poniedziałek, 18 lipca 2016

Anna Gręda - Ogar Boga. Popiół i piach

                Siedzisz na ganku popijając kawę. Słońce już dawno zaszło, a na dworze zaczyna się robić coraz chłodniej. Naciągasz na siebie koc. Siedzisz tak jeszcze przez chwilę, ale kiedy zaczyna padać śnieg, od razu czmychasz do domu. Przeczesujesz dłonią włosy, siadając na kanapie. W kominku płonie ogień. Nagle twój telefon zaczyna dzwonić. Kiedy przestaje, na wyświetlaczu widzisz nową wiadomość. Czujesz, że to nie będzie nic dobrego. Sięgasz po niego, a ciarki przebiegają cię po plecach. Tym razem także się nie myliłaś. Znaleziono kolejne zwłoki. Przebierasz się w mgnieniu oka, chowając do kieszeni nóż. Wybiegasz na dwór. Tym razem chłód nie robi na tobie żadnego wrażenia.

                Kira Santiago jest żywym dowodem na to, że cięty język, seksapil i umiejętność posługiwania się naostrzoną stalą to istotnie zabójcza mieszanka. Łowczyni, tajemnicza hybryda i wyjątkowo niebezpieczna zabójczyni stanowi najsilniejsze ogniwo w łańcuchu pokarmowym wśród istot nadnaturalnych i ludzi. Kiedy w mieście pojawiają się kłopoty z nowonarodzonymi wampirami, urządzającymi sobie bufet na ulicach, polując na niewinnych ludzi, Kira zwołuje swoich dawnych towarzyszy broni, by urządzić polowanie na wampira, który puszcza swoich nowo przemienionych pobratymców samopas. Łowczyni nie wie jednak, że w pobliżu czai się ktoś silniejszy i groźniejszy od niej, który nie ma zamiaru stać z boku i biernie czekać na dalszy ciąg wydarzeń.

                Odkąd zaczęłam czytać inne książki niż bajki, pełne wróżek i puszystych misiów, uwielbiałam fantastykę w której pojawiały się wampiry, wilkołaki, faerie. Nic więc dziwnego, że z chęcią sięgnęłam po najnowszą książkę Anny Grędy, dodatkowo obejmując ją patronatem. Na początku trochę się obawiałam, w końcu jest naprawdę mało powieści polskich autorów które polubiłam. Powiedzmy sobie prawdę – pierwszy rozdział to pomyłka i uważam, że nie powinien się tam znaleźć. Historia Kiry jest bardzo dobrze wyjaśniona później, więc męczące wprowadzenie (przy którym większość osób się poddaje) jest niepotrzebne. Podczas następnego rozdziału autorka już zdobyła moje serce.

                Język jakim posługuje się Anna Gręda jest przyjemny, jednak niekoniecznie lekki. Czas czytania Popiołu i piachu na początku zrzuciłam ja wydanie – biały papier jest grubszy, przez co książka robi się ciężka i źle trzyma się ją w ręce. W połowie zdałam sobie sprawę, że jestem w stanie przeczytać kilka stron, a moje oczy już się zamykają. Pod koniec to się jednak zmieniło, widać, że autorce pisało się o wiele łatwiej. Sama historia jednak jest ciekawa i wciągająca. Niekiedy nic się nie dzieje, ale przecież wiadomo, że za dużo to niezdrowo. Pełno tajemnic dodaje tylko smaczku.

                Bohaterowie są barwni i ciekawie wykreowani, chociaż ich opisy były przydługie i niepotrzebne. W końcu postacie poznajemy z czasem. Kira Santiago już od pierwszych stron przypadła mi do gustu.  Jej cięty język sprawia, że staje się idealną towarzyszką podróży. Nie raz się z nią śmiałam, mimo tego, że wydaje się raczej poważnie traktującą wszystko kobietą. Także poboczne postacie mi się spodobały, chociaż znalazły się także i te denerwujące. Jednak uważam, że na tym polu autorka zdecydowanie się popisała!

Książka pod patronatem Boook Reviews
                Podsumowując. Uważam, że Popiół piach jest bardzo ciekawym wstępem do trylogii i spodoba się fanom fantastyki. Jak wiecie, nie przepadam za polskimi autorami, ale Anna Gręda  poradziła sobie bardzo dobrze, tworząc ciekawą, a przede wszystkim wciągającą opowieść. Wydaje się być z gatunku typowej fantastyki, jednak na każdym kroku coś nas zaskakuje. Dlatego lubię ten gatunek – to właśnie w nim najczęściej można znaleźć miłe zaskoczenia. Popiół i piach jest jednym z nich. Jeśli szukacie czegoś nowego, to naprawdę polecam wam tę powieść. Mam nadzieję, że kontynuacja będzie jeszcze lepsza.





7/10





„Nazywam się Kira Santiago i nie jestem sługą ani Boga, ani Diabła.”



Ogar Boga
Popiół i piach | Teoria Hybrydy | ???


Za możliwość poznania Kiry serdecznie dziękuję autorce!

3 komentarze:

  1. Hmmm... brzmi całkiem ciekawie! Choć pierwszy raz słyszę o tej książce ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam czytać tę powieść, ale była dla mnie zdecydowanie zbyt infantylna

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio nie czytuję żadnych książek o wilkołakach i wampirach, ale tą recenzją zdecydowanie zachęciłaś mnie do tej pozycji. I bardzo mi się podoba okładka :)
    ściskam :* Latające książki

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen