sobota, 18 lipca 2015

Wywiad z Clarissą Black - autorką "Klejnotów elfów"

Ostatnio na blogu mogliście przeczytać moją recenzję tej książki z niebieską okładką. Jeszcze nie wiecie o kogo chodzi? Oczywiście o jedyną w swoim rodzaju Clarissę Black - autorkę Klejnotów elfów. Zapraszam do lektury wywiadu :)
Enjoy!


Na początku wydaje się, że Kamienie elfów przedstawiają oklepane tematy - wampiry, elfy i wilkołaki. Jednak wprowadziłaś także kilka nowych rzeczy, które nadały temu świeżość. Jak na to wpadłaś?
Właściwie Cathy i Angelo mieli być na początku, jak to stwierdziłaś, oklepani. Emotikon smile Ale stwierdziłam, że fajnie by było wprowadzić odrobinę świeżości. Cień wymyślił się sam, jeśli można to tak ująć. Emotikon smile Któregoś wieczoru zaczęłam się zastanawiać, co takiego mogłoby kryć się w mroku i w jaki sposób polować. I tak od pytania do pytania powstał zarys nowej rasy. Pomyślałam, że warto by ją wprowadzić do książki. Jeśli chodzi o centuri, sama chciałabym umieć bawić się elektrycznością i to chyba właśnie źródło :) Moje elfy też nie są w sumie takie.. 'mainstreamowe'. Ale nie chciałam, żeby kojarzyły się choćby z elfami Tolkiena. O sidhe trochę więcej będzie się można dowiedzieć w następnej części.

W sumie tworzenie własny ras też należy do najprostszych zadań. Już wiemy jak zrodziły się Cienie, centuri i sidhe. A co z iari? Kim oni konkretnie są?
Można powiedzieć, że iari to dalecy 'kuzyni' centuri. Obie te rasy potrafią tworzyć elektryczność i ją kontrolować. Z tą różnicą, że iari czerpią moc zarówno z pola magnetycznego (jak centuri), jak i z energii słońca. I potrafią robić sztuczki z Projekcją. Projekcja to nic innego, jak kula plazmy, szczególnie przydatna przy walce z Cieniami, ze względu na to, że je osłabia. :) Jest jeszcze jedna różnica między centuri, a iari. Ci drudzy wyglądają nieco inaczej. Ich oczy są jaśniejsze, niż u przeciętnego człowieka, a kolor ich źrenic nie jest czarny, ale również jasny. Dla przykładu źrenice Iana, przyjaciela Cathy miały kolor zbliżony do cappuccino :)

Czy niektóre stworzone przez ciebie postacie, odzwierciedlają realną osobę? Wzorowałaś się na kimś?
Właściwie są dwie takie postacie. Pierwsza to Catherine, której nie udało mi się całkiem odizolować swoich własnych przeżyć. Chociaż myślę, że nie wyszła na tym źle. Emotikon smile Drugą postacią jest Lexi, książkowy klon mojej przyjaciółki o tym samym imieniu. Emotikon smile Poza postaciami jest też kilka miejsc, które istnieją naprawdę i dialogi, które rzeczywiście zostały wypowiedziane (oczywiście w gronie przyjaciół).

Skąd  ja to znam... ;) I pytanie które od dawna mnie męczy. Dlaczego zdecydowałaś się umieścić akcję książki poza Polską? Dlaczego angielskie imiona, a nie polskie? Dla mnie to jest ogromny plus, ale niektórzy nie potrafią tego zrozumieć.
Można powiedzieć, że miejsce akcji to kaprys. Starałam się, żeby nazwy miast nie były nazwami rzeczywistych aglomeracji (w ostateczności niezbyt dużych i popularnych ). Kraj specjalnie nie został sprecyzowany, czytelnik może sam wymyślić, czy woli mieściny w Wielkiej Brytanii, Ameryce, czy gdzieś indziej :) Natomiast do imion angielskich mam szczególną słabość, stąd taki właśnie wybór.

Czytelnik ma wrażenie, że w Klejnotach elfów rozwija się wątek miłosny, którego... tak naprawdę nie ma. Stało się to za sprawą zmiany zdania, czy od początku do tego zmierzałaś - przygoda zamiast (typowej i przewidywalnej) miłości?
Tak, taki był zamiar :) Sama nie przepadam za przesłodzonymi wątkami miłosnymi, przewidywalnymi do
bólu. Pomyślałam, że ciekawiej będzie, jeśli między dwójką głównych bohaterów lekko zaiskrzy.. ale nie przerodzi się na razie w nic więcej. W końcu Angelo jako Cień nie rozumie takich uczuć jak miłość, zwyczajnie nie wie, czym ona jest. Jego zachowanie w stosunku do Cathy jest najpierw powodowane chęcią współpracy, później zaczyna się do niej w pewien sposób przywiązywać (jak do pobratymców w jego dawnym klanie). A potem zaczyna się z nim dziać coś, czego on sam nie potrafi zrozumieć. Jakby zaczynał pojmować, czym tak naprawdę są ludzkie "uczucia wyższe". Ale z kolei Cathy zdaje sobie sprawę, że bycie razem byłoby udawane, właśnie ze względu na naturę Cienia.

Może na chwilę zboczmy z tematu samej powieści, a skupmy się na autorce. Kim właściwie jest Clarissa Black?
Obawiałam się tego pytania :D Tak na poważnie... Clary to trochę wredna, czarnowłosa studentka filologii angielskiej, która uwielbia pisać, szczególnie przy akompaniamencie metalu symfonicznego :D Tak między nami mogę dodać, że data wydania książki pokrywa się z datą rozpoczęcia mojej matury ;) Poprawki naniesione przez korektora sprawdzałam na zmianę z nauką. Muszę przyznać, że nieźle się przy tym bawiłam!

Co lubisz robić oprócz oczywiście pisania? Oglądać filmy, czy może komponować muzykę?
Muzyki zdecydowanie wolę słuchać  ;)  Uwielbiam czytać, szczególnie fantastykę i horror. Tylko czekam na koniec sesji, żeby dobrać się do mojej biblioteczki ! Takie rzeczy jak taniec i teatr (od strony sceny, nie widowni ;) )  również mnie interesują. Ah, i oczywiście moja kochana astronomia!

Czy oprócz Klejnotów elfów zamierzasz napisać coś innego?
Jeśli chodzi o inne książki.. to mam zaplanowaną kontynuację Klejnotów elfów. Właściwie będzie to seria, nad którą pracuję od chwili wydania pierwszej części. Zaczęłam już spisywać początkowe rozdziały części drugiej, zarys całej fabuły mam już (praawie) obmyślony. 

W takim razie czekamy na kontynuację! Dziękuję za wywiad :)
Również dziękuję, było mi bardzo miło :)

1 komentarz:

  1. Ach, będzie kontynuacja! ;) Niezmiernie się cieszę, bo Klejnoty elfów mnie pochłonęły i chcę więcej ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen