niedziela, 26 czerwca 2016

Kiera Cass - Korona

Dwadzieścia lat minęło od wydarzeń z „Jedynej”. Córka Americi i Maxona - księżniczka Eadlyn nie sądzi, że uda jej się znaleźć prawdziwego partnera wśród konkursowych trzydziestu pięciu zalotników, nie mówiąc już o prawdziwej miłości. Ale czasami serce znajdzie sposób, aby nas zaskoczyć. Eadlyn musi dokonać wyboru, który okaże się trudniejszy niż ktokolwiek się mógł spodziewać...

Nie mogłam się doczekać, kiedy Korona wreszcie trafi w moje ręce. W końcu jest to prawdziwe zakończenie serii którą poznałam trzy lata temu i mam do niej ogromny sentyment. Na pewno o niej nie zapomnę. Wracając, spodziewałam się zakończenia z rozmachem, pełnym przepychu. Dostałam jednak zupełne przeciwieństwo – mimo tego jestem pozytywnie zaskoczona i pod wrażeniem wykreowanego przez autorkę świata. Nie jest to dokładnie to, czego się spodziewałam, jednak po skończeniu na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Uważam, że naprawdę warto poznać tą przyjemną serię, która pozwala się zrelaksować.

Kiera Cass kolejny raz się popisała, posługując się lekkim i przyjemnym piórem, dzięki czemu czytanie idzie jak z płatka. Nie sposób się także oderwać od lektury. Akcja gna do przodu, nie zostawiając Czytelnikowi czasu na rozmyślanie nad tym co było, a zmuszając do zastanowienia się nad tym, co dopiero będzie. W tej części oczywiście nie zabrakło także pięknych sukien i słodkich sytuacji, które tak bardzo wszyscy polubili w poprzednich częściach.

W Koronie łatwo zauważyć zmianę, jaka zaszła w Eadlyn. Stała się bardziej odpowiedzialna, poważna i zdająca sobie sprawę ze swoich wyborów. Także nie raz udowodniła, jak wiele jest w stanie zrobić dla rodziny, a także poddanych. Muszę przyznać, że wreszcie ją polubiłam. W rodzinie królewskiej dzieje się dużo rzeczy. Jedne pozytywne, inne niekoniecznie. Przez pewien czas miałam wrażenie, że do niej należę, a to dzięki autorce, która opisała to tak dokładnie. W Koronie o wiele bardziej skupiamy się na głównej bohaterce niż na Kandytach, jednak w żaden sposób to nie przeszkadza.

Mimo wielu negatywnych opinii na temat „Rywalek” ta seria pozostaje jedną z moich ulubionych. Jest lekka i urocza ale nie brakuje w niej odrobiny problemów. Uważam, że Korona jest dobrym zwieńczeniem całej historii, mimo tego, że zaczęłam podejrzewać jak to się skończy. Co prawda, nie postąpiłabym tak jak Eadlyn, ale jak najbardziej szanuję jej wybór i cieszę się, że zrobiła to, co podpowiadało jej serce. Mam wrażenie, że Kiera Cass podczas pisania nagle zmieniła pomysł na zakończenie, ale nie wyszło to tak źle. Pomimo zdecydowanie najgorszej okładki, treść jest jak zwykle piękna.





8/10





„Może to nie pierwsze pocałunki powinny być takie szczególne,  tylko ostatnie?”



Selekcja
Rywalki. Książę i gwardzista | Rywalki. Królowa i faworytka

4 komentarze:

  1. Chodzi za mną od dawna ta seria, jednak zastanawiam się czasem czy aby nie wyrosłam z takich młodzieżówek już :C

    OdpowiedzUsuń
  2. "Selekcja" ma w sobie coś takiego, że jak raz się już zacznie, to trzeba serię skończyć :) Ja jestem po wszystkich tomach, poza "Koroną" właśnie i dodatkiem - "Księciem i Gwardzistą". Muszę w końcu zabrać się i dokończyć serię. Może i nie należy ona do moich ulubionych, ale w ramach przyjemności po ciężkiej lekturze jest idealna.

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nadal nie dokończyłam "Selekcji", więc nie wczytywałam się tak bardzo w Twoją recenzję. Muszę przyznać, że lubię tą serię, pomimo irytującej głównej bohaterki i jej dziecinności. Wydarzenia są chwilami naciągane i nieprawdopodobne, ale jednak ta seria ma w sobie swego rodzaju magię. Niedawno skończyłam "Elitę", więc pewnie teraz zabiorę się za kolejną część :)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  4. Z początku było miło i w ogóle, ale później zrobiło się tak infantylnie i denerwująco, że z radością zakończyłam serię XD
    Pozdrawiam serdecznie ;)
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen