sobota, 15 kwietnia 2017

Światła, kamera, AKCJA!: Trzynaście powodów - sezon 1
















Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwą jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości....

Pamiętam, że gdy książka o tym tytule pojawiła się w Polsce, mnóstwo osób o niej pisało. Później jednak to wszystko ucichło, a ja o niej zapomniałam. Przynajmniej do momentu kiedy nie ukazał się pierwszy zwiastun serialu. Od tej pory byłam naprawdę zaciekawiona historią Hannah. No i cóż, gdy zaczęłam oglądać, nie byłam w stanie przestać. Nie jest to jeden z lekkich seriali dla młodzieży, tzw. "teenage drama". Dla mnie jest to... mocne. Ale genialne.

Nie kłamię, mówiąc, że ten serial naprawdę wciąga. Każdy odcinek odpowiada jednej kasecie, jednemu powodowi, a więc widz ciągle chce wiedzieć, kto jest następny. Historia dzieje się w czasie teraźniejszym, jednak jest to połączone z wspomnieniami Hannah, a niekiedy sceny się krzyżują, idealnie łącząc obydwa światy. Nie zabrakło emocjonujących momentów, często miałam łzy w oczach, a serce niespokojnie kołatało mi się w piersi. Trzynaście powodów jest też serialem wyjątkowym pod tym względem, że porusza tematy o których normalnie boimy się mówić, takie jak przemoc psychiczna, samobójstwo, gwałt, stalkowanie. Przedstawienie tego nie jest proste, a twórcom udało ukazać się to w sposób zmuszający do refleksji.

Gra światłem, kamerą, jest cudowna, bo nie da się tego inaczej opisać. Sceny gdzie Hannah jest żywa są w ciepłych odcieniach, zaś czasy w których nie ma dziewczyny, a są kasety, jest w zimnych barwach. Właśnie to dodaje tego nastroju, który towarzyszy nam przez wszystkie odcinki. Muzyka jest zawsze idealnie dobrana pod momenty i sprawia, że po obejrzeniu szuka się danych utworów, ponieważ zapadają w pamięć. 

Trzynaście powodów jest serialem, w którym debiutują wyśmienici aktorzy tacy jak Dylan Minnette (Clay) i Kathernie Langford (Hannah) - nie bez powodu napisałam, że są wyśmienici, naprawdę dobrze odegrali swoje role i zdecydowanie są to jedne z lepszych postaci. Ogólnie obsada jest świetna, jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto z nikomu nieznanego powodu, spodobał się nam bardziej. U mnie jest to Miles Heizer (Alex) oraz Kate Walsh (pani Baker) którzy bardzo realnie oddali emocje towarzyszące postaciom. Kto obejrzał, ten wie, co mam na myśli - tego nie da się opisać. Choć zupełnie się tego nie spodziewałam, jest jeszcze jedna historia która sprawiła, że coś we mnie pękło, a jest to sytuacja Justina, którego niesamowicie dobrze odegrał Brandon Flynn. Nie jest to złoty chłopak, zrobił kilka nieprzemyślanych rzeczy, ale nie zasługuje na to, co go spotyka. Liczy na wsparcie, lecz go nie otrzymuje, chociaż jego "przyjaciele" wiedzą, jak to wygląda...


Podczas trzynastu odcinków zdarzyło się tyle rzeczy, że aż trudno to spamiętać, jednak coś sprawia, że chce się jeszcze więcej i więcej, chociaż logicznie rzecz biorąc, nie ma w tym serialu nic przyjemnego, łatwego. Choć historia kaset jest zamknięta, liczę na drugi sezon, bo zostało jeszcze wiele spraw do wyjaśnienia - im dłużej o tym myśleć, lista jeszcze bardziej się powiększa. Odkąd skończyłam oglądać Trzynaście powodów polecam to wszystkim znajomym. Warto go poznać, naprawdę. Zwłaszcza, że nie pojawia się tu jeden wątek, a kilka, co sprawia, że jest to bardziej realne, niż byśmy chcieli.





9/10




CIEKAWOSTKA: Początkowo Selena Gomez miała wcielić się w jedną z ról, jednak koniec końców została jednym z producentów.

2 komentarze:

  1. Na razie słuchałam tylko utworów Seleny bo brakło mi czasu na kolejny serial :(
    Mam nadzieję, że nadrobię w majówkę. Razem z Lucuferem i Anią :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam podobne odczucia po obejrzeniu tego serialu. Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen