piątek, 11 listopada 2016

James Frey & Nils Johanson-Shelton - Endgame. Klucz Niebios

Klucz Ziemi został już odnaleziony. Pozostały jeszcze dwa. I dziewięciu Graczy. Tylko jeden może zwyciężyć. Toczy się gra o istnienie ludzkości. Aisling Kopp wierzy w niemożliwe: Endgame może zostać powstrzymane. Zanim jednak dociera do domu, przechwytuje ją CIA. Wiedzą o Endgame. I mają własny pomysł, jak powinno to zostać rozegrane. Pomysł, który może zmienić wszystko. Hilal ibn Isa al-Salt ledwo przeżył atak, który potwornie go okaleczył. Teraz wie o czymś, o czym pozostali gracze nie mają pojęcia. Aksumowie są w posiadaniu sekretu, który może ocalić ludzkość, a nawet pokonać istoty stojące za Endgame. Sarah Alopay zdobyła pierwszy klucz. Niestety kosztowało ją to zbyt wiele. Jedyną rzeczą, która  pozwoli jej utrzymać demony z daleka, jest udział w grze. Gra, żeby wygrać. Klucz Niebios – gdziekolwiek jest i czymkolwiek jest – będzie następny. Pozostałych przy życiu dziewięciu graczy nic nie powstrzyma przed jego zdobyciem.

Trochę czasu minęło odkąd czytałam pierwszą część Endgame, czyli „Wezwanie”. Pamiętam, że jest to powieść której czytanie niesamowicie mi się dłużyło i polubiłam ją  tylko troszeczkę. Więc po roku przerwy dopiero sięgnęłam po kontynuację. Spodobała mi się ona o wiele bardziej, chociaż brakowało mi niektórych rzeczy z pierwszego tomu. Głównie podróży po całym świecie. Bohaterowie nadal się przemieszczają, ale autorzy nie poświęcają już temu tak dużej uwagi. Pozytywnie zaskoczyło mnie rozwinięcie akcji i nie mogę się doczekać, aż poznam całkowite zakończenie.

Tak jak wspominałam, autorzy skupiają się na innych rzeczach niż opisywanie wszystkiego dookoła. Spodobało mi się wplatanie innych wątków w całą historię. Wątków, które tworzą zgodną całość. Dawno temu poddałam się i nie rozwiązuję zagadek z książki (miałam wrażenie, że te są jeszcze trudniejsze) jednak stanowią one ciekawy dodatek do powieści. Klucz Niebios czytało mi się o wiele łatwiej i przyjemniej niż pierwszą część, chociaż czasem miałam dosyć okropnie długich opisów rzeczy, które tego nie wymagały. No i tak, ciągle coś się dzieje, nie ma choć chwili wytchnienia, jednak w ten dobry sposób.

Na początku miałam małe zamieszanie w głowie, gdyż nie mogłam sobie przypomnieć, kto właściwie gra dalej, a kto już odpadł. I tym razem lista się zmniejszyła, ale na szczęście nadal są na niej osoby które bardzo lubię i w sumie nie wiem komu kibicować. A ci, których nie lubię, dali mi do tego kolejne powody. Pojawiają się również nowe postacie, niektóre natrętne i denerwujące, inne ciekawe. Jednak łączy je jedna cecha – wszyscy kryją jakieś tajemnice.

Uważam, że Klucz Niebios jest lepszy od pierwszej części, chociaż nie aż tak bardzo. Można powiedzieć, iż prawie sobie dorównują. Nie zawsze wszystko szło po mojej myśli, ale czego innego mogłam się spodziewać? James i Nils zaskoczyli mnie i wprowadzili jeszcze więcej przeróżnych zagadek, dzięki czemu opowieść zyskała dodatkową aurę tajemniczości. Mimo tego, że Klucz Niebios jest małą cegiełką, czyta się ją dość prosto i przyjemnie (kiedy pominiemy niesmaczne sceny). Nie zdziwię się, jeśli trzeci tom będzie jeszcze lepszy. Nie wątpię, że autorzy należycie to zakończą, chociaż nie mam pomysłu w jaki sposób.





7/10



„Ruch. Walka. Gra. Na pewno pomagają w jednym. Zapomnieć".



Endgame
Wezwanie | Klucz Niebios | Reguły gry




Za poznanie losu Klucza Niebios serdecznie dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non!

2 komentarze:

  1. Szkoda, że ani pierwsza części ani druga nie zachwycają. Mi osobiście już ciężko czytało się opis książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam że książka była o wiele bardziej wciągająca niż tom pierwszy :) czekam aż w Polsce pojawi się kolejny

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen