czwartek, 18 lipca 2013

Hannah Tunnicliffe - Kolor herbaty



Czy ktoś z was wie, jak wygląda załamanie nerwowe XXI wieku? Nie? To może inaczej. Czy ktoś z was kiedykolwiek w swoim życiu zapoznał się z tym jakże okropnym zjawiskiem? Zapewne niektórzy odpowiedzą: „Tak”. W takim razie udajmy się teraz do Makau. Małego miasteczka w Chinach. Poznajcie oto Grace Miller. Kobieta która przeszła owe załamanie. Usiądźcie. Rozgośćcie się. Może macarons? Proszę, częstujcie się. A teraz sza! Dajcie szansę Grace. Niech opowie wam swoją jakże pokręconą historię. Która momentami jest dziwna, a kiedy indziej wesoła. Tylko, rozsiądźcie się wygodnie i zaopatrzcie w chusteczki. Dlaczego? Ponieważ to nie jest historia na dobranoc. To jest historia która bardzo porusza. 


Grace Miller przeprowadza się na maleńką wyspę Makau na wschodnim wybrzeżu Chin. Grace czuje się tam bardzo nieswojo i samotnie. Jej rude włosy odróżniają się od wszystkich.  Jest jeszcze gorzej gdy Grace dowiaduje się o tym, że nie może mieć dzieci. Wtedy zaczyna się rozpacz. Jej małżeństwo wisi na włosku. Aby poczuć się lepiej Grace decyduje się poświęcić temu co kocha – pieczeniu. Zakłada kawiarnię „U Lilian” gdzie serwuję kawę, herbatę, ciasta i makaroniki – pyszne francuskie ciasteczka.


Od początku. Przykro mi to mówić, ale na początku ta książka zapowiadała się na totalny gniot. Nudna, niewciągająca i bez sensu. Ale teraz, po skończeniu książki to aż,mi wstyd że tak mówiłam. Bądź co bądź nie jest jakaś wybitna ale… fajna. W 3/8 zaczyna wciągać, i utrzymuje się tak do końca. Ciekawa byłam co owa książka kryje. Ale powiedzmy sobie szczerze, zanim książka trafiła w moje ręce nie czytałam żadnej jej opinii czy recenzji, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Nie wiem czy to było dobre rozwiązanie. Z jednej strony byłam zaskoczona, a z drugiej jestem ciekawa co uważałaby inna znajoma blogerka na temat tej książki. I będę z wami szczera. Kolor to pierwsza książka z gatunku literatury współczesnej którą przeczytałam. Ale na jej przykładzie nie mogę zdecydować czy będę dalej poznawać literaturę tego typu. Byłabym zachwycona gdyby wyszła 2 część!

Jeśli chodzi o język to jest taki sobie. Ogólnie książkę łatwo się czyta. Tylko nie mogę o niej powiedzieć że jest pisana lekkim językiem. Nie mogę także powiedzieć że jest pisana trudnym językiem. Jest pisana tak... Ani nie za trudno, ani nie za łatwo. Jak wspominałam na początku jest trochę nudnawo, ale dalej straaasznie wciąga. Byłam nad morzem jak czytałam tą książkę. Musiałam wyjść na spacer ale nie umiałam się oderwać. Przysięgam! Ta książka przyciągnęła mnie jak magnes!

Postacie są nieokreślone. Grace czasami zachowuje się jak... jak... jakby była żywcem z dziczy wyciągnięta. Czasami fajna, czasami jak wredny babsztyl. Jej mąż nie jest lepszy... Najbardziej do gustu przypadła mi Rila. Miła i przyjazna, młoda dziewczyna. Z lekka przypominała mi mojego jednego przyjaciela i inną przyjaciółkę.

Podsumowując książkę naprawdę warto przeczytać. Fajnie się czyta i idealnie pasuje na wakacje!



9/10



"Chowam się, przesypiam życie, robię wszystko, aby świat o mnie zapomniał."



Za możliwość zjedzenia ciasteczka w kawiarni "U Liliany" dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!

5 komentarzy:

  1. Może się skuszę, ale jak znajdę w bibliotece.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli w fabule książki pojawia się motyw założenia herbaciarni to jestem już kupiona.

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem fajny pomysł i jak na moje oko chętnie się po to zabiorę ze względu na motyw herbaty ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Już rwę się do tej lektury, bo uwielbiam poruszające historie.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Bardzo mi miło jeśli komentujesz moje posty, ale jeśli nie przeczytałeś całego posta to go nie komentuj 'tak' lub 'nie' bądź 'przeczytam' lub 'nie przeczytam'. Wykaż się i skomentuj po przeczytaniu. Dziękuję.

Pozdrawiam,
Sophie Carmen