piątek, 9 listopada 2018

Przedpremierowo: Alwyn Hamilton - Opowieści z piasku i morza

Pustynia skrywa jeszcze więcej magicznych tajemnic, czy chcesz poznać je wszystkie? Przed Wami ekskluzywna kolekcja opowiadań ze świata "Buntowniczki z pustyni". Doskonałe uzupełnienie dla fanów serii lub wprowadzenie dla tych, którzy chcą zacząć pustynną przygodę z Niebieskooką Bandytką. Zbiór zawiera opowieści dopełniające historię Amani i rebelii oraz ekskluzywny wywiad z autorką.

Całą trylogię Alwyn Hamilton darzę dużym uczuciem. Jest to historia, która całkowicie mnie zauroczyła i zdecydowanie należy do jednych z moich ulubionych. Dlatego też z chęcią wróciłam do wykreowanego przez autorkę świata, choć w postaci zaledwie czterech niezbyt długich nowelek. 

Pierwsza z nich, Skradziony ładunek mówi o Jinie i Ahmedzie, a także ich misji, której podjęli się przed rozpoczęciem wydarzeń z "Buntowniczki z pustyni". Choć obydwie te postacie bardzo lubię, zwłaszcza tą pierwszą, opowiadanie nie powaliło mnie na kolana, ot co. 

Druga, nosząca nazwę Dziewczyna z morza, spodobała mi się o wiele bardziej. Przybliżyła dzieciństwo braci wspomnianych wyżej, a dokładniej jak to się stało, że wyrwali się z haremu. Choć Czytelnik po przeczytaniu całej trylogii zna tą historię, jest ona opowiedziana o wiele dokładniej. Ma także w sobie coś, przez co czyta się ją... inaczej? 

Następna jest Opowieść o Bohaterze Attallahu i Księżniczce Hawie, która również była przedstawiona w częściach trylogii, więc tutaj mamy po prostu pełną wersję. Czyta się ją naprawdę dobrze. Autorka sięgnęła po odrobinę inny sposób pisania, który nadaje baśniowego klimatu, co sprawia, że pochłania się je w mgnieniu oka.

Ostatnie opowiadanie spodobało mi się najbardziej. Dżin i uciekinierka zawiera humor; wydaje mi się również, że mimo wszystko jest lżejsze niż poprzednie. Na pewno je czytało się najprzyjemniej!

Jeśli ktoś lubi świat stworzony przez Alwyn równie bardzo jak ja, sięgnięcie po Opowieści z piasku i morza będzie dobrym dopełnieniem historii, choć równie dobrze może służyć jako wprowadzenie - nie ma to większego znaczenia. Świetnym dodatkiem jest także wywiad z autorką. Wydaje się, że to nic specjalnego, wywiad jak każdy inny, jednak znajduje się tam dużo motywacji, zwłaszcza dla osób, które w przyszłości chciałby wydać swoją własną powieść. Zbiór nowelek do pochłonięcia w jeden wieczór, powrót choć na chwilę do Miraji w towarzystwie ulubionych bohaterów.


7/10


"(...) miała wrażenie, że śni o czasach, gdy mężczyźni byli bohaterami, a kobiety tkały magię z powietrza, natomiast niegodziwi, niesprawiedliwi i nikczemni byli zabijani przez siły silniejsze od ludzi. Gdzie książęta jeździli na chmurach w miejsca, o których nikt nie słyszał, a dzieci tańczyły z duchami, kiedy nikt nie patrzył."


Seria pustynna
Opowieści z piasku i morza (0.5) | Buntowniczka z pustyni | Zdrajca tronu | Duchy rebelii


premiera: 14 listopada


Za możliwość poznania nowych opowieści szeptanych przez piasek i morze dziękuję
wydawnictwu We Need YA!

wtorek, 23 października 2018

Światła, kamera, AKCJA!: Do wszystkich chłopców, których kochałam


Lara Jean wiedzie zupełnie normalne życie szarej myszki. No, prawie. Chcąc uwolnić się od uczuć do chłopaków pisze listy, które następnie adresuje i zamyka w pudełku. Wszystko się zmienia, kiedy przez przypadek adresaci dostają wyznania dziewczyny. 

Od dłuższego czasu walczyłam z chęcią obejrzenia tego filmu. Jednym z głównych powodów było to, że przede wszystkim chciałam się najpierw zapoznać z pierwowzorem niedawno ponownie wydanym w Polsce. W końcu jednak stało się - w sobotni poranek zasiadłam przed laptopem i włączyłam Do wszystkich chłopców, których kochałam. Wiecie, zaczynam żałować, że tak późno się za to zabrałam!

Do filmów, w przeciwieństwie niż do książek, podchodzę raczej z neutralnym nastawieniem, nie oczekując nie wiadomo czego. Dlatego jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Już od pierwszych minut zostałam ujęta za serce ładnymi kadrami i scenerią, na którą aż miło się patrzyło. 

Bardzo spodobał mi się także realizm historii Lary Jean. Jako rówieśniczka głównej bohaterki z którą zauważyłam wiele łączących mnie elementów, muszę przyznać, że wczułam się w akcję, która pochłonęła mnie bez reszty. Oprócz wątku listów i miłości, zostały poruszone także inne tematy - zwłaszcza rodziny żyjącej z jednym rodzicem oraz siostrzanych uczuć.

Aktorzy zostali dobrze dobrani, choć widoczna jest różnica między wiekiem ich, a odgrywanych przez siebie bohaterów. Myślę jednak, że można na to przymknąć oko z racji tego, że to dość częsty zabieg stosowany w dzisiejszych czasach. W obsadzie znajdziemy takie osoby jak Lana Condor (Lara Jean Covey), Noah Centineo (Peter Kavinsky) czy Janel Parrish (Margot Covey). Uważam, że dobrze odegrali swoje role, a związki pomiędzy postaciami były w realistyczny sposób widoczne.

Idealnym dodatkiem do Do wszystkich chłopców, których kochałam jest naprawdę świetna muzyka, zawierająca piosenki wpasowujące się w klimat filmu. Co najmniej do połowy zastanawiałam się nad zakończeniem, jednak muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona. Pytanie tylko czy powstanie kolejna część, bazująca na drugim tomie trylogii Jenny Haan. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, z chęcią ją obejrzę! Reasumując, myślę, że jest to ekranizacja, która raczej przypadnie do gustu młodzieży, zwłaszcza płci pięknej. Lekka historia idealna na chłodne już wieczory.


8/10

czwartek, 18 października 2018

Becky Albertalli - Leah gubi rytm




Leah zazwyczaj trafia we właściwe dźwięki, w porównaniu do prawdziwego życia, w którym czasami gubi rytm. Jako jedynaczka i córka młodej, niezbyt zamożnej samotnej matki, zdecydowanie wyróżnia się w kręgu znajomych. Uwielbia rysować, lecz jest zbyt nieśmiała, żeby się tym chwalić. I chociaż jej mama wie, że Leah jest biseksualna, dziewczyna nie zebrała się jeszcze na odwagę, żeby powiedzieć o tym przyjaciołom – nawet swojemu BFF, Simonowi, który otwarcie przyznaje się do bycia gejem.

Kiedy dotychczas nierozerwalna więź łącząca grupkę przyjaciół zaczyna się rozpadać, Leah nie wie, co zrobić. Na horyzoncie majaczy bal na koniec szkoły i college, a napięcie w grupie z każdą chwilą rośnie coraz bardziej. Leah wypada ze swojego życiowego rytmu, gdy ludzie, których kocha, zaczynają się kłócić – a już zwłaszcza wtedy, gdy zdaje sobie sprawę, że wobec jednej z tych osób zaczyna rodzić się w niej uczucie, którego wcześniej nie znała.

Rzadko kiedy sięgam po książkę bez zapoznania się z jej opisem. Tym razem wystarczyło mi samo nazwisko autorki. Becky Albertalli jest także twórczynią "Simon oraz inni homo sapiens"/"Twój Simon". Odkąd to przeczytałam, minęło ponad półtora roku, jednak do tej pory wracam do lektury tej powieści z pewnym sentymentem, a na pewno szczęściem, gdyż bardzo mi się podobała. Dlatego też bez zastanowienia sięgnęłam po Leah gubi rytm. Naprawdę było warto.

Książka ta skupia się na Leah, którą znamy z poprzedniej części. Od wydarzeń z "Simona (...)" dzieli nas rok czasu, co swoją drogą jest prześwietnym zabiegiem, w końcu który czytelnik nie jest ciekaw tego, co dzieje się o wiele później, po epilogu! Becky od razu rzuca nas na głęboką wodę, jakby wychodziła z założenia, że dopiero co skończyliśmy jej poprzednią powieść. Dlatego dość długo trudno było mi się połapać, bohaterowie mylili mi się, tworząc niezgrabną całość. Jednak w pewnym momencie coś "zaskoczyło" dzięki czemu mogłam w pełni oddać się lekturze. 

Leah gubi rytm czyta się w zastraszającym tempie, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak szybko znajduje się już w połowie, o zakończeniu nie wspominając. Akcja ma dużą rozpiętość czasową, około dwóch miesięcy jeśli dobrze pamiętam. Nie jest do jednak przeszkodą, nie tworzą się luki, w sumie praktycznie się tego nie odczuwa. A to głównie spowodowane jest tym, że Albertalli używa bardzo przyjemnego języka, potocznego, młodzieżowego, ale nie infantylnego. Udało jej się także osiągnąć realizm, co pozwala na jeszcze większe wciągnięcie się w książkę.

Kreacja bohaterów, jak to u Becky, jest na wysokim poziomie - tworzone są postacie barwne, z krwi i kości. Przepełnione emocjami, popełniające błędy. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo tęskniłam za Simonem, dopóki się tutaj nie pojawił. Jego przyjaźń z Leah jest niesamowicie pokazana, szczera. A takich relacji ostatnimi czasy niewiele w książkach. Główna bohaterka jest za to dość specyficzna. Niemal od razu darzy się ją sympatią, choć niekiedy jej zachowanie jest bezsensowne i przeczące same sobie. Ale myślę, że to miało nadać realizmu i trzeba przyznać, iż doskonale to wyszło.

Barwna, lekka, śmiała - takimi słowami opisałabym Leah gubi rytm. Autorka nie boi się poruszać tematów tabu, takich jak społeczność LGBT+ czy ocenianie wyglądu, czy to poprzez inny kolor skóry czy wagę. Są to tematy współczesne, dlatego książki pokazujące traktowanie oraz myśli takich osób są bardzo ważne. I na pewno pomagają dostrzec to, jak się czują osoby, którym rzucane są krzywe spojrzenia z tego czy innego powodu. Jest to powieść niosąca kilka przesłań na raz, każdy znajdzie coś dla siebie. Dlatego też polecam ją z całego serca.


8/10


"Nie cierpię, kiedy dupki mają talent. Chcę żyć na świecie, gdzie dobrzy ludzie są we wszystkim najlepsi, a źli we wszystkim najgorsi."


Creekwood


Za możliwość znalezienia rytmu z Leah dziękuję wydawnictwu We Need YA!