poniedziałek, 19 września 2016

Suzanne Young - Remedium

Siedemnastoletnia Quinlan McKee ma niezwykły dar i od lat z powodzeniem go wykorzystuje – niesie pocieszenie rodzinom zmarłych nastolatków. Pomaga krewnym przetrwać żałobę, wchodząc na pewien czas w rolę tych, którzy niedawno odeszli. Nosi ubrania i fryzury zmarłych, a obejrzawszy filmy i zdjęcia z ich udziałem, przejmuje ich zachowania. Czasem nawet zdarza jej się mylić swoją własną przeszłość z losami tych, których role odgrywa. Jest tylko jeden warunek: nie wolno jej się angażować emocjonalnie. Choć doskonale wie, że jest to surowo zabronione, to od kiedy stała się Cataliną Barnes, między nią a chłopakiem zmarłej dziewczyny zaczyna rodzić się więź. A to dopiero początek trudności. Bo gdy Quinlan poznaje prawdę o śmierci Cataliny, komplikacji przybywa.

Na początku tego roku przeczytałam „Plagę samobójców” która bardzo przypadła mi do gustu. Niedawno zaś poznałam kontynuację, na której bardzo się zawiodłam. Wiedząc jednak, że Remedium opowiada inną historię, z nie małym wahaniem sięgnęłam po tą pozycję. Po przeczytaniu kilku stron byłam naprawdę zdezorientowana. Wtedy też przeczytam początek opisu, uświadamiając sobie, dlaczego to jest takie dziwne. Im głębiej, tym bardziej traciłam kontrolę nad swoimi uczuciami. W pewnym momencie byłam bardzo przerażona wydarzeniami. Aż do tej pory nie wierzyłam, że można do tego stopnia zaangażować się w odgrywaną rolę.

Suzanne Young po raz kolejny przedstawia nam straszną przyszłość, opowiadając o tym w sposób bardzo realistyczny. Nie zdziwiłabym się, gdyby coś takiego naprawdę zaczęło się dziać. Zszokowana owszem, lecz nie zaskoczona. W tym kierunku zmierza nas świat. Autorka skupiła się na nawet najdrobniejszych szczegółach, idealnie dopracowując stworzoną przez nią powieść. Język jakim się posługuje na powrót stał się przyjemny, odrobinę tajemniczy. I do tego posiada niezwykłą zdolność manipulowania czytelnikiem.

Główną bohaterką jest Quinn, pracująca jako sobowtór. Jest zdecydowanie bardziej wyrazista niż bohaterka „Plagi …”, dzięki czemu poznawanie jej losów jest jeszcze ciekawsze. Polubiłam ją, udało się jej pozytywnie mnie zaskoczyć. Przez większą część książki przewija się Isaac, chłopak zmarłej Catailiny Barnes, którą odgrywa Quinlan. Na początku wydawał mi się interesującą postacią. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że dzieje się z nim zbyt wiele złych rzeczy. Kiedy zaczął zatapiać się w zaaranżowanym świecie,  zrobiłam się podejrzliwa. Okazało się, że jest on postacią zupełnie inną niż sobie wyobrażałam. Pojawia się także partner głównej bohaterki którego bardzo polubiłam, oraz jej „przyjaciel” który zupełnie nie przypadł mi do gustu.

Remedium jest o wiele mroczniejszą pozycją niż „Plaga …” oraz „Kuracja …” od razu wciągającą w wykreowany przez autorkę świat. Jest tu mnóstwo akcji, zagadek i tajemnic, które całkowicie zmienią punkt widzenia tej opowieści. Z tego co mi wiadomo, powinno się to czytać po przygodach Sloan. Przez to, że znam jej historię, niektóre rzeczy zostawały od razu rozwiązywane w mojej głowie. Uważam więc, iż można sięgnąć po Remedium wcześniej, przez co będzie się miało jeszcze więcej zagadek do rozwiązywania. Polecam, polecam, polecam!





9/10





„Staraliśmy się na nowo złożyć w jedną całość różne fragmenty nas, udając przy tym, że nie widzimy, jak bardzo jesteśmy pogruchotani w środku.”



Program




Za możliwość poznania Quinn dziękuję wydawnictwu Feeria!

2 komentarze:

  1. Tej części serii jeszcze nie czytałam, ale mam w panie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam za sobą już całą serię i zdecydowanie lepiej czytało mi się o losach Quinn :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen