niedziela, 12 lipca 2015

Clarissa Black - Klejnoty elfów



Tym razem ty zostałeś wytypowany, aby przeprowadzić negocjacje z Cieniami. Przed tobą zasiada przywódca klanu, za nim stoi dwóch jego towarzyszy, a pozostałych pięciu siedzi przy stole. Wszyscy mają utkwiony w tobie wzrok. Powoli zaczynasz mówić, tłumaczyć do czego zobowiązuje Kodeks. Przywódca klanu patrzy na ciebie aroganckim spojrzeniem. Nie jest przekonany. Znów zabierasz głos, tym razem starając się mówić twardym, nie do podważenia tonem. Nagle jeden z nich się na ciebie rzuca. Używasz swoich mocy i czym prędzej stamtąd uciekasz. Nie chcesz skończyć jako ich przekąska. Nigdy więcej nie pójdziesz na żadne negocjacje.

Od setek lat toczy się walka między dwiema organizacjami skupiającymi nadnaturalne istoty: służącą dobru Gwardią i opowiadającym się po stronie zła Zakonem, które pragną posiąść kamienie dające potężną moc. Gdy jeden z nich dostaje się w ręce Zakonu, staje się jasne, że Gwardia musi zrobić wszystko, by odnaleźć ten drugi, od dawna zaginiony. Czas ucieka, a stawka jest wysoka...

Bardzo potrzebowałam lekkiej  odstresowującej lektury, najlepiej z wilkołakami, wampirami i super mocami. I wtedy sobie przypomniałam o Klejnotach elfów leżących na półce i czekających na swoją kolej. Wzięłam je ze sobą na plażę kiedy byłam na wycieczce klasowej i trudno było mi się oderwać! Jak wiecie, nie przepadam za powieściami polskich autorów, ale, nie wiem w jaki sposób, większość fantastyki jaką czytam właśnie naszego rodzimego autora okazuje się dobrą, a nawet bardzo dobrą powieścią. Żałuję, że Klejnoty elfów są tak małą i cieniutką książką. A dzieje się tu tyle, że odkąd ją skończyłam, wiercę się nerwowo i nie mogę się doczekać premiery drugiej części, na którą niestety sobie poczekam.

Clarissa Black jest młodą osobą, co odzwierciedla się w powieści. Podczas czytania, od razu widać, że pisała to początkująca studentka, a nie pani na emeryturze. Nie jest to minusem, wręcz przeciwnie. Dzięki temu Klejnoty elfów czytają się praktycznie same. Jestem pewna, że strony są źle ponumerowane, bo jak w pewnym momencie można być na 20 stronie, a chwilę później na 70? Język jest lekki, przyjemny w odbiorze. Prawdę mówiąc, na początku trudno mi było poznać, że jest to debiut. Jestem przekonana, że Clarissa dużo ćwiczyła, zanim zabrała się za pisanie Klejnotów. To naprawdę widać.

Jeśli mowa o postaciach, to niektórzy bohaterowie lekko mnie denerwowali. Cathy polubiłam, ale zauważyłam, że wyjątkowo często lubi mdleć. A nad Angelo się wprost rozpływam. Chociaż dziwi mnie, że tak szybko zaufał dziewczynie. Bohaterów jest tu naprawdę od groma i trudno wszystkich spamiętać. Jednak najważniejsze jest, żeby pamiętać głównych bohaterów, z resztą da się jakoś radę. Mimo tego, że postaci jest naprawdę dużo, autorka wykreowała każdego inaczej, każdemu poświęciła odpowiednią ilość czasu. Są oni barwni, odważni i przyjaźni. No i każdy ma  w sobie cząstkę magii.

Klejnoty elfów są dobrą i ciekawą fantastyką. Żałuję, że taką krótką, ale gdyby trwało to dłużej, byłoby za bardzo przerysowane. Wydaje się, że fabuła jest oklepana, w końcu mamy tu stworzenia nadnaturalne, jakiś problem, ale mimo tego, Klejnoty elfów wnoszą coś nowego, świeżego do literatury fantastycznej. Wbrew wszystkiemu, nie przewidziałam prawie nic, co jest wielkim plusem. Niekiedy podczas czytania zamierałam, a przed zaśnięciem zastanawiałam się nad losem bohaterów. Ja chcę więcej, naprawdę. Angelo jest postacią niezwykłą, taką, której nigdzie więcej nie spotkacie. Cathy jest osobą naprawdę nie z tej planety. Clarissa Black naprawdę się napracowała przy tworzeniu Klejnotów elfów i dzięki temu okazały się one świetną lekturą na upalną pogodę lub na podróż. Chyba powoli zaczynam się przekonywać do polskich autorów.




7/10




„I nagle w jej głowie pojawiła się myśl, która zmroziła ją do szpiku kości. Angelo był Cieniem. A Cienie nie mogły kochać. Nie szczerym uczuciem. A jeśli nie uczucie popchnęło go do tego, co właśnie robił, to co?”



 
Klejnoty elfów





Za możliwość dołączenia do Gwardii dziękuję autorce!

3 komentarze:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do przeczytania jej. Wydaje się bardzo ciekawa i może przypaść mi do gustu :)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka! To jeszcze raz ja. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award http://alejaczytelnika.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award-2-3-i-4.html :)

      Usuń
  2. O kurcze, tak mnie zaciekawiłaś tą recenzją, że i ja chcę to przeczytać! Też zazwyczaj unikam polskich autorów ale niedawno także trafiłam na świetną książkę naszej rodzimej autorki.
    Jeśli tylko będę miała okazję, to po Twojej pozytywnej opinii z chęcią sięgnę po Clarissę Black :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen