środa, 13 sierpnia 2014

Kiera Cass - Elita

Siadasz przed toaletką, naciskając przycisk i tym samym wzywając pokojówki. Wszystkie trzy od razu pojawiają się w drzwiach. Jedna podaje ci śniadanie, zaś druga pomaga ci w doborze sukni. Biorąc pod uwagę dzisiejszy dzień, decydujesz się na delikatną, niewinną i zwiewną sukienkę, w twoich ulubionych kolorach. Jedna z pokojówek zajmuje się twoją fryzurą, a ty powoli zjadasz posiłek. Kiedy jesteś gotowa do wyjścia opuszczasz pokój i kierujesz się na dół, do Komnaty Dam. Zastajesz tam pięć uczestniczek. Tylko tyle was zostało.

Niepokorna America Singer jest jedną z pozostałych sześciu kandydatek na królewnę, które pozostały w królewskim pałacu. Choć planowała być dla księcia Maxona wyłącznie przyjaciółką, jej serce nie chce słuchać rozsądku. Rozdarta pomiędzy tym, co było, a przyszłością  o jakiej nie mogła wcześniej nawet marzyć. Ami nie potrafi sobie poradzić z chaosem uczuć. Maxon  Schreave wydaje się być księciem z bajki – przystojnym, czarującym i wrażliwym ale to Aspen Leger był jej pierwszą miłością, człowiekiem, który zna ją najlepiej. Do tego, napięcie pomiędzy kandydatkami sięga zenitu, a Ami ma coraz mniej czasu, by odkryć jakiej przyszłości pragnie. W pewnym momencie panna Singer wpada w poważne tarapaty, które mogą wszystko zmienić. Czy Maxon uchroni ją przed gniewem ojca?

Mówiąc szczerze zaczynając Elitę nie nastawiałam się na wielkie wow, czytając tyle negatywnych opinii. Tym bardziej poznanie pierwszego rozdziału zapowiadało się na niezbyt dobrą lekturę. I jeśli ty, Czytelniku, będziesz zaraz zaczynał czytać oto tą powieść, to nie waż się jej odłożyć po przeczytaniu pierwszych stron powieści , bo ta książka zasługuje na uwagę. W każdym razie moja poprzeczka nie była postawiona wysoko, zwłaszcza dlatego, że wszyscy mi mówili, że będę się niesamowicie męczyć. Jednak ja musiałam się przekonać na własnej skórze, i jak najszybciej zabrałam się za czytanie Elity. Zostałam pozytywnie jak i odrobinę negatywnie zaskoczona. Ale większość jednak przemawia na korzyść Kiery Cass. 

Kiedy coraz bardziej zagłębiałam się w lekturze, coraz trudniej było mi przestać, zrobić sobie przerwę. I to jest pozytywne uczucie, jak książka wciąga cię tak bardzo do swojego świata, że nie sposób oderwać się od czytania. Między nami, Elitę przeczytałam kilka dni temu, a nadal tkwię w Illéi. Historia nie rozwija się za szybko, każde wydarzenie ma swoje miejsce, co wcale nie znaczy, że książka jest przewidywalna. Wręcz przeciwnie. Tak samo jak w pierwszej części, pióro Kiery jest lekkie i bardzo przyjemne w odbiorze. Opisy i dialogi nie są długie, ani nudne. Chociaż niektóre malutkie rzeczy są monotonne to „zamaskowano” je przez resztę, aczkolwiek Elitę czyta się szybko, w przeciągu kilku godzin ta powieść będzie przed nami leżała poznana i przeanalizowana, a ty, Czytelniku, będziesz gorączkowo myślał, co zrobić aby jak najszybciej przeczytać zakończenie całej historii.

America zmieniła się w tej części, ale niekoniecznie na lepszą. Stała się bardziej nieufna, wszędzie doszukująca się jakiegoś podstępu (co jest prawdopodobnie celowe), aczkolwiek zachowała swój twardy charakterek. Chociaż bardzo mnie denerwowało to, że cały czas było „Och Maxon jest taki cudowny”, a gdy tylko widziała czy myślała o Aspenie, to od razu jej serce „przestawiało” się na niego, i zaczynała znów do niego wzdychać. To już dla mnie za wiele. Ostatnio jakiekolwiek trójkąty miłosne w książkach działają na mnie bardzo negatywnie, więc nie mogło być inaczej  i w tym przypadku. Od początku jestem za Maxonem, a teraz popieram i lubię (a może uwielbiam…?) go jeszcze bardziej.

Oprawa graficzna tak jak za pierwszym razem jest obłędna. Książka wygląda w środku równie dobrze, co na zewnątrz. Najlepsze jest to, że cała seria ma bardzo podobne okładki, a jednak całkowicie odmienne. Elita przyciąga wzrok, i właśnie tak powinno być. 

Ta książka jest naprawdę dobra. Może nie aż tak bardzo jak pierwsza część, ale równie doskonała. Nie licząc kilku potknięć i fatalnego startu, to polecam aby jak najszybciej przeczytać Elitę. A jeśli jeszcze nie poznaliście Rywalek należy jak najprędzej poprawić to niedociągnięcie. Jednym słowem: polecam!






7/10






„-(...) Nie rozumiem, jak to możliwe, że dalej mnie kochasz.-przyznałam się.
-Tak po prostu jest. Niebo jest niebieskie, słońce jest jasne, a Aspen na zawsze kocha Americę. Tak już został urządzony ten świat.”






Selekcja
Rywalki. Książę i gwardzista | Rywalki. Królowa i faworytka

5 komentarzy:

  1. Książka wydaje mi się idealna na wakacje! Niestety mój portfel ma anoreksję i chyba będę musiała poczekać zanim zagłębię się w tę serię :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Książa jeszcze przede mną, ale zapowiada się bardzo ciekawie. :) Trochę przeszkadza mi fakt, że wszyscy się tak zachwycają całą serią - nie lubię tego i przez to książki wydają mi się nieciekawe. Ale postaram się przełamać tym bardziej, że fabuła jest na prawdę obiecująca:D
    http://about-katherine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i czekam na 3 część! <3 Maxon ^^

    http://zakochanawtresci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę się zapoznać z całą tą serią. Nie ma nawet innej opcji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czytałam 1 część i bardzo mi się podobała, niestety 2 nie spełniła moich oczekiwań..
    denerwowała mnie America, która latała od Maxona do Aspena i cały czas zmieniała zdanie. Rozumiem, że miłość nie jest łatwa no ale bez przesady...
    Mimo wszytsko skuszę się na 3 część :)

    http://thousand-magic-lifes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen