środa, 16 lipca 2014

Katarzyna Berenika Miszczuk - Gwiezdny Wojownik



Rok 2463. Ziemia jest niemal całkowicie zniszczona. Zaraz po Wielkiej Wojnie Religijnej ludzkość opanowała szaleńcza moda na życie w kosmosie. Grupa śmiałków pod dowództwem komandora Wysockiego wyrusza statkiem kosmicznym Gwiezdny Wojownik na ważną misję ocalenia planety. Na księżycach Saturna i Jowisza rywalizują ze sobą dwa królestwa - Macrosoft oraz Epple. Po latach waśni i sporów zamierzają się zjednoczyć poprzez ślub księżniczki Macrosoft i księcia Epple. Ma to być największe wydarzenie od stu lat. Jednak załoga Gwiezdnego Wojownika nie zmierza w kierunku tych planet. Jej celem jest Satela, stacja krążąca wokół Marsa. Tyle że od początku nic nie idzie zgodnie z planem. Tuż po starcie okazuje się, że załoga zapomniała o zabraniu broni...

O Gwiezdnym Wojowniku dowiedziałam się przez przypadek. Pamiętam, że szukałam czegoś w Internecie i zupełnie przypadkowo trafiłam na zapowiedź tej książki. Z tego powodu, że bardzo lubię poznawać wyobrażenia autorów na temat przyszłości, stwierdziłam, że ta pozycja jest moją obowiązkową książką lekturą, gdyż jest to powieść spod pióra naszego rodzimego autora. Gdy tylko ją dostałam, jak najprędzej wzięłam się za czytanie. Tak jak pierwsze strony mi się podobały, następne coraz bardziej mnie zniechęcały, częściej odkładałam książkę, bo nie miałam siły się z nią męczyć. Publikację, którą w normalnych okolicznościach przeczytałabym w dwa-trzy dni, czytałam dwa tygodnie, gdyż nie byłam w stanie przez nią przebrnąć.

To było moje pierwsze spotkanie z Katarzyną Bereniką Miszczuk. W dodatku niezbyt udane. Humor która prawdopodobnie był w planach, jest niesamowicie wymuszony, a w dodatku nieśmieszny. Język jak na siódmą książkę, jest na poziomie początkującego pisarza. Najgorsze są rzeczy w stylu „jeszcze wtedy nie wiedział, że …”. Tym sposobem, Czytelnik czytając Gwiezdnego Wojownika w ogóle się nie wysila, ma wszystko podane na tacy, więc nie pobudza wyobraźni, co przy takich książkach jest wręcz wskazane. Do tego dochodzi masa przekleństw, co od razu zmniejsza grono odbiorców, bo znam dużo osób, które bardzo nie lubią wulgaryzmu w książkach. Co innego, jeśli jest do „kurde” czy choćby coś tego pokroju. Ale to co jest tam napisane, jest… Jeśli wszystkie książki Miszczuk są napisane w taki sposób, to dziękuję bardzo, nie skorzystam.

Bohaterowie są płytcy, nie wykreowani, męczący. Każdy z członków załogi jest pokazany z tylko i wyłącznie  z jednej perspektywy. Ten, że jest alkoholikiem, tamten, że jest uparty i tak dalej. Wszystko jest napisane w taki sposób. Postacie z tej powieści są szare, jakby niedokończone. Zostało im poświęcone bardzo mało uwagi, a przynajmniej takie wrażenie odnosi Czytelnik.  Postaci jest mnóstwo, a książka jest pisana z kilku różnych perspektyw, co w Gwiezdnym Wojowniku było złym pomysłem.

Opisałabym Gwiezdnego Wojownika: Działko, szlafrok i księżniczkę jako marną parodię Gwiezdnych Wojen.  I tak zrobię. Ta powieść Miszczuk wygląda jak karykatura Star Wars. Osoba u której byłam kiedy czytałam tą książkę, od razie stwierdziła, że kojarzy jej się to akurat z tą serią. Nawet okładka jest podobna, nie wspominając o tytule. Książka niemiłosiernie dłuży się przy czytaniu, co jeszcze bardziej pogarsza stan jej rzeczy. Jednym słowem, jeśli jesteś Czytelnikiem który bardzo nie lubi myśleć podczas czytania książki i nie zwraca uwagi na detale i niedociągnięcia, możesz spróbować. Jeśli nie jesteś taki, radzę ci się trzymać z daleka. 






4/10






„- A co to w zasadzie jest, komandorze? - zapytał
- Nie mam zielonego pojęcia - wyznał w odpowiedzi. - Ale jest bardzo ładne.”






Gwiezdny Wojownik






Za możliwość wyruszenia w podróż wraz z załogą Gwiezdnego Wojownika dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

8 komentarzy:

  1. Wymuszony humor, o którym napisałaś skutecznie mnie odstraszył.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka nie zachęca. Moja siostra czytała chyba trzy książki tej autorki i jej się podobały.

    http://ksiazkowepasje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Już okładka mi podpowiadała, że będzie trąciło Gwiezdnymi Wojnami.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo podobała mi się '' Wilk '' tej autorki, więc Twoją recenzją jestem zawiedziona. :/
    chciałam sięgnąć po tą książkę, ale nie wiem czy ma to jakikolwiek sens.
    ale masz rację, niemal każda jej książka napisana jest w taki prosty i płytki sposób. :)
    pozdrawiam.

    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uuu. Jak mówisz, że tak źle wypadła.. Ale w sumie czytałam tylko "Wilka" i mam bardzo wielką ochotę na "Drugą szanse" :) Ale z tą książką się jeszcze nie spotkałam :> Może to i dobrze. :p Chociaż okładka jest świetna :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba podziękuje bo strasznie na nią narzekałaś podczas czytanie :3

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen