poniedziałek, 28 września 2015

Moja książkowa jesień

Moi drodzy, witam Was w ten chłodny wieczór.
Przed Wami zestaw trzech idealnych książek na jesień, w formie pisanej oraz video - zapraszam Was do obejrzenia :)
Dajcie znać, czy z popieracie którąś z pozycji :)





HARRY POTTER I KAMIEŃ FILOZOFICZNY - J.K. ROWLING 


Pierwszą książką która idealnie pasuje na to, aby przeczytać ją podczas chłodnych jesiennych wieczorów jest Harry Potter. O czym właściwie to jest? Harry Potter to sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany przez ciotkę i wuja, którzy podobnie jak ich syn Dudley traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą, jedyna pamiątka z przeszłości to zagadkowa blizna na jego czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Wszystko wyjaśni się w jedenaste urodziny chłopca, a będzie to dopiero początek Wielkiej Tajemnicy...
Jest to książka którą absolutnie trzeba przeczytać. Ja zrobiłam to do tej pory trzy razy. I wiecie co jest najlepsze? Za każdym razem przeżywam ją od początku, wątki mnie nie nudzą, a ja ze zniecierpliwieniem czekam na to, co będzie na następnej stronie.
Dlatego czym prędzej zróbcie sobie kawę, kakao lub herbatę, wskakujcie pod ciepły koc i rozkoszujcie się szalonymi przygodami Harry’ego Pottera. 




IGRZYSKA ŚMIERCI - SUZANNE COLLINS 




Następną pozycją są Igrzyska śmierci autorstwa Suzanne Collins. Ta książka wciągnęła mnie w swój świat trzy lata temu, a ja nadal, za każdym razem się nią zachwycam.
To opowieść o świecie Panem rządzonym przez okrutne władze, w którym co roku dwójka nastolatków z każdego z dwunastu dystryktów wyrusza na Głodowe Igrzyska, by stoczyć walkę na śmierć i życie.
Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny – musi polować, by zapewnić byt młodszej siostrze i chorej matce, a już to zasługuje na miano prawdziwej walki o przetrwanie...
Moją małą tradycją jest to, że co roku od nowa czytam pierwszą część. Za każdym razem mnie zaskakuje, wciąga w swój niesamowity świat, a ja z niedowierzaniem i zarazem smutkiem przewracam kolejne strony. Igrzyska śmierci są pełne nie tylko akcji, ale także emocji, których często brakuje w innych pozycjach. Szukasz powieści dzięki której będziesz śmiał się, płakał i wrzeszczał w jednym momencie? Zabierz się za Igrzyska śmierci i wkrocz w brutalny świat Panem.




DRUGIE ŻYCIE BREE TANNER - STEPHENIE MEYER




Następną i zarazem ostatnią pozycją jest Drugie życie Bree Tanner autorstwa znielubionej przez wszystkich Stephenie Meyer, którą swoją drogą całkiem lubię. Prawdą jest, że szósta część Harry’ego Pottera to była pierwsza w całości przeczytana przeze mnie książka, ale to właśnie przez Zmierzch zostałam wciągnięta w świat książek.
Drugie życie Bree Tanner to porywająca opowieść na motywach trzeciej części sagi Zmierzch. Doskonale łączy tajemnicę, suspens i romantyczną intrygę. Bree stawia pierwsze kroki w złowrogim świecie nowo narodzonych wampirów. Jej zmysły są wyostrzone, ma nadludzkie zdolności, nieograniczoną siłę fizyczną i dręczy ją nieustające pragnienie ludzkiej krwi. Wcielona do przerażającej armii nowo narodzonych przygotowuje się do decydującej walki. Wynik starcia może być tylko jeden…
Wszyscy oceniają tą pozycję przez pryzmat Zmierzchu, który ostatnio stał się jedną z znienawidzonych serii. Ale przecież jeszcze dwa lata temu wszyscy go uwielbiali! W każdym razie ja się nie wstydzę i mówię, że bardzo lubię tą serię Stephenie Meyer, ale to dodatek, czyli Drugie życie Bree Tanner zawładnęło moim sercem. Wcześniej wspomniana intryga i tajemnica przyciąga jak magnes, a Czytelnik nie jest w stanie się oderwać. Choć raz zapomnijcie czyja to książka i dajcie się ponieść wyobraźni, która zaciągnie was aż do Forks. Nie pożałujecie.





Post powstał w ramach akcji #jesienzfeeria
 Dołączcie do wydarzenia na facebooku, by być na bieżąco.
Polubcie fanpage wydawnictwa i śledźcie jesienne konkursy!

niedziela, 27 września 2015

Althea bez sensu *wyniki konkursu*

Hej!
Dzisiaj szybciutko i w skrócie wyniki konkursu.
Maszyna losująca wylosowała numer 6, a więc Althea & Oliver oraz Książka bez sensu trafia do...

INSANE SANITY


Serdecznie gratuluję i czekam na Twój adres :)



Jeśli zaś chodzi o okładki, to większość osób woli okładki bez twarzy. Zgadzacie się z nimi?



czwartek, 24 września 2015

Gail McHugh - Collide



Ostatni raz oglądasz się przez ramię na swój stary dom i wsiadasz do taksówki. Pojazd rusza,   a ty po raz kolejny upewniasz się, że masz ze sobą bilety na samolot. Oddychasz z ulgą. Znajdują się dokładnie tam gdzie powinny. Wyciągasz telefon i skupiasz się na wpatrywaniu w godzinę. Gdy dojeżdżasz na lotnisko, łapiesz podręczny bagaż w którym masz ubrania na kilka najbliższych dni           i wchodzisz do środka. Czas zacząć nowe życie.

Zaraz po ukończeniu college'u, Emily spotyka dotkliwy cios: niespodziewanie umiera jej matka. Emily przeprowadza się ze swoim chłopakiem do Nowego Jorku, by zacząć życie od nowa.     W Nowym Jorku poznaje Gavina – czarującego mężczyznę. Dziewczyna jest rozdarta między lojalnością do dotychczasowego partnera, od którego nigdy nie zaznała niczego złego, a namiętnością do przystojnego zdobywcy serc. Sytuacja szybko się komplikuje, ponieważ z biegiem czasu Dillon zaczyna coraz częściej ujawniać swoją prawdziwą, mroczną naturę, a z kolei nadzwyczajna atrakcyjność i tajemniczość Gavina okazuje się jedynie maską, za którą kryje się bolesna przeszłość.

W czasie kiedy zabrałam się do czytania Collide potrzebowałam dobrej książki, gdzie pierwsze skrzypce będzie odgrywał wątek miłości. W skrócie – potrzebowałam przeczytać romans. Po chwili zdecydowałam się na tę powieść. Trafiłam w dziesiątkę. Fabuła, która mi się podobała i miała fajny zarys została niestety beznadziejnie ukazana. Gail McHugh, autorka, mogła trochę bardziej się do tego przyłożyć. Naprawdę, kilka miesięcy porządnych ćwiczeń i mogłaby stworzyć porywającą historię.

Jeśli już jesteśmy przy autorce, to muszę powiedzieć, że cały czas mam wrażenie, że w ogóle nie zwracała uwagi na to co pisze, a jej język jest po prostu tak bardzo amatorski, że z trudnością przebrnęłam przez Collide, które same w sobie mi się podobało. Nie przypadło mi do gustu, a nawet zniesmaczyło, to, że autorka ma obsesje na skupianiu się na erotycznych przygodach bohaterów. Gdyby nie było by to co piątą stronę, to nawet nie zwróciłabym na to nawet uwagi, a tak, strasznie to przeszkadza w lekturze. Zamiast tego mogłyby się znaleźć sceny, które przekonają nas do tego, że Emily, Dillon i Gavin naprawdę mają jakąś duszę.

Postacie były nawet w porządku, gdyby nie patrzeć na Emily, która na każdym kroku mnie rozczarowywała.  Jest ona lekkomyślna, łatwowierna i taka, jaka nie powinna być żadna postać. Najczęściej zachowuje się jak dziecko, które robi dokładnie wszystko co mu się powie, nawet jeśli każe jej się zjeść karmę dla psa. Za Dillonem nie przepadałam już od pierwszych stron powieści. Ma on przemożną potrzebę dominowania nad każdym i nie potrafi znieść odmowy. Zastanawiam się, w jaki sposób główna bohaterka mogła z nim być w związku i robić wszystko na co on ma ochotę, a nie ona. Gavina zaś przypadł mi do gustu. Wydaje mi się, że jest to jedyna postać jaką Gail wykreowała w całości.

Collide skończyłam półtora miesiąca temu, ale do tej pory trudno jest mi wyrazić swoją opinię. Jest to jedna z książek, o której po przeczytaniu nie mam żadnego zdania. Próbowałam kilka razy przelać swoje myśli na papier, ale to nie jest takie łatwe. Zakończenie mnie zaskoczyło, więc z pewnością sięgnę po kontynuację. Mam nadzieję, że McHugh poprawiła to, co tak bardzo mi się nie podobało. Trzymajcie kciuki.





5/10



 „Czasami niewłaściwe rzeczy prowadzą nas do właściwych ludzi.”




Collide
Collide | Pulse



Za możliwość przeprowadzenia się do Nowego Jorku dziękuję wydawnictwu Akurat!