czwartek, 19 czerwca 2014

Ewa Seno - Tatuaż z lilią

Nina jest z pozoru zwykłą nastolatką, od innych różniącą się może tylko stopniem zamożności. W dniu jej osiemnastych urodzin, świat który znała całkowicie się rozpada; nakrywa swoją najlepszą przyjaciółkę ze swoim chłopakiem a jej ojciec ginie w wypadku samochodowym. Pod wpływem impulsu robi sobie niezwykły tatuaż, który na zawsze odmieni losy jej życia. Wkrótce w jej życie wkracza dotąd nieznana siostra dawno zmarłej matki i zabiera ją z Polski. Na Ninę czeka nowy dom na innym kontynencie, nowa szkoła, nowi przyjaciele i trzech facetów, z których każdy zdaje się mieć jakiś sekret. Wszystko to wprowadza jeszcze większy zamęt do jej już i tak zagmatwanego życia. Ale to dopiero początek niespodzianek, jakie szykuje dla niej przeznaczenie.

Rzadko zdarza mi się, że książka polskiego autora mnie zainteresuje, a jeszcze rzadziej – że ją przeczytam. W tym wypadku było zupełnie inaczej. Książka mnie zaciekawiła, sprawiła, że z miejsca chciałam ją poznać. Spodziewałam się lekkiej powieści, więc moja poprzeczka nie była zbyt wysoko podniesiona. Jednak to co zastałam,  zaskoczyło mnie. Chociaż, Tatuaż z lilią wygląda jak połączenie kilkunastu powieści naraz, jest fajne. Ewa wpadła na dobry pomysł, chociaż, trochę za bardzo wygląda mi to na zebranie pomysłów innych pisarzy, i napisanie książki. To mnie najbardziej zdenerwowało. Czułam się, jakbym czytała w ogóle coś innego. 

Kunszt pisarski autorki jest na początkowym etapie, ale mimo tego jest przyjemny w odbiorze, i lekki. Rzeczą, która pogrążyła Ewę, jest zdecydowanie zbyt częste używanie danych słów, jakby w pewnym momencie wyczerpał jej się słownik. Niektóre opisy są zdecydowanie za długie, inne za krótkie. Akcja gna z zawrotną szybkością, co w tym momencie jest okropnym pomysłem. Jednak Tatuaż z lilią posiada rzecz, której nie posiada większość książek. Jest nieprzewidywalny. Trudno się czegokolwiek domyślić, chociaż pod koniec czytelnik snuje nie wiadomo jakie teorie. Naprawdę bardzo, bardzo trudno jest osiągnąć takie zaskoczenie. Najlepsze jest to, że dużo tajemnic rozwiązuje nam się na 40 ostatnich stronach, co jest dość pomysłowe.

Bohaterowie to zaleta i zarazem zmora tej powieści. Z główną bohaterką można się bez problemu zidentyfikować. Ale tylko i wyłącznie z Niną. Reszta jest jedną wielką tajemnicą. Postaci jest mnóstwo, więc już na początkowych stronach zaczęło mi się mylić kto jest kim, co było okropnym doznaniem. Na samym początku, już w prologu, Nina zaczyna siebie opisywać. Blond włosy do pasa, zgrabna figura, długie nogi i wielkie brązowe oczy. Nie wiem, czy lepszym wyjściem nie było by rozłożenie tych cech na 1/3 powieści, a nie od razu zaserwować wszystko czytelnikowi. Czasem przydało by się użyć szarych komórek… Niestety, główna bohaterka należy do licznej grupy perfekcyjnych dziewczyn, co jest wręcz okropne. Wszystko wskazuje  na to, że ona nie ma żadnych problemów, ale i tak cały czas użala się nad sobą, jaka to jest biedna. Sprawę z trzema facetami przemilczę.

Oprawa graficzna jest ładna, przyciągająca wzrok, nie licząc wielkiego błędu na okładce, jakim było umieszczenie tatuażu lilii w złym miejscu. Tył w przeciwieństwie do przodu jest okropny. Opis wydaje się zbyt obszerny, do tego w połowie nie widoczny. Nie wydaje mi się, że znajdzie się osoba, która będzie chciała czytać cały opis.

                Na szczęście, akcja tylko w pierwszych rozdziałach toczy się w Polsce, później przenosi się do Ameryki. I to był jeden z lepszych pomysłów, jaki mógł być. I te zagraniczne imiona! Bardzo nie lubię czytać książek, gdzie są polskie imiona, tu ich nie ma, i dziękuję za to! Podsumowując, Tatuaż z lilią to ciekawa powieść, z lekkim piórem którą czyta się z przyjemnością. Jeśli potrzebujesz czegoś, co odciągnie cię od normalnego świata, polecam właśnie tą pozycję literacką! Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na następną część!







7/10








„Nic tak nie wpływa na dobry nastrój jak happy end.”








Antilia







PREMIERA 19 CZERWCA!








Za możliwość zrobienia sobie tatuażu z lilią serdecznie dziękuję wydawnictwu Feeria!

5 komentarzy:

  1. Wygląda na ciekawą. Jak gdzieś spotkam to na pewno przeczytam.

    http://ksiazkowepasje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie dużo ostatnio recenzji tej książki, ale dopiero teraz zauważyłam, że autor jest polski. Będę musiała przeczytać. Ale aż dziw, że mało znanego polskiego pisarza tak się reklamuje. Brawa dla wydawnictwa, rzadko zdarza się coś takiego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze dostać tę książkę w swoje łapki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie także zachwyciła ta książka! :)
    Zapraszam również do mnie na www.zauroczonalektura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To już chyba druga recenzja tej książki, którą dziś widzę. Wygląda rewelacyjnie i strasznie bym chciała, żeby do mnie trafiła. Mam nadzieję, że się to uda jeszcze w te wakacje :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen