niedziela, 3 maja 2015

Zoe Sugg - Girl Online



Prowadzisz bloga, na którym piszesz o wszystkim. O przyjaźni, problemach, szkole i atakach paniki. Nagle dzieje się coś, co całkowicie niszczy twoje życie. W ramach odstresowania wybierasz się do zupełnie nowego miasta ze swoimi rodzicami. Poznajesz tam osobę, która przewraca wszystko do góry nogami. Przez nią całą twoja tajemnica może się wydać. Czy warto zaryzykować?

Pod nickiem „Girl Online” Penny prowadzi swojego bloga. Uwielbia fotografię i ma swojego najlepszego przyjaciela Elliota, który jako jedyny z jej środowiska wie, że Girl Online to nie kto inny jak Penny. Gdy sprawy osobiste Penny przybierają bardzo zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku, aby tam przez kilka dni zająć się pracą. Możliwość wyjazdu jest dla Penny szansą na odpoczynek i odcięcie się od szkolnego świata… ale nie tylko. Kiedy do życia nastolatki wkroczy pewien przystojny gitarzysta Noah, powrót do domu będzie jeszcze gorszy. Nie wie jednak, że Noah też ma pewien sekret, który może doprowadzić do ujawnienia prawdziwej tożsamości Girl Online.

O autorce, a zarazem vlogerce, Zoe Sugg usłyszałam wtedy, kiedy dowiedziałam się, że w Polsce wyjdzie jej debiut. Dlatego właśnie zdecydowałam się na obejrzenie kilku jej filmików – i wtedy mnie olśniło. Tak, pomyślałam wtedy o tym samym. Po co dziewczyna która zajmuje się modą miesza się w robotę pisemną? Przecież to brzmi jak związek, który zaraz się rozpadnie innymi słowy, istna mieszanka wybuchowa. Jednak zdecydowałam się na własnej skórze spróbować co z tego wyjdzie. Przecież może się okazać, że to prawdziwe dzieło, ale… Po przeczytaniu Girl Online czuję się strasznie zawiedziona. Dla mnie okładka i tytuł zapowiadały coś innego, ciekawszego. Naprawdę, w tej chwili czuję się jedynie zła na siebie bo moja poprzeczka zawędrowała zdecydowanie za wysoko jak na debiutującą autorkę i patrzę na Girl Online przez właśnie pryzmat takiej sytuacji.

Już po pierwszym rozdziale czuć, że jest to prawdziwy debiut. Zoe pisze w sposób strasznie dziecinny. Czyli pisze, pisze, pisze cały czas ale niekoniecznie jej to wychodzi. Autorka skupia się na tych rzeczach, które są nieistotne. Rozpisuje się o emocjach, ale nie dąży do tego, żeby Czytelnik je poczuł. Minęło już trochę czasu odkąd przeczytałam Girl Online i cały czas widzę ją tak samo. Jako romansidło dla nastolatek z minimalnym morałem. Może gdybym przeczytała to wcześniej, być może bardziej by mi się spodobało. Ale na tym etapie czuję się niedopełniona, jeśli chodzi o to wszystko. Prawdą jest, że Zoella pisze w taki sposób, że książkę czyta się „na raz”, jednak brakuje mi tego połączenia z Czytelnikiem.

Penny to typowa bohaterka książek dla młodszych nastolatek: ma przyjaciela, jest beznadziejnie zakochana w chłopaku, który nie odwzajemnia jej uczuć i w najważniejszych dla niej momentach, robi z siebie pośmiewisko. Ogólnie nie byłoby tak źle, gdyby nie fakt, że upokarzania się jest zdecydowanie za dużo i dlatego wszystko wydaje się strasznie przekoloryzowane. Noah za to jest chłopakiem idealnym, który prawie nigdy nie popełnia błędów. Romantyk, który zrobi wszystko by podbić serce swojej ukochanej i który zawsze szuka sposobności by pokazać, jaki to on jest opiekuńczy. 

W pewnym momencie zauważyłam malutkie plusiki, które jednoznacznie przewyższają poziom Girl Online. Wbrew wszystkiemu są tu z trzy-cztery tematy, które odzwierciedlają się na życie rzeczywiste. Wiem, że przez całą recenzję narzekam, ale podsumowując, Girl Online jest powieścią o prostej, nieskomplikowanej fabule, trochę wyidealizowana, przekoloryzowana ale jednak przyjemna i wciągająca. I Jeśli ktoś poszukuje lekkiej, niezobowiązującej powieści może sięgnąć po właśnie tą książkę. Spodoba się głównie młodszej młodzieży, co nie znaczy, że starsza też tego nie polubi.





5/10






„Kiedy przy kimś płaczesz, kiedy pokazujesz mu to, co boli cię najbardziej, to znaczy, że naprawdę mu ufasz.”





Za możliwość poznania bloga Girl Online dziękuję agencji AiM Media!

8 komentarzy:

  1. Ja to jestem ciekawa, czy ona na pewno to napisała. Bo tam, wiesz, pojawiły się różne informacje o autorce-widmo. Że ktoś napisał tę książkę, a ona tylko podpisała swoim nazwiskiem. Ale nie wiem, jak to się w końcu wyjaśniło.
    Co do książki, rzeczywiście taka lekka i banalna. Ale myślę, że tym młodszym nastolatkom może się naprawdę spodobać ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wiem o tych podejrzeniach, ale sama nie wiem co myśleć na ten temat...
      Na pewno spodoba się osobom, które lubią banalne i proste historie :D

      Usuń
  2. czytałam kilka opinii i przyznam, że coraz mniejszą mam ochotę przeczytać tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie mnie ona ciekawi. Słyszałam już tyle różnych opinii na jej temat, że nie pozostaje mi chyba nic innego niż samej się z nią zapoznać :)

    About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele razy już słyszałam o tej książce, ale jakoś nie kwapię się, aby ją kupić i przeczytać :_:

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam się, że mam ochotę ją przeczytać ze względu na tą śliczną okładkę ^^
    Jakaś część mnie wie, że nie będzie to żadne arcydzieło, ale pewnie i tak pewnie sięgnę po "Girl online"...
    Pozdrawiam!
    www.leckablog.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  6. właśnie zaczęłam czytać, ciekawe czy moja opinia będzie podobna, na razie zapowiada się dobrze

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam, że książka jest mało ambitna i przewidywalna, jednakże nie zraża mnie to - bardzo chcę po nią sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen