środa, 8 października 2014

C.J. Daugherty - Wybrani



Rodzice znów wołają cię na dół do salonu. I znów prawią ci kazanie jakie to było nieodpowiedzialne z twojej strony. Ale tym razem coś się zmienia. Poniesiesz poważniejsze konsekwencje niż sprzątanie parku. Zostajesz wysłana do Akademii Cimmeria o której nigdy nie słyszałaś.
Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?

Ostatnio zauważyłam, że motyw szkół w książkach jest coraz częstszym zjawiskiem. Powiem tak: nie przeszkadza mi to, o ile książka jest dobrze napisana. I właśnie tacy są Wybrani. Może mała ciekawostka? Ta książka powstała w wyniku wyzwania. C.J. Daugherty założyła się ze swoim mężem, że nie uda się jej napisać książki, ale partner był pewny, że się uda. Nie powiem, że na pierwszy rzut oka nie można uznać, że Wybrani powstali w wymuszony sposób. Wyróżnia to się bardzo. Kilka pierwszych rozdziałów jest pisanych na siłę, więc także nieprzyjemnie się je czyta. Ale później wszystko drastycznie się zmienia. Jakby tego było mało, w jednej chwili jestem na stronie 50, a za chwilę na 150. Wybrani dosłownie czytają się sami.

Książka jest naprawdę niesamowita. Autorka doskonale poradziła sobie z kreowaniem wątku kryminalno-politycznego i do tego przez prawie całą książkę przewija się tajemnica. Nikt nic nie mówi, a jak już zaczyna - to kłamie. Dzieją się różne dziwne rzeczy, ale wbrew wszystkiemu, nikt nie zwraca na to szczególnej uwagi oprócz Allie, która także stara się pominąć zaskakujące wydarzenia, ale nie udaje jej się to. Sama już za tym nie nadążam. Po rozwiązaniu jednej zagadki, pojawia się następna. I tak w kółko. Ale szczerze mówiąc, jest to bardzo miłe zastanawianie się i rozmyślanie o tym.

Kunszt pisarski C.J. Daugherty jest na naprawdę niesamowity. Lekki, odrobinę potoczny, co nadaje książce świeże spojrzenie, i co najważniejsze prosty, bez żadnych skomplikowanych słówek. Wbrew wszystkiemu Wybrani nie są przewidywalni. No może w niektórych oczywistych kwestiach, ale reszta to dla czytelnika niebadana przestrzeń. Wszystko jest spójne, odrobinę nierealne a akcja wartka.

Bohaterzy to istna paleta kolorów. Dopracowana paleta. Wszyscy bohaterowie są dopracowani w każdym calu, każdy jest na swój sposób wyjątkowy. Allie mnie zdziwiła. Na początku jest buntownicza, zupełnie inna od innych bohaterek. Ale później zmienia się w płaczliwe dziecko. Sporym minusem było bardzo irytujące "liczenie" kroków, oddechów i tym podobnych rzeczy przez główna bohaterkę. Za każdym razem kiedy znów zaczynała to robić, zastanawiałam się czy nie pójść w jej ślady i nie zacząć głęboko oddychać, żeby się uspokoić. Allie zmieniła się zdecydowanie na gorsze. Na początku Sylvian wydawał mi się idealny. Ale na kolejnych stronach coraz bardziej robił się dziwny, a ja coraz bardziej przestawałam go lubić. Z Carterem było zupełnie na odwrót. Co prawda, każdy bohater był na swój sposób dziecinny, ale najbardziej to się wyróżniało u Allie i Cartera, czasami także u Sylviana. Bohaterowie nie są wprowadzani stopniowo (a szkoda), tylko Daugherty zrzuca na nas szóstkę postaci na raz i po chwili się nie orientujemy kto kogo nienawidzi a kto się w kim kocha. No i czym była by taka książka bez kolejnego trójkąta miłosnego?

Okładka nie jest najpiękniejsza, sama bym po tą książkę nie sięgnęła gdyby nie to, że odstałam ją na urodziny i „polecajkę” w postaci Eweliny Lisowskiej. Szata graficzna ładna, ale okładka zdecydowanie nie pasuje. 
 
                Wybrani wywarli na mnie duże wrażenie jak i zaskoczenie. Co mogę powiedzieć? Jeśli chcecie się trochę odprężyć przy wieczornej lekturze w jesienne wieczory serdecznie polecam Wybranych. Ale gdy wszyscy kłamią komu zaufasz…?



7/10



„Musiała temu po prostu stawić czoła, przypominając sobie starą zasadę: "Jeśli nie masz do powiedzenia niczego miłego, milcz""



Nocna Szkoła
Wybrani | Dziedzictwo | Zagrożeni | Zbuntowani | Endgame

4 komentarze:

  1. Ciągle mi nie po drodze z tą serią. Widzę reklamy, polecajki i szum wokół premiery, ale ta okładka... No co, wzrokowiec jestem. :) Myślałam, że to typowa młodzieżówka - na taką się wydaje - ale chyba się mylę, hm? Czuję się zachęcona tym brakiem przewidywalności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze kiedyś sprawdzić tę serię... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę i pamiętam, że po zakończeniu lektury miałam ogromna ochotę zabrać się za drugą część. A że jej nie miałam, więc tego nie zrobiłam i tak zatrzymałam się na niej na razie. Ale również mogę ją polecić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam serię ze słyszenia już od dawna, jednak nigdy nie miałam okazji, aby ją przeczytać. A teraz nie wiem czy tak naprawdę chcę :) Chyba takie klimaty to nie dla mnie w tym momencie ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen