Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasza księgarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasza księgarnia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 września 2016

Gayle Forman - Zostań, jeśli kochasz

Mia Hall to nieśmiała, niezwykle utalentowana dziewczyna, która stoi przed najtrudniejszym życiowym wyborem. Jeśli zdecyduje się opuścić dom, by podążać za muzycznymi marzeniami, straci miłość swojego życia. Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi Mia zawieszona przez jeden dzień między życiem a śmiercią musi zdecydować, po której stronie zostanie. Czy wielka miłość przezwycięży niepewność i strach?

Nie wiem czy wiecie, ale całkowicie jestem zakochana w filmie „Zostań, jeśli kochasz” w którym gra Chloe Grace Mortez oraz Jamie Blackley. Książkę za to pierwszy raz czytałam dwa lata temu i od tamtej pory mam ochotę napisać jej recenzję, ale zupełnie nie miałam pojęcia jak ująć w słowa to, co chcę przekazać. Nie wiem nawet, czy to powstaje teraz jest recenzją. Bardziej powiedziałabym, że to moje osobiste przemyślenia po przeczytaniu książki.

Gayle Forman używa ciekawego stylu pisanie, powiedziałabym nawet, że prawie filmowego, co ukazują zwłaszcza ostatnie strony powieści. Są przeskoki w czasie, niekiedy „ni z gruszki ni z pietruszki” okazuje się, że czytamy o wydarzeniu sprzed 10 lat, co jest dziwne, ale da się przyzwyczaić. Jak się domyślacie, nie ma tu za wiele akcji, przecież głównym tematem jest bycie Mii w zawieszeniu. Jest to przedziwne, ale ciekawe. Zmusza do głębszych przemyśleń, co by było gdybyśmy postąpili w jakiejś sytuacji zupełnie inaczej.

W Zostań, jeśli kochasz przewija się temat miłości, związku Adama z główną bohaterką. Poznajemy początki, trudne chwile i te przyjemne momenty, które sprawiły, że byli oni wyjątkową parą. Mia jest nieśmiała, spokojna, gra na wiolonczeli i ma wielkie plany. Adam zaś jest jej zupełnym przeciwieństwem – towarzyski, należący do zespołu gitarzysta który czasem lubi się zabawić. Czyżby autorka chciała nam przedstawić, że osoby należące do dwóch różnych światów i tak mogą kochać się tą niesamowitą, prawdziwą miłością?

Powiem wam tak – Zostań, jeśli kochasz nie jest nie wiadomo jak genialną książką, jednak znów całkowicie rozniosła mnie emocjonalnie. Na koniec byłam cała we łzach. Znów. To co się dzieje, sposób pisania i bohaterowie nie powala na kolana. Ale sama treść sprawia, że coś w środku pęka.





7/10





„Czasem człowiek dokonuje w życiu wyboru, a czasem to wybór stwarza człowieka.”



Jeśli zostanę
Zostań, jeśli kochasz | Wróć, jeśli pamiętasz

wtorek, 29 grudnia 2015

Gayle Forman - Ten jeden dzień



Podnosisz się z siedzenia i wychodzisz z przedziału, delikatnie zamykając drzwi, żeby nie obudzić swojej przyjaciółki. Pociągiem trochę trzęsie, ale ty nic sobie z tego nie robisz i nadal idziesz przed siebie. Mijasz kobietę, która krzyczy coś po włosku do telefonu. Szybko przeciskasz się obok niej, uważając, żeby jej nie potrącić. W końcu dochodzisz do przedziału gastronomicznego. Ustawiasz się w krótkiej kolejce, zastanawiając się, co chcesz zjeść. W końcu decydujesz się na tosta z serem. Do tego zamawiasz wodę. Kiedy się odwracasz, zauważasz, że przy stoliku obok siedzi znana ci osoba. Zamierasz. 

Życie Allyson jest poukładane, zaplanowane, uporządkowane. Okazuje się jednak, że wystarczy jeden dzień, a wszystko może się zmienić. Ostatniego dnia swoich europejskich wakacji Allyson poznaje Willema, obiecującego młodego aktora i wolnego ducha. Willem rożni się Allyson pod każdym względem. Kiedy jednak namawia ją, aby zmieniła swoje plany i pojechała z nim do Paryża, Allyson się zgadza... Ta spontaniczna, nietypowa dla niej decyzja rozpocznie dzień pełen ryzyka i romansu, wyzwolenia i intymności. Nadchodzące 24 godziny mogą zmienić życie Allyson na dobre...

To nie jest pierwsza książka Gayle Forman która wpadła mi w ręce. Wcześniej miałam przyjemność czytać Zostań, jeśli kochasz – całkowicie przepadłam i zakochałam się w tej historii. Przez to byłam pewna, że książki pani Forman należą do takiego gatunku, który porywa Czytelnika        i sprawia, że chce się więcej, ale jednak nie chce się znać zakończenia. Pierwszy rozdział Ten jeden dzień mnie nie powalił. Prawdę mówiąc, zaczynałam czytać tą książkę z trzy razy, zanim w końcu przeczytałam więcej niż pięć stron. Podobało mi się, naprawdę. Kibicowałam Allyson i chciałam, żeby wszystko było tak słodkie jak na początku. Sam środek książki, kiedy dziewczyna wraca z Paryża to jakieś nieporozumienie, które nie powinno się tutaj znaleźć. Dramat, tragedia i brak czegokolwiek, co sprawi, że Czytelnik się uśmiechnie. Pamiętajcie, że nie ma nic gorszego, niż główny bohater użalający się nad sobą. No i zakończenie, które naprawdę chwyciło mnie za serce. Czy coś takiego jest właściwie możliwe?

Gayle Forman pisze ciekawym, zachęcającym i przyjemnym językiem. Akcja gna jak szalona, wszystko dzieje się tak szybko… Ale trudno byłoby się w tym pogubić. W jakiś magiczny sposób Czytelnik ma wszystko poukładane w głowie. Autorka stara się nam przekazać, że życie nie jest takie idealne jak niektórym się wydaje, chociaż prawdę mówiąc, nie sądzę, żeby naprawdę coś takiego się komuś przydarzyło. Prawdziwe, ale trochę za bardzo wyidealizowane. 

Allyson nie za bardzo przypadła mi do gustu. Cokolwiek powie Melanie, Ally to robi, nie zważając na konsekwencje. Stara się, żeby wszystkim dobrze się żyło, ale nie myśli o sobie. A kiedy wreszcie zaczyna, to rozpacza nad swoją głupotą, nieporadnością i całym życiem. Nie, to nie jest to bohaterka która na dłuższy czas zostanie w moim sercu, czy głowie. Tajemniczy Willem okazał się całkiem przyjemną postacią, którą z chęcią poznałabym na żywo. Było jeszcze kilka postaci które polubiłam, niektórych wręcz przeciwnie, na przykład mamę Allyson, która jest tak strasznie despotyczną kobietą, że aż nie chce się czytać, co ma do powiedzenia.

Podsumowując. Ten jeden dzień nie jest złą książką, ale powieścią dość przeciętną, nie wyróżniającą się z wielu innych pozycji literackich. Sama w sobie historia jest ciekawa, jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Ta historia nie zapisze się na długo w mojej pamięci, być może za pół roku, rok, o niej zapomnę. Myślę, że jeśli szukacie powieści po to, żeby się odstresować, to nie jest książka po którą należy sięgnąć. Osobiście uważam, że Forman powinna jeszcze nad nią wiele popracować, zanim zdecydowała się to wydać. Nie polecam, nie odradzam. Wybór należy do was. 






6/10





„Rodzimy się w jeden dzień. Umieramy w jeden dzień. W jeden dzień możemy się zmienić. I w jeden dzień możemy się zakochać. Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia.”



 Ten jeden dzień
Ten jeden dzień | Ten jeden rok



Dziękuję portalowi Papierowy Pies za którego możliwością mogłam udać się do Paryża!

czwartek, 22 maja 2014

Richelle Mead - Akademia wampirów



Wasylisa i Rosemarie dwa lata temu uciekły z akademii wampirów. Do tej pory starały się żyć jak normalne nastolatki, i prawie im się to udawało. Gdyby nie to, że Rose oddawała swojej przyjaciółce co kilka dni krew, aby ta mogła przeżyć. Ich wspólne życie kończy się, kiedy oddział strażników – dampirów, odkrywa ich obecne miejsce zamieszkania, łapie dziewczęta i zawozi siłą do akademii, z której uciekły.

W akademii imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi - moroje - uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce - dampiry - szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę?

Po filmie przyszedł czas na książkę. Ja jak to ja poszłam najpierw na film. Po powrocie z kina, stwierdziłam, że film mi się podobał, więc gdy nadszedł dzień książki od razu zamówiłam sobie Akademię Wampirów. Gdy kilka dni później była już u mnie na półce czułam dosłowne przyciąganie. Czytałam zupełnie co innego, a moją głowę cały czas wypełniała książka Mead. Po pewnym czasie gdy przygotowałam się do tego emocjonalnie, sięgnęłam po tę powieść, i… zawiodłam się. Pierwsze 100 stron, to męka. Wszystko wydaje się nie ciekawe, a styl autorki niekiedy gorszy niż niejednego debiutanta. Jednak to co dzieje się później jest nie do opisania. Kunszt pisarski od razu wskakuje na wyższy szczebel, a z czytania czerpie się dużą przyjemność.

Szkoła dla wampirów to generalnie sztampowy temat. Znam kilka takich powieści, i to wydaje się już nudne. Może gdybym przeczytała kilka lat temu Akademię wampirów, to byłabym zachwycona, ale teraz to nie jest nic nowego. Tak jak wspomniałam wyżej, druga połowa książki jest fajna. Chociaż Richelle mogła się wysilić w niektórych sytuacjach i je bardziej opisać, oraz wzbogacić słownictwo. Jednak czas leci za szybko. Na jednej stronie mamy na przykład tydzień po ich powrocie, a dalej trzy tygodnie później. Nie lubię takich rzeczy, i uważam, że jest to zabieg bez sensu.

Bohaterów po raz kolejny jest od groma, i nie problem się w tym wszystkim pogubić, chociaż przy głębszym wniknięciu w historię można to zapamiętać. Bohaterów znamy tylko powierzchownie, a tak to nic o nich nie wiemy. Wszystko jest opowiadanie przez Rose, więc łatwo nam poznać jej spojrzenie na całość. Jednak osobą która najbardziej zapadła mi w pamięć jest Christian Ozera. Jest on równie ironiczny co Jace z Darów Anioła, więc gwarantuję, że i tutaj możemy się pośmiać. Rosemarie również ma cięty język, i gdyby nie to ta książka straciła by całą swoją wyjątkowość.

Wydanie w środku jest ładne, zwłaszcza „logo” akademii jako tło dla początku nowego rozdziału. Jednak jeśli mamy mówić o okładce, to uważam, że jest ona okropna. Widziałam wiele niekoniecznie pięknych okładek, ale to co widzimy na Akademii wampirów, wstrząsnęło mną. Ci co oceniają książkę po okładce, raczej nie prędko sięgną po tą powieść, a treść jest… fajna.

Spodziewałam się wielkiego pozytywnego zaskoczenia, jednak nie poczułam tego. Akademia wampirów może i nie jest oszałamiająco oryginalna, aczkolwiek jej treść jest ciekawa. Akcja toczy się nazbyt szybko, ale można za tym nadążyć. Mimo tego, że ta powieść ma kilka minusów, jest przyjemna w odbiorze więc z chęcią sięgnę po drugą część.







„Mężczyzna musiałby posiąść sztukę czytania w myślach, chcąc tę swoją wybraną uszczęśliwić.”






6/10






Akademia wampirów
Akademia wampirów | W szponach mrozu | Pocałunek cienia | Przysięga krwi | W mocy ducha | Ostatnie poświęcenie