czwartek, 28 maja 2015

Kiera Cass - Następczyni



ZAWIERA SPOILERY Z POPRZEDNICH CZĘŚCI

Poprawiasz niesfornego loczka, który wymknął się z twojego perfekcyjnego koka. Wsuwasz wsuwkę, która ma ci pomóc utrzymać go na właściwym miejscu. Bierzesz głęboki oddech i spoglądasz w lustro. Jak zwykle perfekcyjnie. „Jestem królewną. Mogę wszystko” powtarzasz sobie w myślach. Twoja pokojówka pomaga ci zapiąć piękną, wieczorową suknię i założyć błyszczące kolczyki. Do tego dobierasz wysokie szpilki, idealnie pasujące do tej okazji. Czas na ostatni dodatek. Podchodzisz do komody i otwierasz ją. Obdarzasz znajdujące się tam przedmioty zakochanym uśmiechem. Po chwili zastanawiania się wybierasz małą koronę z nielicznymi diamencikami. Pasuje idealnie. Nadszedł czas, aby pokazać światu, że możesz wszystko i niczego się nie boisz.

Księżniczka Eadlyn dorastała, słuchając niekończących się opowieści o tym, jak poznali się jej rodzice. Dwadzieścia lat temu America Singer zgłosiła się do Eliminacji, podbiła serce księcia Maxona – i żyli długo i szczęśliwie. Eadlyn zawsze uważała tę piękną opowieść za romantyczną, ale bynajmniej nie marzyła o tym, by ją powtórzyć. Gdyby to od niej zależało, odwlekałaby małżeństwo tak długo, jak to możliwe. Ale życie księżniczki nie należy tylko do niej samej i Eadlyn nie może uciec od własnych Eliminacji – nawet jeśli sprzeciwia im się z całego serca. Dziewczyna nie liczy na wielkie uczucie, jest pochłonięta sprawami kraju i stara się jak najlepiej przygotować do roli przyszłej władczyni. Okazuje się jednak, że spośród 35 kandydatów do jej ręki, pojawia się ktoś, kto ma szansę zdobyć serce księżniczki i udowodnić, że szczęśliwe zakończenie nie jest tak nieprawdopodobne, jak sadziła.

Jak wszyscy zapewne wiecie, wprost uwielbiam serię Selekcja, opowiadającą losy Americi – zwykłej dziewczyny i Maxona – księcia Iléi. Prawdę mówiąc, po skończeniu Jedynej chciałam więcej. Więcej tego niesamowitego, a jednak niebezpiecznego świata. Więc, gdy na jaw wyszło, że pojawi się Następczyni byłam cała w skowronkach. Odliczałam dni do premiery, odkrywałam tajemnice czwartej części… Byłam strasznie podekscytowana. Ale nie tylko ja – Lucy Blake, którą wprowadziłam do Ilei również była ogromnie szczęśliwa, może nawet bardziej niż ja. Naszą decyzją więc było to, że gdy tylko przyjedziemy na Targi w sobotę i wejdziemy na stadion to pierwszą rzeczą jaką zrobimy będzie zakup Następczyni. Udało nam się ją zdobyć w troszkę inny sposób, ale gdy tylko wróciłyśmy do mieszkania, nogi i głowa okropnie mnie bolały,  jedyne co chciałam to pójść spać, lecz jednak zaczęłam czytać nową powieść spod pióra Kiery Cass. I teraz… o Boże, żałuję, że zaczęłam to wtedy, bo oderwanie się było naprawdę okropną sprawą.

Następczyni jest dla mnie książką jedyną w swoim rodzaju. Opowiada ona bowiem losy córki Americi i Maxona Schreave. Pokazuje ich starsze wcielenia, nowe państwo, zmiany które nastąpiły przez te dwadzieścia lat naszej nieobecności i Selekcję od kuchni. Wbrew wszystkiemu, autorka wzięła na siebie wielką odpowiedzialność. Świat znany nam z poprzednich części musiała zmienić, postacią dopisać dalszą historię. I nie mówię tu tylko o rodzicach Eadlyn, ale też na przykład o Marlee i Aspenie. A jakby tego było mało, to w oparciu o wcześniejsze pozycje musiała stworzyć Eliminacje od początku, od tej drugiej strony. Właśnie to mnie zauroczyło – możliwość poznania Eliminacji z zupełnie innego punktu widzenia.

Prawdę mówiąc, już od pierwszych stron nie polubiłam Eadlyn. Za każdym razem miałam wrażenie, że jest ona rozpuszczonym, egoistycznym dzieckiem, które nie jest w stanie przyjąć tego, że coś może się dziać nie po jej myśli. A to, że na ostatnie 20 stron książki doznała olśnienia i przyszły do niej jakiejś ludzkie uczucia się nie liczy. Za to o wiele bardziej polubiłam jej brata bliźniaka, Ahrena. Żałuję, że tak mało go było w Następczyni. Albo powiem to inaczej. Gdyby było go więcej, nie marudziłabym. Jeśli chodzi o Króla i Królową, to się naprawdę zdziwiłam. Przez cały czas jest mówione, jak bardzo się kochają, a jednak bardzo rzadko okazują sobie jakiekolwiek uczucia. I nie wiem co o tym sądzić. Pozostawiam to w rękach Kiery.

Jestem zadowolona, że powstała Następczyni i możemy dowiedzieć się, co się dzieje dalej. Jednak na pewno nie cieszę się, że tak szybko ją przeczytałam. Na myśl, że mam czekać kolejny rok serce mi się kraje. Biorąc pod uwagę to, co się działo, biję pokłony przed Cass, za to, że tak dobrze dała sobie z tym radę. W dodatku ta powieść skończyła się w takim momencie, że bezustannie o niej myślę i o tym co będzie dalej. Chociaż nie wiem jak bardzo wreszcie chciałabym wyrzucić Następczyni ze swojej głowy, nie jestem w stanie. Kiedy w końcu uda mi się ją wypędzić, z pewnością znajdzie sobie milutki kącik w moim sercu. Co mogę więcej powiedzieć? Czekam na dalszą część historii Eadlyn. Ufam ci, Kiero Cass!





8/10





„Jeśli myśleli, że poddam się bez walki, mylili się.”





Selekcja


Rywalki. Książę i gwardzista | Rywalki. Królowa i faworytka



 Za możliwość poznania nowych Eliminacji dziękuję wydawnictwu Jaguar!

6 komentarzy:

  1. O proszę, jaka wysoka ocena! Może jednak przekonam się do twórczości pani Cass i sięgnę po kolejny tom Selekcji. :)
    Pozdrawiam,
    Kalorka czyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rywalki uwielbiam głównie ze względu na ich królewską otoczkę :D Jestem typową sroką i wszystko co piękne i błyszczące przyciąga mój wzrok, chociaż na co dzień preferuję minimalizm :D
    Galeria Książek - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło się czytało poprzednie części, więc i po tę pewnie sięgnę, ale jakoś mocno na to nie czekam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam tak pozytywnej recenzji tej książki. Może jednak po nią sięgnę, chociaż po poprzednich tomach nie spodziewam się zbyt wiele. Jednak książki Cass, jak zresztą pisałaś, czyta się jednym tchem, więc zrobię to dopiero po sesji... Nie chciałabym "nie móc" oderwać się od książki przed egzaminem :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie ciągnie mnie do tej serii, wydaje się taka pusta... Kilka książek o miłosnych rozterkach głównej bohaterki... No nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobała mi się, ale poprzednie części były lepsze.

    http://halcyon-days-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen