sobota, 9 listopada 2013

Cathryn Constable - Wilcza księżniczka


Sophie, jest osieroconą trzynastolatką która niepozornie uczęszcza do angielskiej szkoły dla dziewcząt. Nie ma rodziców, ani bliskiej rodziny. Mieszka u byłej koleżanki swojej mamy, która niezbyt za nią przepada. Mimo wszystko, jest jej dobrze i fajnie się bawi ze swoimi przyjaciółkami - mądrą Marianną, i modnisią Delfiną. Pewnego dnia, udaje jej się 'wygrać' wycieczkę do Rosji. Wycieczkę o której zawsze marzyła. Trafiają tam do złego pociągu, i zostają wyrzucone na przystanek który praktycznie nie istnieje gdzieś w rosyjskiej głuszy. Jednak z opresji ratuje je tajemnicza księżniczka Anna Wołkońska, która zabiera dziewczynki do swojego pałacu. Opowiada im o zaginionych brylantach, rodzinie Wołkońskch i bawi się z nimi. Lecz w nocy pod pałac przychodzą wilki, a księżniczka coraz bardziej interesuje się Sophie. Przyjaciółki zaczynają się bać...

Księżniczki też wszyscy kojarzą. No dobra, księżniczki księżniczkami, ale... WILCZE księżniczki?! To jest coś nowego, więc ogłaszam wszem i obec, że ktoś taki jest. Co mogę wam powiedzieć o samej w sobie książce? Może to, że po opisie i wykonaniu spodziewałam się czegoś lepszego? To na pewno. Odrobinę denerwowało mnie to, że przy niektórych Rosyjskich słowach nie ma przetłumaczenia na Polski. A jeśli jesteśmy przy Rosyjskim... Bardzo mi się podobało to, że w książce użyto odrobinę tego z lekka śmiesznego języka. Oczywiście wiązało się to z tym, że czytając Wilczą księżniczkę mogłam uczyć się narodowego języka Rosjan. Hmm... To na pewno coś wniesie. Kolejna dobra rzecz - na końcu książki znalazł się spis rozdziałów. Nie rozumiem. Jeśli są nazwy rozdziałów, to jest także spis. Rozdziały nazwy nie noszą i takiej informacji nie ma, a szkoda.

Jednak muszę przyznać, że Wilcza księżniczka to była też swojego rodzaju zagadka. Trudno było mi określić, czy to młodzieżówka, fantastyka czy może paranormal, jednak ta pierwsza kategoria była prawidłowa, chociaż wydaje się, że jest to książka dla młodszej młodzieży (10-13). Mimo to na książce się nie zawiodłam, oraz spędziłam z nią miły dzień. 
Wysyłam wielkie podziękowania dla korektora wydawnictwa Bukowy Las, że aż tak bardzo się postarał o brak błędów. Skaczę z radości pod sam sufit! Grafika za to jest śliczna, muszę to przyznać. Kocham fiolet, co po części wyjaśnia moje zafascynowanie okładką.

Wiecie czego nie lubię w postaciach? Jak zachowują się jakby były o wiele, wiele młodsze. Najczęściej słuchając wywodów tych dziewczynek miałam ochotę im powiedzieć (jak to zwykł mawiać mój znajomy) "do przedszkola"... To jest jednak prawda, bo cały czas używając wyobraźni wobec tej powieści wyobrażałam sobie małe dzieciaczki. W każdym razie powróćmy do kluczowego tematu, czyli charaktery postaci. Sophie jest bardzo młoda. I wystraszona. Wszystkiego się boi, a byle szmer powoduje w niej panikę. Jest okropnie łatwowierna, co znacznie ją 'osłabia'. Marianna zaś zawsze udaje tą wyniosłą, i górującą. Na początku nie zwracałam na to zbytniej uwagi, ale później to już zaczęło mi grać na nerwach. Delfina (to imię jest super!) jest zaś ekspertką jeśli chodzi o modę. Uważa, że jest lepsza od innych, dlatego, że... no właśnie... dlaczego? Tylko dlatego, że jest bogata? Jest odrobinę jak służka dla swojej matki, "bo mama kazała mi kupić to, i tamto i tak dalej". Iwan - wydaje się, że jest to sympatyczny facet. Znaczy pomyłka, wróć. Jest to bardzo sympatyczny facet, ale też jest bardzo łatwowierny wobec Anny Wołkońskiej. A jeśli jesteśmy przy Ance (heheszki) to teraz trochą ją obgadamy. Z początku bardzo ją lubiłam, ale okazała się wredną jędzą, która później oczekiwała pomocy.
Teraz tak patrząc na ten tekst o postaciach to aż łapie się za głowę! To się rozpisałam!

Ogólnie rzecz biorąc, Волк принцесса* nie jest książką z najwyżej półki, ale można się nią zadowolić, oraz fajnie spędzić czas. Odniosłam wrażenie, że Cathryn bardziej skupiła się na otoczeniu i innych pierdółkach niż na postaciach, co stanowi delikatny minus, aczkolwiek... Jest OK! Mam nadzieję, że autorka zabierze się za napisanie następnej części, ponieważ z chęcią dowiem się co tam u Sophie słychać ;)





6/10




"Jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, bo nie możemy być nigdzie indziej!"








Za możliwość odkrycia tajemnicy Wołkońskich dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!



_________________________________________________
* (z rosyjskiego - Волк принцесса = Wilcza księżniczka)

2 komentarze:

  1. Mimo wszystko, z chęcią zapoznam się z tą powieścią :) Chociaż przyznam, że od początku wydawało mi się, iż będzie to młodzieżowy paranormal romance :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam na nią chrapkę, ale nie wiem czemu kojarzy mi się z bajką "Anastazja":D Chyba przez tą Rosję.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen