piątek, 30 grudnia 2016

Przedpremierowo: Louise O'Neill - Sama się prosiła

Pewnego dnia, po imprezie, Emma O’Donovan budzi się na progu swojego domu, a właściwie znajdują ją tam rodzice. Dziewczyna krwawi, jest brudna i zdezorientowana. Pamięta, że była z przyjaciółkami na imprezie, ale nie ma pojęcia, co się właściwie wydarzyło. Wie tylko tyle, że nikt nie odpowiada na jej esemesy. Do tej pory wszyscy chcieli być blisko niej, teraz w szkole odwracają się od niej i szepczą za jej plecami. Nic nie pamięta z imprezy, ale ktoś wstawił na Facebooka jej zdjęcia. Zdjęcia, których nigdy nie zapomni.

Czytając opis myślałam, że jest to zupełnie inna opowieść. Jednak już od pierwszej strony wiedziałam, że się myliłam. Sama się prosiła ukazuje trudny temat, temat tabu, w inny sposób. Pokazuje, jak bardzo zostaje skrzywdzona ofiara, a to skutkuje nie tylko w prawdziwym życiu ale także  w Internecie. Zwłaszcza w Internecie. Oprócz głównego motywu pojawiają się tu także problemy z alkoholem, narkotykami, robienie wszystkiego, żeby tylko przypodobać się innym.

Louise O’Neill pisze w inny sposób niż autorzy, których znam. Siedzimy w głowie bohaterki, odczuwając dokładnie to co ona, podążając tym samym tokiem myślenia. Wydaje się wam, że to nic nowego, odkrywczego. Ja uważam, że jest w  tym coś, co się wyróżnia. Bitwy myśli, swoje zdanie. Mimo tego nadal mam wrażenie, że nie znam prawdziwej Emmy. Akcja toczy się szybko, zwłaszcza pierwsza część książki. Druga jest zaś w innym stylu, o wiele bardziej obrazująca całą sytuację.

Emma czyli główna bohaterka niesamowicie mnie irytowała. Zachowywała się egoistycznie i prowokująco, a potem była zdziwiona, że w końcu tak to się skończyła. Jeśli mam zadecydować po czyjej stoję stronie, to oczywiście wskażę Emmę, ale tytuł książki jest prawidłowy – sama się o to prosiła. Oprócz brata głównej bohaterki nie znalazłam nikogo, kto bardziej przypadł mi do gustu. Każdy w pewien sposób był fałszywy i dbał tylko o siebie. Nawet rodzice Emmy zamiast ją wspierać, odsunęli się od niej.

Nie jest to przyjemna, lekka historia. Wymaga ona o wiele więcej niż normalna książka. Jeśli macie słabe nerwy, lepiej po nią nie sięgajcie. Po przeczytaniu Sama się prosiła byłam zniesmaczona całą tą sytuacją, ale gdzieś w środku wiedziałam, że takie rzeczy naprawdę zdarzają się gdzieś na świecie. Jest to powieść która przede wszystkim zmusza do przemyśleń i otwiera oczy na niektóre sprawy. Pomimo wszystkiego nie mogłam się oderwać od czytania, chciałam wiedzieć co będzie dalej, a zakończenie mnie nie satysfakcjonuje. Nie zmienia to faktu, że warto zapoznać się z Sama się prosiła. Ostrzegam, że to nie jest powieść dla młodszych osób.





7/10



„Należę do tamtych chłopaków i czuję się tak, jak gdyby wypalili na mnie swoje piętno. Wycięli swoje imiona w moim sercu.”



PREMIERA 11 STYCZNIA!




Za możliwość poznania historii Emmy dziękuję wydawnictwu Feeria!

2 komentarze:

  1. Zgadzam się z Tobą, że główna bohaterka to straszna osoba - egoistka. Jak najbardziej lektura wciąga i posiada w sobie wiele emocji. Dzisiaj chcę ją skończyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie totalnie przeraziło zachowanie rodziców Emmy - co za wsparcie... Rozumiem, że mieli prawo do złości i zawodu spowodowanego prowadzeniem się córki, ale ich postępowanie mroziło mi krew w żyłach. Do tego Emmy też nie polubiłam. A zakończenie zupełnie nie spełniło moich oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen