Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rachel Van Dyken. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rachel Van Dyken. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Rachel Van Dyken - Toxic

Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa, krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia. Udawanie nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza, gdy grasz kogoś innego przed tymi, którym najbardziej na tobie zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie jego życie stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej. Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa. Niestety, jest takie miejsce, w którym ich spotkania są nieuniknione. Dom opieki. Gdyby tylko tak się nawzajem nie pociągali… Im bliżej są ze sobą, tym więcej pytań powstaje w Saylor. Bo Gabe coś ukrywa.

Toxic jest jedną z trzech części trylogii „Zatraceni”. Każda z nich opowiada o kimś innym, a historie są ze sobą delikatnie związanie, więc bez przeszkód można je czytać nie w kolejności. „Utrata” okazała się ciekawą historią, jednak dla mnie za bardzo przesłodzoną. Toxic jest jednak zupełnym jej przeciwieństwem. Historia pełna mroku, tajemnic i trudnych tematów. Okazało się, że taka mieszanka spodobała mi się o wiele bardziej, mimo tego, że była odrobinę przerażająca, jednak nie w sposób fantastyczny, a realistyczny. Rachel Van Dyken pokazała, co życie potrafi zrobić z ludźmi. Nie jest to najłatwiejszy temat, więc podziwiam autorkę za to, że zdecydowała się go pokazać i cóż, wyszło jej to bardzo dobrze.

Rachel Van Dyken pisze bardzo przyjemnym i lekkim w odbiorze językiem, dzięki czemu łatwiej jest się wciągnąć. Muszę także przyznać, że udało się jej mnie zaskoczyć, jeśli chodzi o większość tajemnic, a to zdarza się rzadko. Historia przedstawiona w Toxic jest pełna przenośni, pokazuje, jak głupia decyzja może wszystko zmienić, zmusza do przemyśleń. Wbrew wszystkiemu nie jest to płytka książka, opowiadająca o „złym chłopcu” i „grzecznej dziewczynce”.

Gabe’a lubiłam odkąd pierwszy raz pojawił się w „Utracie”. Pełen sarkazmu i tajemnic, które wręcz do niego przyciągają i zachęcają do poznania jego całej historii. Saylor jest za to trochę szalona ale także rozważna i uparta. Muszę przyznać, że w jakimś stopniu nawet się z nią utożsamiłam. Okazała się ciekawą bohaterką, której po prostu nie da się nie polubić. Spodobało mi się to, że w Toxic poznajemy prawdziwego Gabe’a. Tak jak wspominałam, pojawiają się tutaj osoby z „Utraty” bo mimo tego, że niektórzy mnie odrobinę denerwowali, miło było znów ich spotkać.

Toxic jest ciekawą książką z morałem, lepszą od poprzedniczki i pełną tajemnic. Główni bohaterowie od razu przypadną Czytelnikowi do gustu, a opowieść wciągnie go już od pierwszych stron. Widać, że autorka długo pracowała nad tą powieścią, gdyż większość rzeczy jest dopięta na ostatni guzik, dzięki czemu jest tu minimalna liczba niedociągnięć. Jeśli chcecie sięgnąć po Toxic bez czytania „Utraty” to jak najbardziej możecie to zrobić, chociaż trochę sobie zaspoilerujecie poprzednią część. Jeśli ktoś lubi mroczne historie, to jak najbardziej polecam.





7/10





„(…) samo imię nie zmieni człowieka, nieważne, jak bardzo tego chce.”



Zatraceni
Utrata | Toxic | Wstyd




Za możliwość bliższego poznania Gabe’a dziękuję wydawnictwu Feeria!



niedziela, 14 czerwca 2015

Rachel Van Dyken - Utrata



Wysiadasz z samochodu i ciągnąc walizkę za sobą zmierzasz go głównego wejścia. Cały czas się zastanawiasz, czy to jest miejsce w którym powinnaś teraz być. Ale to musi się skończyć. Nie możesz do końca swojego życia przesiedzieć w pokoju przez ten głupi wypadek. Czas rozpocząć nowe życie, tym razem z podniesioną wysoko głową. Podchodzisz to jednego ze stolików. Musisz odebrać swoje papiery i, co najważniejsze, legitymację studencką. Po wymianie kilku niezbyt miłych słów z chłopakiem, który miał ci pomóc, odchodzisz od stolika i wpadasz na drzewo (w środku pomieszczenia?). Znaczy na chłopaka.

Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym, znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce. Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko niszczy.  Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego? Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem.

Nie wiedziałam czego się spodziewać po Utracie. Ponieważ wszyscy tak bardzo ją wychwalali spodziewałam się historii która sprawi, że nie będę mogła spać po nocach. W większości recenzji była właśnie tak określana. Ale najwyraźniej postawiłam poprzeczkę zbyt wysoko. Jak przy premierze tej powieści przeczytałam opis to już byłam nie do końca pewna – zapowiadało się na zwykły romans. Utrata była mi coraz częściej polecana, więc w końcu po nią sięgnęłam. Nie mówię, że jest to okropna książka, wręcz przeciwnie. Jest dobra, ciekawa, ale niezbyt oryginalna i trochę zbyt „cukierkowa”. Zabrakło mi tego „czegoś” co sprawiłoby, że historia Westona i Kiersten stałaby się dla mnie wyjątkowa i jedyna.

Nie powiem, że zarys fabuły jest oryginalny, bo bym skłamała. Był już wykorzystany w kilku powieściach, co znacznie odejmuje możliwości autorce. Jak inaczej historię już opowiedzianą? Nie jest to zbyt łatwe, nie wiem, czy w ogóle możliwe. Rachel Van Dyken posługuje się bardzo plastycznym i przyjemnym językiem, więc Utratę pochłania się w ciągu kilku chwil. Prawdą jest, że trudno jest „wbić” się w wydarzenia, ale kiedy już to się uda, bez problemu czyta się dalej bez przerwy, cały czas. Po skończeniu zastanawiałam się, czy ktoś nie ukradł kartek w moim wydaniu. Kończy się w tak nieoczekiwanym momencie… Że nie wiem co powiedzieć. Jednak z chęcią sięgnę po następną część, aby poznać postacie drugoplanowe z innej strony.

Już od początku czułam niechęć do Westona. Wszyscy się nim zachwycają, włącznie z Kiersten. Jednak mi on zdecydowanie nie przypadł do gustu. Strasznie się naprzykrzający chłopak  , który nie chce dać spokoju normalnej pierwszoroczniaczce… może moje zdanie o nim zmieniło się na dwadzieścia ostatnich stron. Naprawdę i szczerze go nie lubię. Kiersten jest według mnie niezdecydowana co do swoich uczuć i boi się sobie zaufać. Mam mieszane uczucia co do tej dziewczyny, ale autorka wykreowała ją na wyjątkowo realną postać, która nie jest wyjątkowo odważna i która nie może pogodzić się z pewnymi rzeczami. Bohaterzy pod względem kreacji zdecydowanie na plus.

Tak jak wspominałam wcześniej, Utrata nie jest jakąś wyjątkową książką która zwali czytelnika z nóg. Jest jednak powieścią romantyczną, opowiadającą o powoli rodzącym się uczuciu między dwoma osobami, które na swój pokręcony sposób jest romantyczne. Nie jest to czego jeszcze nie było, ale jeśli ty, Czytelniku, szukasz lekkiej powieści o miłości, w sam raz żeby się odstresować, Utrata jest idealną pozycją dla ciebie!





7/10





„ Żegnaj – ktokolwiek wymyślił to słowo, powinien smażyć się w piekle.”




Zatraceni
Utrata | Toxic | Fearless (2.5) | Shame 


 
Za możliwość poznania udania się na Uniwersytet Waszyngtoński dziękuję wydawnictwu Feeria!