sobota, 12 kwietnia 2014

Samanta Shannon - Czas żniw


Przenosimy się do roku 2059. Wiele zmieniło się do tego czasu. Między innymi pojawienie się jasnowidzów, a raczej ich „plagi”. Dziewiętnastoletnia Paige  Mahyoney należy do nich. Jest śniącym wędrowcem. Jednak jest też człowiekiem, i musi zarabiać. W taki sposób dołączyła do Siedmiu Tarczy – gangu jasnowidzów, a jej szefem jest Jaxon Hall. Na jego zlecenia, Paige zyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Pewnego dnia na skutek fatalnego splotu okoliczności staje się coś okropnego. Dziewczyna trafia do dawnego Oxfordu, teraźniejszej tajemniczej kolonii karnej, która istnieje już dwieście lat. W ciągu dwustu lat nikt nie pożądany się o niej nie dowiedział. Kontrolę nad wszystkim co się tam dzieje, sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia tam pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.

Oto przed Tobą, drogi Czytelniku, książka która była „pożądana” jeszcze przed premierą. Nie, nie przesadzam. Muszę się przyznać , że sama należałam do tej grupy. Gdy tylko nadarzyła się okazja, aby kupić Czas żniw, zrobiłam to bez większego namysłu. I w jakiś nieznany mi sposób, ta powieść kurzyła się na mojej półce z dobre pół roku. A to wszystko wina mojej podświadomości, tylko i wyłącznie dlatego, że nie przepadam za grubymi książkami, a to z kolei dlatego, że nie lubię się męczyć z książką dwa tygodnie. Więc tak jak wspomniałam, Czas żniw, odstraszył mnie na jakiś czas swoją objętością, ale po chwili znów nie mogłam się doczekać, kiedy ją przeczytam. Kiedy wreszcie to zrobiłam, byłam zaszokowana, ale pozytywnie. Myślałam, że po części to jest książka zupełnie o czym innym. Okazało się, że to jest znakomita powieść fantastyczna!

Ta książka mimo tego, że jest ciekawie opowiedziana, bardzo się dłuży. Przy czytaniu jej myślałam, że zajmie mi to góra tydzień. No cóż, jakoś się tak stało, że zamiast jedynki stała się dwójka. Coś nieprzemyślanego przez Shannon. Używanie takich wyrazów jak na przykład „mych oczu” nie jest wcale takie fajne. Szczerze tego nienawidzę. Tu niestety autorka pisała raz normalnie, raz tak jak za tym nie przepadam.  Jednak gdyby to pominąć, kunszt pisarski Samanty jest na naprawdę wysokim poziomie, co jak najbardziej mi odpowiada. Oprócz tego, to czym posługuje się autorka, jest lekkie i zrozumiałe, a dla tych mniej pojmujących jest słowniczek na końcu książki. Opisy są na tyle długie, że można bez problemu wyobrazić sobie dany moment, a jednak nie są monotonne, ani nudne.

Postacie to również zdecydowany plus Czasu żniw. To wcale nie jest tak, że nie polubiłam Paige, wręcz przeciwnie, ale bardzo trudno było ją zrozumieć, i wczuć się w jej punkt widzenia, który czasem wydawał się dziwny i nierozumiany. Ogólnie bardzo mnie denerwowało, gdy dziewczyna chodziła i była z jednej strony przekonana o jednym, ale z drugiej myślała o czymś zupełnie innym. Za to postać którą pokochałam jest zdecydowanie Naczelnik. Mimo tego, że pierwsze wrażenie nie wypadło najlepiej, to co działo się później jest niesamowite. Shannon dobrze wie, jak manipulować czytelnikiem, i robi to jak najczęściej może. Wydaje ci się, że wiesz już wszystko, a tak naprawdę nie wiesz nawet połowy!

Chociaż okładka nie jest zbyt piękna na zdjęciach, to na żywo prezentuje się wspaniale. Ogólnie szata graficzna zapiera dech w piersiach, a kolory są idealnie dopasowane.

Gdyby nie zwracać uwagi na to, że jest tu odrobinę za dużo akcji, bo cały czas coś się dzieje, najczęściej niezbyt atrakcyjnie, to spokojnie mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepszych pozycji jakie czytałam, i na pewno będzie nią na długo. Samantha Shannon sprawiła, że jestem niecierpliwa, i nie mogę się odczekać następnej części. Z czystym sercem – polecam!





9/10





„Sprawiłeś, że poczułam się częścią czegoś, a właściwie częścią wielu rzeczy. Nigdy nie będę w stanie ci się za to odpłacić.”



The Bone Season
Czas żniw | Zakon Mimów | ???



Tak, to już 100 post! Świętujmy! :) 

8 komentarzy:

  1. Już chyba 100 pozytywna recenzja ! :)
    Gratulacje, bo napisanie 100 postów to nie lada wyzwanie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu muszę zabrać to z półki! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem chyba jedyną osobą, której ta książka nie przypadła do gustu :( Miałam do niej wielkie oczekiwania i nadzieje, ale wyszło jak wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tą książkę, jednak mnie aż tak nie zachwyciła, a miałam wobec niej wysokie oczekiwania :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł autorka miała ciekawy, ale czy wykonanie aż tak świetne - tu bym oponowała... http://miye.eu/

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo dobrego już o tej książce czytałam, będę musiała mieć ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen