piątek, 8 kwietnia 2016

Tahreh Mafi - Dar Julii

Jestem klepsydrą.
Siedemnaście lat przesypało się przeze mnie i pogrzebało w mym własnym wnętrzu. Czuję, że mam zrośnięte, ciężkie od piasku nogi, umysł przepełniony ziarenkami wahania i niedokonanych wyborów, tracę cierpliwość, w miarę jak czas przecieka mi przez ciało.
Mała wskazówka poklepuje mnie na raz, dwa, trzy i cztery szepcząc:
dzień dobry, wstawaj, rusz się,
obudź się
obudź się*

Julia już wie, że tylko ona może zatrzymać Komitet Odnowy. Ale aby go pokonać, potrzebuje pomocy kogoś, komu nigdy nie potrafiła zaufać – Warnera. Podczas współpracy z nim przekona się, że nie wszystko, co wie o nim i o Adamie, jest prawdą.

Minęło naprawdę dużo czasu odkąd czytałam poprzedni tom. Wiele zmieniło się moim życiu, wydoroślałam i wiele rzeczy zaczęłam inaczej postrzegać. Dlatego nie zamierzam odwoływać się do tego co było kiedyś, a po prostu skupić na swoich odczuciach po przeczytaniu Daru Julii. W tej ostatniej części prawie wcale nie pojawiają się wielokrotne powtórzenia niektórych wyrazów bądź zdań. Co prawda trochę mnie to denerwowało, ale dzięki temu ta trylogia wyróżniała się na tle innych. Jednak Tahereh Mafi zachowała swój filozoficzny styl pisania, który nadaje tej książce innego brzmienia. Wiele zmieniło się także w życiu Julii, która z nieśmiałej dziewczyny stała się pewną siebie  i dążącą do celu kobietą.

Tahereh Mafi po raz kolejny urzekła mnie swoim stylem pisania. Przyjemny, prosty, a także tajemniczy i filozoficzny język, w niektórych momentach zdradzający wewnętrzną wojnę głównej bohaterki. Tyle się dzieje w Darze Julii! Główna bohaterka wraz z czytelnikiem rozwiązuje zagadki i tajemnice, które postawiło przed nią życie. Powoli dowiadujemy się dlaczego ktoś postąpił tak, a nie inaczej. Dlaczego właściwie Julia robi to co robi i dlaczego tak bardzo zależy jej na zatrzymaniu Komitetu Odnowy. Czytelnik ma także możliwość poznania innych miejsc, a nawet zobaczenia ich z zupełnie innej strony. Wiele momentów sprawiło, że serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi, a czasami na twarz wkradał mi się delikatny uśmiech.

Tak jak wspominałam wcześniej, Julia bardzo się zmieniła. Już nie jest taka delikatna, chowająca się za wszystkimi. Jest odważna, dzielna, dążąca do celu i gotowa do poświęcenia. Po prostu jest przeciwieństwem dawnej siebie, chociaż niektóre cechy nawet teraz są u niej widoczne. Dziewczyna stara się zrozumieć dlaczego jej życie potoczyło się w ten, a nie zupełnie inny sposób. O wiele bardziej poznaje Warnera. Na samym początku nie za bardzo wiedziałam, co mam o nim myśleć. Czy mam się go bać, współczuć mu, a może wreszcie go polubić…? Więc na początku wywoływał u mnie zupełnie sprzeczne emocje, ale gdzieś w połowie stała się rzecz, której się nie spodziewałam – naprawdę go polubiłam. Każda rzecz która bolała Julię w jego zachowaniu, bolała także i mnie. No i nie zapomnijmy o Kenjim który jest takim malutkim promykiem słońca w tej historii.

Nawet nie wiecie jak trudno jest mi rozstać się z tą historią. Historią, która naprawdę wiele zmieniła w moim życiu. Dzięki niej wiele rzeczy zaczęłam zupełnie inaczej postrzegać, a także staram się wreszcie pokonać nieśmiałość i być tak odważna i pewna siebie jak Julia. Jestem bardzo emocjonalnie związana z bohaterami. Kiedy oni przeżywali coś okropnego, trudno mi było po prostu to ominąć. Specyficzny sposób pisania Tahereh Mafi wyróżnia tą trylogię na tle innych, sprawia, że jest wyjątkowa, chociaż wydaje się całkiem zwyczajna. A Dar Julii jest po prostu idealnym zwieńczeniem całej historii, pełnej miłości, bólu i odwagi. Ponadczasowa historia, która na zawsze zapisze się w moim sercu.





9/10





„Słowa, myślę sobie są takie nieprzewidywalne. Żaden pistolet, miecz, armia ani król nie mogą się mierzyć z potęgą jednego zdania. Miecze mogą ranić i zabijać. Słowa zagnieżdżają się w naszych ciałach i pasożytują w nich jak robactwo. Niesiemy je ze sobą w przyszłość, nie mogąc się od nich uwolnić.”



Dotyk Julii
Julia. Trzy tajemnice




* fragment pochodzi z książki, str. 7

2 komentarze:

  1. Kocham całą trylogię i nie mogę się doczekać serialu <3

    OdpowiedzUsuń
  2. To była najlepsza część trylogii.
    Ja też polubiłam Warnera i był on (razem z Kenji'm, oczywiście) moja ulubioną postacią w książce.
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen