niedziela, 4 maja 2014

Karolina Wojtaszek - Ogniste skrzydła



Problemy. Każdy je ma, mniejsze czy większe. Udowodnione czy nie. Można starać się dążyć do czegoś co nie jest naszym przeznaczeniem, krocząc w zupełnie inną stronę niż się powinno. Można starać się uciec od problemu, co ci się drogi Czytelniku, nie uda. Trzeba zatrzymać się na chwilę, i spróbować sobie z tym poradzić, a nie brnąć w to dalej. Należy sobie zdać sprawę z tego, że nie tędy droga.

Viktoria jest typową nastolatką, z typowymi problemami. Ma przyjaciela Mateusza, ojca. Jej życie się zmieniło odkąd matka i starszy brat zostali porwani. Dziewczyna stara się wrócić do normalności, ale niekoniecznie jej się to udaje. Lecz ona nie wie, że żyje w dwóch wymiarach. W każdym z nich ma swojego wojownika. Czy zda sobie sprawę z grożącego jej niebezpieczeństwa? Czy poradzi sobie ze swoim nietypowym pochodzeniem? Czy zda sobie sprawę jaka jest naprawdę?

Chińska mitologia, to jest rzecz niezbyt znana, mało kto ją kojarzy. Ja sama do tej pory się z nią nie zetknęłam. Aż do tej pory. Nie spodziewałam się, że to może być tak ciekawe! Może nie tyle w Ognistych skrzydłach, ale na przykład w Wikipedii. Mitologią się interesuję od dłuższego czasu, ale wiedziałam tylko, że jest grecka mitologia. Nie spodziewałam się, że jest tego więcej. W każdym razie wróćmy do tematu. Mitologia to rzecz naprawdę ciekawa, ale bez najmniejszego wyjaśnienia, osoba taka jak ja, czyli dziewczyna która nigdy nie pogłębiała tego tematu może się pogubić. I to bardzo. Cieszę się, że Karolina Wojtaszek użyła chińskiego motywu, ale niestety nie pomyślała o tym, że nie wszyscy wiedzą co, gdzie i jak.

Do książki podeszłam z optymizmem, nie licząc na wielkie „wow” bo z reguły debiuty nie są takie „mega odlotowe”. Lecz z każdą stroną, mój zapał opadał, coraz mniej przyjemności sprawiało mi czytanie tej książki. Widać, że autorka nie starała się wcześniej dopracować swojego stylu. Kolejnym minusem jest minimalne opisywanie akcji. Coś, co inny  autor napisał by na stronę, dwie, Karolina mieści to w jednym zdaniu, co w tym wypadku jest najgorszym pomysłem na jaki mogła wpaść. Mimo tego, że za dużo to niezdrowo, to jeśli jest za mało, to jeszcze gorzej. Mimo tego, że niby cały czas coś się dzieje, tak naprawdę wieje tu nudą, a dużo rzeczy jest przewidywalnych aż do bólu. I do tego przez większość książki dominują same dialogi. Ugh!

Jeśli chodzi o postacie, to zacznijmy od pierwszej rzeczy, a mianowicie połączenia imienia Wiktoria oraz Victoria. Albo jedno, albo drugie! Główna bohaterka – Viktoria – niesamowicie mnie irytowała. Jej postać jest głupiutka, dziecinna i aż za bardzo ufna. No a teraz najlepsze! Nic innego nie robi tylko cały czas mdleje! Postacie chłopaków są również bardzo irytujące. Mateusz nie może się zdecydować, czy jest miły, zakochany, wredny czy nie wiadomo jaki. Za to Roger, przez praktycznie całą powieść jest bardzo arogancki, i nagle jak za dotknięciem magicznej różdżki staje się tak bardzo opiekuńczy… Warto wspomnieć, że chłopak nie ma nic innego do roboty tylko „wyrzuca z siebie wiązankę niezłych przekleństw”. Jakby tego było mało, Karolina cały czas używa skrótów od imion.

Ogniste skrzydła są maciupeńką powieścią, która nie jest nie wiadomo jaka interesująca. Chociaż ogólny zamysł był bardzo ciekawy, wykonanie jest okropne. Mimo tego, że przy korekcie pracowały trzy osoby, jest sporo błędów językowych, które bardzo denerwują. Akcja pędzi z zawrotną prędkością, nie zwracając uwagi na to co potrzeba. Ta powieść to wymieszanie kilku innych historii, z których powstał jeden wielki bałagan. Nie mam bladego pojęcia czy pokuszę się o następną część. No chyba, że autorka włoży w to jeszcze więcej pracy i dopracuje szczegóły.



„-Zaatakował cię wampir?- zmartwił się. Następnie przybrał śmiertelnie poważną minę. -W takim razie możesz być pewna, że cały miejski klan tych padalców może się już uważać za martwy.”




4/10





Miasto Aniołów
Ogniste skrzydła | Skrzydła wiatru | ??? | ???




Za możliwość odwiedzenia Miasta Aniołów dziękuję autorce!

7 komentarzy:

  1. Widzę, że nie tylko mi się nie spodobała ta książeczka. Moim zdaniem mitologia chińska była w ogóle nie wyjaśniona i ja jako osoba nieorientująca się w niej nie wiedziałam, o czym czytam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejna negatywna recenzja na koncie tej książki ;) (czytam te wszystkie, żeby w końcu znaleźć pozytywną, ale wiem, że i tak nie przeczytam)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z poprzedniczką, same negatywy ;D Ale mam nadzieję, że autorka nadrobi braki, w końcu ma tylko 21 lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę na oczy, ale chyba nic, czym bym się przejmowała. Może jednak następne części nadrobią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciągle czytam częściowe albo negatywne opinie na temat tej książki, jeszcze zastanowię się nad jej przeczytaniem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że mamy podobne odczucia co do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. I ja również nie spotkałam się z pozytywną opinia na temat tej książki, ale w przeciwieństwie do innych... z chęcią bym do niej zajrzała :) Tak na przekór i z ciekawości:)

    Pozdrawiam i witam. Na pewno będę tutaj częściej zaglądała:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen