wtorek, 29 grudnia 2015

Gayle Forman - Ten jeden dzień



Podnosisz się z siedzenia i wychodzisz z przedziału, delikatnie zamykając drzwi, żeby nie obudzić swojej przyjaciółki. Pociągiem trochę trzęsie, ale ty nic sobie z tego nie robisz i nadal idziesz przed siebie. Mijasz kobietę, która krzyczy coś po włosku do telefonu. Szybko przeciskasz się obok niej, uważając, żeby jej nie potrącić. W końcu dochodzisz do przedziału gastronomicznego. Ustawiasz się w krótkiej kolejce, zastanawiając się, co chcesz zjeść. W końcu decydujesz się na tosta z serem. Do tego zamawiasz wodę. Kiedy się odwracasz, zauważasz, że przy stoliku obok siedzi znana ci osoba. Zamierasz. 

Życie Allyson jest poukładane, zaplanowane, uporządkowane. Okazuje się jednak, że wystarczy jeden dzień, a wszystko może się zmienić. Ostatniego dnia swoich europejskich wakacji Allyson poznaje Willema, obiecującego młodego aktora i wolnego ducha. Willem rożni się Allyson pod każdym względem. Kiedy jednak namawia ją, aby zmieniła swoje plany i pojechała z nim do Paryża, Allyson się zgadza... Ta spontaniczna, nietypowa dla niej decyzja rozpocznie dzień pełen ryzyka i romansu, wyzwolenia i intymności. Nadchodzące 24 godziny mogą zmienić życie Allyson na dobre...

To nie jest pierwsza książka Gayle Forman która wpadła mi w ręce. Wcześniej miałam przyjemność czytać Zostań, jeśli kochasz – całkowicie przepadłam i zakochałam się w tej historii. Przez to byłam pewna, że książki pani Forman należą do takiego gatunku, który porywa Czytelnika        i sprawia, że chce się więcej, ale jednak nie chce się znać zakończenia. Pierwszy rozdział Ten jeden dzień mnie nie powalił. Prawdę mówiąc, zaczynałam czytać tą książkę z trzy razy, zanim w końcu przeczytałam więcej niż pięć stron. Podobało mi się, naprawdę. Kibicowałam Allyson i chciałam, żeby wszystko było tak słodkie jak na początku. Sam środek książki, kiedy dziewczyna wraca z Paryża to jakieś nieporozumienie, które nie powinno się tutaj znaleźć. Dramat, tragedia i brak czegokolwiek, co sprawi, że Czytelnik się uśmiechnie. Pamiętajcie, że nie ma nic gorszego, niż główny bohater użalający się nad sobą. No i zakończenie, które naprawdę chwyciło mnie za serce. Czy coś takiego jest właściwie możliwe?

Gayle Forman pisze ciekawym, zachęcającym i przyjemnym językiem. Akcja gna jak szalona, wszystko dzieje się tak szybko… Ale trudno byłoby się w tym pogubić. W jakiś magiczny sposób Czytelnik ma wszystko poukładane w głowie. Autorka stara się nam przekazać, że życie nie jest takie idealne jak niektórym się wydaje, chociaż prawdę mówiąc, nie sądzę, żeby naprawdę coś takiego się komuś przydarzyło. Prawdziwe, ale trochę za bardzo wyidealizowane. 

Allyson nie za bardzo przypadła mi do gustu. Cokolwiek powie Melanie, Ally to robi, nie zważając na konsekwencje. Stara się, żeby wszystkim dobrze się żyło, ale nie myśli o sobie. A kiedy wreszcie zaczyna, to rozpacza nad swoją głupotą, nieporadnością i całym życiem. Nie, to nie jest to bohaterka która na dłuższy czas zostanie w moim sercu, czy głowie. Tajemniczy Willem okazał się całkiem przyjemną postacią, którą z chęcią poznałabym na żywo. Było jeszcze kilka postaci które polubiłam, niektórych wręcz przeciwnie, na przykład mamę Allyson, która jest tak strasznie despotyczną kobietą, że aż nie chce się czytać, co ma do powiedzenia.

Podsumowując. Ten jeden dzień nie jest złą książką, ale powieścią dość przeciętną, nie wyróżniającą się z wielu innych pozycji literackich. Sama w sobie historia jest ciekawa, jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Ta historia nie zapisze się na długo w mojej pamięci, być może za pół roku, rok, o niej zapomnę. Myślę, że jeśli szukacie powieści po to, żeby się odstresować, to nie jest książka po którą należy sięgnąć. Osobiście uważam, że Forman powinna jeszcze nad nią wiele popracować, zanim zdecydowała się to wydać. Nie polecam, nie odradzam. Wybór należy do was. 






6/10





„Rodzimy się w jeden dzień. Umieramy w jeden dzień. W jeden dzień możemy się zmienić. I w jeden dzień możemy się zakochać. Wszystko może się zdarzyć w ciągu zaledwie jednego dnia.”



 Ten jeden dzień
Ten jeden dzień | Ten jeden rok



Dziękuję portalowi Papierowy Pies za którego możliwością mogłam udać się do Paryża!

5 komentarzy:

  1. Książka już od jakiegoś czasu leży na mojej półce, ale chyba może jeszcze trochę sobie poleżeć.
    Pozdrawiam
    http://monicas-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam trochę inną opinię na temat tej książki, mi osobiście się bardzo podobała!

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakiś czas temu ją zamówiłam i do dziś nie otworzyłam, chyba wezmę się za nią dopiero w ferie :)
    Pozdrawiam, Julka z bloga http://karmeloweczytadla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Po moim pierwszym spotkaniu z tą autorką nieco zraziłam się do jej twórczości, więc na razie raczej nie sięgnę po żadną jej książkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen