sobota, 18 kwietnia 2015

Sarah J. Maas - Zabójczyni i podziemny świat



Przed Celaeną Sardothien kolejna misja. Główna bohaterka staje przed bardzo trudnym zadaniem, jakim jest zabójstwo Donevala, wpływowego i świetnie strzeżonego spiskowca. Zamieszana w rozgrywki polityczne Celaena ma przejąć, będące w rękach Donevala niezwykle cenne dokumenty związane z handlem żywym towarem. Celem wyzwania jest nie tylko unicestwienie człowieka, lecz też walka o życie wielu zniewolonych osób. Czy jednak Celaena na pewno zabija odpowiednią osobę? Kto w tej gęstej sieci kłamstw, spisków, zazdrości i zdrady stoi po stronie dobra, a kto zła?

Na moje tegoroczne urodziny dostałam między innymi Koronę w mroku, czyli następną część Szklanego tronu. Jednak zanim się za to zabiorę, postanowiłam sobie odświeżyć w pamięci postać Celaeny i tym samym nadszedł czas na trzecią nowelkę czyli Zabójczyni i podziemny świat. Poprzednia część kończy się tym, że Celaena wraca do domu z nowymi umiejętnościami i doświadczeniem. Wbrew wszystkiemu, nie zastanawiałam się, co może zdarzyć się dalej, i to co się stało w tej książeczce, zupełnie mnie zaskoczyło. A przynajmniej większość rzeczy.

Mimo tego, że wszyscy uważają, że ta część jest najsłabsza, ja się z nimi nie zgodzę. Jest ona na miarę jej poprzedniczek, a nawet podobała mi się odrobinę bardziej. Styl pisania autorki jest dokładnie taki, jak zapamiętałam. Lekki i przyjemny. A oprawa graficzna jak zwykle zachwyca! Ciemny, niebieski kolor na okładce wprowadza w tą tajemniczą atmosferę i szczerze mówiąc, prezentuje się najlepiej. 

Celaena w tej części stała się wyjątkowo egoistyczna, lecz wbrew wszystkiemu, nie przeszkadza to w czytaniu. Ale jeśli wziąć pod uwagę Króla Zabójców, znanego Arobynna Hamela, z jednej strony czułam się zła, a z drugiej zadowolona. Byłam zła, ponieważ pokazał się Czytelnikowi z najgorszej strony. Wszyscy myślą, że naprawdę się zmienił, aż tu nagle… Ugh! Jestem zadowolona właśnie dlatego, że budzi on we mnie te wszystkie mieszane uczucia. Prawdę mówiąc, większość bohaterów taka jest, i za to brawa dla Sarah J. Maas.  Za to, że potrafi to zrobić. Pozytywną cechą Zabójczyni i podziemnego świata jest zdecydowanie relacja rodząca się między Samem a tytułową zabójczynią. Mimo tego, że odrobinę to przewidywalne, nadal jest wciągające. Podobało mi się także to, że Maas ograniczyła się do odpowiedniego minimum w stosunku do opisywania miłosnych chwil, przez co książka nie zmienia się w tandetny romans.

Zabójczyni i podziemny świat to bardzo dobre opowiedzenie kolejnej przygody Celaeny. Język jest niezwykle przyjemny w odbiorze, przez co wystarczą dwie godziny, aby przebrnąć przez całą opowieść. W tej części zauważyłam także, że opowiadań nie można czytać wybierając sobie kolejność, jak zapewne wszyscy myślą, a po kolei, bo akcja jest ze sobą ściśle związana. Podsumowując, podobało mi się, chociaż brakuje tu charakterystycznego pazura głównej bohaterki. Z chęcią sięgnę po ostatnie opowiadanie, a zarazem czwartą część.





7/10





„Mam na imię Wiatr. I Deszcz. Oraz Kości i Pył. Moje imię to skrawek dawno zapomnianej pieśni.”





Szklany tron
Szklany tron | Korona w mroku | Heir of Fire | Queen of Shadows

Szklany Tron Opowieść




Za możliwość powrócenia do Adarlanu dziękuję empik.com!

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Lissa Price - Starter



Już od ponad roku żyjesz na ulicy, śpisz w opuszczonych budynkach i kradniesz jabłka z sadów. To wszystko wina wojny bakteriologicznej, która zabiła twoich rodziców. Dziadków od dawna nie ma na tym świecie, a oni byli jedynymi osobami dzięki którym spałeś w ciepłym, wygodnym łóżku. Słyszysz nagle przeraźliwe dźwięki. Dźwięki nadjeżdżającego radiowozu. To może znaczyć tylko jedno – policjanci. Trzeba uciekać. Wrzucasz wszystkie swoje pamiątki z rodzinnego domu do torby, budzisz brata, łapiesz go za rękę i uciekacie przez najbliższe drzwi. Nie możesz dać się skrzywdzić. On ma tylko ciebie. Musisz dla niego walczyć.

Callie straciła swoich rodziców, kiedy wojna bakteriologiczna zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich w wieku między 20 a 60 lat. Ona i jej młodszy brat, Tyler, uciekają, żyjąc jako osadnicy razem z ich przyjacielem Michaelem i walczą ze regenatami, którzy byliby w stanie zabić ich choćby dla ciastka. Jedyną nadzieją Callie jest Prime Destinations, niepokojące miejsce w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Stary Człowiek. Ukrywa on nastolatków, aby wypożyczyć ich ciała Enderom – seniorom, którzy chcą być znowu młodzi. Callie wie, że pieniądze utrzymają ją, Tylera i Michaela żywych, więc zgadza się być dawcą. Ale neurochip, który został umieszczony w jej głowie ma awarię i Callie budzi się w życiu Helen – kobiety, która wypożyczyła jej ciało.

Pamiętam, że gdy pierwszy raz ujrzałam tą książkę na Lubimy Czytać niesamowicie mi się spodobała. Było to bardzo dawno temu, myślę, że około roku. Co jakiś czas sprawdzałam, czy nie ma żadnych nowych wieści odnośnie polskiego wydania, aż w końcu raz coś się zmieniło – pojawiła się nazwa polskiego wydawcy oraz data premiery. Wtedy od razu wiedziałam, że w najbliższym czasie ta pozycja znajdzie się na mojej półce. Bardzo się cieszę z tego powodu. Prawdę mówiąc, nie słyszałam żadnych opinii na temat Startera. Po prostu coś mi podpowiadało, że znajdę tutaj nowy, świeży pomysł. Byłam bardzo, bardzo blisko prawdy i w ogóle się nie zawiodłam.

Już od pierwszych stron mi się spodobało. Lekki i prostoliniowy język to jeden wielki plus, dzięki któremu Starter czytało się w mgnieniu oka. Nagłe zwroty akcji i dużo tajemnic to jest to, co najbardziej lubię i nie zabrakło tego i tutaj. Od dawna przy czytaniu żadnej pozycji nie zastanawiałam się tak długo nad różnymi zagadkami, a co ważniejsze, wielu rzeczy nie byłam w stanie przewidzieć, a do tego trzeba być naprawdę zdolnym. Lissa Price przedstawia także wymyślony przez siebie świat, który wygląda zupełnie jak nasz. Opisy nie są nie wiadomo jak długie, ale dowiadujemy się najważniejszych rzeczy i bez problemu można to sobie wyobrazić. 

Bohaterowie zostali naprawdę porządnie wykreowani. Bez problemu można poznać, że autorka spędziła przy tym dużo czasu. Najbardziej polubiłam Callie. Odważna, rozważna, a przy tym bardzo zdeterminowana. Stary Człowiek, ukazany jako osoba bardzo tajemnicza oraz intrygancka, to jedna, wielka, chodząca tajemnica. I pozostaje ją już do końca. Wracając do ogółu – wszystkie postacie są indywidualne, każdą można poznać po zachowaniu, konkretnych cechach. Główna bohaterka czasami podejmowała desperackie próby uwolnienia się z tego wszystkiego i wcale się jej nie dziwę. W końcu ma tylko 16 lat, a Price o tym doskonale pamiętała. 

Chcę też napomknąć o okładce, która mnie totalnie zauroczyła. Cały przód jest biały, a kolorem niebieskim odznacza się tytuł, oko i blurb. Tył zaś jest granatowy, co świetnie ze sobą kontrastuje. I do tego się błyszczy! Co prawda format książki jest odrobinę mniejszy, ale zupełnie nie przeszkadza to w czytaniu.

Pod koniec nawet myślałam, że bardziej to nadaje się na powieść jednotomową, ale po przeczytaniu ostatniej strony doszłam do wniosku, że autorka nie może tak tego pozostawić. Niesamowicie lekki język, dobrze wykreowani bohaterowie oraz świat to mieszanka idealna. Temat zupełnie nowy i intrygujący. Polecam wszystkim, niezależnie od wieku, chociaż młodszym czytelnikom niektóre momenty mogą wydać się dziwne i niezrozumiałe. Aczkolwiek zachęcam wszystkich do sięgnięcia po Starter, bo jest tego wart.





9/10





„Miał oblicze zawieszonego w przestrzeni astronauty, który zerwał się z uwięzi i zdawał sobie sprawę, że jedyną jego szansą jest uchwycenie liny, bo inaczej odpłynie na zawsze w kosmiczną czerń.”




Starter
Starter | Ender 




Za możliwość odwiedzenia Prime Destinations dziękuję wydawnictwu Albatros!
Książkę można kupić na empik.com

wtorek, 7 kwietnia 2015

Soman Chainani - Akademia Dobra i Zła



Za górami, za lasami, była sobie kraina zwana Lasem Za Światem. Rodzili się tam i żyli całkiem zwyczajni ludzie, zwani Czytelnikami. Uwielbiali oni bowiem czytać baśnie. Już jako małe dzieci do ich ulubionych zajęć należało przekartkowywanie książek w poszukiwaniu malowniczych ilustracji. Jednak co cztery lata pojawiała się nowa baśń, nie wiadomo skąd, ani od kogo. Niekiedy buzie z obrazków wydawały im się znajome, innym razem zupełnie nowe. Co cztery lata nadarzała się okazja, aby dwoje dzieci, jedno Dobre, drugie Złe, poznało sekret nowych baśni. Może tym razem Ty zostaniesz porwany?

Tego roku, najlepsze przyjaciółki Sofia i Agata dowiedzą się dokąd trafiają po skończeniu trzynastu lat wszystkie zaginione dzieci. Do legendarnej Akademii Dobra i Zła, w której zwyczajni chłopcy i zwyczajne dziewczynki są szkolone by zostać albo bajkowymi bohaterami, albo wielkimi złoczyńcami. Sofia, najładniejsza dziewczyna w całym Gavaldonie całe dotychczasowe życie marzyła żeby zostać już porwaną i trafić do zaczarowanego świata. Ze swoimi różowymi sukienkami, dobrymi stopniami i skłonnością do dobrych uczynków, wie, że ma szansę dostać się do szkoły Dobra i w efekcie zostać księżniczką z bajek. Z kolei Agata gustująca w mrocznych strojach i czarnych kotach, pełna niechęci do wszystkich napotkanych na jej drodze istot, myśli, że trafi do szkoły Zła, jednak staje się zupełnie inaczej. 

Na pierwszy rzut oka Akademia Dobra i Zła to lekka książka dla dzieci, przypominająca baśń. Dokładnie tak odbieram tą historię. Ostatnio ciągnie mnie do powieści trochę bardziej zawiłych, z dużą dawką akcji (czyżby efekt ponownego czytania Pottera?), ale Akademia to niestety nie jest to. Prawdę mówiąc, trochę obawiałam się, czy to będzie tak dobre. Niedługo po tym, jak ta powieść do mnie przywędrowała naczytałam się dużo nieprzychylnych opinii, więc nie postawiłam poprzeczki zbyt wysoko. Co prawda, nie jestem lekturą zachwycona, tak jak to było planowane na początku, ale z pewnością czuję się jak usatysfakcjonowany czytelnik. 

Soman Chainani ma bardzo płynny i przyjemny język. W Akademii jest dużo opisów, co sprawia, że samo czytanie zajmuje nam bardzo mało czasu. Dzięki temu zabiegowi Czytelnik może także poznać świat przedstawiony. Jest rzecz którą nie do końca rozumiem. Skoro cała ta spółka z Akademii ma 12 lat, to dlaczego uczennice Dobra malują się jak 16latki, uczennica Zła panikuje gdy brak jej różu, a chłopcy (jest po podkreślone na każdej stronie – chłopcy i dziewczynki, a nie chłopaki i dziewczyny) ni stąd ni zowąd wyciągają miecz z pochwy i toczą wielką bitwę. Normalne? Według autora całkiem. Niestety rzeczą która mnie bardzo zawiodła było to, że większa część książki jest opowiadana z perspektywy tej denerwującej bohaterki – Sofii.

Jeśli już zeszliśmy na temat bohaterów, zostańmy przy nim na chwilę. Mamy dwie główne postacie – Sofię i Agatę. Jedna jest okropną egoistką, taką, że to jest aż denerwujące, druga zaś jest jej zupełnym odzwierciedleniem. Z tych dwóch zdecydowanie polubiłam Agatę, chociaż czasami jest za bardzo ufna. Na początku ma taki „zadziorny” charakter, ale z czasem odniosłam wrażenie, że robi wszystko, byleby nie stracić swojej przyjaciółki. Sofia zaś najpierw wmawia wszystkim, że są przyjaciółkami, później się tego wypiera, ale jak przyjdzie co do czego (czyli kiedy potrzebuje pomocy) nagle sobie przypomina o Agacie. Oprócz nich, w czasie całej powieści poznajemy z 30 innych osób. Uczniowie, nauczyciele i tajemniczy Dyrektor Akademii.

Chcę jakże wspomnieć o oprawie graficznej. Chociaż okładka nie jest nie wiadomo jak piękna, ma tajemniczy i zachęcający klimat. Ilustracje w środku są wprost obłędne. Jedne należą do tych strasznych, inne do uroczych, ale wszystkie są dopracowane w najmniejszych detalach. Na jeden rozdział przypada jeden obrazek uzupełniający całą historię. 

Pomysł jest naprawdę dobry, ale co do wykonania to mogę się doczepić do paru rzeczy. Mam nadzieję, że w drugiej części te rzeczy zostaną naprawione, to naprawdę będę pod wielkim wrażeniem. Mimo mojego narzekania, Akademia Dobra i Zła mi się podobała. Może nie znalazłam tam dokładnie tego, czego oczekiwałam, ale ogólnie rzecz biorąc jestem pozytywnie nastawiona na tą historię, a tobie, Czytelniku, chcę coś przekazać. Nie daj się zwieść pozorom – gdy rozpoczną się pierwsze lekcje, z pewnością się wciągniesz. Jaki jest morał tej bajki? Nie osądzajcie po wyglądzie, bo nie wszystko złote, co się świeci. 





7/10





„A Dobro zawsze zwycięża.”





Akademia Dobra i Zła
Akademia Dobra i Zła | The School for Good and Evil: A World without Princes | The School for Good and Evil: The Last Ever After




Za możliwość odwiedzenia Akademii dziękuję wydawnictwu Jaguar!