piątek, 13 czerwca 2014

Jennifer E. Smith - Tak wygląda szczęście

Siadasz przed laptopem. Powoli, nie spiesząc się, wpisujesz nazwę użytkownika, hasło. Gdy udaje ci się w końcu otworzyć pocztę, wchodzisz na zakładkę „odebrane”. Jedna wiadomość. Spoglądasz na nadawcę, ale adres jest dla ciebie zupełnie obcy. Zastanawiasz się, kto to może być. Po chwili, orientujesz się, że najlepszym pomysłem będzie po prostu otworzenie maila. Niepewnie wchodzisz w wiadomość. Gdy odczytujesz treść, śmiejesz się pod nosem.

Ellie O’Neil nienawidzi czerwca. To najgorszy miesiąc w całym roku, gdyż wtedy zaczynają się zjeżdżać turyści z każdego zakątku Europy, a ona ma jeszcze więcej pracy w lodziarni, i w sklepie z pamiątkami, należącym do jej mamy. Henley w stanie Maine może nie jest największym miastem na świecie, ale za to kusi turystów świeżym powietrzem, złotą plażą, ciepłym morzem i uroczymi krajobrazami, dzięki którym ludzie z wielkich miast mogą sobie odetchnąć i odprężyć się. Jednak w tym roku lato wydaje się być wyjątkowo złe. Oprócz masy turystów w mieście, okazuje się, że będą tam kręcone sceny do filmu. Nagle w Henley zaczyna pojawiać się masa reporterów, bo główną rolę ma nie kto inny jak sławny hollywoodczyk, Graham Larkin. Ellie nie cieszy się z tego, jednak jest rzecz, która poprawia jej humor. Przed kilkoma miesiącami otrzymała przez przypadek e-maila, na który z chęcią odpowiedziała. Już od dłuższego czasu koresponduje z tajemniczym chłopakiem. Kiedy wreszcie dochodzi do ich spotkania, wszystko komplikuje się jeszcze bardziej.

Skończyłam Tak wygląda szczęście i nie wiem co napisać. Może po prostu „jestem pod wrażeniem”? Ale myślę, że to nie wystarczy. Nie wiem jak mogę oddać to, co czułam czytając książkę. Byłam zła, a zarazem szczęśliwa. Ta powieść, to istna mieszanina uczuć. Moja poprzeczka nie była wysoko, spodziewałam się przeciętnej książki, ale jednak oryginalnej. Jennifer E. Smith bez problemu przekroczyła tą linię. Mogłabym porównać styl pisania autorki do Johna Greena, ale brakuje jej trochę, aby dojść do tego poziomu, w każdym razie krótka droga przed nią.  Tak jak wspominałam wyżej, jej pomysł jest oryginalny, w każdym razie do tej pory się z nim nie spotkałam.

Pióro Smith jej lekkie, bardzo przyjemne w odbiorze, opisy nie się są przydługie, a myśli bohaterów doskonale oddają emocje. Autorka lubi wplatać w całą powieść historie z czasów, kiedy Graham lub Ellie byli młodsi, co jest znakomitym pomysłem, bo dzięki temu możemy lepiej ich poznać. Język jest barwny, a miejsca autentyczne. Powieść jest oparta na prawdziwych miejscach, i sytuacji, która mogła by się zdarzyć. Jennifer, podbiła moje serce tym, że uczucia które są w książce, (ani inne rzeczy) nie przytłaczają czytelnika. Chociaż, może dwa lub trzy momenty okazały się niekoniecznie fajnie, to reszta jest w sam raz. Brawa!

Bohaterzy są idealnie wykreowani, bez problemu się z nimi identyfikujemy. Z Ellie „połączyłam” się od razu. Dziewczyna ma normalne problemy, i nie jest perfekcyjna, Każdy posiada jakieś wady, i można wyczuć, że zarówno bohaterka jak i Graham je mają. Właśnie, Graham. Mimo tego, że wydaje on się za słodki, aby był realny, polubiłam go. Jest pokazany ze strony aktora, który nie przepada za fotografami, i artykułami z nim w roli głównej, i uważam, że ten pomysł był fajny. Kolejny plus, to możliwość poznania historii z obu perspektyw, ponieważ rozdziały są opowiadane na przemian.

Wydanie również jej piękne. Połączenie zdjęcia, i rysunku na okładce jest mistrzowskie, i do tego, ten żółty, pozytywny grzbiet! Po każdym rozdziale, umieszczony jest e-mail, ale więcej nie zdradzę, w końcu nie chcę zepsuć wam niespodzianki!

Powieść Jennifer E. Smith, nosząca tytuł Tak wygląda szczęście, to urocza opowieść, która opowiada o dwójce zupełnie różnych nastolatków, którzy poznali się w dziwny sposób. Nie jestem w stanie napisać nic więcej, jak wieelkie POLECAM!








8/10








„-Witaj – powiedział, na co ona się uśmiechnęła.
- Dzień dobry.
- Tak. – przyznał – Jest naprawdę dobry.”









Za poznanie historii Ellie oraz Grahama, serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!

4 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie i tak wakacyjnie "lekko". Przeczytam jeśli będę mieć okazję. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, tak, taaak! Zdecydowanie książka dla mnie! Myślę, że byłabym zachwycona, a ta okładka - przepiękna! *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a mi brak jakiegoś końca... tak porzucono tę historię.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen