czwartek, 2 kwietnia 2015

Przedpremierowo: J.D. Horn - Ród


Savannah od zawsze jest znane jako miasto czarownic. Taka opina rozsławiła się dzięki właśnie twojej rodzinie. Całej rodzinie, tylko nie tobie. Los chciał, że moc otrzymał twój brat bliźniak, a ty zostałeś bez niczego. Zostałeś Rozczarowaniem. Cała rodzina wstydzi się tego, że pośród nich jest osoba niemagiczna. Przynajmniej takie odnosisz wrażenie. Oczywiście wiesz, że cię kochają, ale jednak są zawiedzeni, że nie jesteś taki jak twój perfekcyjny bliźniak. Nie jesteś piękny, inteligentny i miły. A przede wszystkim, nie jesteś magiczny. Nie należysz do ich świata.


Savannah, piękne miasto o barwnej historii, pod urokliwą fasadą kryje mroczne tajemnice. Jego mieszkańcy parają się hoodoo – niebezpiecznym rodzajem magii. Mercy Taylor doskonale zna miejscowe sekrety, bo wychowała się w rodzinie najpotężniejszych czarownic amerykańskiego Południa. Sama  nie posiada żadnych talentów, ale nie martwi jej to specjalnie aż do momentu, w którym w wyniku tragicznych wydarzeń umiera głowa jej rodziny. Nagle ktoś musi powstrzymać zło, które, dotąd kontrolowane przez czarownice z rodu Taylor, zaczyna wydostawać się na powierzchnię. I okazuje się, że to od Mercy będą zależały losy całego rodu... i być może miasta.


Wbrew wszystkiemu  ostatnimi czasy temat czarownic, czarodziejek i wiedźm jest poruszany w książkach bardzo rzadko. Przynajmniej w tych, które są wydawane w Polsce. A szkoda, bo to jest naprawdę ciekawy temat, który można rozwinąć w zupełnie różnych kierunkach. Więc gdy tylko usłyszałam o planach wydania tej książki w naszym ojczystym języku oczy mi się zaświeciły. Odkąd pamiętam, uwielbiałam bajki z czarodziejkami pod każdą postacią. Mogła to być wróżka, która posługiwała się magią lub czarownica z domku z piernika. Mniejsza z tym. Już po pierwszych zdaniach opisu powieści wiedziałam, że to będzie to. Tego właśnie mi brakowało. I znalazłam dokładnie to, czego szukałam od dawna.


W sumie obawiałam się, że książka jest autorstwa mężczyzny. Przecież wiadomo, że książka spod pióra płci męskiej czytana  z perspektywy kobiety to dwa różne punkty widzenia tych samych historii. Ale w tym wypadku, mamy w ogóle inną sprawę. J.D. Horn pisze bardzo lekkim i przyjemnym językiem. Dowód? Ogólnie bardzo nie lubię czytać na tablecie czy telefonie, bo mam taki problem, że po przeczytaniu zdania od razu je zapominam – po prostu nie potrafię się skupić. I w końcu wiadomo, że trzymanie w ręce egzemplarza w wydaniu papierowym jest zupełnie inną sprawą, niż czytanie z jakiegoś cieniutkiego urządzenia. Wróćmy do tematu. Książkę która ma 330 stron przeczytałam na tablecie w jeden dzień. Czekaj. Ja tego nie przeczytałam. Ja to „pożarłam” i czuję duży niedosyt.


Ród pod względem bohaterów jest tak zawiły jak labirynt. W pewnym momencie się w tym wszystkim pogubiłam, bo nagle pojawiło się z ponad 10 nowych postaci i zorientowanie się w tym wszystkim graniczyło z cudem, ale w końcu się udało. Główni bohaterowie są dobrze wykreowani, co jest wielkim plusem. A na przykład postacie drugoplanowe są już mniej szczegółowo przedstawianie, a jednak nadal na tyle wyraźne, że można się w nich zorientować. Jeśli ktoś mnie zapyta o ulubioną postać z Rodu, bez większego zastanowienia od razu odpowiem – Oliver, czyli wujek Mercy. Niezwykle sympatyczny i troskliwy, a jednak ma w sobie to „coś”. Są dwie rzeczy które mnie zdenerwowały. Pierwszą jest „prawie-że” trójkąt miłosny który strasznie denerwuje czytelnika. Drugą i ostatnią rzeczą są cały czas powtarzające się wątki. Ale to tylko do pewnego momentu. Jednak nie można tego uznać za aż tak wielkie błędy, a raczej jako potknięcia początkującego pisarza.


Książka pod patronatem Boook Reviews
Pierwszy tom serii Wiedźmy z Savannah, czyli Ród jest tak bardzo porywający, że za oknem może być burza śnieżna czy przejść tornado, a Czytelnik nawet tego nie zauważy. Książka idealna na pochmurne wieczory, albo w sam raz na długą podróż. Jest tylko jedna sprawa. Radzę ci, Czytelniku, upewnić się, że na dzień następny nie masz zaplanowanych żadnych ważnych rzeczy. Jeśli masz – nie sięgaj po Ród, bo będziesz miał poważne problemy z powrotem na ziemię.






9/10






„Trzeba podjąć decyzję i za każdym razem, gdy zło wyrządzone ci przez daną osobę wraca, starać się koncentrować na jej zaletach.”



Wiedźmy z Savannah 
Ród | The Source | The Void



PREMIERA 22 KWIETNIA!
 

Za możliwość poznania rodziny Taylorów dziękuję wydawnictwu Feeria!

7 komentarzy:

  1. Wow, książka pod patronatem :O Ale cudownie, zazdroszczę i gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo wysoka ocena i książka pod Twoim patronatem. Wow. Muszę przeczytać, kiedy pojawi się już w sklepach.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz bardziej chcę tę książkę przeczytać :)
    http://pizama-w-koty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie :) Ja mam tak, że jak pojawi się kilka nowych postaci na raz to zaczyna się mętlik i mylenie nazwisk ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele o książce już czytałam i coraz bardziej mnie intryguje:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakże ja mam ochotę na tą książkę! :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen