niedziela, 22 grudnia 2013

Liz Braswell - Dziewięć żyć Chloe King. Upadła


W twojej głowie pojawia się myśl. "Czas się zabawić". Powolnym krokiem podchodzisz do balkonu. Najpierw stawiasz jedną stopę na balustradzie, a później drugą. Spoglądasz w dół. W twoich oczach pojawia się strach. Powtarzasz sobie, że nic się nie stanie. Z twojego gardła wydobywa się krzyk zadowolenia, który po chwili przechodzi w przeraźliwy pisk, a ty lecisz w dół. W dół z piętnastego piętra. Wiesz, że to już koniec. Zamykasz oczy, i uderzasz o twardą powierzchnię. Czujesz się tak, jakby wszystkie twoje kości były pogruchotane. Pojawia się także jeszcze jedno uczucie. Tak jakby coś się porywało. Otwierasz oczy, a w twojej głowie kołuje się myśl "Czemu żyję? Jakim prawem?".

Chloe King, to normalna nastolatka. Normalna nastolatka z normalnymi problemami. Chyba. W dzień jej szesnastych urodzin wszystko diametralnie się zmienia. Po upadku z najwyższego okna wieży Coit Tower dziewczyna powinna nie żyć, a jednak. Od tej pory nic nie jest takie samo. Chloe zrobi wszystko żeby odkryć prawdę. Musi się pospieszyć, bo jej prześladowca cały czas czai się w cieniu, i czeka na odpowiedni moment żeby zaatakować. Ale nastolatka ma tylko dziewięć żyć... Czy to wystarczy?

Na Dziewięć żyć Chloe King czaiłam się odkąd została zapowiedziana. Nie wiem czy to przez okładkę, czy przez opis, ale wiedziałam, że muszę to przeczytać. Jednak naprawdę myślałam, że będzie to coś lepszego. Spodziewałam się czegoś wybitnego, a spotkałam... coś. Już gdy patrzyłam na recenzje innych, zaczęłam mieć wątpliwości, ale ja mam swoje zdanie. Ta książka jest kolejną książką, w której nie doszukałam się sensu, a przy jej czytaniu mój mózg był w stanie spoczynku.
Liz Braswell miała naprawdę dobry pomysł, ale brakuje mi jego dobrego zrealizowania. Mi osobiście ta książka odrobinę przypominała film „Kobieta Kot”. I tu i tu, główna bohaterka upada z niemałej wysokości. Jednak różni się to, że  Patience zostaje ocucona przez koty, a Chloe z tymi „mocami” się urodziła. Wiele wątków było przewidywalnych, a akcja nudna.

Ogólnie nie przeszkadzają mi przekleństwa w książkach, ponieważ wiem, że czasami trzeba coś takiego napisać. Ale w Dziewięciu życiach Chole King, to słownictwo zostało nadużyte, tym bardziej, że książka wydaje się skierowana do młodzieży 14 i wyżej. Co powiecie na "Jeśli jestem superbohaterką, rozmyślała leniwie Chloe, to powinnam sobie zorganizować jakieś lepsze ciuchy. Bardziej obcisłe. Z lycry. Top bez rękawów i obcisłe spodnie. A swoją drogą, ciekawe, gdzie superkobiety trzymają zapasowe tampony.". Powiedz mi Czytelniku, jeśli Chloe uważa się za superbohaterkę, to czemu ta superdziewczyna tak późno zauważa swoje zdolności? Czy to nie jest dziwne, że zasuwasz jak strzała, w ogóle się nie męczysz i skaczesz po dachach oraz maskach samochodów? Dla niej widocznie nie.

Najbardziej zdenerwowało mnie to, że autorka nie podała praktycznie żadnych szczegółów odnoście postaci. O głównej bohaterce wiemy tyle, że nazywa się Chloe King, jest blondyną, oraz, że jest rozwydrzona, samolubna i nieodpowiedzialna. Niekiedy takie dziewczyny wychodzą super, ale trzeba mieć to tego talent. O jej przyjaciołach wiemy jeszcze więcej! O Amy aż tyle, że jest przyjaciółką Chlo i jest samolubna. O Paul’u nie wiemy nic. Acha! Najlepsze było, to, że autorka bardziej zwróciła uwagę do tego, jak postacie są ubrane, niż do tego jak wyglądają. Brawo!

Okładka jest prosta i nawet ładna, tym bardziej w porównaniu do angielskiej wersji. Mimo tego, że książkę czyta się szybko, nie polecam. Jest ona bardzo przewidywalna, jak i w wątku nie ma nic ciekawego. Język mimo tego, że jest prosty i łatwy w odbiorze, jest on bardzo potoczny. Radzę zastanowić się wam trzy razy zanim sięgniecie po tą książkę, chociaż ja osobiście i tak spróbuję drugiej części, aby się przekonać czy Liz się czegoś nauczyła.



4/10



„Kto nie ryzykuje, ten przegrywa dwa razy”



Dziewięć żyć Chloe King
Upadła | Uprowadzona | The Chosen

4 komentarze:

  1. Trochę mnie zadziwiłaś tą recenzją. Jak do tej pory czytałam raczej same pozytywne recenzje. Tak jak Ty miałam na nią ochotę od początku zapowiedzi... I mimo wszystko sama chcę się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty mnie zdziwiłaś swoim komentarzem ;) Ja do tej pory widziałam same negatywne recenzje ;)

      Usuń
  2. Zaczynam się martwić, bo to już któraś z rzędu negatywna recenzja tej książki... "9 żyć..." czeka na mojej półce od kwietnia, chyba muszę zacząć czytać, żeby wyrobić sobie o Chloe opinię :)
    Pozdrawiam,
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka rzeczywiście nie jest bardzo dobra, ale nie jest też aż tak zła. Ja osobiście dość miło spędziłam przy niej czas, ale może to zależy też od podejścia. Nie oczekiwałam po niej nic ponad to aby była lekką lekturą na wieczór :P

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen