wtorek, 11 października 2016

James Dashner - Próby ognia

Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie. W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu. Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą. Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.

„Więzień labiryntu” bardzo przypadł mi do gustu. Mimo kilku niedociągnięć spodobał mi się i to bardzo. Kiedy w moich łapkach wreszcie pojawiły się Próby ognia nie mogłam się doczekać, kiedy je przeczytam. I w końcu nadarzyła się okazja, nie mogłam dłużej wytrzymać w niewiedzy. Już w ciągu kilku pierwszych stron zostałam porwana w wir akcji i zasypana tysiącem pytań. Po skończeniu książki obejrzałam film (który swoją drogą w porównaniu do pierwowzoru jest taki sobie) i zostałam z wielkim znakiem zapytania. Czuję niedosyt. Muszę jak najszybciej sięgnąć po trzecią część!

Wiadomo, że „Więzień labiryntu” nie jest pierwszą książką Jamesa Dashnera. Podczas czytania czytelnik ma gdzieś z tyłu głowy myśl, że autor miał szansę nie raz popracować nad swoim warsztatem. I muszę przyznać, że jest to zauważalne. Język jakim posługuje się autor jest trochę tajemniczy, ale ciekawy. James w niezwykły sposób opisuje świat po zetknięciu z Pożogą. Stworzył i dopracował do tego całą historię, wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Pod tym względem jest idealnie.

Nowa część więc i nowi bohaterowie. Nie chcę zdradzić Wam za dużo, ale muszę powiedzieć, że niekoniecznie przypadli  mi one do gustu. Oprócz nich jest także Aris, który okazuje się mieć wiele wspólnego ze Streferami. Od początku miałam wrażenie, że coś jest z nim nie tak, więc nie byłam w stanie za bardzo go polubić. No i moja „ukochana” Teresa, która wreszcie dała mi porządny powód, żeby jej nie lubić. Główny bohater, Thomas, zmienił się od pierwszej części. Bez większych problemów można „wczuć” się w jego rolę  i zrozumieć tok myślenia tego chłopaka. No i jeszcze Newt i Minho, których nadal uwielbiam.

Próby ognia są bardzo dobrą kontynuacją, o wiele bardziej pokazującą potencjał całej historii i autora. Przywiązałam się do bohaterów emocjonalnie, zresztą jak do całej opowieści. Dzieje się tu tyle, że naprawdę nie da rady podejść do tego bez emocji. Z jednej strony chcę sięgnąć po „Lek na śmierć”, z drugiej nie chcę kończyć tej trylogii. Jeśli nadal się zastanawiacie, czy warto przeczytać „Więźnia… „ to zróbcie to jak najszybciej. Ta powieść jest niesamowita, a Próby ognia są jeszcze lepsze.





8/10





„Fałszywa nadzieja - odparła. - Cóż, przypuszczam, że to lepsze niż brak nadziei.”



Więzień labiryntu
Rozkaz zagłady (0.5) | Kod gorączki (0.6) | Więzień labiryntu | Próby ognia | Lek na śmierć

5 komentarzy:

  1. Dla mnie cała ta trylogia była na dość średnim poziomie, chociaż akurat Próby Ognia podobały mi się najbardziej. Autor stworzył tutaj świetny klimat, bohaterowie wydawali mi się być mniej irytujący niż w pierwszym tomie, co zaliczam na ogromny plus, bo nawet Thomas stał się znośny. Arcydziełem nie było, jednak czytało się bardzo przyjemnie, o.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początek muszę zapoznać się z Więźniem..., a później zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no akurat język autora jest banalny, tylko wzbogacony o nowe dziwne rzeczy, wyróżniające tę książkę.
    Jest to moja ulubiona część z tej trylogii, pamiętam jak świetnie się przy niej bawiłam. I z całego serca nienawidzę Teresy. :D
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością tego autora. Mam jednak nadzieję, że po maturze mi się to uda.
    Pozdrawiam
    http://monicas-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że kiedyś ciągnęło mnie do tych książek, ale po obejrzeniu filmów mój zapał zdecydowanie osłabł i nie sądzę, żebym kiedykolwiek się za nie zabrała.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen