poniedziałek, 15 grudnia 2014

C.C. Hunter - Zabrana o zmierzchu



Moment w którym dowiadujesz się, że obóz ma zostać przekształcony w szkołę jest, powiedzmy sobie szczerze, trochę dziwny. Z jednej strony się cieszysz, z drugiej jest ci smutno. A co jeśli rodzicie nie pozwolą tobie tutaj zostać? A jeśli ty zostaniesz, a twoi przyjaciele odjadą? Co zrobisz w takiej sytuacji? Postanawiasz się już tym nie zamartwiać. Sięgasz po parującą kawę. Upijasz trochę. Ale zamiast zrobić ci się gorąco, czujesz przenikliwe zimno. Czyżby znowu on?

Kylie nie cofnie się przed niczym, by poznać prawdę o sobie. Nawet jeśli to narazi ją i jej przyjaciół na niebezpieczeństwo. Wciąż jest rozdarta między wilkołakiem Lucasem, a półelfem Derekiem. Choć próbuje podjąć decyzję, dręczy ją pytanie, czy to aby na pewno dobry wybór. Co gorsza, nawiedza ją dziwny duch kobiety, która zupełnie nic nie pamięta i stara się jej przekazać tajemnicze przesłanie. Rozwiązanie zagadki może być kwestią życia i śmierci. Czy Kylie uda się ochronić bliskich przed niebezpieczeństwem? Czy wreszcie dowie się kim jest? A co jeśli prawda jest o wiele bliżej, niż pomyślałby ktokolwiek?

Przyznam, że gdy przeczytałam pierwszą część, to spodobało mi się, ale nie uważałam, że to coś tak bardzo niesamowitego, jak na przykład Harry Potter. Po drugiej części odrobinę się zawiodłam, i nie wiedziałam, co o tym wszystkim sądzić. Ale zabierając się za Zabraną o zmierzchu, trzeci tom serii Wodospady Cienia autorstwa C.C. Hunter, nie sądziłam, że znów zostanę wciągnięta w ten świat. I po raz kolejny miałam problem aby go opuścić. Brakowało mi tego. Chociaż po Przebudzonej o świcie, nie byłam pewna co do autorki i jej książek, zdecydowałam się dać jej szansę. A może jakoś naprawi swoje błędy jakie popełniła wcześniej? Tak, zrobiła to. I po stokroć jej dziękuję.

Dopiero z perspektywy czasu zdałam sobie sprawę, jak bardzo podobają mi się książki Hunter. Współczuję moim znajomym, bo teraz cały czas będę im to polecać. Dopóki nie przeczytają, i polubią tej serii, to nie dam im spokoju. A jeśli jesteśmy już przy spokoju… W czasie oczekiwania na premierę Zabranej o zmierzchu zastanawiałam się, czy zastosuje się do moich rad, które podawałam przy okazji recenzji (chociaż na sto jeden procent jej nie czytała) wcześniejszego tomu. Autentycznie ta myśl nie dawała mi spokoju, i cały czas za mną podążała. Cóż mogę powiedzieć. Cieszę się ogromnie, że autorka odzyskała swój wyjątkowy styl. Jest on lekki, czasami z nutą sarkazmu, czasami z humorem. Miły i przyjemny w odbiorze. Bo najważniejsze jest, żeby być sobą, prawda?

Jednak przysięgam, że jeśli trójkącik znów ruszy do akcji, to porzucę tą serię, chociaż bardzo mi się podoba. „On mnie kocha, ja go też kocham. Ale on też mnie kocha, a ja nie jestem pewna, czy czuję to samo.” Błagam, stop. Chociaż kiedyś podobały mi się takie rzeczy i uważałam, że wtedy przynajmniej coś dzieje się w książce, tak teraz szczerze ich nienawidzę. Może naczytałam się za dużo książek, które są normalne. Bardzo prawdopodobnie. Proszę, bez trójkącika też może być fajnie!

Akcja jest rozbudowana, toczy się nie za szybko, a w sam raz. Jestem typem osób które raczej trudno zaskoczyć, ale C.C. Hunter to się udało. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że fabuła nie jest ani trochę przewidywalna. Zabrana o zmierzchu, w niektórych momentach jest odrobinę straszna, zdarzyło mi się, że ciarki przebiegły mi po plecach, ale było także sytuacje w których śmiałam się pod nosem.
                Mogę jeszcze coś dodać o okładce? Jest cudowna. Uwielbiam ją. Kolorystyka jest niesamowita, i zdecydowanie oddaje nastrój powieści. Oby tak dalej!

Jestem naprawdę w podziwie. Zabrana o zmierzchu okazała się zaskakującą książką, i cóż, nie pozostaje mi nic innego jak ją tobie, drogi Czytelniku, polecić. Jeśli następne części będą na takim samym poziomie, z chęcią po nie sięgnę. A jeśli nie znasz tej serii, to koniecznie musisz ją poznać. 





9/10





„Jak on to robił, że sprawiał, iż zwykły dotyk był niczym słodki grzech?”






Wodospady Cienia






Za możliwość ponownego odwiedzenia Wodospadów Cienia dziękuję wydawnictwu Feeria!

3 komentarze:

  1. Nie znam tej serii, ale jakoś nie przekonuje mnie do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria mnie ciekawi ze względu na paranormalność, mam nadzieję, że mikołaj mój list przeczytał ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam pierwszą część serii. Z resztą nie miałam jeszcze okazji się zapoznać.

    Karlina W. :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen