poniedziałek, 23 września 2013

Sara Shepard - Kłamczuchy


     Siedzisz w parku z przyjaciółkami. Gadacie o różnych rzeczach. O szkole, przystojnych piosenkarzach, zakupach i problemach. Chociaż ploteczek te nie brakuje. Nagle przerywa wam dźwięk nadejścia SMS-a. Króciutka melodyjka, która brzmi strasznie złowrogo. Przeklinasz się w myślach, że obiecałaś ją zmienić. Ona jest taka... dziwna. Czytasz tekst, i zamarłaś. Nie spodziewałaś się takiej treści. Przewidywałaś coś w stylu SMS-a od mamy 'kiedy wrócisz do domu?'. A tu takie coś. Po chwili słyszysz kolejne trzy dzwonki - powiadomienia o SMS-ach u twoich przyjaciółek. Czytacie powoli tekst, przetwarzając wszystko w myślach. Patrzycie po sobie ze strachem, i czytacie na głos: "Wciąż tu jestem suki, i wiem o wszystkim -A".

    Alison DiLaurentis, Aria Motgomery, Spencer Hastings, Emily Fields i Hanna Marin stanowiły najbardziej zgraną paczkę w Rosewood. Tak, w czasie przeszłym. Pewnego dnia (a dokładnie nocy), dziewczyny sobie zabalowały. Następnego dnia okazuje się, że Ali zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Każda przeżywa to inaczej, na swój sposób. Jednak, po tym wydarzeniu ich 'przyjaźń' się rozpada. W końcu jeśli nie ma Alison, to co ma je trzymać razem?
Rok później znajduję się ciało zaginionej dziewczyny. Aria, Spencer, Emily i Hanna spotykają się na jej pogrzebie. I wtedy wszystko drastycznie się zmienia. Zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a na nowo powstała paczka dostaje dziwne SMS-y z podpisem od tajemniczej -A.

    Aż wstyd mi się przyznać, ale moja przygoda z książką zaczęła się przez serial. Nad zaczęciem oglądania zastanawiałam się około miesiąca, odkąd dowiedziałam się więcej i (o losie!) wreszcie się zdecydowałam. Jednak żałuję że tak późno. Po obejrzeniu połowy pierwszego sezonu zorientowałam się, że jest to serial na podstawie książki. Gdy tylko ją zauważyłam w Matrasie, pochwyciłam ja do ręki i zaczęłam zmierzać w stronę kasy. No dobra, przyznam się. Książkę wybrał mój brat (kazałam mu decydować między PLL a (chyba) Niezgodną), wybrał oczywiście to pierwsze, a mój tata to potwierdził, bo jak on to stwierdził "przyda mi się oderwanie od fantastyki". Więc, gdy tylko skończyłam pozycję którą czytałam wtedy, spojrzałam na półeczkę, a tam stały Kłamczuchy mówiąc "Wybierz nas! Nas weź!", i jakoś mnie przekonały.

    Z minuty na minutę książka coraz bardziej mnie fascynowała, aż w mgnieniu oka ją skończyłam. Kłamczuchy są napisane bardzo łatwym w odbiorze językiem, który czasami staje się łatwy aż nazbyt. Jednak z jak największą szczerością przyznaję że Sara Shepard miała wspaniały pomysł na fabułę, która jest dla mnie jak najbardziej oryginalna, dopracowana i spójna. A tym bardziej akcja... Mmmm... W ogóle jej tu nie brakuje. Jest pełno zwrotów akcji, oraz sekretów trzymając czytelnika w napięciu. I mimo tego, że jestem aktualnie w trzecim sezonie, a w drugiej części, w książkach jest tak ciekawa że serial nie zdradza tylu szczegółów. 

    Książka jest naprawdę ciekawa mimo tego, że główne bohaterki nie powalają na kolana. Każdy rozdział jest pisany z perspektywy innej dziewczyny. Są to dziewczyny może nie tyle bogate, co nie biedne, lub po prostu 'na poziomie'. Jednak wydaje się, że Sara niekoniecznie starała się na głównych bohaterkach, lecz na fabule i postaciach pośrednich. Dziewczyny wydają się odrobinę nijakie. Co prawda, każda jest inna, wyjątkowa i posiada swój styl, jednak są one bardzo niedokładnie opisane, i nie znamy większości ich cech. Aria po roku wraca z Finlandii, zdobywając na koncie kilka byłych chłopaków, oraz pozbywając się różowych pasemek. Hanna wdała się w kradzieże, chociaż za każdym razie jej matce udaje jej się wyciągnąć z tarapatów. Emily dalej pływa, i nie bardzo się zmieniła. Spencer dalej jest poważna, a jej styl jest naprawdę żywcem wyciągnięty z szafy swojej matki.

    Pretty Little Liars: Kłamczuchy to pierwsza część serii, która na razie liczy sobie po polsku 12 tomów, jednakże ciągle się powiększa. Polski grafik dostaje ode mnie wielkie brawa. Okładka, jak i grafika są naprawdę śliczne i cudowne. A tak w tajemnicy zdradzę wam, że gdyby w Polsce byłyby amerykańskie okładki, po książki w ogóle bym nie sięgnęła. Jak najbardziej polecam!



9/10



„Nigdy nie ufaj pięknej dziewczynie z brzydkim sekretem.” 


Pretty Little Liars
Kłamczuchy | Bez skazy | Doskonałe | Niewiarygodne |  Zepsute | Zabójcze | Bez serca | Pożądane | Uwikłane | Bezlitosne | Olśniewające | Rozpalone

Dodatki
Sekrety | Tajemnice Ali

3 komentarze:

  1. Podobały mi się pierwsze tomy tej serii, ale porzuciłam je na rzecz serialu. Trochę żałuję, ale w serialu jest sporo zmian, także teraz bez porównywania by się nie odbyło. Ale historia jest naprawdę wciągająca, pod każdą postacią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do serialu jakoś nie mogę się przekonać ale książki bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam a to dlatego, że serial mnie zniechęcił :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen