Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kartka z pamiętnika książkoholika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kartka z pamiętnika książkoholika. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Powroty (nie) zawsze są łatwe


Drodzy Czytelnicy,


Trochę mnie tu nie było. Dużo się zmieniło i to nie tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy, a od stycznia. Przede wszystkim ja się zmieniłam. Zdecydowanie mniej czasu poświęcam czytaniu, nie ciągnie mnie do tego aż tak bardzo jak kiedyś. Dlatego też liczba powieści przeczytanych w tym roku wynosi zaledwie... sześć. 
Wiecie, tyle rzeczy się wydarzyło, że niekiedy sama w to nie wierzę. Było ciężko. Ale za to mogę teraz śmiało powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Bardziej, niż kiedykolwiek. Chcę wrócić do pisania, brakuje mi tego bardzo. 
Wracam więc na BR. Jednak jest jeden haczyk - zamierzam troszkę poszerzyć to, co tu zamieszczam. Oprócz zwykłych recenzji książek, filmów i seriali, pojawią się także przemyślenia na temat anime bądź dram (kiedy wreszcie jakąś obejrzę), posty tematyczne dotyczące muzyki, która ciągle mi towarzyszy ostatnimi czasy. Oraz na pewno o wiele więcej moich przemyśleń i luźniejszych postów. 

Mam nadzieję, że nadal ze mną będziecie!

Ściskam,             

środa, 21 czerwca 2017

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Mój początek wszystkiego

















Odkąd przeczytałam o "Moim początku wszystkiego", zastanawiałam się, co w moim przypadku było początkiem wszystkiego. Zadałam sobie więc pytanie -  co jest dla mnie najważniejsze? Uwielbiam książki, filmy, seriale, bloga, ale nie stawiałam i stawiać nie będę tego na pierwszym miejscu. A więc przyjaciele i rodzina. Wiele zmieniło się od zeszłorocznej kolonii. Zmieniło się także od momentu, kiedy zaczęłam przyjaźnić się z Anią. Jedna rzecz łączy te wydarzenia - gimnazjum.

Brzmi to pewnie zabawnie, ale moim początkiem wszystkiego było pójście do gimnazjum. 

Co się zmieniło? Przede wszystkim bliżej poznałam Ankę, która bardzo szybko stała się najbliższą mi przyjaciółką której mogę powiedzieć wszystko, porozmawiać o wszystkim i śmiać się z niczego. Dzięki temu stałam się bardziej otwarta na nowe rzeczy, śmiała, uśmiechnięta. W szkole zaczęłam realizować się w tym co lubię - w kółku teatralnym, dziennikarskim. 
W zeszłe wakacje pojechałam na pierwszą w życiu kolonię. Żałuję, że dopiero w takim wieku, a nie wcześniej. O samej kolonii zamierzam napisać po tegorocznym turnusie, ale wiecie co się zmieniło? Poznałam wiele nowych osób. Z większością nie utrzymuję kontaktu, lecz niektórzy zajęli sobie dużą przestrzeń w moim sercu. Czasem uda nam się spotkać, choć mieszkamy w różnych zakątkach Polski i za każdym razem cały ten czas jest wypełniony śmiechem, rozmowami i wszystkim, co pozytywne. Tam własnie poznałam chłopaka, który obecnie razem z Anią pełni rolę moich najlepszych przyjaciół!

To właśnie pokazuje, że trzeba się cieszyć nawet najmniejszymi rzeczami, bo nawet nie wiadomo kiedy może okazać się, że to one zmienią wszystko ;)


A tu do wygrania jest 100 egzemplarzy "Początku wszystkiego" - czyli książki, która stała się inspiracją do takich wpisów!

sobota, 16 stycznia 2016

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Śpieszmy się kochać ludzi

Kochani,
Dzisiaj przygotowałam dla Was tekst w trochę innym klimacie, odchodząc od tematów książkowych. Kartka z pamiętnika książkoholika to swego rodzaju mój pamiętnik gdzie zapisuję to co myślę, chcąc podzielić się tym z innymi. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, tyle rzeczy siedzi mi w głowie, że muszę to spisać.

Kiedyś mądra osoba napisała pewien wiersz, którego fragment Wam przytoczę.

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.

      Wers "Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą" według mnie nie odnosi się tylko i wyłącznie do naszych bliskich. Są takie osoby, których śmierć bardzo boli, mimo tego, że nigdy nie mieliśmy z nimi styczności. 10 stycznia odszedł od nas wybitny artysta - David Bowie.
Powiem szczerze, że nie słuchałam jego muzyki. Przynajmniej nie umyślnie. Zapewne nie raz słyszałam jakiś utwór Davida Bowie, nie zdając sobie z tego sprawy. Jak widzicie, nie byłam jego fanką, nie wiedziałam co się u niego dzieje, nie słuchałam jego utworów.
       A jednak, kiedy doszły do mnie informacje o jego śmierci poczułam się smutna. Dlaczego? Ponieważ był utalentowanym artystą, który tak wiele wniósł do światowej kultury. Znały i kochały go pokolenia. Ponieważ śmierć kogokolwiek związanego z kulturą jest wielkim ciosem dla społeczności. Tak wiele dał, tak szybko odszedł.

         Więcej jednak mogę powiedzieć na temat Alana Rickmana, który odszedł od nas 14 stycznia po równie ciężkiej walce z rakiem, co David Bowie.
            Alan także był bardzo utalentowaną osobą. Aktorem, reżyserem, scenarzystą. Większość osób kojarzy go z roli Severusa Snape' w Harry'm Potterze. Jednak należy pamiętać, żeby nie utożsamiać postaci z aktorem. Zmarł Alan Rickman, nie Severus Snape. Tego niesamowitego aktorka można także było zobaczyć w takich filmach jak "Szklana pułapka", "Pachnidło" czy "Gambit czyli jak ograć króla".
          Na pewno był niepowtarzalny.
          Od dłuższego czasu chciałam napisać list do kogoś z obsady Harry'ego, razem z prośbą o autograf. Nawet jeśli zdawałam sobie sprawę z tego, że może to nigdy do mnie nie wrócić, to miałam nadzieję, że ta osoba może to przeczyta i dowie się co sądzę. Na mojej liście był Alan. Żałuję, że nie udało mi się napisać listu wcześniej. Napisać, jak bardzo go podziwiam i szanuję.
          Wiadomość o jego śmierci bardzo mnie dotknęła. Kiedy się dowiedziałam, stałam na przystanku, o mało nie zaczynając płakać. 
          Na zawsze zapamiętam go jako uśmiechniętą osobę, która tak dużo zrobiła dla innych.






Jan Twardowski
Śpieszmy się

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.



poniedziałek, 23 listopada 2015

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Maraton Igrzysk Śmierci

 Hej moi drodzy.
Z tej strony nadal zdruzgotana Sophie. 
Miałam dodać samego vloga, ale czuję potrzebę napisania tego co myślę, a recenzja nie do końca się do tego nadaje.
Wszystko przez maraton Igrzysk Śmierci na który wybrałam się razem z Lucy. To było coś niesamowitego, a zarazem smutnego.

O 15:30 Lucy zjawiła się pod moim blokiem, a ja dźwigając torebkę i dużą torbę powitałam ją na dole. Przeszłyśmy się spokojnie do jej domu, po drodze zahaczając o sklep, żeby uzupełnić zapasy na noc. Siedząc w domu czas się nam dłużył. 
Było siedem, sześć, pięć godzin do maratonu. Aż nagle patrzymy na zegarek i okazuje się, że za 30 minut wychodzimy z domu. To było takie nagłe. 
Od samego rana okropnie się tego bałam, ale i byłam niecierpliwa. W końcu to koniec moich ukochanych Igrzysk. Koniec oczekiwania na zwiastuny, premiery i kolejne części. Już od czerwca, a dokładniej od momentu premiery pierwszego zwiastuna w głowie kołatała mi się myśl, że więcej nie zobaczę ich razem. Josh (♥), Jen, Liam, Sam... Jak to napisała Dagmara: "Już nigdy nie ujrzymy Jen, Josha, Liama, Sama i całej reszty w jednym filmie, w nowej scenie i dawnej roli."...

Ponieważ maraton zaczynał się o 22:45 zamierzałam się przespać na pierwszej części, ponieważ najmniej ją lubię. W taki oto sposób przespałam całe 10 minut Igrzysk Śmierci. Drugą część uwielbiam i nie wybaczyłabym sobie, gdybym na niej zasnęła. Następnie nadeszła najgorsza pora. Godziny 3-4 są najtrudniejsze. Dlatego na pierwszej części Kosogłosa zdarzyło mi się kilka razy przysnąć na 3 minutki. 
O 5:40 musiałam wsiąść głęboki oddech i przygotować się na ostatnią część. Myślałam, że jakoś dam sobie radę. Nawet nie wiecie jak się myliłam.

Lucy najnormalniej w świecie płakała przez pół filmu. To, co ja robiłam nie zalicza się do płaczu. Było to coś na przełomie histerii (jak to podaje SJP: nadmierna emocjonalność, zdenerwowanie i demonstracja zachowań) i spazmatycznego (SJP: mający charakter ataku nerwowego, o płaczu: gwałtowny, połączony z łkaniem) płaczu. Cały czas się trzęsłam, miałam problem z nabraniem powietrza. Czułam, jak zjedzony popcorn podchodzi mi do gardła, a wzrok przesłaniają mi łzy. Za pierwszym razem w ręce trzymałam chusteczkę. Ściskałam ją tak mocno, że tego nie można sobie wyobrazić.
Pewnie teraz myślicie, że jestem chora psychicznie i doskonale Was rozumiem.  Nigdy, przenigdy tak na nic nie zareagowałam. Nigdy. Nie wiem co się ze mną stało. 
To nie było normalne. To uczucie, też nie należało do przyjemnych. Dlatego moim zadaniem było jak najszybciej się uspokoić. Brałam głęboki oddech i piłam łyk wody. Po chwili przechodziło.
Z tego co pamiętam, to zareagowałam tak na: Boggsa, czarną maź, zmiechy w tunelach, Prim... Mam dziwne wrażenie, że było tego o wiele więcej.
Za to epilog wywołał u mnie normalny płacz. Wiecie jak się płacze, kiedy się za kimś strasznie tęskni? To było coś podobnego. Co z tego, że napisy się zaraz skończą. Razem z Lucy siedziałyśmy tam przez dobre 10 minut, nadal płacząc.

Wychodząc z sali, starałam się omijać wszystko, gdzie zobaczę swoje odbicie. Zdecydowałam się jednak na pamiątkowe zdjęcie z Lucy. Byłam cała czerwona i zapłakana.

Czy mi się podobało? Bardzo. Czy żałuję, że poszłam? Nie. Czy będzie mi się zdarzać płakać, z tego powodu, że to koniec? Na pewno tak.
Cały maraton mogę określić jako przebudzenie się ze snu. Takiego, z którego nie chce się wybudzać. 

Trybuci, mam nadzieję, że nie upadniemy tak jak poniektóre fandomy i nadal będziemy pamiętać tą wspaniałą, czteroletnią przygodę. Łączy nas jedno - wszyscy kochamy Igrzyska. A wiecie co? Prawdziwa miłość nigdy nie przemija.


"-Zostań przy mnie.
- Zawsze."













sobota, 29 listopada 2014

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Jak pisać? [PART 1]

Cześć kochani!
Ostatnio zauważyłam, że coraz więcej osób zaczyna pisać opowiadania, powieści lub książki. Muszę się przyznać, że ja także należę do tego grona ;)
Dlatego porozmawiałam z trzema polskimi autorkami, i przygotowałam mały, pomocny zestaw.








 Sophie: Jako, że wam się udało coś wydać, to macie może jakieś pomysły albo rady dotyczące pisania powieści?
 Katarzyna Szewioła-Nagel:  Rada jest bardzo krótka: Pisz wyłącznie o rzeczach, na których się znasz. A jak się nie znasz to się naucz, skoro temat uznałaś za ciekawy i godny uwagi :) 
 Pola Pane: 1. Wymyśl fabułę, nie całą, ale kluczowe momenty. 
2. Ustal cechy charakterystyczne każdego z bohaterów, poczynając od charakteru, na wyglądzie kończąc. 
3. Jeśli fabuła wymaga jakiejś fachowej wiedzy, to musisz zrobić resech. Nie możesz oprzeć się na własnej wyobraźni, jeśli jest to temat, na którym na pewno ktoś się zna.
Aaaa... fabułę najlepiej obmyśla się w wannie!

S: Czego lepiej unikać?
PP:  Koszmarków typu: noc spływała kirem... 
Agnieszka Michalska:  Unikać najlepiej rzeczy, które są teraz aż na modzie do zbrzydzenia!
PP: Nie nadużywać zaimków osobowych i wskazujących (ten, ta, to...)

S: A kiedy najlepiej pisać? W określonym czasie, czy zawsze, kiedy ma się pomysł?
AM: Kiedy jest wena, ale nie na siłę.
PP: Jak masz pomysł, to od razu rób notatki. Nawet w nocy lub na zakupach. Potem przepisuj te odręczne notatki od razu do worda. Bo inaczej się pogubisz. Na bazie nawet krótkiego dialogu możesz rozbudować historię. Unikaj długich zdań i podobnych konstrukcji.
Nie nadużywaj imiesłowów.


S: Jeśli nie masz pomysłu jak zacząć pisać historię? Co w takim wypadku zrobić?
PP: Nie można zacząć bez pomysłu. Musisz wiedzieć, co chcesz napisać. Powinnaś mieć w głowie zarys całej historii. Musisz znać początek i koniec. Wiedzieć skąd chcesz wyjść i do czego dojść.
Ale jeśli jest pomysł to spisz plan, a potem najwyżej ustawisz w odpowiedniej kolejności.


ZŁOTA ZASADA

  •  Plan historii i kreacje bohaterów. - Pola Pane

  •  Nie poddawaj się choćby się waliło i paliło! - Agnieszka Michalska
     
  •  Nie ma złotych rad. Zawsze mi powtarzają, że kluczem jest wiedza, otwartość na nowości, elastyczność oraz upór i odporność na stres. Jak się lubi pisać to zazwyczaj się rozwija w tym kierunku. Nie ma ludzi nieomylnych, dlatego trzeba się cały czas dokształcać. Kluczem jest wytrwałość i szlifowanie umiejętności. Pomysły, przynajmniej mnie, przychodzą gdy zmywam gary czy karmię piersią małego. W sumie ich nie zapisuję. One są, nie zapominam. Potem z tych kawałeczków tworzy się mniej lub bardziej spójną całość.
    Ważny też jest kontakt z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia, znają się na rzeczy. Zwyczajnie przysłowiowo w tym siedzą. Konstruktywna krytyka uczy, mobilizuje oraz uczy moresu.
    Tak samo współpraca z redaktorem i krytykami literackimi. Blogerami oraz zwyczajnymi czytelnikami. Z wypowiedzi można wywnioskować co się podoba, co nie, a co można rozwinąć. Czego unikać, a czym szokować ;) - Katarzyna Szewioła-Nagel


     Co o tym sądzicie? Może coś z tego stosujecie? :)





     
 Całuję,
Sophie Carmen

niedziela, 3 sierpnia 2014

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Szekspir i Rowling [PART 2]

Witam Was moi Czytelnicy!
Chciałabym wraz z Wami poruszyć temat czytaniu kilku gatunków naraz. Zapraszam do udzielania się w komentarzach! :)
Pierwsza część TUTAJ 


Trzeba od czegoś zacząć
Każdy zaczynał od jakiegoś gatunku. U mnie najpierw były książki dla dzieci, a później Potter czyli fantastyka, która po pewnym czasie poszerzyła się do paranormal-romance, młodzieżówek i scenie-fiction. Niedługo później udało mi się znaleźć interesującą książkę z gatunku obyczajowego, więc postanowiłam spróbować. I co? Spodobało mi się. Już wtedy zaczęłam czytać o wiele bardziej różnorodne książki. Ostatnio spróbowałam bezkrwawego kryminału, a raczej sensacji, ale również jestem nastawiona pozytywnie.


Jak się za to zabrać?
Po pierwsze i najważniejsze, trzeba znaleźć jakąś książkę z danego gatunku, która nam się podoba, opis nas zachęca, czy od kilkunastu miesięcy znajoma nie chce dać nam spokoju, że jak najszybciej mamy tą pozycję przeczytać. Potem usiąść i czytać. Jeśli nam się nie spodoba, rozsiąść się kiedy indziej z zupełnie nową książką i spróbować, a możne nam się spodoba.


Najważniejsze
To się nie poddawać, ani nie mieć uprzedzeń. "Nie spodoba mi się, bo przeczytałam taki fragment i był okropny." Próbować, próbować i próbować, bo naprawdę warto :)


Myślę, że to by było na tyle. Może macie jakieś propozycje na następny temat? 




Całuję,
Sophie Carmen

sobota, 28 czerwca 2014

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Szekspir i Rowling [PART 1]

Hej kochani!
W czerwcu i lipcu poruszamy temat powieści obyczajowych i fantastycznych. Zetknęłam się nie raz z ludźmi, którzy uważali, że czytanie dwóch (i więcej) gatunków na raz jest niemożliwe i okropne. Jest, i chcę wam to udowodnić! W ramach akcji miałam przyjemność przeprowadzić mini-wywiad z Agnieszką. Agnieszka, czyta praktycznie wszystkie gatunki! W każdym razie, zapraszam was do lektury ;)



Sophie: Kiedy zaczęła się twoja przygoda z książkami obyczajowymi, a kiedy z fantastycznymi?
Agnieszka: Ojej, to trudne pytanie. Najpierw pojawiły się w moim życiu książki fantastyczne - zaczęłam czytać Harry'ego Pottera w podstawówce i to były pierwsze książki w ogóle, które przeczytałam. Obyczaje pojawiły się dużo później - chyba dopiero na studiach, gdy postanowiłam wrócić do czytania "na stałe", a nie tylko od czasu do czasu.

S: Jak to się stało, że rozpoczęłaś przygodę z obyczajówkami?
A: To dość śmieszna historia. W domu mieliśmy małe przemeblowanie. Zrobiło się nieco miejsca na półkach, więc mama zniosła ze strychu swoje książki. Wtedy wpadł mi w ręce "David Copperfield", którego przeczytałam i pokochałam. Tak też to się zaczęło, chociaż nie ograniczam się tylko do tego gatunku, uwielbiam różne książki, staram się czytać wszystko.

S: Ciekawe ;) Jest jakiś gatunek, którego twierdziłaś, że nie lubisz, a go pokochałaś?
A: Myślałam, że nie polubię książek związanych z historią. Nie mówię tu o podręcznikach czy czymś w tym stylu, raczej o powieściach historycznych. Teraz kupuję je nałogowo, uwielbiam je i chyba nigdy z nich nie zrezygnuję!

S: Teraz czytujesz wszystko, prawda? Od literatury dziecięcej, po wyżej wspomniane książki historyczne.
A: Tak, chociaż niektóre gatunki czytam sporadycznie np. erotyki.

S: Co sądzisz o ludziach, którzy ograniczają się tylko do jednego gatunku, i uważają, że inni powinni też tak robić?
A: Nikomu nie można niczego narzucić. Rozumiem, że można bardzo lubić kryminały albo fantastykę, ale ograniczając się tylko do jednego gatunku, możemy wiele stracić. A co do tego, że tacy ludzie myślą, że inni też powinni tak robić... Różne są sympatie, przyzwyczajenia, a odmienność jest fajna. Dlatego warto czytać różne rzeczy i poznawać różnych autorów i gatunki.

S: Co daje ci możliwość, czytania kilku gatunków, zamiast jednego?
A: Po pierwsze poznaję przeróżne gatunki, historie, postacie i mogę spojrzeć na różne sprawy oczami różnych autorów. Po drugie buduję biblioteczkę, która ma szeroką gamę tytułów. Poza tym mogę polecać książki znajomym, którzy czytają zupełnie odmienne rzeczy. No i przede wszystkim - mogę w zależności od humoru zmienić lekturę na taką, jaka mi najbardziej pasuje

S: I ostatnie - jak byś przekonała osoby, które boją się zacząć coś nowego, że jednak warto?
A: Powiedziałabym im, że dzięki temu będą mogli poznać różne rzeczy, co da im potem możliwość zabłyśnięcia w kompletnie odmiennych środowiskach. Moim zdaniem ograniczanie się do jednego gatunku może spowodować niedosyt. Poza tym nie ma się czego bać - książki nie gryzą, a nawet jeśli jakiś tytuł nie przypadnie nam do gustu możemy go odłożyć na półkę. Nie wolno się jednak zniechęcać, tylko szukać dalej. No a w ogóle - w życiu wszystkiego trzeba spróbować, więc może to jest najlepsza formuła do przekonania? :)








A Wy co sądzicie na temat ograniczania się do jednego gatunku? :)
Część druga już 26 lipca 3 sierpnia! :))

sobota, 26 kwietnia 2014

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Ach, te blogery [PART 2]

Hej kochani!
Dzisiaj przychodzę do was z drugą odsłoną nowej Kartki z pamiętnika książkoholika, a zarazem z drugą częścią "tematu" Ach, te blogery. Pierwsza część TUTAJ.
Tak jak wspominałam ostatnio, w tej części wyrażę swoje zdanie na temat blogowej przyjaźni, więc nie ma co się rozpisywać! :)





Istnieje czy nie?
Wiele osób uważa, że nie istnieje coś takiego jak przyjaźń między dwoma blogerami, a tym bardziej z całą grupą. My cały czas temu zaprzeczamy, ale jak nazłość takie osoby nam zaprzeczają. No ale nie będę się z nimi wykłócać o takie rzeczy. Ważne jest to, że my wiemy, że tak jest i koniec. Kropka. Ale to jest takie dziwne, że nie drzemy ze sobą kotów, że nie wykłócamy się o kopiowanie pomysłów, ani o to, że nagle ni z tego ni z owego wszyscy przerzucili się na minimalistyczne szablony. Prawdą jest, że nie wszyscy się ze sobą lubią, no ale taka prawda - nie da się lubić wszystkich... To pewnie przez to, że większości nie znamy, ale ciii...


Jak to się dzieje?
No chyba tak normalnie. Piszemy do siebie, rozmawiamy. Staramy się chociaż dogadywać, przecież nie jest to od razu przyjaźń na zawsze. Ale głównie to zależy od rozmówcy. Jeśli trafi się ktoś taki jak Abigail z Wyznań książkoholiczki, to nie da się nie zaprzyjaźnić z nią od razu, ale niektórzy są mniej "dostępni". Do niektórych - aż wstyd się przyznać - ale blogerzy boją się napisać. Może boją się być niezaakceptowanym? Może. W każdym razie - warto spróbować.


Plusy i minusy
Zacznijmy od dobrych rzeczy. [1] Zawsze ma się wiadomości z blogosfery książkowej na wyciągnięcie ręki. [2] Nie masz kogoś kto pogada z tobą o książkach? Bloger zawsze chętny! [3] Ale również można z nim porozmawiać na tematy nie z tej ziemi. [4] Jesteś nowy i nie wiesz co zrobić? Bez większego problemu możesz spytać! [5] Jeśli masz problem z szablonem czy czymkolwiek innym zawsze znajdzie się ktoś chętny do pomocy. [6] Małe przysługi - zawsze! I to by było na tyle - przynajmniej tyle na razie pamiętam.
A minusy... [1] Chamskie oskarżanie o podkradnięcie pomysłu, ponieważ wiedziano o nim przed innymi (ja tak nie miałam, ale słyszałam). [2] Kłótnie o najlepszego bohatera! [3] Jak to jest, że dla mnie Cassie Clare pisze cudownie, a dla ciebie okropnie?! 
Jak widać, są plusy i minusy, ale tak jest zawsze. Gdy by były tylko dobre rzeczy, to było by to trochę za słodkie, nieprawdaż?


Jak to jest u mnie?
Ja bez większego problemu mogę się przyznać, że mam kilku "kumpli" z blogosfery, ale nawiązałam także silniejsze przyjaźnie. Jedną z nich jest Abi (tak, potwierdzamy fakty. 23 marca 2014 roku powstało Sogail! ♡). Ale także Marcela, Marta, Jul z którą genialnie mi się gada, Agata i Gabi. Dziewczyny - uwielbiam was! W każdym razie wróćmy do tematu. Nie raz okazało się, że z jedną z wyżej wymienionych blogerek mogłam pogadać szczerzej niż z przyjaciółką. O taaak! Jak widać, blogery są bardzo ważne, i odgrywają znaczącą rolę w moim życiu.


Podsumowanie - blogerska rodzina
Blogosfera, to jedna wielka rodzina i tyle. Osoby które uważają, ze to nie możliwe, niech nam nie wierzą, ale w końcu będzie musieli się tego nauczyć. W najbliższym czasie nie mamy w planach III wojny światowej! ;)





sobota, 29 marca 2014

Kartka z pamiętnika książkoholika ~ Ach, te blogery [PART 1]

Hej, cześć i czołem!
Sophie wraca z Kartką z pamiętnika książkoholika tym razem w innym wymiarze! Chciałabym poruszać, tematy które mnie męczą lub zastanawiają. Każdy temat, będzie podzielony na dwie części, z czego w jednej znajdzie się wywiad na dany temat z blogerką/blogerem/blogerkami,a w drugiej moje stuprocentowe zdanie. Następna część, za miesiąc, miesiąc przerwy, i wracamy z kolejnym tematem. Akurat tak się złożyło, że teraz startujemy w marcu, więc będzie to wyglądać odrobinę inaczej. W każdym razie, w ciągu tego roku, przejdziemy przez cztery tematy.

Dzisiaj chcę poruszyć temat blogerskiej przyjaźni. Istnieje czy nie? Na potrzeby Kartki z pamiętnika książkoholika przeprowadziłam rozmowę, z jednymi z bardziej znanych blogerskich przyjaciółek, a mianowicie z ABLIE.

P.S. Tak gdzie pisze "ABLIE" oznacza, że dziewczyny odpowiedziały w tym samym czasie to samo.




Sophie: To jak, gotowe?
Abigail: Jak zawsze!
Julie: Ja to miałam napisać!
A: Czytaj mi mniej w myślach

J: Toooo late.
S: Hah Dobra zaczynamy. Jak się poznałyście?
A: Poznałyśmy się przez internet! A właściwie chyba pierwsza napisała do mnie Julka na temat książki na wymianę. Tak to było?
J: Tak, ale potem jakoś kontakt się urwał i odnowiłyśmy go 18 marca 2013 roku, kiedy to znowu JA napisałam do niej w sprawie olimpiady z języka polskiego.
A: Już od początków naszej znajomości się troszczyłaś o mnie.
J: Przynajmniej udawałam ;)
A: Daj mi marzyć! Miałyśmy się nawet spotkać, to chyba miało być 20 lutego, ale nie wypaliło.
S: Mieszkacie w tym samym mieście, prawda?
J: Nie do końca. Ja mieszkam 10 km od tego miasta.
A: Tak, to 10 km, ale praktycznie jakbyśmy mieszkały w tym samym mieście.
J: Tak, bo ja w sumie w wakacje to mieszkam u Abi.
S: Jak często się widujecie?
J: Jak często się da, ale ostatnio z racji szkoły i masy obowiązków rzadziej.
A: Tak, staramy się widywać jak najczęściej, ale nie musimy się tylko widywać, bo cały czas rozmawiamy ze sobą przez fejsa lub telefon. Jesteśmy always in touch.
J: Świetnie ujęte!
Sophie: Wyobrażacie sobie, swoje teraźniejsze życie gdybyście się nie poznały?
A: Nigdy w życiu! Byłabym teraz nikim, naprawdę. Julce mówię o wszystkim (nawet jeśli mówię to po kilka razy dziennie) i gdyby nie nasza przyjaźń to nie byłabym tą osobą, którą jestem teraz.
J: Nie ma szans! Niby znamy się rok, ale w tyle sprawach byłyśmy dla siebie wsparciem, że prawdopodobnie obie byłybyśmy teraz całkiem inne.
A: Jul, czytasz mi w myślach.
J: Bliźniacze umysły.

Ahaha.
Sophie: Dzielicie wspólnie jakieś pasje?
J: No pewnie! Obie uwielbiamy czytać, pisać, mamy obsesję na punkcie swoich idoli, no i kochamy sobie dogadywać. To podstawa naszej relacji.
A: Leniuchowanie, gadanie o książkach i chłopakach, żalenie się na to, co nas denerwuje i fangirlowanie ulubionych idoli, się liczy? Jeśli tak, to mamy masę wspólnych pasji.
S: Jasne, że tak :) Czy jest coś, co robicie tylko i wyłącznie razem? ^^
J: Hm... odkąd się poznałyśmy dziwnie mi samej chodzić do księgarni. Przy każdym naszym spotkaniu tam jesteśmy i teraz nie potrafię tam chodzić bez Abi. To wydaje się wtedy takie niewłaściwe.
A: O, tak, zgadzam się, co do księgarni! Za każdym razem, jak się widzimy to do niej chodzimy i zapoznajemy się z... zakładkami i często odnajdujemy książki, które widzimy pierwszy raz na oczy.
J: Dokładnie! I Później myślimy, jakim cudem nie znałyśmy wcześniej tej powieści/tego wydawnictwa.
A: Albo często w księgarni staramy się rozpoznać jakie wydawnictwo wydało daną książkę, patrząc tylko na logo wydawnictwa na okładce. Lub siedzimy przed komputerem, patrzymy na okładki książek i zgadujemy kto mógłby je wydawać. Bo no cóż, nie oszukujmy się, że większość wydawnictw ma charakterystyczne okładki, np. Egmont.
S: Taak Egmont ma fantastyczne okładki! Przyjaźnicie się jeszcze z jakimiś blogerami, tak że prawie dorównują waszej przyjaźni, aczkolwiek dla was zawsze druga dziewczyna będzie niezastąpiona?
J: Pewnie będzie kilka takich osób, ale wątpię bym znalazła kiedyś kogoś tak dobrze rozumiejącego mnie, jak Anka.
A: Ja właściwie z nikim nie przyjaźnię się w taki sposób, jak z Julią. Jest kilka blogerek, które wręcz ubóstwiam (np. Jane Rachel ), ale zdecydowanie nie ma drugiej takiej osoby jak Julia.
J: Tak. Ale nigdy nie będziemy miały nikogo bliższego, bo to by była chyba dla nas taka trochę zdrada. xD
A: Tak trochę bardzo. :D
S: Co uważacie o osobach, które uważają waszą przyjaźń za fałszywą?
J: Mamy z nich bekę stulecia ^^
A: Dokładnie. Czasami o tym rozmawiamy i śmiejemy się z tych osób. To takie fajne czytać o sobie rzeczy, o których nawet nie wiedziałaś.
J: Coś w ten deseń.
S: Macie jakąś książkę, którą obydwie uwielbiacie?
ABLIE:  Jest dużo takich książek, ale pierwszą na pewno było "Feed", później pojawiła się Trylogia Engelsfors, Wielki Gatsby i Portret Doriana Graya.
S: Co chciałybyście powiedzieć osobom które w ogóle nie wierzą w blogerską przyjaźń?
J: Nie wiem, ogólnie nie mogę chyba nic o tym powiedzieć, bo nie znam wszystkich blogerów. Ale jeśli chodzi o naszą przyjaźń, to serdecznie chcę pozdrowić osoby, które w nią nie wierzę i zarzucają nam kłamstwo. Jesteście świetni.^^
A: Że powinni uwierzyć, bo ABLIE jest żywym dowodem na to, że blogerki mogą się polubić, a nie drzeć ze sobą koty.
S: Jest piosenka która kojarzy wam się z waszą przyjaźnią?
ABLIE: Big Bang - Fantastic Baby! Kurde, od tego się wszystko zaczęło. A kolejną piosenką jest zdecydowanie Katy Perry – Unconditionally <3  Bliźniacze mózgi atakują!
S: I na koniec - chcecie powiedzieć coś od siebie?
J: Hm... pozdrawiamy naszych fanów i hejterów. Oboje sprawiają, że poprawia nam się humor. ^^
A: Chciałabym powiedzieć, że wierzę w karmelki rosnące na drzewach i w fakt, że w 99,9% jestem księżniczką Disneya. XD A tak naprawdę to chciałabym powiedzieć, że kocham wszystkich, nawet tych, którzy nas hejtują. Robicie nam dzień, ludzie.


Dajcie znać, co sądzicie! A może chcecie rozwinąć temat? Czekam na wasze odpowiedzi :)
Następna część już 26 kwietnia! 



Całuję,
Sophie Carmen

sobota, 27 kwietnia 2013

Kartka z pamiętnika książkoholika

Doberek :) Kochani! Z wielką ulgą stwierdzam że wiosna się wreszcie zaczęła! Jak dobrze wsiąść na rower i zwiedzać moje kochane Opole. Słuchać melodyjnych głosów należących do ptaków... Aż chce się tylko rozłożyć na słońcu, czytać książkę, słuchać muzyki lub po prostu odpoczywać.






A cudowny weekend  (dokładniej 20 kwietnia) spędziłam z moimi kochanym przyjaciółmi. Na PaT-cie... Nie. Nie mogę. Jak tyko o tym piszę to płakać mi się chce. Przyjaciele rozjeżdżają się prawie po całej Polsce. Warszawa, Ostrołęka, Strzelce Opolskie, Jemielnica. Ech... Naprawdę mi ich brakuje.







Teraz coś miłego. Robiłam, a dokładniej piekłam dzisiaj babeczki.


Tak na marginesie (nie chcę się chwalić) ale, jestem na okresie próbnym u wydawnictwa Bukowy Las.


No nie wiem co jeszcze pisać...




Całusy, Sophie Carmen xx