze swego poukładanego świata i wyrusza do Nowego Jorku, by wziąć udział w Nerve. Gra zaczyna się od prostych zadań: trzeba pocałować przystojnego nieznajomego, a potem wraz z nim ukraść coś z luksusowego domu towarowego. Zabawa się rozkręca. Vee i jej nowy przyjaciel Ian zyskują coraz większą popularność wśród Widzów, którzy prześcigają się w podbijaniu stawki i wymyślaniu coraz bardziej niebezpiecznych zadań. Wkrótce jednak Vee zdaje sobie sprawę, że stała się obiektem manipulacji. Jej internetowe konta zostają zhakowane, karty kredytowe zablokowane, a ona sama staje się więźniem Nerve. To już nie zabawa, a walka o życie na oczach milionów anonimowych Widzów.

Od razu po obejrzeniu zwiastuna, wiedziałam, że to będzie film, który mi się spodoba. Nie myliłam się. Pomijając fakt, że gra tam Dave Franco, byłam niezwykle ciekawa, jak zostanie to przedstawione. Świat zmierza w takim kierunku, a Nerve w jakimś stopniu udowadnia nam, jak może się skończyć podążanie za trendami wbrew własnemu rozsądkowi. Nie raz w oczach miałam łzy, a serce biło mi szybciej. Nie brakowało jednak momentów, w których można było się pośmiać. Jest to film w którym dominuje dzika akcja, wciągająca, niezależnie, czy się tego chce.

Gra aktorska jest niezła, chociaż nie wszyscy wypadli dobrze. Najbardziej spodobał mi się Dave Franco (Ian) który odgrywał tajemniczą, pełną niespodzianek postać. Jak zwykle wyszło mu to wyśmienicie. Pozytywnie zaskoczył mnie również Machine Gun Kelly (Ty) który przedstawił swojego bohatera… cóż, przerażająco dobrze. Z damskich ról najlepiej wypadła Emily Meade (Sydney). Chociaż odgrywanej przez nią bohaterki szczerze nienawidzę, gra aktorska wypadła świetnie. Emma Roberts (Vee) jak zwykle nie powaliła mnie na kolana. Nie przepadam za nią jako aktorką, ale nie było to aż takie tragiczne. Można powiedzieć, że ona oraz Miles Heizer (Tommy) wypadli dość neutralnie. No i na koniec Juliette Lewis (Nancy), czyli matka głównej bohaterki. Zero mimiki, gra na minimalnym poziomie umiejętności aktorskich. W tym wypadku jestem stanowczo na „nie”.

Nerve jest niesamowitym filmem, dopracowanym i ukazującym ciekawy punkt widzenia (przykład: zza ekranu komputera). Chociaż niektóre dialogi są dość nudnawe, tak sceneria i muzyka są na najwyższym poziomie. I Dave Franco. Widać, że wszystko jest dopracowane, a bohaterowie są ciekawi, mający historię. Na pewno nie raz wrócę do tego filmu.





8/10




CIEKAWOSTKA: Film miał premierę w School of Visual Arts w Nowym Jorku 12 lipca, podczas której obecna była cała obsada. Do kin w Polsce wszedł jednak dopiero 2 września.      

poniedziałek, 14 listopada 2016

Na językach: "Harry Potter and the Philosopher's Stone" by J.K. Rowling


                „Harry Potter i kamień filozoficzny” został przeze mnie przeczytany kilka razy. Jeśli nie wiecie, jest to historia młodego czarodzieja, który musi zwalczyć siły zła. Tak w wielkim skrócie. Na początku roku kupiłam pierwszą część w oryginale, w tym pięknym, brytyjskim wydaniu. I wreszcie udało mi się ją przeczytać.

                Tak, Harry Potter and the Philospoher’s Stone oficjalnie stał się moją pierwszą książką przeczytaną w oryginale. Z jednej strony nie było to takie proste, czytanie zajęło mi około dwóch tygodni, ale dzielnie walczyłam dalej. Z drugiej strony, znam treść tak dobrze, że wiedziałam, co się dzieje, nawet, jeśli miałam problemy z jakimiś słowami. Co z kolei występowało rzadziej niż się spodziewałam. Jest to książka dla młodszej młodzieży, co zdecydowanie ułatwia czytanie.

                Książka jest pisana w czasie przeszłym, ale zdania na szczęście nie są zbyt skomplikowane. Niektóre zwroty były dla mnie nie zrozumiałe, jednak nie bawiłam się w ich tłumaczenie, gdyż najczęściej udało mi się wyłapać ich znaczenie z kontekstu zdania. Początek był trudny, ale im dalej, tym łatwiej mi się czytało.

                Uważam, że Harry Potter and the Philosopher’s Stone jest dobrą książką na sam początek przygody z literaturą po angielsku. Zwłaszcza, jeśli znacie polską wersję. Było łatwo i przyjemnie. Bardzo się cieszę, że nareszcie udało mi się to zrobić.

                I na koniec podzielę się z Wami moim ulubionym cytatem (mój angielski egzemplarz dosłownie jest cały w kolorowych karteczkach!): 
„But from that moment on, Hermione Granger became their friend. There are some things you can’t share without ending up liking each Rother, and knocking out a twelve-foot mountain troll is one of them."

piątek, 11 listopada 2016

James Frey & Nils Johanson-Shelton - Endgame. Klucz Niebios

Klucz Ziemi został już odnaleziony. Pozostały jeszcze dwa. I dziewięciu Graczy. Tylko jeden może zwyciężyć. Toczy się gra o istnienie ludzkości. Aisling Kopp wierzy w niemożliwe: Endgame może zostać powstrzymane. Zanim jednak dociera do domu, przechwytuje ją CIA. Wiedzą o Endgame. I mają własny pomysł, jak powinno to zostać rozegrane. Pomysł, który może zmienić wszystko. Hilal ibn Isa al-Salt ledwo przeżył atak, który potwornie go okaleczył. Teraz wie o czymś, o czym pozostali gracze nie mają pojęcia. Aksumowie są w posiadaniu sekretu, który może ocalić ludzkość, a nawet pokonać istoty stojące za Endgame. Sarah Alopay zdobyła pierwszy klucz. Niestety kosztowało ją to zbyt wiele. Jedyną rzeczą, która  pozwoli jej utrzymać demony z daleka, jest udział w grze. Gra, żeby wygrać. Klucz Niebios – gdziekolwiek jest i czymkolwiek jest – będzie następny. Pozostałych przy życiu dziewięciu graczy nic nie powstrzyma przed jego zdobyciem.

Trochę czasu minęło odkąd czytałam pierwszą część Endgame, czyli „Wezwanie”. Pamiętam, że jest to powieść której czytanie niesamowicie mi się dłużyło i polubiłam ją  tylko troszeczkę. Więc po roku przerwy dopiero sięgnęłam po kontynuację. Spodobała mi się ona o wiele bardziej, chociaż brakowało mi niektórych rzeczy z pierwszego tomu. Głównie podróży po całym świecie. Bohaterowie nadal się przemieszczają, ale autorzy nie poświęcają już temu tak dużej uwagi. Pozytywnie zaskoczyło mnie rozwinięcie akcji i nie mogę się doczekać, aż poznam całkowite zakończenie.

Tak jak wspominałam, autorzy skupiają się na innych rzeczach niż opisywanie wszystkiego dookoła. Spodobało mi się wplatanie innych wątków w całą historię. Wątków, które tworzą zgodną całość. Dawno temu poddałam się i nie rozwiązuję zagadek z książki (miałam wrażenie, że te są jeszcze trudniejsze) jednak stanowią one ciekawy dodatek do powieści. Klucz Niebios czytało mi się o wiele łatwiej i przyjemniej niż pierwszą część, chociaż czasem miałam dosyć okropnie długich opisów rzeczy, które tego nie wymagały. No i tak, ciągle coś się dzieje, nie ma choć chwili wytchnienia, jednak w ten dobry sposób.

Na początku miałam małe zamieszanie w głowie, gdyż nie mogłam sobie przypomnieć, kto właściwie gra dalej, a kto już odpadł. I tym razem lista się zmniejszyła, ale na szczęście nadal są na niej osoby które bardzo lubię i w sumie nie wiem komu kibicować. A ci, których nie lubię, dali mi do tego kolejne powody. Pojawiają się również nowe postacie, niektóre natrętne i denerwujące, inne ciekawe. Jednak łączy je jedna cecha – wszyscy kryją jakieś tajemnice.

Uważam, że Klucz Niebios jest lepszy od pierwszej części, chociaż nie aż tak bardzo. Można powiedzieć, iż prawie sobie dorównują. Nie zawsze wszystko szło po mojej myśli, ale czego innego mogłam się spodziewać? James i Nils zaskoczyli mnie i wprowadzili jeszcze więcej przeróżnych zagadek, dzięki czemu opowieść zyskała dodatkową aurę tajemniczości. Mimo tego, że Klucz Niebios jest małą cegiełką, czyta się ją dość prosto i przyjemnie (kiedy pominiemy niesmaczne sceny). Nie zdziwię się, jeśli trzeci tom będzie jeszcze lepszy. Nie wątpię, że autorzy należycie to zakończą, chociaż nie mam pomysłu w jaki sposób.





7/10



„Ruch. Walka. Gra. Na pewno pomagają w jednym. Zapomnieć".



Endgame
Wezwanie | Klucz Niebios | Reguły gry




Za poznanie losu Klucza Niebios serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!

wtorek, 8 listopada 2016

Neal Shusterman - Podzieleni

Wchodzisz do gabinetu ojca w poszukiwaniu zszywacza. Jesteś w domu sam, a nie chcesz zawracać mu głowy w pracy. Otwierasz i zamykasz kolejne półki, nadal nic nie znajdując. Jednak nagle coś rzuca ci się w oczy – gruby plik papierów, mające twoje imię na pierwszej stronie. Wyciągasz go i siadasz na ziemi. Przeglądasz kartki, aż w końcu zdajesz sobie sprawę co to jest. Podpisany papierek, przez który zostaniesz podzielony. Chce ci się krzyczeć, płakać, przeklinać rodziców, że to zrobili. Odkładasz jednak plik na swoje miejsce i wracasz do pokoju. Bez zszywacza. Za to z wiedzą, że niedługo zostaniesz Podzielonym.

Druga Wojna Domowa toczyła się o prawa reprodukcyjne. Po latach krwawych walk między Obrońcami Życia a Zwolennikami Wolnego Wyboru uchwalono mrożący krew w żyłach kompromis: życie ludzkie jest nienaruszalne od momentu poczęcia, aż do wieku lat trzynastu. Jednakże pomiędzy trzynastym a osiemnastym rokiem życia, rodzice mogą zdecydować się na "podzielenie" swojego dziecka, wskutek czego, wszystkie jego organy zostają przeszczepione różnym biorcom.  Connor sprawia swoim rodzicom zbyt wiele kłopotów, Risa, wychowanka domu dziecka, nie jest wystarczająco utalentowana, aby opłacało się ją utrzymać przy życiu. Levi natomiast jest dziesięciorodnym - dzieckiem poczętym i wychowanym przez religijną rodzinę, w celu złożenia w ofierze, w procesie podzielenia. Connor, Risa i Levi - trójka nastolatków oddanych do podzielenia - uciekają z transportu i próbują uniknąć okrutnego losu. Połączeni przez los, wspólnie udają się w desperacką podróż napędzaną przez nieustanną walką o życie.

O Podzielonych słyszałam nie raz i nie dwa. Już za pierwszym razem, zwrócili moją uwagę, jednak nie byłam pewna, czy chcę po nich sięgnąć. Wydawało mi się, że jest to bardzo mroczna historia, która w pewnym stopniu może być przerażająca. Po przeczytaniu wiem, że nie myliłam się tak bardzo. Opowieść o trójce nastolatków, chociaż nie tylko, jest tajemnicza, napawająca strachem i niepewnym uczuciem. Na pewno  nie jest to bardzo przyjemna powieść. Niekiedy sprawia, że zimny dreszcz przechodzi po plecach i to nie raz. Jest to świat, w którym dla nikogo nie ma happy endu, niezależnie od tego, czy jest to starszy czy młodszy.

Neal Shusterman ciekawie przedstawił historię Podzielonych, którym ledwo udało się ujść z życiem. Książka pełna jest zaskoczeń, zwrotów akcji, tajemnic. Czasem denerwowało mnie to, że pojawiał się jakiś zwrot (na przykład klakier), a jego wyjaśnienie pojawiało się długo później (w tym przypadku prawie 300 stron dalej). Było to niezbyt ciekawym doświadczeniem, gdyż wtedy występował problem z zorientowaniem się w sytuacji. Głównymi bohaterami, a także narratorami są Connor, Risa i Levi. Mimo tego, nie są jedynymi osobami, które przedstawiają nam tą opowieść. Nie brak tu rozdziałów z perspektywy innych osób, które są ciekawym dodatkiem.

Z początku cała trójka głównych postaci mnie denerwowała. Connor zachowywał się jakby oszalał, Risa wszystkiego się czepiała i była jak „nie dotykaj mnie, bo nie ręczę za siebie”, zaś Levi był… taki nijaki, nie rozumiejący całej sytuacji. Podczas czytania kolejnych kart powieści łatwo było zauważyć wewnętrzną przemianę Connora. Wielokrotnie została także ukazana jego wewnętrzna walka, kiedy nie wiedział, co robić. To głównie za sprawą Risy, która miała na niego pozytywny wpływ. Chociaż to, co zadziało się z nimi na koniec moim zdaniem było zbędne, bo  i tak bardzo ich polubiłam. Leviego niekoniecznie.

Podzieleni nie są prostą powieścią. W tym świecie wszystko jest skomplikowane, a dzieci między trzynastym, a osiemnastym rokiem życia nie mogą czuć się bezpiecznie. Mnóstwo tajemnic, akcji, zagadek – to właśnie czyni tą powieść tak ciekawą. Koniecznie muszę sięgnąć po kontynuację, a wam polecam pierwszą część.





8/10



„Kiedy, zastanawia się, przestała być dzieckiem? Prawo mówi, że stało się to, kiedy ukończyła osiemnasty rok życia, ale prawo jej nie zna.”




Podzieleni
Podzieleni | UnStrung (1.5) | Rozdarci | UnSouled | UnDivided | UnBound

sobota, 5 listopada 2016

Tanya Burr - Love, Tanya

Jednym z największych marzeń Tanyi było napisanie książki, w której mogłaby podzielić się swoimi przemyśleniami, wskazówkami na temat mody i urody, refleksjami o miłości i przyjaźni, ale przede wszystkim pozytywnym myśleniem i wiarą, że nie ma rzeczy niemożliwych i wszelkie marzenia i cele, które sobie stawiamy, jesteśmy w stanie osiągnąć. Nie bez powodu życiowe motto, którym Tanya codziennie zaraża swoich fanów i najbliższych brzmi: „Mierz wysoko!”. Efektem drogi, jaką przebyła, by stać się pewną siebie i szczęśliwą kobietą jest niezwykła książka – „Love, Tanya”.

Być może za granicą Tanya Burr jest bardzo znana. W Polsce jednak niewiele osób o niej mówi, przynajmniej mi o tym nie wiadomo. Kiedy dowiedziałam się więc o jej książce, nie wiedziałam co o niej sądzić. Jednak zainteresowałam się nią. W końcu stwierdziłam, że co mi szkodzi i sięgnęłam po to. Jest to swojego rodzaju autobiografia Tanyi, gdzie kobieta opisała swoje dotychczasowe życie i podzieliła się planami na przyszłość. Muszę przyznać, że Tanya skupiła się na tym, aby opisać prawie wszystko. Było to ciekawe, ale cóż, nie wniosło nie wiadomo czego do mojego życia.

Dużym plusem książki są miejsca na notatki, które mają swoje polecenie, przykładowo, „Zrób listę osób, z którymi chciałabyś zjeść obiad albo podwieczorek”, „Zrób listę dziesięciu najważniejszych rzeczy, które cię ukształtowały”. Znajdują się tutaj także różne porady i listy sporządzone przez autorkę. Niektóre z nich są naprawdę motywujące. Są tu takie rozdziały jak: dorastanie, podstawy pielęgnacji skóry, podstawy makijażu, podstawy pielęgnacji włosów i paznokci, moda, miłość, życie, pieczenie i przepisy, pewność siebie i szczęście, YouTube, patrząc w przyszłość. Jak widać, każdy znajdzie coś dla siebie.

Dla fanów Tanyi Burr, Love, Tanya na pewno jest jedną z ciekawszych pozycji. Dla mnie, zwykłej dziewczyny, która jej nie ogląda, jest to przeciętna autobiografia połączona z poradnikiem. Kilka rzeczy na pewno zapamiętam (zwłaszcza przepisy!), ale ogólnie mam dość neutralne zdanie. Ciekawy dodatek, jednak nie zmienił za wiele w moim życiu.





6/10



Za możliwość "poznania" Tanyi dziękuję wydawnictwu Insignis!

czwartek, 3 listopada 2016

Document Your Life || OCTOBER





















Hej hej!
Dziś mam dla Was filmik z października. Pomimo tego, że nie byłam na targach, ten miesiąc okazał się być pełen wrażeń ☺
Piosenką jest "Wild Heart" zespołu The Vamps, w tym wypadku wykonują ją chłopacy z New Hope Club. Reece, Blake i George naprawdę mają talent i potencjał, więc koniecznie polecam zapoznać się z ich coverami ;)
A teraz enjoy!


poniedziałek, 31 października 2016

#Stosik 10/2016 ~ październik



























  • Cecelia Ahern - Skaza - pierwsza powieść YA tej autorki. Jestem niesamowicie ciekawa jak się sprawdzi w tym wydaniu! Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Akurat
  • Susan Dennard - Prawdodziejka - jestem w trakcie czytania tej pozycji. Na razie jest ciekawie, chociaż ilość postaci mnie przytłacza. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Sine Qua Non.
  • Neal Shusterman - Rozdarci - to właśnie biała szczotka, która jest na samym dole. Jeszcze przed redakcją i korektą. Niestety nie byłam w stanie się wciągnąć, więc muszę zrobić sobie przerwę. Egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Papierowy Księżyc.



Podsumowanie października


Książki przeczytane w tym miesiącu:
1. J.K. Rowling - Harry Potter and the Philosopher's Stone
2. Tanya Burr - Love, Tanya
3. James Frey  - Endgame. Klucz Niebios
4. Neal Shusterman - Podzieleni
5. E. Lockhart - Byliśmy łgarzami
co daje 1830 stron

Najlepsza książka: Podzieleni
Najgorsza książka: -
Największe zaskoczenie: Endgame. Klucz Niebios

Książki zrecenzowane w tym miesiącu:

piątek, 28 października 2016

Światła, kamera, akcja!: Deepwater Horizon

     Zbudowana w Zatoce Meksykańskiej platforma Deepwater Horizon jest wielkości małego osiedla i wysokości wieżowca. Ma wydobywać niespotykane dotąd ilości ropy przynosząc swoim właścicielom krociowe zyski. Podczas rozruchu wydobycia dochodzi jednak do awarii, która wkrótce doprowadza do serii eksplozji i pożaru. Jednocześnie w Zatoce rozpoczyna się sztorm. Kapitan Mike Williams otrzymuje informację, że służby ratunkowe nie będą w stanie przyjść załodze z pomocą ze względu na ekstremalne warunki pogodowe. Wiedząc, że w każdej chwili może dojść do zatonięcia platformy, Williams postanawia zrobić wszystko, by ocalić swoich ludzi.

     Raczej nie przepadam za filmami dokumentacyjnymi, które opierają się na prawdziwych faktach. Właściwie sama nie wiem dlaczego. Być może niekiedy jest to dla mnie zbyt przytłaczające. Jednak zdecydowałam się wybrać do kina na Deepwater Horizon. Po części dlatego, że jedną z ról gra Dylan O’Brien który jest moim ulubionym aktorem i chciałam wreszcie zobaczyć go na dużym ekranie. Powiedzieć, że jest to film pełen emocji to za mało. W momencie kiedy wychodziłam z sali, byłam cała zapłakana.

     Gra aktorska jest naprawdę  na wysokim poziomie. Udowadniają to bohaterzy nie tylko pierwszo- i drugoplanowi, lecz pozostali  także. Nawet epizodyczne role są bardzo dobre. Mark Wahlberg odgrywający głównego bohatera, Mike’a Williamsa, spisał się doskonale. Kurt Russel (Jimmy Harrell) oraz Dylan O’Brien (Caleb Holloway) również wyśmienicie odegrali swoje role. Za to dwie kobiety, które najczęściej pojawiały się na ekranie czyli Gina Rodriguez (Andrea Fleytas) i Kate Hudson (Felicia Williams) dodały do Deepwater Horizon czegoś niezwykłego.

     Deepwater Horizon jest jednym z filmów na który nie da się zareagować nie emocjonalnie. Same wydarzenia są już okropną tragedią… Uważam, ze każdy powinien to obejrzeć, chociaż w momencie, kiedy będzie czuł się na to gotowy. Twórcy w żaden sposób nie umniejszyli historii, nie sprawili, że była delikatniejsza. Ukazali tragedię  Deepwater Horizon w całej okazałości. Owszem, jest to szokujące. Więc jedyne czego można się spodziewać, to mocny film, grający na uczuciach.





10/10




CIEKAWOSTKA: Deepwater Horizon jest filmem opartym na prawdziwej historii, która wydarzyła się w 2010 roku. Była to największa katastrofa ekologiczna w historii USA.

wtorek, 25 października 2016

Love, Tanya *konkurs* ZAKOŃCZONY


Hej! Co powiecie na konkurs z "Love, Tanya" która jest poradnikiem, autobiografią i książką kucharską?

:)

REGULAMIN
  • Organizatorem konkursu jestem ja - Daria Dec, autorka bloga Boook Reviews.
  • Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Insignis.
  • Nagrodą jest książka Love, Tanya autorstwa Tanya Burr.
  • Konkurs trwa od 25.10.2016 do 15.11.2016 do północy.
  • Zwycięzca zostanie poinformowany drogą mailową i będzie miał 3 dni na podanie adresu do wysyłki.W przypadku, gdy zwycięzca się nie zgłosi, zostaje wybrana inna osoba.
  • Nagrodę wysyłam tylko na terenie Polski.
  • Nagroda nie podlega wymianie.
  • Organizator ma obowiązek wysłać nagrodę w terminie do 25 dni roboczych po ogłoszeniu wyników.
  • Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem wyrazić chęć udziału, napisać swoje imię/nick, odpowiedzieć na pytanie konkursowe oraz podać adres e-mail.
  • Zwycięzca zostanie wybrany poprzez losowanie.
  • Można dodać mój blog/konto na Google+ do obserwowanych, zaobserwować na TwitterzeInstagramie, lub polubić na Facebooku, ale nie jest to wymagane.
  • Można polubić fanpage wydawnictwa na facebooku, ale nie jest to wymagane.
  • Można dodać lub udostępnić baner konkursowy, ale to także nie jest wymagane.
  • Do konkursu można się zgłosić tylko raz.
  • Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: daruniadec@gmail.com.


Zadanie konkursowe
Podaj jedną rzecz, którą w sobie kochasz ♥

Wyniki
Maszyna losująca wybrała osobę o nazwie "ona". Mail już wysłany, czekam  na Twoją odpowiedź :) Dziękuję wszystkim za udział i gratuluję zwyciężczyni ♥


Sophie

sobota, 22 października 2016

*zapowiedź* James Dashner - Kod gorączki

Kod gorączki
Autor: James Dashner

Seria: Więzień labiryntu (tom 5)
Tytuł oryginału: The Fever Code
Data wydania9 listopada 2016
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Gatunek: literatura młodzieżowa
OpisPewnego dnia nastąpił koniec świata. Lasy stanęły w ogniu, jeziora i rzeki wyschły, a oceany wezbrały. Potem nadeszła zaraza. Po całej kuli ziemskiej rozprzestrzeniła się gorączka. Rodziny umierały, zapanowała przemoc, ludzie zabijali się nawzajem. Potem powstał DRESZCZ, który poszukiwał rozwiązania. 

A potem znaleźli idealnego chłopca. Imię chłopca brzmiało Thomas, i Thomas zbudował labirynt. Teraz istnieją tajemnice. Istnieją kłamstwa. A także więzy lojalności, których historia nie mogła przewidzieć. Oto opowieść o tamtym chłopcu, Thomasie, i o tym, jak zbudował labirynt, który tylko on mógł zburzyć. 
Wszystko zostanie ujawnione.

środa, 19 października 2016

Tammara Webber - Między wierszami

Reid Alexander dobrze wie, czego oczekuje od życia. Kolejnego kasowego filmu, dobrej zabawy i gorących dziewczyn. Jego status gwiazdy zazwyczaj wszystko to mu zapewnia… Teraz rozpoczyna zdjęcia do współczesnej adaptacji „Dumy i uprzedzenia”. W roli jego ekranowej miłości ma wystąpić Emma Pierce, dla której występ w tym filmie może być wstępem do wielkiej kariery. Główna rola w wysokobudżetowej produkcji powinna być dla niej spełnieniem marzeń. Problem w tym, że w skrytości ducha dziewczyna niczego nie pragnie tak bardzo, jak normalności. Kiedy Reid i Emma spotykają się na planie, zaczyna iskrzyć ale sytuacja daleka jest od idealnej. Po pierwsze, jedną z ról gra była dziewczyna Reida. Po drugie, byłą dziewczynę Reida coś łączy z Grahamem Douglasem. Po trzecie Graham Douglas wyraźnie klei się do Emmy. Po raz pierwszy w życiu jego aktorska gwiazdorskość, Reid Alexander musi walczyć o względy dziewczyny, na którą ma ochotę. A to mu się wcale nie podoba…

Kiedyś czytałam książkę która opowiadała o pewnym aktorze i zwykłej dziewczynie i bardzo mi się spodobała. Byłam ciekawa, jak Tammara Webber, zachwalana przez wiele osób pisarka, poradzi sobie z podobnym tematem. Moje nastawienie było pozytywne, chociaż nie oczekiwałam zbyt wiele. Jednak im głębiej tym gorzej. Naprawdę. Zawsze staram się dostrzec coś pozytywnego, a tu niestety nie ma ich zbyt wiele. A szkoda, bo liczyłam na naprawdę wciągającą i lekką powieść dla młodzieży, która pozwoli choćby na chwilę postawić się na miejscu aktora podczas pracy. Mam wrażenie, że zostałam skutecznie zniechęcona do tej autorki.

Styl pisania autorki jest nijaki, niezbyt przekonujący, czasem denerwujący. Ciekawe jest zaś przedstawienie życia z perspektywy dwóch aktorów – Reida który zdobywa fortunę oraz Emmy, występującej w reklamie zabawek czy jedzenia. Diametralnie różnią się one od siebie i jest to ukazane w fajny sposób. Całe przygotowania do roli, przesłuchanie… jest to temat rzeka, który można ciekawie przedstawić, autorka skusiła się jednak na ogromne przeskoki w czasie. I w pewnym momencie do Między wierszami wkradł się utarty schemat.

Bohaterów nie da się określić innym mianem niż beznadziejni. Są tacy sami, niczym nie wyróżniający się w tłumie, papierowi. Nie polubiłam nikogo. Emma jest nijaka, myśląca tylko o chłopakach i przyjaciółce, której potem opowiada o nich. Odniosłam wrażenie, że nie miała żadnych planów przyszłościowych, żyła tu i teraz, w złym tego słowa znaczeniu. Reid za to otrzymuje ode mnie medal z ziemniaka za najbardziej derywującego bohatera wszechczasów. Jedyne co mu w głowie to alkohol, imprezy i panienki. Podrywa Emmę tylko dla własnej satysfakcji. Graham wydał się w miarę okej, jednak nie wzbudził we mnie zbytniego zainteresowania.

Bohaterowie skupiają się na kręceniu adaptacji „Dumy i uprzedzenia”, właśnie dzięki temu się poznali. Sam film wydaje się być słaby i głupi, z beznadziejnymi dialogami i brakiem czegokolwiek co może zaciekawić widza. Przynajmniej ja tak to odebrałam, po zawartych tu fragmentach. Nie znam pierwowzoru. Ale powiem jedno – jeśli taki film naprawdę miałby się ukazać, pod żadnym pozorem bym go nie zobaczyła. Wracając, akcja jest minimalna, bohaterzy nieprzekonujący, a sama historia nużąca. Nie dajcie się zwieść tej ślicznej okładce. Nie wszystko złote, co się świeci.





5/10





„To zabawne, nieważne, jak mądrze brzmiałyby moje rady, jakoś nie bardzo umiem kierować się nimi we własnym życiu.”



Między wierszami
Między wierszami | Tam gdzie ty | Good for you | Here without you




Za możliwość odwiedzenia planu najnowszej adaptacji „Dumy i uprzedzenia” dziękuję portalowi Papierowy Pies!

poniedziałek, 17 października 2016

Trening Nocnych Łowców

Podkradzione ze strony wydarzenia















Cześć!
Dziś mam dla Was post nawiązujący do twórczości Cassandry Clare, który wymyśliła niezastąpiona Embers z Next Chapter. Do wydarzenia możecie dołączyć tutaj. Odpowiedzi na pytania możecie umieszczać w komentarzach, z chęcią się z nimi zapoznam! ♥

1. W którym Instytucie chciałbyś zamieszkać, Nocny Łowco? W Nowym Jorku? W Londynie? W Los Angeles? Czy może w grę wchodzi jeszcze inny? 
Odpowiedź jest dość prosta w moim wypadku. Chociaż nigdy nie byłam w Londynie, to od dawna uwielbiam to miasto. Więc najchętniej zamieszkałabym w tym Instytutcie. Samo miasto skrywa wiele tajemnic, towarzystwo jest niesamowite, a pogoda chociaż lubi płatać psikusy, jest idealna do walki i ćwiczeń. Tam nie da się nudzić.

2. Kto uczył Cię walczyć? 
Walczyć uczyła mnie Isabelle Lightwood, która prawie od razu stała się zarówno moją mentorką jak i przyjaciółką. I chociaż niekiedy mnie denerwuje i tak ją szanuję. Nie mówiąc o tym, ilu przydatnych rzeczy mnie nauczyła!

3. Czy masz parabatai, Nocny Łowco? 
Oczywiście, że tak. Jest nią Daga, która zawsze pojawia się wtedy, gdy jest potrzebna. Dodatkowo jak niektóre kobiety posiadamy zdolność "czytania" sobie w myślach i wiemy, jak zareagować na niepożądaną sytuację oraz z jakiej opcji najlepiej skorzystać. Idealnie się dopełniamy. To właśnie ona jest mózgiem wszystkich operacji. 

4. Z jakimi podziemnymi utrzymujesz kontakt, Nocny Łowco? Czy są to wampiry, wilkołaki, czarownicy czy faeries?
Jestem przyjazną osobą, więc staram się nie odtrącać żadnego gatunku, co nie zmienia faktu, że najlepiej dogaduję się z czarownikami i wampirami. Niekiedy są z nimi niemałe problemy, lecz nic nie możemy na to poradzić. Tacy są i cóż, pozostaje się nam przyzwyczaić.

5. Kto jest Twoim bliskim przyjacielem, Nocny Łowco?
Więc tak jak wspominałam, bardzo dobrze dogaduję się z Izzy, a także z jej bratem, Alekiem. Oprócz mojej parabatai właśnie najchętniej z nimi spędzam czas. Weekendy z Lightwoodami zawsze są trafem w dziesiątkę i do tej pory pamiętam praktycznie wszystkie!

6. Jaki jest Twój ukryty talent, Nocny Łowco?  Clary i Jules to artyści, Jace to niesamowity wojownik, a Ty?
Nie powinnam o tym mówić, ale... Mam specjalną bransoletkę z pięcioma zawieszkami, którte odpowiadają danym gatunkom podziemnych. Kropla, kieł, kwiat, runę Angelic Power i gwiazda. Gdy dotykam którejś z nich i wypowiadam słowa, których nie mogę zdradzić, przemieniam się, zyskując zdolności danego gatunku. Nie jest to długotrwały efekt i zawsze po danym czasie powracam do pierwotnego "ja" czyli Nocnego Łowcy.

7. Z kim chcesz umówić się na randkę, Nocny Łowco?
Udało mi się kilka razy iść gdzieś z Jace'em. Był to niesamowicie spędzony czas. Uwielbiam jego charakterystyczny sposób bycia i sarkastyczne odzywki. I to, że gdy chce, to jest naprawdę opiekuńczy. Niedawno znów zaprosił mnie na wyjście. Kto wie, może coś z tego wyjdzie?

8. Idziesz na imprezę do Magnusa, Nocny Łowco. W co się ubierasz i kogo zabierasz ze sobą?
Ubieram się wygodnie, ale stylowo - wybrać strój pomaga mi Izzy, chociaż muszę trochę przystopować jej zapędy do rzeczy krótkich i niekoniecznie wygodnych. Zabieram ze sobą kilku starych znajomych, w tym swoją parabatai. Moim partnerem jest Jace. Nie zabraknie także Lightwoodów. Zaraz, czy ja przed chwilą w kącie zauważyłam Simona...?

9. Przed Tobą polowanie na demony. Jaką broń chwycisz w pierwszej kolejności, Nocny Łowco?
Uwielbiam strzelać z łuku i najczęściej korzystam z tej opcji. Jednak w nagłych wypadkach najchętniej sięgam po serafickie noże. Zawsze mam przy sobie przynajmniej jeden. Walka wręcz też nie jest dla mnie przeszkodą, chociaż nie przepadam za tym.

10. Jesteś w drużynie dobra - czy zła?
Chociaż zło brzmi fascynująco, zawsze jestem po stronie dobra.

piątek, 14 października 2016

Book Tour z "Podwiecznością" ♥ [ZAKOŃCZONY]

Hej, cześć i czołem!
Dziś mam dla Was małe ogłoszenie będące jednocześnie zaproszeniem do zabawy pierwszy raz goszczącej na moim blogu. Jak wyczytaliście w tytule, mowa tu o Book Tourze z książką "Podwieczność" autorstwa Brodi Ashton [recenzja]. Na czym to polega? Otrzymujesz powieść, wpisujesz się w środku, czytasz i wysyłasz dalej. Prawda, że proste? :)


Kilka zasad:
  • Kontaktujemy się przez maila, więc bardzo ważne, abyście regularnie tam zaglądali. To tam jako uczestnicy dostaniecie adres osoby, do której macie wysłać książkę po przeczytaniu, a także inne informacje. Dodatkowo wymagam, żeby zostać poinformowana o przyjściu bądź wysyłce książki.
  • Paczuszkę dalej wysyłamy listem priorytetowym poleconym, żeby nie zaginęła.
  • Macie 2 tygodnie na przeczytanie książki i napisanie o niej opinii - może to być zarówno kilka słów na stronie empiku/Lubimy Czytać/innej księgarni jak i recenzja na blogu.
  • W razie opóźnienia z wysyłką książki, proszę o informację.
  • Możecie zaznaczać swoje ulubione cytaty czy fragmenty - czy to karteczkami, czy zakreślaczami. Mile widziane także są wasze komentarze, np. pod rozdziałami, obok fragmentów :)

Zgłaszać możecie się w komentarzach, pisząc swoje imię i maila. Jeśli macie bloga - również proszę o link do niego. Pamiętajcie, że zgłosić może się każdy!

Lista osób biorących udział w Book Tourze:
  • Agnieszka - przeczytane, wysłane
  • Nina - przeczytane, wysłane
  • Karolina - przeczytane, wysłane
  • Liwia - przeczytane, wysłane
  • Weronika - przeczytane, wysłane
  • Daria - ja :) - szczęśliwa posiadaczka

wtorek, 11 października 2016

James Dashner - Próby ognia

Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie. W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu. Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą. Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.

„Więzień labiryntu” bardzo przypadł mi do gustu. Mimo kilku niedociągnięć spodobał mi się i to bardzo. Kiedy w moich łapkach wreszcie pojawiły się Próby ognia nie mogłam się doczekać, kiedy je przeczytam. I w końcu nadarzyła się okazja, nie mogłam dłużej wytrzymać w niewiedzy. Już w ciągu kilku pierwszych stron zostałam porwana w wir akcji i zasypana tysiącem pytań. Po skończeniu książki obejrzałam film (który swoją drogą w porównaniu do pierwowzoru jest taki sobie) i zostałam z wielkim znakiem zapytania. Czuję niedosyt. Muszę jak najszybciej sięgnąć po trzecią część!

Wiadomo, że „Więzień labiryntu” nie jest pierwszą książką Jamesa Dashnera. Podczas czytania czytelnik ma gdzieś z tyłu głowy myśl, że autor miał szansę nie raz popracować nad swoim warsztatem. I muszę przyznać, że jest to zauważalne. Język jakim posługuje się autor jest trochę tajemniczy, ale ciekawy. James w niezwykły sposób opisuje świat po zetknięciu z Pożogą. Stworzył i dopracował do tego całą historię, wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Pod tym względem jest idealnie.

Nowa część więc i nowi bohaterowie. Nie chcę zdradzić Wam za dużo, ale muszę powiedzieć, że niekoniecznie przypadli  mi one do gustu. Oprócz nich jest także Aris, który okazuje się mieć wiele wspólnego ze Streferami. Od początku miałam wrażenie, że coś jest z nim nie tak, więc nie byłam w stanie za bardzo go polubić. No i moja „ukochana” Teresa, która wreszcie dała mi porządny powód, żeby jej nie lubić. Główny bohater, Thomas, zmienił się od pierwszej części. Bez większych problemów można „wczuć” się w jego rolę  i zrozumieć tok myślenia tego chłopaka. No i jeszcze Newt i Minho, których nadal uwielbiam.

Próby ognia są bardzo dobrą kontynuacją, o wiele bardziej pokazującą potencjał całej historii i autora. Przywiązałam się do bohaterów emocjonalnie, zresztą jak do całej opowieści. Dzieje się tu tyle, że naprawdę nie da rady podejść do tego bez emocji. Z jednej strony chcę sięgnąć po „Lek na śmierć”, z drugiej nie chcę kończyć tej trylogii. Jeśli nadal się zastanawiacie, czy warto przeczytać „Więźnia… „ to zróbcie to jak najszybciej. Ta powieść jest niesamowita, a Próby ognia są jeszcze lepsze.





8/10





„Fałszywa nadzieja - odparła. - Cóż, przypuszczam, że to lepsze niż brak nadziei.”



Więzień labiryntu
Rozkaz zagłady (0.5) | Kod gorączki (0.6) | Więzień labiryntu | Próby ognia | Lek na śmierć