sobota, 2 kwietnia 2016

Marie Rutkoski - Pojedynek

Ona, córka generała, Valorianka, z ludu zwycięzców, która cieszy się w swoim świecie wieloma przywilejami i wiedzie pozbawione trosk życie pełne zabaw. On, niewolnik, Herrańczyk. Nie ma nic własnego, poza nieposkromionym duchem. Pozornie nic ich nie łączy – a jednak pochopnie podjęta decyzja wiąże ich węzłem mocniejszym, niż można by przypuszczać. Nie mogą nic poradzić na to, że między nimi rodzi się uczucie. Ale pochodzą z wrogich sobie ludów.  By być razem – muszą zdradzić swoich. A w imię patriotycznej lojalności – muszą zdradzić siebie nawzajem. Zajadłe pojedynki, podstępne salonowe gry, pozornie beztroskie bale, brudne plotki, tajemnice poliszynela i dzika rewolta – to wszystko wkrótce wypełni ich życie. Gdy stawką jest wszystko, wolałbyś zachować głowę czy stracić serce?

Pojedynek chciałam przeczytać jeszcze za nim dowiedziałam się, że ukaże się w Polsce. Wszyscy za granicą zachwycali się tą powieścią, a więc nie mogłam się doczekać na to, aż wreszcie wpadnie w moje ręce. Udało mi się ją przeczytać, kiedy byłam chora, i niestety się zawiodłam. Spodziewałam się  czegoś oryginalnego, co mnie zaskoczy i od czego nie będę się mogła oderwać. Owszem, świat jest przedstawiony bardzo ciekawie i oryginalnie – prezentuje się najlepiej z całej książki. Niestety akcja bardzo mi się wlekła i po prostu nie mogłam się „wczuć”. Styl pisania Marie Rutkoski zdecydowanie mi tego nie ułatwiał. Wydawał się przyjemny, niestety, czytanie jednej strony zajmowało mi zdecydowanie za dużo czasu, a sprawiało za mało przyjemności.

Przez to języka autorki nie zaliczyłabym do najprostszego. Świat wykreowany przez Marie Rutkoski naprawdę jest niesamowity. Nie została stworzona tylko miejscowość, ale także cała jej historia. W książce znajdziemy także mapę, która na chwilę obecną niezbyt nam się przydaje, lecz mam nadzieję, że w kontynuacji będzie ona niezbędna. Minusem Pojedynku jest zdecydowanie akcja która gna na łeb, na szyję. Czytelnik ledwo zdążył się „połapać” w jedynej sytuacji, a już zaczyna się następna – naprawdę nie ma chwili wytchnienia. To nie jest film i historia powinna momentami zwolnić. Być może autorka miała nadzieję, że dzięki temu Czytelnik nie będzie mógł się oderwać od lektury, niestety, przeceniła swoje możliwości.

Bohaterowie są ciekawie wykreowani, jednak nie za bardzo ich polubiłam. Po dłuższym zastanowieniu mogę powiedzieć, że prawdopodobnie jedynymi postaciami z Pojedynku które naprawdę polubiłam są przyjaciele Kestrel – Jess i Ronan. To właśnie oni wnieśli wiele pozytywnej energii do książki pani Rutkoski. Główna bohaterka wydaje mi się odrobinę lekkomyślna, chociaż czasami wykazuje się niezwykłą zdolnością logicznego myślenia. Co nie zmienia faktu, że przez większość książki wydawała mi się o wiele mniejsza, zagubiona i za bardzo łatwowierna. Ronan jest postacią która po prostu roztapia serce każdej Czytelniczki, jednak Arien nie przypadł mi do gustu. Miałam wrażenie, że właściwie nie wie po czyjej stronie stoi i co tak właściwie czuje.

Pojedynek jest dobrą książką, chociaż oczekiwałam od autorki o wiele, wiele więcej. Miałam nadzieję, że co chwilę będę mówić „och”, a tak naprawdę podczas czytania nie czułam nic szczególnego. A to sobie bardzo cenię w każdej powieści – kiedy książka wzbudza w czytelnikach prawdziwe emocje i sprawia, że będzie tęsknił za tą historią. Nie czuję czegoś takiego. W sumie gdybym chciała, to mogłabym odłożyć Pojedynek na bok i o nim zapomnieć. Ale nie zrobię tego, bo widzę w tej historii naprawdę duży potencjał. Mam nadzieję, że w kontynuacji autorka go wykorzysta, a ja całkowicie dam się porwać tej powieści. Na razie mam dość mieszane uczucia.





6/10





„Ludzie przebywający w jasno oświetlonych miejscach nie dostrzegają tego, co skrywa się w mroku.”



Niezwyciężona
Pojedynek | Zdrada | The Winner’s Kiss




Za możliwość poznania Valorian i Herrańczyków dziękuję wydawnictwu Feeria!

5 komentarzy:

  1. Jak dla mnie książka była fenomenalna i nie mogę się doczekać aż przeczytam kontynuację :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również bardziej polubiłam przyjaciół Kestrel aniżeli ją samą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka była przyjemna, ale szału nie było :) Po części się z Tobą zgadzam ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam zamiar przeczytać tę książkę, jednak po Twojej recenzji jakoś przeszła mi na nią ochota..

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chciałam jej czytać, ale później dowiedziałam się, o czym jest fabuła i mnie zaciekawiło. Chociaż nie wiem, czy aż tak bardzo, by zapoznawać się z tą książką w najbliższej przyszłości

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen