piątek, 22 stycznia 2016

Kristin Cast - Bursztynowy dym


          Poprawiasz sukienkę, przeglądając się w lustrze. Słyszysz, że mama cię woła. Wychodzisz z pokoju, wygładzając swoją kreację. Mama pyta cię, czy nie widziałaś jej nowych, złotych butów. Czujesz, że się rumienisz, dlatego podchodzisz do lodówki, udając, że szukasz czegoś do jedzenia. Odpowiadasz, że nie masz pojęcia gdzie są, chociaż tak naprawdę stoją u ciebie w pokoju pod łóżkiem. Po chwili wracasz do pokoju, nakładasz makijaż i spinasz włosy. Nagle drzwi się otwierają. Zauważasz w nich mamę. Życzycie sobie dobrej zabawy, żegnacie się i rodzicielka wychodzi. Niepewna wyciągasz buty spod łóżka. Przez dosłownie chwilę zastanawiasz się, czy powinnaś je ubierać. Po chwili zapinasz sobie cieniutkie paseczki butów na kostkach.

W świecie równoległym do naszego Furie strzegą potępionych dusz skazanych na wieczne cierpienie z powodu przewinień popełnionych za życia. Ktoś jednak otwiera drzwi i niewyobrażalne zło przekracza barierę rozdzielającą światy. Furie wysyłają własnego syna Aleka, by sprowadził uciekinierów z powrotem do Tartaru. Alek jest potężnym, lecz niedoświadczonym wojownikiem, sam nie zdoła sprostać zadaniu. Pomóc może mu Eva – piękna dziewczyna dorastająca w świecie pełnym miłości i tajemnic. Alek i Eva muszą się odnaleźć i odkryć nawzajem swe moce, by wspólnie zapobiec katastrofie i uratować to, co dla nich ważne. 

Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu to zapewne wiecie (lub nie), że seria Dom Nocy pisana przez P.C. Cast i Kristin Cast należy do tych, które bardzo lubię. Więc kiedy dowiedziałam się, że Kristin zdecydowała się wydać własną powieść byłam szczęśliwa, a kiedy dowiedziałam się, że jej powieść wyjdzie w Polsce to było istne szaleństwo. Nie mogłam się doczekać lektury Bursztynowego dymu, w nadziei, że wreszcie przekonam się, w jaki sposób pisze córka. 1 stycznia, miałam cały wolny dzień, więc zabrałam się do czytania, a wieczorem książka była już przeczytana, a ja – zawiedziona. I to bardzo. 

Jestem naprawdę zdziwiona. Przecież jeśli przez tyle lat pisało się serię z autorką, która na swoim koncie ma kilkanaście książek, to można się czegoś nauczyć. Generalnie zastanawiam się, dlaczego Kristin zdecydowała się na wydanie własnej powieści. Sam pomysł nie należy do najgorszych, chociaż jest szablonowy. Jednak sposób, w jaki młoda Cast go wykorzystała jest po prostu żenujący. Cała historia jest przedstawiona z trzech perspektyw – Aleka, Evy i detektywów. Język należy do tych podrzędnych, który aż nie miło się czyta. Takich zdań jak „Myślała, że żołądek  wyskoczy jej tyłkiem.” jest tu pełno. No i bardzo oryginalny sposób przedstawiania imion. W jednym zdaniu pielęgniarka to pielęgniarka, zaś w następnym nazywa się Maya. Wtedy jest moment, kiedy Czytelnik się zastanawia o kogo chodzi, a dopiero później zdaje sobie sprawę z tego, że pielęgniarka i Maya to te same osoby. Oryginalnie, nieprawdaż?

Bohaterowie nie są wyszukani, po prostu czarno białe postacie, o których się zapomni kilka dni później. Eva jest najbardziej nieogarniętą dziewczyną jaką znam, a sposób jej postępowania przypomina zachowanie małego dziecka. Zaś Alek to dopiero jest coś. Nieśmiertelny Tartaru, 23 letni młodzieniec, który od dawna ćwiczy i łapie demony, nie potrafi skorzystać z windy. Naprawdę? Czasami miałam wrażenie, że Kristin Cast stara się zrobić z niego „głupka” który ma jakieś problemy. Nikt nie jest dopracowany, postacie są po prostu wplątanie w historię, a Czytelnik zupełnie nic o nich nie wie. I tym sposobem znalazła się kolejna rzecz do poprawki. 

Naprawdę staram się znaleźć jakąś pozytywną cechę, ale gdy coraz dłużej się nad tym zastanawiam, to wydaje mi się, że jej nie ma. Treść jest średnia, sposób pisania nie „powala na kolana”. Do tego autorka upodobała sobie tworzenie brutalnych i krwawych scen. Niekiedy naprawdę było mi niedobrze. Nie licząc okładki, która jest niesamowita, reszta nadaje się do poprawki. Na miejscu Cast zostawiłabym prolog, ewentualnie pierwszy rozdział i resztę napisała od początku. Nie jestem zadowolona z efektu jaki powstał, a historia naprawdę ma potencjał. Szkoda tylko, że nie jest wykorzystany. 





4/10





„Kobiety bywają wojownikami na wiele różnych sposobów.”




Uciekinierzy



Dziękuję portalowi Papierowy Pies za którego możliwością mogłam odwiedzić Tartar!

9 komentarzy:

  1. Z serii Dom Nocy czytałam chyba tylko jedną książkę, ale jakoś niespecjalnie byłam pod wrażeniem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię Dom Nocy, choć nie jest wybitny... Szkoda, że Bursztynowy Dym rozczarowuje:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Bursztynowego Dymu jeszcze nie czytałem, może kiedyś...
    Bardzo dobra recenzja :), pięknie opisujesz wady książki. Nie śledzę na bieżąco twojego blogu, ale myślę że pora to zmienić.

    Mogłabyś napisać czy masz w zwyczaju przestawać czytać książkę, gdy dotrze do Ciebie że jest ona kompletnym dnem? (np. ocena 1,2,3). Ja osobiście nie przestaję, chodź nie raz mam wielką ochotę...

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam również do mnie do nowego konkursu i nowych recenzji:
    http://strefatrelaksu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa :)
      Nawet jeśli jest kompletnym dnem, czytam ją do końca. Mimo tego, że niekiedy strasznie się przez to męczę, moja ciekawość nie pozwala mi nie poznać zakończenia ;)

      Usuń
  4. Miałam ochotę przeczytać tę książkę głównie ze względu na ciekawą okładkę i intrygujący tytuł, ale po Twojej recenzji odechciało mi się. ;/

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, uwielbiam mitologię, miałam nadzieję na coś ciekawego :( Ale z drugiej strony Twój tekst zachęcił mnie jednak do przeczytania „Domu nocy". Dobrze, że mam pierwszy tom na półce.

    Druga Strona Książek

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam autorkę i książki o tej tematyce. Dziwię się, że nie jest to kolejna dobra pozycja:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię Dom Nocy, choć jestem w plecy z dwoma ostatnimi tomami. Pewnie gdybym teraz zabrała się za całą serię od początku, zmieniłabym zdanie. Jestem jednak ciekawa, jak zareagowałabym na „Bursztynowy dym” albo inną książkę którejś z autorek :) Ta zapowiada się dosyć dobrze, więc może w końcu jakaś młodzieżówka by mnie porwała?

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm Cast nie nalezy do wybitnych autorek, a jednak serię Dom Nocy przeczytałam cały. Czasem lubię się oderwać od rzeczywistości, a jej książki są na tyle lekkie, że świetnie się do tego nadają!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen