Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melissa de la Cruz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melissa de la Cruz. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lipca 2016

Melissa de la Cruz - Powrót na Wyspę Potępionych

Poprawiasz się na krześle, bawiąc się ołówkiem w dłoni. Po chwili na kartce dorysowujesz kolejny szczegół, tym samym kończąc szkic. Uśmiechasz się z zadowoleniem. Zaczynasz poprawiać rysy, wybierając te najlepsze. Do pokoju wpada ostre światło słoneczne. Odrywasz się od pracy i sięgasz po telefon. Sprawdzasz, która godzina. Przypominasz sobie, że za kilka minut umówiłeś się z przyjaciółmi na obiad. Kręcisz głową, zrywając się z krzesła. W tym samym momencie twój telefon wydaje krótki dźwięk, informujący o przyjściu nowej wiadomości. Kiedy czytasz treść, serce zaczyna ci szybciej bić. Wybiegasz z pokoju, z planem jak najszybszego znalezienia przyjaciół.

Szczęśliwe zakończenie okazało się tylko początkiem. Czas zmierzyć się z prawdą! Mal jest ekspertką w zastraszaniu wrogów, ale zerwała z tym zwyczajem, gdy odcięła się od swych łotrowskich korzeni. Kiedy więc ona i jej przyjaciele: Evie, Carlos i Jay zaczynają odbierać złowrogie wiadomości, ponaglające ich do powrotu do domu, Mal po prostu nie może w to uwierzyć. Decydują się na powrót na Wyspę, aby przekonać się o co chodzi. Nawet nie spodziewają się takiego obrotu sytuacji. Czy historia będzie miała szczęśliwe zakończenie?

Odkąd przeczytałam „Wyspę Potępionych” nie mogłam doczekać się kontynuacji. Miałam cichą nadzieję, że druga część będzie przedstawiać to, co działo się w filmie „Następcy”. Okazało się jednak, że Powrót na Wyspę Potępionych jest… kontynuacją filmu. Na pierwszych stronach znajduje się streszczenie tego co się działo między pierwszą a drugą częścią. Mimo tego, z chęcią zabrałam się do lektury. Nawet nie wiecie jak bardzo byłam zdziwiona kiedy wieczorem okazało się, że do końca mam zaledwie kilka stron. Pochłonęłam tę powieść w ciągu jednego dnia, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Teraz mam cichą nadzieję, że ukaże się również trzecia część!

Melissa de la Cruz pisze w niezwykle obrazowy sposób, pozwalając wyobraźni pracować „na najwyższych obrotach”. Do tego język jakim się posługuje jest przyjemny i bardzo łatwy w odbiorze. Od Powrotu na Wyspę Potępionych naprawdę trudno jest się oderwać. Historia jest opowiadana z perspektywy pięciu osób, co jednak na dobrą sprawę daje nam dwie perspektywy – Bena i Złoczyńców, czyli Mal, Evie, Jay’a i Carlosa. Autorce udało zachować się tajemniczość, sprawiając, że przez całą książkę Czytelnik wraz z bohaterami starał się rozwiązać problem. Cały czas coś się dzieje, nie ma chwili odpoczynku, nie można choćby na chwilę stracić czujności.

W Powrocie na Wyspę Potępionych znów pojawia się czwórka głównych bohaterów, dzieci złoczyńców – Mal - córka Diaboliny, Jay – syn Dżafara, Evie – córka Złej Królowej (tej od zatrutych jabłek, jeśli komuś się myli) oraz Carlos, który jest synem Cruelli de Mon. Nie zabrakło także księcia, a właściwie już króla Bena, syna Pięknej i Bestii. I właśnie ta piątka jest moimi ulubionymi postaciami. Zostało wprowadzone wiele nowych bohaterów, którzy zrobili mały bałagan. Są tu postacie, które zostały przedstawione w filmie, więc brakuje mi dokładniejszego opisu ze strony autorki. Na pewno są osoby, które zabiorą się za drugą część bez oglądania filmu, a wtedy zrozumienie niektórych rzeczy okaże się przeszkodą.
            
Podsumujmy. W Powrocie na Wyspę Potępionych jest mnóstwo tajemnicy i ukrytego żartu, a kunszt pisarski autorki jest naprawdę przystępny. Te czynniki składają się na naprawdę szybkie przeczytanie książki, co w takim wypadku jest czystą przyjemnością. Postacie są barwne, łatwo się utożsamić z którąś z nich. Jest to powieść dla młodszej młodzieży, jednak historia chyba każdemu przypadnie do gustu. Mam jednak wrażenie, że skoro bohaterowie są nastolatkami, to powinno to bardziej podchodzić pod powieść dla młodzieży, a Ben powinien czasami skraść Mal pocałunek. Takie jest moje zdanie. Wracając do podsumowania, pozwólcie mi się przez chwilę pozachwycać świetną oprawą graficzną – jeszcze lepszą niż miała „Wyspa Potępionych”! Mam nadzieję, że ukaże się trzecia część, a historia dojrzeje, tak jak to było w przypadku „Harry’ego Pottera”.





8/10





„Siła nie oznaczała samotnego mierzenia się z niebezpieczeństwem. Siła płynęła z zaufania, przyjaźni i lojalności.”



Następcy



Za możliwość powrotu na wyspę dziękuję wydawnictwu Egmont!

wtorek, 6 października 2015

Melissa de la Cruz - Wyspa Potępionych



Słyszysz odgłos zamieszania na dworze. Czym prędzej podrywasz się z ziemi, wybudzony ze snu. Spoglądasz przez brudne okno na zewnątrz. Okazuje się, że to znów syn Dżafara coś ukradł, a starsza pani wszczęła kłótnię. Wzruszasz ramionami, po czym zaczynasz się ubierać. Przeczesujesz włosy. Upewniasz się, że twojej matki nie ma na korytarzu. Gdy okazuje się, że droga jest czysta wymykasz się na dwór, kierując się od razu w stronę Pomyjowni. Na śniadanie jak zwykle dostajesz niezbyt świeżą kanapkę ze spleśniałym serem oraz nieświeżą kawę, po czym łapiesz to w ręce i uciekasz. Czyli normalny dzień. 

Przed dwudziestu laty wszyscy złoczyńcy zostali wypędzeni z królestwa Auradonu na Wyspę Potępionych.  To  mroczne, ponure miejsce strzeżone polem energii, które uniemożliwia im ucieczkę. Pozbawieni swych magicznych mocy, żyją teraz w odosobnieniu, zapomniani przez resztę świata. Jednak w Zakazanej Twierdzy ukryte jest Smocze Oko klucz do prawdziwego mroku i jedyna nadzieja złoczyńców na ucieczkę. Tylko najsprytniejszy, najbardziej nikczemny i najniegodziwszy łotr zdoła      je znaleźć. Któż to będzie? Podczas wyprawy po Smocze Oko potomkowie czarnych charakterów udowodnią, że łotrowskie pochodzenie o niczym nie przesądza, a bycie dobrym wcale nie jest takie złe.

Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z żadnym dziełem pani de la Cruz, więc nie wiedziałam, czego się mam dokładnie spodziewać, chociaż większość osób bardzo ją zachwala. Więc Wyspa Potępionych była pierwszą książką spod pióra tej autorki po którą sięgnęłam i… chcę więcej. Ale o tym zaraz. Odkąd tylko przeczytałam zapowiedź tej książki, wiedziałam, że muszę ją u siebie mieć. Lecz gdy się dowiedziałam o filmowej kontynuacji, to nie miałam możliwości wyboru. Więc gdy tylko do mnie przyszła zabrałam się do lektury i całkowicie się zakochałam. Teraz trzymając Wyspę Potępionych w dłoni widzę wystające z boku karteczki którymi zaznaczyłam rzeczy, które… po prostu trzeba zaznaczyć. I jest ich mnóstwo, naprawdę.

Melissa de la Cruz pisze naprawdę ciekawym językiem. Plastycznym, łatwym, pełnym ukrytego żartu oraz tajemnicy. Prawdę mówiąc, to już na początku powinnam złożyć jej gratulacje, za bardzo oryginalny pomysł na fabułę. Naprawdę. Opis na samej książce nie mówi nic, właściwie, to pisze tam tylko „Niedaleko pada jabłko od jabłoni?”, a już to samo w sobie niesamowicie przyciąga. W środku znajdziemy naprawdę ciekawą historię, którą czyta się z zapartym tchem, a zakończenie sprawia, że ty, Czytelniku, będziesz pragnął jeszcze więcej.  Niby film jest kontynuacją, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości ukaże się kontynuacja książkowa, bo zostawić tak czytelników to grzech!

Postacie które tu znajdujemy są potomkami znanych postaci z bajek Disney’a, na przykład Złej Królowej, Dżafara, Kopciuszka, czy Bestii. Każdy jest inny, są postacie, które uwielbia się już od pierwszych stron, a niektóre wręcz przeciwnie. Jednak najbardziej polubiłam Mal, córkę Diaboliny (Maleficent) która jest wredna i egoistyczna, zupełnie jak jej matka. Jednak nie zmienia to faktu, że polubiłam również Jaya, Evie oraz Carlosa, którzy odgrywają ważną rolę w całej książce. Co do mieszkańców Auradonu, to jestem zawiedziona. Niestety nie znamy ich za bardzo, są słabo nakreśleni, a książę powinien wyróżniać się na tle innych mieszkańców królestwa, ponieważ jest       on naprawdę ciekawą postacią.

Okazało się, że Wsypa Potępionych to naprawdę świetna pozycja, zawierająca humor, tajemnicę, intrygę, czyli wszystko co składa się na świetną książkę. Warto również wspomnieć o rewelacyjnej oprawie graficznej. Ta powieść jest historią, z którą miło spędza się wieczór, może dwa. Jednak najważniejsze jest to, abyście nie dali się zwieść okładce, czy opisowi, ponieważ    to nie jest książka skierowana stricte do dzieci, a do osób w każdym wieku. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.





8/10





„W dodatku to prawdziwa księżniczka. Tak słyszałem. No wiesz, taka całkiem: czekaj-na-buziakia-ukłuj-się-w-plec-olej-fryzjera-wyjdź-za-księcia. Ten poziom.”




 Następcy


Za możliwość odwiedzenia złych charakterów dziękuję wydawnictwu Egmont!