czwartek, 8 stycznia 2015

Kiera Cass - Jedyna

      "Do pałacu przyjechało 35 dziewczyn. Zostały tylko cztery. Zwycięży jedna.” Powtarzasz to sobie w głowie, cały czas. Jeszcze raz. I jeszcze jeden i drugi. Z jednej strony chcesz tu zostać. Chyba kochasz księcia, ale nie jesteś całkowicie pewna co do tego uczucia. A może lepiej wybrać gwardzistę? Zastanawiasz się nad tym już od dłuższego czasu. W końcu musisz podjąć decyzję. Już masz powiedzieć to na głos, aż nagle słyszysz pukanie. Drzwi się otwierają. Stoi w nich książę ubrany jak zawsze nienagannie. W ręce trzyma małe pudełeczko.



America Singer jest jedną z czterech dziewcząt, które utrzymały się w ścisłej czołówce Eliminacji. Ukochana przez zwykłych ludzi, znienawidzona i bojkotowana przez obecnego króla, dziewczyna wciąż nie jest pewna swoich zawiłych uczuć. Sytuacja w kraju pogarsza się z każdym dniem. Ataki rebeliantów stają się coraz bardziej zaciekłe. Śmiertelne niebezpieczeństwo grozi nie tylko osobom mieszkającym w pałacu, ale także innym obywatelom. Los całej Illéi spoczywa w rękach Ami – jedynej osoby, która odważyła się mówić głośno o społecznej niesprawiedliwości o potrzebie odmiany. Dziewczyna może powrócić do dawnej miłości, albo wybrać Maxona i zdecydować się być królową, by podjąć walkę o lepszy świat dla siebie i innych mieszkańców. 


Serię Selekcja zaczęłam czytać może trochę pod wpływem innych. Wszyscy o niej pisali, wszyscy o niej mówili. Pierwsza część spodobała się większości osób, druga dla nich była beznadziejna, tak samo trzecia. Ja się z nimi nie zgadzam. Rywalki spodobały mi się bardzo, Elita była słabsza ale i tak dobra. Jedyna okazała się wyśmienita. Sprawdziła się nie tylko jako świetne zakończenie Eliminacji, a także jako genialna książka. Pewnie chcecie teraz przestać czytać tą recenzję, ale dajcie mi chociaż szansę na uzasadnienie!


Nie wiem jak to jest za granicą, lecz u nas fabuła wydaje się oryginalna. Może wygląda jak splecenie ze sobą różnych powieści, nie zmienia to jednak faktu, że patrząc na całość ukazuje się to nam w zupełnie innym świetle, niż gdy spoglądamy na nią przez pryzmat skojarzeń z innymi książkami. Kiera Cass wpadła na świetny pomysł, tworząc zupełnie nowy świat. Świat, którego nikt z nas nie znał. Autorka ma elastyczny, z lekka prosty i emocjonalny język przez co czytanie Jedynej jest bardzo przyjemne i niezwykłe. Historia wymyka się poza pałac co wiąże się z dodatkowymi konsekwencjami czyli wymyślaniem świata na zewnątrz. Jednak Kiera poradziła sobie z tym znakomicie. Czytając Jedyną obrazy pojawiały mi się przed oczami. Uczucie, jakbym oglądała film, a jednak czytałam książkę. 



Bohaterowie zmienili się nie do poznania. Nie są już tacy, jak byli na początku. Mer stała się bardzo silną i stanowczą kobietą, bo dziewczyną już nie mogę jej nazwać. Wyrosła z dziecinnego zachowania, myśli trzeźwo i wreszcie podejmuje decyzję. Jedyna najbardziej różni się od pierwszej części tym, że Ami wreszcie jest zdecydowana. Nie skacze od Aspena do Maxona. Decyduje się i jest szczęśliwa ze swoim wyborem. Książę często sprawia wrażenie zamyślonego, niepewnego… aż do pewnego momentu. Aspen nie jest już taki zaborczy co mi się spodobało, ale niestety… Przykro mi Aspen, nadal cię nie lubię.



Jeśli szukasz lekkiej serii przy której miło spędzisz czas, koniecznie sięgnij po książki autorstwa Kiery Cass. Dużo negatywnych recenzji cię zniechęciło? Nie wahaj się i sam się przekonaj, czy warto! Jedyna to idealne zwieńczenie serii. Jestem szczęśliwa, że skończyło się tak, a nie inaczej. W niektórych momentach cieszyłam się jak głupia, w innych powstrzymywałam łzy cisnące mi się do oczu. Trzecia część to istna bomba emocjonalna. I za to ją uwielbiam.








9/10









„-Boisz się?

-Nie.
-Ja też nie.

Byłam jednak prawie pewna, że żadne z nas nie mówi prawdy.”







Selekcja


Rywalki. Książę i gwardzista | Rywalki. Królowa i faworytka

8 komentarzy:

  1. Całkiem zaskoczyłaś mnie tą wysoką notą, bo zdążyłam naczytać się już samych negatywnych opinii i zniechęciłam się przez to niesamowicie. Może jednak Selekcja i mnie przypadnie do gustu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również pod wpływem innych oraz ich recenzji (jak i Twojej), nie mogę się już dłużej wzbraniać i zakupić tę serię!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdziwiłam się oceną. Ja sama nie czytałam, jednak wielu osobom właśnie się nie podobało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka miła dla zabici czasu, ale nie jest to arcydzieło, ma sporo niedociągnięć. Nie dałabym tak wysokiej noty.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Skończyłam na pierwszej części i domyśliłam się zakończenia serii więc nie czytałam kolejnych tomów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Selekcja to nie jest dobra seria, bądźmy szczerzy - ale bardzo przyjemna i relaksująca. Wielu osobom na pewno się spodoba :D Chociaż noty tak wysokiej bym nie dała, to rozumiem, że bardzo może się taka lekka historia podobać. Kiedy wyłączyłam mózg, sama dałam się porwać Ami i Maxonowi :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nadal się wstrzymuję z przeczytaniem ''Elity'', ale może we ferie w końcu zmotywuję się i dokończę tą serię :)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, iż seria jest idealna na te ciężkie, szkolne dni.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen