czwartek, 7 sierpnia 2014

Morgan Matson - Lato drugiej szansy



Siadasz na długim pomoście który znajduje się za twoim domem i prowadzi do jeziora. Ostatnio byłaś tu kilka lat temu. Wdychasz świeże powietrze, które od dawna czyniło cuda. Już zapomniałaś jak to jest, siedzieć w słońcu i wystawiać ku niemu twarz. Bez tych wszystkich odgłosów miasta należała ci się wolna chwila, ewentualnie całe wakacje. 

Taylor Edwards ma nieprawdopodobnie utalentowane rodzeństwo i dobrze ugruntowane przekonanie, że niczym się nie wyróżnia. No, może poza tym, że nienawidzi konfrontacji i ucieka, ilekroć na horyzoncie pojawiają się kłopoty. Kiedy okazuje się, że ojciec Taylor jest ciężko chory, rodzina podejmuje decyzję, że wszyscy razem spędzą lato w domku nad jeziorem z którym wiąże się wiele wspomnień. Po raz ostatni Taylor była tam w wieku dwunastu lat i jest to ostatnie miejsce, do którego chciałaby wrócić. Lato w tym miejscu oznacza konieczność zmierzenia się z przeszłością – z Lucy, niegdyś najlepszą przyjaciółką i Henrym Crosbym, który zapisał się w jej pamięci jako pierwsza wielka miłość. Mija trochę czasu i do Taylor dociera, że powrót nad jezioro daje jej szansę na naprawienie tego, co kiedyś popsuła, odzyskanie ludzi, na których jej zależy i pożegnanie z tymi, których niebawem zabraknie.

Zabierając się za czytanie Lata drugiej szansy nie wiedziałam zupełnie nic. Nie patrzyłam na opis bo nie chciałam sobie zepsuć niespodzianki, jedyne co, to słyszałam jakieś opinie, jedne lepsze, inne gorsze. Już przy pierwszych stronach znacznie się zawiodłam, więc nie spodziewałam się nie wiadomo jakiego szału po reszcie książki. Miałam rację. Ta powieść nie była zbyt ciekawa, a wręcz przewidywalna, postacie zbyt papierowe i czarno-białe. Natomiast całkowicie inną sprawą jest koniec książki, który w pewnym momencie naprawdę chwycił mnie za serce. Zakończenie jest bardzo fajne. Szkoda, że reszta powieści nie jest taka. Naprawdę szkoda.

Morgan Matson zaskoczyła mnie swoim stylem pisania. I to zdecydowanie negatywnie. Jej kunszt jest początkujący, nudnawy i… hmmm… ciężki. Bardzo trudno czyta się pozycje, pisane takim językiem więc to już jest za wiele dla czytelnika, bo po co się tak męczyć? Lato drugiej szansy można podzielić tak jakby na dwie części. Jedna to przydługi i nieciekawy monolog Taylor, a drugi kawałek to rzeczy o wiele ważniejsze, jak choćby choroba ojca. To już było odrobinę lepsze.  

Bohaterzy są beznadziejni i przewidywalni. Odnoszę dziwne wrażenie, że Taylor jest o wiele za głupia jak na siedemnastolatkę. Cały czas myśli o głupich wydarzeniach z przeszłości, no i ten jej nawyk uciekania, kiedy zaczyna się robić nieciekawie. Jakby tego było mało, jej ulubionym zajęciem jest… płakanie, oczywiście. Jeśli to było by raz na jakiś czas (do tego uzasadnione), to było by do przyjęcia, ale w momencie kiedy główna bohaterka nie potrafi się ogarnąć tylko chodzi i szlocha po kątach to tego jest za dużo. Do tego cały czas sobie wypomina, jak to jest do niczego, bez żadnych uzdolnień, ale i tak nic z tym nie robi. Dziwne? Nie w takiej powieści. Jedyną postacią, która jakoś wygląda, to jest Lucy, stara przyjaciółka. Ona jako jedyna choć trochę się wyróżnia.

Lato drugiej szansy jest „ogłupiającą” i do bólu przewidywalną książką. Wszystko jest proste, nieskomplikowane, ale zarazem styl pisania Morgan jest okropny. Jest zdecydowanie za dużo postaci w niektórych momentach łatwo się pogubić. Może i w niektórych rozdziałach jest poruszany ważny temat, jak na przykład to, że trzeba cieszyć się życiem, bo nie wiadomo kiedy może się skończyć, zupełnie jak za dotknięciem magicznej różdżki. Lato dostaje ocenę taką, a nie inną, właśnie przez te tematy, i za zupełnie idealnie napisane zakończenie.

W Polsce ukazała się także druga powieść tej autorki, mianowicie Aż po horyzont, które mimo wszystko zamierzam przeczytać. Dam Matson sposobność na pokazanie, że potrafi o wiele więcej. W końcu każdy zasługuje na drugą szansę, prawda?






6/10






„Kocham Cię, tatusiu.”








Za możliwość przeżycia lata wraz z Taylor dziękuję wydawnictwu Jaguar!

2 komentarze:

  1. Ja także nie wiem co o niej myśleć, bo trochę zamulała i ciężko mi się ją czytało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że tak słabo. Ja obecnie czytam "Sice You've Been Gone" tej autorki i zobaczymy jak się spisze w najnowszej książce. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen