wtorek, 28 października 2014

Rebecca Donovan - Powód by oddychać

Czasami zastanawiasz się, jak by to było, gdybyś ujawniła swój największy sekret światu. Nie raz przechodziło ci to przez myśl, ale to jest najgorsze co mogłabyś w tym momencie zrobić. Już nie myślisz o sobie, tylko o swoich ukochanych kuzynach. Co by się z nimi stało, gdyby wszystko wyszło na jaw? To jest w tej chwili najważniejsze. Oni. Gdyby nie to, już dawno poszłabyś z tym w odpowiednie miejsce. Przynajmniej tak myślisz.

Gdy Emma wraca do miejsca, które nazywa domem, bo nie ma żadnego innego, o którym mogłaby tak myśleć, nigdy nie wie, co ją tam spotka. Tylko wyzwiska? A może bolesne uderzenia? Ile kolejnych ran i siniaków będzie musiała skrywać pod długimi rękawami? Dlatego Emma nie ma przyjaciół i robi wszystko, by mieć jak najlepsze wyniki w nauce – marzy o dniu, w którym będzie mogła wyrwać się z tego piekła. Tylko jedna osoba zna jej tajemnicę. Ale jest jeszcze ktoś, kto bardzo pragnie się do niej zbliżyć. Emma jednak za wszelką cenę chce tego uniknąć. Chociaż to rozrywa jej serce na kawałeczki.

Powód by oddychać, to książka o której usłyszałam dopiero przed premierą, sama nie wiem dlaczego dopiero teraz. Sugerując się tytułem, okładką i stwierdzeniem na okładce („Emocjonalnie intensywna i chwytająca za serce”) uznałam, że z chęcią ją przeczytam. Potrzebowałam czegoś lekkiego, i zarazem czegoś co naprawdę mnie poruszy. Sięgając po nią nie spodziewałam się aż tak dobrej książki. Ta powieść jest do bólu realna, co w sumie jest plusem. Jeśli mamy pisać młodzieżówki, to nie powinniśmy wymyślać rzeczy nie z tej planety, takich jak idealne życie, zero kłótni, i mnóstwo pieniędzy. To nie jest baśń, a książka, o czym należy pamiętać.

Przeczytałam, odłożyłam i nadal dzień w dzień myślę o tej książce, o tych rzeczach które mną wstrząsnęły. Nie rozumiem, jak można traktować tak drugiego człowieka. Mówimy tutaj o powieści, ale nie można zapominać, że takie sytuacje dzieją się naprawdę. Powód by oddychać, to naprawdę wzruszająca książka i jestem nią totalnie zauroczona. Powieść jednak nie jest tylko i wyłącznie przepełniona złymi rzeczami, ale jest też pełno pozytywnej energii! Rebecca Donovan bardzo realistycznie i momentami naturalistycznie oddała sceny znęcania się i przemocy. Chociaż wbrew wszystkiemu, ta książką mogła by być jeszcze lepsza.

Język którym posługuje się autorka bardzo mi się podoba. Jest on łatwy, przez większość opowieści delikatny, emocjonalny. Nie wygląda to na debiut, chociaż nim jest. To jest naprawdę niezwykłe, kiedy autorka w debiucie szczyci się tak pięknym i płynnym stylem, jak w tym przypadku.
Oprawa graficzna tak jak wspominałam wyżej, jest naprawdę niesamowita. Okładka idealnie pasuje, dobrze odwzorowując nastrój książki. Każdy rozdział ma nazwę, co odrobinę pomaga nam się domyśleć co w nim będzie.

Bohaterowie są idealnie wykreowani, ale mamy niemałe problemy, żeby się z nimi utożsamić, zwłaszcza z Emmą. Nie rozumiem jej postępowania, i dlaczego robi tak a nie inaczej. Tym bardziej nie rozumiem Carol. Nadal zastanawiam się, co ją skłoniło do tego co robi. Są inne sposoby, nie trzeba od razu się na kimś wyżywać. Emma, a dokładnie Emily, Thomas jest idealną uczennicą, ma idealne oceny, ale jej życie jest zupełnie inne. W domu przeżywa niemały stres, a w dodatku nie może wyżalić się swojej przyjaciółce Sarze, bo wtedy miałaby „przechlapane”.  Gdy w końcu poznaje chłopaka, Evana Mathewsa, który zdaje się być wyjątkowy i perfekcyjny, jej życie wywraca się do góry nogami. Chłopaka polubiłam i to bardzo, ale chyba jako jedynego mężczyznę w tej powieści. Na resztę po prostu brak mi słów.

Choć odniosłam wrażenie, że autorka wyjątkowo lubi wyżywać się na Emmie, przypisując jej taki los a nie inny, jestem zachwycona. Z niecierpliwością czekam na następną część, mając nadzieję, że będzie równie dobra (ale jeśli będzie lepsza, to też będzie okej).





8/10





„Nie zniechęcały go ani moje obcesowe odzywki, ani zdawkowe odpowiedzi. Nie chciałam, żeby zwracał na mnie uwagę, i sama z marnym skutkiem próbowałam go ignorować. Ale  był coraz bliżej, wiedział o tym i najwyraźniej go to bawiło.”




 Oddechy


Za znalezienie powodu by oddychać dziękuję wydawnictwu Feeria Young!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen