piątek, 14 sierpnia 2015

C.C. Hunter - Szepty o wschodzie księżyca


Kylie różni się od swoich rówieśników, nawet na obozie dla nadnaturalnych istot. Widzi duchy i nie należy do żadnego gatunku. Za to ma cechy ich wszystkich. Teraz pochłania ją odkrywanie sekretów nowej tożsamości. Martwi się jednak, że Lucas i jego stado nigdy nie zaakceptują tego, że Kylie nie jest wilkołakiem… To sprawia, że dziewczyna znów zwraca się coraz bardziej w stronę Dereka, który jako jedyny jest w stanie przyjąć ją taką, jaką jest. Jakby tego było mało, Kylie nawiedza duch Holiday, komendantki obozu i najbliższej jej osoby. Jest tylko jeden mały szkopuł… Holiday żyje. Kylie musi ocalić ją przed niewidocznym zagrożeniem, zanim będzie za późno. W świecie ciągłych wątpliwości i zamieszania tylko jedno wydaje się pewne: nie da się uniknąć zmian i wszystko kiedyś się kończy, nawet pobyt Kylie w Wodospadach cienia.

Znacie to uczucie, kiedy zaczynacie czytać jakąś książkę i nie możecie przebrnąć przez kilka pierwszych stron, ale kiedy się wam w końcu udaje to zostajecie wciągnięci bez powrotu? Tak? To dobrze, nie jestem sama. Właśnie tak się czułam zaczynając czytać Szepty o wschodzie księżyca. Na początku nie byłam zbyt zainteresowana, lecz im dalej, tym lepiej. Czasami się też zastanawiam, jak niektórzy (na przykład taka C.C. Hunter) potrafią pisać czwartą część serii i uniknąć powtarzania scen i zdarzeń. No dobrze, znów pojawia się trójkącik, ale o tym później. Nic mi nie przychodzi do głowy. Przeczytałam już czwartą część, a nadal nie mam pojęcia co może skrywać finał. To jest naprawdę uciążliwe, a jednak cudowne, bo najważniejsze jest zaskoczenie.

C.C. Hunter nadal pozostaje jedną z moich ulubionych autorek jeśli chodzi o sposób pisania. Mało kto potrafi napisać prawie 400 stronicową książkę, którą przeczytam w dwa dni. Prawdę mówiąc, tej powieści się nie czyta. Ją się pochłania i zachwyca nią. Trudno mi cokolwiek powiedzieć. Perypetie Kaylie i duchów trochę zaczynają mnie przerażać. W niektórych momentach Hunter sprawia, że jedyne na co mam ochotę to czym prędzej schować się pod kołdrę i nie wychodzić stamtąd przez najbliższą godzinę. Ale to jest dobre. To znak, że autorka potrafi pisać w tak barwny sposób, że czytelnik nie jest w stanie się oderwać, a jednocześnie wprowadzić tajemnice, sekrety i odrobinę strachu. 

Tym, co mnie męczyło w Szeptach o wschodzie księżyca jest niemalże na nowo rozpoczęty trójkącik. Kaylie jest z Lucasem, ale Derek powiedział jej, że ją kocha, a ona nie wie co o tym myśleć, aż w końcu przychodzi jej do głowy, że może ona czuje to samo (nie zgadzam się! Team Lucas!). Dereka lubiłam. Aż do teraz. W zasadzie zrobił się on naprawdę męczący. Kiedy główna bohaterka zaczyna się nad czymś zastanawiać, lub najnormalniej w świecie się o coś martwi to Derek przybiega jak najszybciej, aby sprawdzić, czy wszystko jest okej. Do tego stał się okropnie zaborczy i nie potrafi przeboleć tego, że Kaylie nie wybrała jego. Nie podoba mi się to. Wracając do Kaylie – dziewczyna wreszcie wie kim jest! Yey!

Szepty o wschodzie księżyca odbieram bardziej jako wprowadzenie do finału, bo zaczęłam się zastanawiać ile można „wałkować” ten sam temat, czyli nadprzyrodzone moce Kaylie. Jest super, no ale proszę, zastanówcie się. Dlatego uznaję, że jest to troszkę dłuższe wprowadzenie, a piąta część okaże się czymś, czego nie było do tej pory. Nie zmienia to jednak mojej opinii o całej serii. Nadal uwielbiam Wodospady Cienia. Jeśli jeszcze po to nie sięgnąłeś, radzę ci to zrobić jak najszybciej!





8/10





„Czasem nie możemy zmienić tego, co się dzieje, ale możemy zmienić to, jak te sprawy na nas wpływają.”




Wodospady Cienia




Za możliwość po raz kolejny odwiedzenia Wodospadów Cienia dziękuję wydawnictwu Feeria!

3 komentarze:

  1. Musiałabym najpierw przeczytać poprzednie części, ale jakoś mnie nie ciągnie do tej książki szczególnie :<
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej serii i jestem jej bardzo ciekawa. Muszę sięgnąć po pierwszy tom ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam wiele dobrego o tej autorce, lubię takie klimaty więc jeśli natknę się na pierwszy tom to z chęcią sięgnę :)
    Pozdrawiam,
    Dagmara z bloga biblioteczkadagmary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen