niedziela, 3 marca 2013

Alyson Noel - Na zawsze


Biegniecie do ‘ciemnej strony’ Summerlandu. Znowu spotykacie tą szaloną kobietę. Okazuje się, że ta owa kobieta jest Pią, jedną z sierot która została przemieniona VI wieków temu.  Wyruszasz w podróż, aby pomóc Lotos.



Dobrze napisane, ale na nerwy strasznie działa to że Damen i Ever, to się schodzą to rozstają… Dziwne (według mnie) zakończenie. Zamiast „I żyli długo i szczęśliwie”, jest coś zupełnie innego! Zaskoczyło mnie to, i w dodatku w dobrym znaczeniu.



Jednak wybrali nieśmiertelność duszy, zamiast ciał.

Dobrze wymyślone, widać że Alyson wczuła się w rolę. Wspaniałe pomysły, to są zalety autorki i samej w sobie książki. Zwłaszcza z tymi poprzednimi istnieniami. Adelina, paryżanka Evaline, Abigail, córka purytanina, rozpieszczona Chole, Fleur, muza malarza, nieszczęśliwa niewolnica Emala i wreszcie Ever…

W postaciach przypadło mi do gustu to, że są wierne i próbują osiągnąć jakiś cel. Dużo cech w postaciach. Nie są konkretne i dobrze. Za dużo równowagi, zepsułoby całą książkę. Trudno jest włożyć w książkę tyle serca. Ale tu to jest na 1oo%. Nie mogłam się doczekać aż koleżanka mi ją pożyczy. Było ultimatum. Albo oddasz tą książkę jak najszybciej, albo kłótnia. Musiałam czekać i czekać. No bo ona musiała ją skończyć. Ale się doczekałam. Książkę pokochałam od początku. Od pierwszego słowa. Następne ultimatum. Albo zakochuję się w tobie, albo obrażam się na autorkę, nie piszę recenzji, i wracam do życia codziennego. Ale Na zawsze rozkochała mnie w sobie. Gdybym miała stała by na najlepszej półce. Ma miłość zostanie ze mną. Ale szkoda że to już koniec…


Teraz będę rozważać zakończenie. Czekaj. Wróć. Będę wymyślać jakieś szalone, niestworzone zakończenia. N i e s t e t y.  W książce były momenty na których bardzo się zawiodłam. Ale moment. Jeden. Ukochany. Który tak mi się spodobał, że wybrałam go na prozę na konkurs recytatorski w mojej szkole. Ale co ja będę się rozpisywać o mojej szalonej acz kochanej szkole, gdzie chodzi moja chora na umyśle rodzinka ( czytaj : przyjaciele, inni uczniowie z mojej klasy ). Tak czy siak, do przeczytania książki skłoniła mnie moja przyjaciółka, i to że czytałam także inne części które przypadły mi do gustu.

Innym słowem książka bardzo mi się podobała. Na pewno kiedyś do niej powrócę. To moja BFF. Nie chcę obrażać innych książek, broń Boże! Tylko uznałam że na tyle mi się spodobała że mogę ją tak nazwać.  Akcja, w pewnym momencie przeciągnęła się tak, że w Summerlandzie minęło około tygodnia, a na ziemi pół roku. Więc nie mogę określić czy akcja była szybka czy wolna. My love forever.


Nie wiem jak to ocenić. Na zawsze nie jest do końca idealna, ale też nie beznadziejna…





9/10




Nieśmiertelni
Ever | Błękitna godzina | W cieniu klątwy | Mroczny płomień | Nocna gwiazda | Na zawsze







Coś ode mnie

Około 23 marca na blogu znajdzie się .... niespodzianka ;)

2 komentarze:

  1. Jakoś mnie do tej książki nigdy nie ciągnęło, ale skoro oceniłaś ją tak wysoko to jeszcze się nad nią zastanowię:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen